Paradygmat rozwoju

Uczynienie Polski podwójnym buforem będzie naszą strategiczną zgubą

 Uczynienie Polski podwójnym buforem – izolującym Wschód od Zachodu, oraz jeden potężny kraj na zachodzie od Wschodu – będzie naszą strategiczną zgubą. Nie można dać się wmanewrować w te tory! Niestety właśnie to zagrożenie staje się realne, albowiem im bardziej pokrzykujemy na Wschód i machamy naszą małą szabelką, tym bardziej nasz zachodni sąsiad staje się chłodny i pragmatyczny, a nasz „wielki sojusznik” zza wielkiej wody – ma pełną świadomość, że trzymanie naszego zachodniego sąsiada na paseczku jak w trakcie zimnej wojny nie będzie możliwe w nieskończoność. Dlatego może pojawić się idea wzmocnienia strategicznego partnerstwa pomiędzy naszym nieszczęsnym i umęczonym przez historię krajem, a „wielkim sojusznikiem” zza wielkiej wody.

W praktyce oznaczałoby to mniej więcej tyle co otrzymuje pewne niewielkie terytorialnie, ale wielkie duchem państwo na Bliskim Wschodzie. Przy czym oczywiście w naszych realiach, żeby maksymalnie wydłużyć okres przyjaźni z naszym zachodnim sojusznikiem – otrzymywalibyśmy pomoc w atłasowych rękawiczkach, tak żeby przypadkiem nikogo nie urazić żadnym pretekstem. Nie znaczy to, że nasze „specjalne partnerstwo” miałoby charakter fasadowy – raczej historie w rodzaju fregaty z komputerem na karty perforowane i trzema rakietami, w tym jedną sprawną się nie powtórzą. Jednakże „szału” na pewno nie będzie, głównie dlatego ponieważ tu nie o przekazywanie uzbrojenia chodzi, ale bardziej o takie wzmocnienie naszej gospodarki, żebyśmy byli w stanie samodzielnie stać się rzeczywistym podmiotem w naszym położeniu geograficznym, a to oznacza konieczność posiadania PKB równego mniej więcej 55% PKB naszego zachodniego sąsiada.

Obecnie PKB Niemiec wedle metodyki Banku Światowego to 3 biliony 428 miliardów 130 milionów 624 tysiące 839 USD (dane za 2012 rok). PKB Polski wedle tej samej metodologii to: 489 miliardów 795 milionów 486 tysięcy 644 USD. Mówimy więc o praktycznie 7-io krotnej różnicy w potencjałach gospodarczych, co przy tempie różnic wzrostu naszych gospodarek sięgającym przy dobrych powiewach 2-3% PKB oznacza, że do uzyskania około połowy PKB Niemiec potrzebujemy około 90-120 lat. Uwaga – liczy się potencjał generalny a nie per capita. To że mamy mniejszy potencjał ludnościowy działa dodatkowo na naszą niekorzyść. Dla uzupełnienia warto dodać, że PKB Federacji Rosyjskiej w 2012 roku wynosił wedle Banku Światowego 2 biliony 14 miliardów 774 miliony 938 tysięcy 342 USD. Źródło dla powyższych danych [tutaj].

W praktyce więc widać, że o żadnym poważnym wzmocnieniu naszej gospodarki nie może być mowy, bez podjęcia naprawdę istotnych decyzji – przewartościowujących sojusze. Z pewnością z pomocą USA moglibyśmy dystans do „połowy” Niemiec nadrobić w ciągu 30 lat, jednakże czy będzie nam dane tyle czasu?

Jedynym sposobem na zagwarantowanie stabilności naszego podwójnego bufora byłoby wyposażenie nas w broń jądrową i nowoczesne środki jej przenoszenia, przy równoczesnym wzmocnieniu o tyle naszej armii konwencjonalnej, że bylibyśmy w stanie toczyć wojnę wedle scenariusza z września 1939 przez co najmniej 14 dni bez użycia broni masowego rażenia ale z groźbą jej taktycznego użycia dla potrzeb dania czasu na działania naszego „wielkiego sojusznika”. Jednakże broni jądrowej nie daje się krajom, których służby specjalne otrzymują od „wielkiego sojusznika” pieniądze w kartonach gotówką! Dlatego nie miejmy złudzeń. Co najwyżej będziemy mogli liczyć na otrzymanie odrobiny nowoczesnego sprzętu – po tym jak wcześniej kupimy wystarczająco dużo sprzętu schodzącego z linii. To normalne prawo dyfuzji, ale w naszej sytuacji jako podwójnego bufora będzie to lepsze niż nic.

