Ogólna, Recenzje

Układy zamknięte, czyli o przewadze butów wsuwanych nad sznurowanymi

 Doskonały film „Układ zamknięty” w reżyserii pana Ryszarda Bugajskiego na podstawie scenariusza panów Mirosława Piepki i Michała S. Pruskiego – to jeden z najwybitniejszych obrazów polskiego kina zaangażowanego, który prawdopodobnie przejdzie do historii, jako jedno z wielu dzieł przemilczanych jak np. wstrząsający „Plac Zbawiciela” w reżyserii i wg scenariusza wybitnych twórców pana Krzysztofa Krauze i Joanny Kos-Krauze.

Te filmy w warstwie symbolicznej łączy realizm przekleństwa współczesnych realiów życia w naszym kraju, który sami sobie zafundowaliśmy w takiej formule, gdzie wąska elita może trzymać nas za mordy, prześladować, upadlać i zniewalać – na ile się jej podoba i na ile chce, ponieważ nikt w wyniku wynaturzenia i popsucia oraz braku mechanizmów kontroli demokratycznej jej postępowania nie kontroluje, co więcej – w wyniku zniewolenia nie ma nawet świadomości, że mógłby kontrolować poprzez odpowiednie procedury związane np. z budową społeczeństwa obywatelskiego.

Ten film jest nie tylko w 100% prawdziwy, ale w rzeczywistości jedynie dotyka koniuszka góry lodowej, którą jest wielopoziomowa współzależność naszego aparatu państwowego, ze szczególnym uwzględnieniem naświetlenia patologii w aparacie wymiaru sprawiedliwości. Takie historie jak przedstawiona naprawdę zdarzały się w naszym kraju, zdarzają i będą zdarzały. Winni nie są mityczni „postkomuniści” siedzący wewnątrz tego aparatu, ale po prostu zwykłe ludzkie k…y, które w czasach okupacji z radością donosiłyby na swoich współobywateli służbom specjalnym okupanta. Jest to film o specyficznych ludziach, posiadających specyficzną – w zasadzie nieograniczoną władzę, tworzących współpracujące ze sobą kasty i kliki, wspierających się i konkurujących oraz czerpiących z pracy społeczeństwa niezłe dochody jak banda pijawek.

Słowami, których tam nie ma jest etos, misja, pasja, uczciwość. One nie istnieją w przerysowywanych w tym filmie branżach Polski urzędniczej. Polska urzędów to Polska ograniczająca, Polska ekskluzywna, Polska w Polsce, gdzie rządzą zupełnie inne realia niż, te, którymi np. Polska-sądownicza kontroluje zachowanie się reszty społeczeństwa. Nie chodzi nawet o meta język, czy też rzeczywistą klikę uniemożliwiającą powszechny dostęp do zawodów prawniczych. Problemem jest samoświadomość konkretnej grupy ludzi, którzy widzą najpierw swój interes a nie jakąś tam służbę Rzeczpospolitej, nie wspominając nawet o społeczeństwie, bo ono nikogo nie interesuje a wszystko podlane rozkosznym sosem bycia ponad prawem.

Takich układów jak ten zarysowany jedynie na tym filmie mamy w tym kraju setki tysięcy. Niektóre są malutkie i lokalne, dotyczą spraw banalnych – np. dekretowania pism z trudniejszymi klientami pomocy społecznej dla „Hani”, której nie lubimy, bo odmówiła ręki „naszemu Krzysiowi” a na najwyższych szczeblach drabiny urzędniczej kończąc. Być może dzięki temu filmowi społeczeństwo uświadomi sobie, na jaką skalę pożera nas rak urzędniczej korupcji, nepotyzmu i s…………a, za które Polska podziemna z lat 1939-1945 po prostu wydawałaby wyroki śmierci, ponieważ w istocie tylko na to te bestie zasługują – i nie można mieć dla nich litości.