Niestety nasz dramat może wynikać z tego, że nasi decydenci – umrą ze szczęścia jak tylko „wielki przyjaciel” zniesie wizy, albo przyśle kilka błyskotek i sypnie odrobiną kapitału. Przecież gdybyśmy od początku członkostwa w NATO otrzymywali chociaż 30% tego co pewne małe obszarowo państwo wiadomo gdzie, to dzisiaj nasza armia miałaby zupełnie inne zdolności operacyjne! Tymczasem my otrzymywaliśmy, ależ jak najbardziej – pomoc i to znaczącą od naszego wielkiego sojusznika, ale szła ona głównie na koszty operacji logistycznych naszego kontyngentu w pewnym górzystym kraju, tam gdzie nasz pobyt nie miał najmniejszego sensu od samego początku. Więc nie możemy narzekać! W cyfrach – wszystko wygląda wspaniale! Słupki są imponujące!

Dobrze byłoby, gdyby w wyniku obecnego w znacznej mierze sztucznego kryzysu – USA i być może inni sojusznicy, zaczęli nas traktować poważnie – jako główny i jedyny bufor przed wszelkiego typu niepokojami ze Wschodu. Jednakże za wszelką cenę nie możemy pozwolić na to, żebyśmy stali się „konio-osłem trojańskim” naszego „wielkiego sojusznika” w Europie, ponieważ uczynienie Polski podwójnym buforem będzie naszą strategiczną zgubą. Jakiekolwiek rozluźnienie sojuszu z Niemcami oznacza dla nas „koszmar Rapallo”!

I co z tym może zrobić nawet nasz „super niestety” minister, specjalista od podpisywania porozumień, których przestrzegania nie jest w stanie „wyprosić”, nie mówiąc już o wymuszeniu lub po prostu oczekiwaniu spodziewanego zachowania stron ze względu na szacunek do naszego kraju?

3 komentarze

  1. inicjator_wzrostu

    Jedyne na czym możemy zyskać, to deklaracja wobec Unii, że będziemy (jakby co) – burzyć nasze drogi i dróżki, żeby utrudnić ewentualny marsz na Zachód – wiadomo kogo i po co.
    Można z tego tytułu zgarnąć niezłą kasę.
    Nie zachęcam do DZIAŁANIA, tylko do WYRAŻENIA GOTOWOŚCI i zaprzestania budowy nowych i napraw istniejących dróg.
    Tak jak ojciec jednego z bohaterów “Paragrafu 22” Josepha Hallera deklarował corocznie zwiększany obszar NIEUPRAWIANIA lucerny, za co brał coraz większą kasę z funduszy stanowych, czy federalnych.
    Wówczas stawanie się przez Polskę BUFOREM może być nawet opłacalne, a burzyć to umiemy lepiej niż budować.
    No i nic nie trzeba robić, tylko brać kasę …

  2. Temat, który poruszył Autor nadaje się na grubą książkę ale ponieważ jest ważny, zdecydowałem się go skomentować oczywiście – bardzo krotko.
    Jakkolwiek może to wyglądać głupio i mało rozsądnie dla wielu już przekręconych na ideologię Unii Europ./USraela to pierwsza moja rada dla Polakow jest by podejmując decyzje zawsze robili to na opak/przeciwnie. Przypomnę, że Cezar po pokonaniu wodza Wercyngetorixa/Galia – aktualnie Francja,dał Mu radę nie do odrzucenia: ugnij karku w pokorze i nienawidź to coś pokochał a pokochaj to coś nienawidził. To jest zasada calego zachodniego świata. Polacy tego nie rozumieją. Zerknijcie na globus i dla Polski doktryna polityczna na następne 1000 lat powinna być maksymalna kooperacja polityczno-ekonomiczna z Rosją. Jeśli Niemcy po hekatombie II WSwiat. umieli się podnieść, pogodzić i prosperować a nawet być przyjacielem Rosji, to powinno coś dawać do myślenia Polsce i tym pieprzonym, nienawistnym elitom. Jeśli zasadą Polaków będzie nadal strzelanie sobie w kolano, zawsze będziecie pariasem Europy i świata.
    Wzorem dla Polski powinna być Szwajcaria dla interesów Rosji i Wschodu. Oczywiście potrzeba przywódcy a nie kierownika, rządu autorytarnego zdecydowanego do reform i dobra kraju a nie sprzedawczyków rodem z PRL i taką samą indolencją do działania, braku samodzielności i zdrady podstawowych interesów Narodu. Nowa miotła dobrze miecie -w wyborach zawsze powinno się wybierać nowych posłów,
    starszych, po 50-ce, dorobionych a nie młokosów na dorobku, karierowiczów.Z czasem znajdzie się prawdziwy przywódca. W zasadzie to jest początek do dyskusji o reformach, które czekają na Polaków. Życzę naprawdę powodzenia i zimnego rozsądku !!!

  3. Przerażająca oczywistość w przedstawionej projekcji. Czy nikt inny tego nie widzi?

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.