Faktem jest, że współcześnie można każdego w naszym państwie po prostu zgnoić – nawet za to, że źle przeszedł na niewłaściwym świetle i wdał się w pyskówkę z funkcjonariuszami, którzy zgodnie z wytycznymi zapisanymi w budżecie państwa – postanowili przystąpić do przyczynienia się wykonywania planu mandatów na dany dzień. Mechanizm jest banalny – obywatel przechodzi na końcówce czerwonego, a jeżeli nie ma jawnych oznak niepełnosprawności – zatrzymuje go patrol lub policjant po cywilnemu. Następnie funkcjonariusze pouczają obywatela o przepisach ruchu drogowego i zgodnie z kodeksem proponują mandat. W tym czasie obywatel orientuje się, że właśnie uciekł mu tramwaj i nie zdąży na autobus podmiejski obsługujący jego część miasta. Zaczyna się stresować, w swojej świadomości niczego nie zrobił – zaczyna się cynicznie odzywać, utrudniać postępowanie twierdząc, że nie pamięta czy ma dowód, nie pamięta gdzie mieszka itd. W momencie jak policjanci – zgodnie z prawem po raz kolejny bezskutecznie proszą go o wylegitymowanie się dochodzi do znieważenia, obywatelowi puszczają nerwy mówi o jedno słowo za dużo. Dzielni funkcjonariusze rzucają go na ziemię, spinają kajdankami z tyłu i wsadzają bez oddechu i przerażonego z otarciami na ciele do radiowozu – z tyłu tzw. suki. Obywatel siedzi w klatce, prawdopodobnie uszkodził sobie wargę lub język, krwawi, czuje smak krwi – kapie z niego na jego ubranie, nie spodziewał się gwałtownego ataku wyszkolonych funkcjonariuszy – przegryzł skórę i musi się wykrwawić, ale nieprzyzwyczajony do tego człowiek o tym nie wie i myśli, że coś mu się stało. Żąda lekarza i pogotowia, policjanci informują go, że nic się nie stało – skuwając mu ręce w pozycji „z przodu” i wciskając w ręce jego własną chusteczkę a jak jej nie ma to cokolwiek. W ten sposób zatrzymany tamuje krew a z bezsilności jak opadnie poziom nerwów po akcji i zejdzie z niego stres – płacze, czym wprawia się błyskawicznie w szok zachowując się agresywnie w trakcie przewożenia i wygraża już nie tylko policjantom, ale także temu, kogo mu ślina na język przyniesie. Jeżeli tylko jest trzeźwy to ma to szczęście, że nie zostanie niczym zarażony przy próbie pobrania krwi do przymusowych badań – następnie w zależności od postawionych zarzutów i zbiegów okoliczności czeka go los przykry lub bardziej przykry. Wiele zależy od woli służb, jeżeli ktoś był niemiły dla policjantów – mogą się zgodnie z procedurami niezwykle skutecznie zemścić. Po tym jak zostaje dostarczony na komisariat – w zależności od tego czy policjant, który go zatrzymał już kończy pracę, czy jeszcze jedzie w teren – dana osoba może spędzić kilka godzin na korytarzu (skuta i bez sznurówek), albo w celi tymczasowej. Po 18 tej może się tam nawet załapać na posiłek, ale toaleta w zależności od standardu posterunku – i tutaj uwaga – ręce precz od Policjantów, bo to nie jest ich wina, że rząd w ogóle w to nie inwestuje, stąd macie państwo standard w najlepszym razie późno-PRL-owski, a jak macie pecha to możecie trafić na murach na napisy z czasów Gestapo lub jeszcze carskie! W każdym bądź razie kolejnym etapem jest przesłuchanie – wszędzie z pokoju do pokoju często na różnych poziomach jesteście państwo konwojowani bez sznurówek i paska do spodni, co może być upokarzające. Przy tym można was fotografować – jednakże nie liczcie na monitoring, ten jest prawie zawsze nie czynny, albo nie obejmuje waszego sektora. Zawsze jesteście na przegranej pozycji. Samo przesłuchanie to czysta przyjemność, – jeżeli traficie państwo na prawdziwych policjantów, którzy nie mają czasu zawracać sobie głowy bzdurami, ponieważ właśnie im kogoś mordują lub jacyś wariaci podpalają kolejne samochody i muszą ich łapać – to po sporządzeniu protokołu (na 90% na maszynie do pisania), zostaniecie państwo pouczeni i puszczeni do domu. Po jakimś czasie przyjdzie umorzenie albo grzywna po krótkim występie w Sądzie Grodzkim. Jeżeli jednak byliście państwo strasznie upierdliwi i np. domagaliście się swoich konstytucyjnych praw – to rzeczywiście możecie być potraktowani zgodnie ze wszystkimi procedurami (no, bo skoro obywatel taki kształcony i świadomy, to nie mają wyjścia – muszą stosować ściśle procedury). To znaczy, że pierwsze przesłuchanie może być w 40 godzinie po zatrzymaniu, a w międzyczasie waszą żonę lub matkę odwiedzi pan posterunkowy z marsową miną informując, że tu i tu jesteście przetrzymywani zdradzając z przekąsem, że wyzywaliście policjantów i szarpaliście się z nimi – sprawa smutna, są świadkowie. Co spowoduje dodatkowy stres i płacz bliskiej wam osoby. W każdym bądź razie takie przesłuchanie może być zgodnie z procedurami bardzo drobiazgowe, ponieważ na pewno już będzie na was szanowni państwo czekała – drobiazgowa i perfekcyjna notatka patrolu, który was zatrzymał (policjanci mają nad nami przewagę doświadczenia, dzięki czemu posiadają wzorce pism i notatek umożliwiające po drobnej korekcie dopasowanie kilkustronicowego dokumentu z wzorca do konkretnej sytuacji) – opisującą, co do sekundy szczegółowo cały przebieg zdarzenia z uwypukleniem momentów, kiedy bezpośrednio lżyliście tych funkcjonariuszy, kiedy się szarpaliście, kiedy lżyliście z godła państwowego próbując je opluć oraz kiedy dokonywaliście wymachiwania rękami – dopuszczając się czynnej napaści. Wasze zeznania również zostaną drobiazgowo spisane, ale w sposób relacjonujący – to znaczy – podejrzany zeznaje, – co zawsze pozwala sporządzającemu protokół na jakieś niedomówienia lub dodawanie równoważników zdań, których nie do końca jesteście świadomi ze względu na stres, brak sznurowadeł i to, że nie możecie sobie podciągnąć spodni, które spadają. Poza tym maszyna hałasuje w sposób nieznośny, ewentualnie kolega policjanta was przesłuchującego – podczas jego krótkiej nieobecności pocieszy was informacją, że słyszał w sekcji rodzinnej, że wasze dzieci w końcu odebrano z przedszkola (oczywiście przez pracowników socjalnych w asyście radiowozu i żebyście się nie martwili). Potem czeka was spotkanie z prokuratorem, który może od razu skierować was, jako chuliganów pod sąd 24-godzinny – wspaniałą pamiątkę po panu Ziobrze, gdzie, jeżeli nadal będziecie krzyczeć i się stawiać, że domagacie się sprawiedliwości przerywając palestrze miły dyżur, na którym nadrabiają zaległości lub po prostu oglądają telewizję – naprawdę realnie możecie zostać złamani. Wystarczy, bowiem tylko i wyłącznie powzięcie przez orzecznika podejrzenia, co do waszej poczytalności i natychmiast – bez prawa do jakiegokolwiek dywagowania o swoich konstytucyjnych prawach – lądujecie państwo we właściwym rejonowo szpitalu psychiatrycznym na obserwację przymusową. Jeżeli naprawdę będziecie agresywni i będziecie informować czcigodne towarzystwo, co o tym wszystkim naprawdę myślicie to grozi to wam w trybie ekstraordynaryjnym – natychmiast. Wówczas kończą się żarty, ponieważ raty wam lecą, pracodawca nie wie, co się dzieje, dziecko nieodebrane z przedszkola – zajmie się nim opieka społeczna, jeżeli nie macie małżonka a dziadkowie nie załatwią błyskawicznie praw rodzicielskich – generalnie wpadacie państwo w poważne kłopoty. I możecie sobie odmawiać przyjmowania pokarmów i płynów, to tylko pogorszy waszą sytuację – rura w gardło, igła w żyłę – przywiązani do połamanego łóżka spędzicie przykładowo 10 dni, chyba, że dobry adwokat wynajęty przez waszą rodzinę sprawę w sądzie odkręci i u dyrekcji szpitala załatwi wydanie opinii w jeden lub dwa dni. Tak, czy owak dopiero to początek waszych kłopotów szanowni państwo, – ponieważ po opinii psychiatrycznej będziecie ponownie osądzeni. Pamiętajcie, że zanim wyjdziecie – państwo może was sodomizować za pomocą gumowych rękawic na silnych i umięśnionych dłoniach swoich funkcjonariuszy (w zasadzie musi sprawdzić czy czegoś tam nie ukrywacie), może zarazić was żółtaczką, czy też opryskać piekielnie zimną wodą. Jednakże to nie jest nawet część problemu – mianowicie możecie spędzić noc w areszcie z jakimś rzeczywistym kryminalistą, który jest na np. przystanku pomiędzy konwojami z więzienia do sądu w innej części Polski. Wówczas zostaniecie państwo skonfrontowani z potrzebami tej części społeczeństwa, która jest nazwijmy to najdelikatniej jak można – naprawdę zaniedbywana i nie ma żadnych możliwości upominania się o swoje prawa. Więzień lub więźniowie – mogą was sodomizować, wyrwać wam włosy, uszkodzić na trwałe organy wewnętrzne w trakcie bójki, ewentualnie wybić zęby, dźgnąć nogą od taboretu w udo i skłonić do świadczenia przyjemności oralnie. Naprawdę wiele może się zdarzyć – może to być ciężka noc, nawet bardzo ciężka. Taka noc może zmienić wasze życie, a wszystko zgodnie z procedurami i pod okiem troskliwej władzy – obserwującej wszystko na monitoringu!

Jeżeli nie będziecie mieli sznurowadeł a spodnie spadną wam z pasa – możecie mieć dodatkowe poważne problemy, ponieważ stanowicie łatwiejszy cel i nie możecie uciekać. Oczywiście możecie to wszystko potem opowiedzieć w sądzie, który spowoduje uruchomienie postępowania, nawet przesłucha waszych krzywdzicieli, pamiętajcie jednak, że oni też mają prawo do obrony i mogą zeznawać, że bezczelnie prowokowaliście ich w sposób homoseksualny. No i jak się przed tym bronić?

Naprawdę w naszym kraju da się zgnoić i zniszczyć obywatela od ręki. Jeżeli ktoś z was szanowni czytelnicy myśli, że to USA, gdzie możecie sobie zadzwonić do prawnika – to można wam jedynie życzyć dobrego samopoczucia i ostrożności z przechodzeniem na odpowiednim świetle. Niestety wobec relacji z władzą – nie macie żadnych, podkreślmy to żadnych szans, zwłaszcza jak jesteście sami – i nie macie materiału wideo z zatrzymania, zrealizowanego najlepiej przez kogoś z, zewnątrz, komu nie można było zabrać kamery.

Wniosek generalny – trzeba wszystko w tym kraju zmienić w ten sposób żeby państwo było państwem a nie, co się często zdarza – na wpół mafijną i pół korporacyjną kliką lub zmową mającą na celu gnojenie zwykłych ludzi. Niestety to nie jest możliwe w trakcie jednego pokolenia.

3 komentarze

  1. Obawiam się, że ostatnie zdanie “niestety to nie jest możliwe w trakcie jednego pokolenia” grzeszy naiwnością, pobożnym życzeniem zawierającym supozycję, że pożądana zmiana – budowa sprawnie i “sprawiedliwie” funkcjonującego państwa ufundowanego na solidnym fundamencie społeczeństwa obywatelskiego – może nastąpić w odleglejszym czasie. Nie ma żadnej racjonalnej przesłanki uzasadniającej takie oczekiwanie. A wręcz przeciwnie – kolejne generacje burzą-budują potworki bytu państwowego, gdzie hasła “śmierć frajerom” i “po nas choćby potop” są jedyną wytyczną i “drogowskazem” dla napędzanych skrajnym egoizmem “klasowym”, kolejnych grup beneficjentów “mafijnych porządków” i ich dziedziców. Pogoda dla “żerujących sępów” trwa już w Polsce stulecia – ot, poletko doświadczalne Pana Boga dla darwinizmu społecznego gdzie nigdy – w wymiarze ogólnospołecznym – ludzie nie troszczyli się i nie martwili się “przesadnie” o siebie nawzajem.

  2. Artykuł jest wstrząsający!
    Rzeczywiście buty wsuwane no i spodnie – BEZ PASKA (może na gumkę?), powinny zmniejszyć dyskomfort aresztowania.
    A Pan Marceliński niepotrzebnie kombinuje w nadrzeczywistości
    Należy dążyć do tego, żeby PAŃSTWO nam pomagało i nas chroniło, a nie głębiło.
    Zacytuję wypowiedź z blogu w POLITYCE, w rozważaniach o Państwie.
    “Z rozważań o Państwie w relacjach: Moje , Twoje , Nasze
    […]
    Równowaga między tymi trzema pojęciami jest fundamentem każdego systemu politycznego. To co jest „moje” jest bardzo ważne, ale powinno się również szanować to – co jest „twoje”, a wszyscy, wspólnie, musimy dbać o to – co jest „nasze”. Ta równowaga musi być zachowana.
    Narzucany w PRL-u odgórny „porządek”, który się sprowadzał do pilnowania i wytwarzania tego co jest „nasze”, wystarczył tylko na czasy tuż po wielkiej katastrofie jaką była II wojna światowa”
    […]
    „Z Polski uciekają fabryki do krajów skąd te fabryki przybyły. Polski rząd może być tylko obserwatorem tej migracji. Globalizm okazał się cynicznym graczem systemu, który sam stworzył na obszarach dawnego RWPG.
    Niewielki procent ludzi z tych krajów może być zadowolona z tego co ma, czyli z tego co „moje”, ale większość odczuwa ogromną pustkę z utracenia tego co „nasze” wspólne, narodowe.
    A w każdym kraju wspólne, narodowe, bywają radości i smutki, zwycięstwa i klęski, mitologia i kultura. Zabieranie narodowi tego co wspólne, „nasze”, jest śmiertelnym grzechem globalistów.
    Komuniści zabierali narodowi to – co „moje”, globaliści to – co „nasze”.
    Jeżeli taka jest tylko różnica między tymi dwoma totalitarnymi systemami, to czekają nas duże zmiany w nie tak odległej przyszłości.”
    I nad tym proponuję poprowadzić dalszą dyskusję.
    Pozdrawiam obu Panów.

    • Panie oświecony co mają wspólnego z globalizmem polskie “układy zamknięte”, które tak dosadnie opisuje Krakauer sprowokowany filmem Bugajskiego?

      A może lepiej zadumać się nad słowami Piłsudskiego z 1923 roku i zadumać się nad ich niezmienną, niestety, aktualnością:
      “Polska, sami Polacy to twierdzili, nierządem stoi. Polska to jest prywata, Polska to jest zła wola. Polska to jest anarchia. I jeśliśmy po upadku mieli sympatię dla siebie, to nigdy nie mieliśmy szacunku dla siebie. Nie zaufanie, a niepewność wzbudzaliśmy i stąd chęć narzucania nam opiekunów, wyznaczonych dla narodu anarchii, niemocy, swawoli, dla narodu, który się do upadku doprowadził prywatą, nieznoszącą żadnej władzy”.

      A może warto stale przypominać Norwida z jego przenikliwymi diagnozami:

      “Polacy uważają sobie za patriotyzm słabych stron swoich nie znać”;

      “Oto jest społeczność polska! – społeczność narodu, który, nie zaprzeczam, iż o tyle jako patriotyzm wielki jest, o ile jako społeczność jest żaden … . Jesteśmy żadnym społeczeństwem. Jesteśmy wielkim sztandarem narodowym … Polska jest ostatnie na globie społeczeństwo, a pierwszy na planecie naród… Polak jest olbrzym, a człowiek w Polaku jest karzeł …
      Słońce nad Polakiem wstawa, ale zasłanie swe oczy nad człowiekiem …”

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.