Uczciwość – szlachetność – prawda a polityka

Uczciwość, szlachetność i prawda zawsze podążają razem. Zasada zachowania twarzy jest fundamentem patriarchalnego społeczeństwa, przekłada się na życie społeczne, polityczne, ekonomiczne, jak również ma istotne znaczenie w realiach międzynarodowych. Niestety jednak w tym ostatnim przypadku – powiedzenie: „żeby nie robić innemu, tego co jest dla nas samych nie miłe”, zastąpiła zasada „rżnij głupa i kłam, że to nie ty, nawet jeżeli złapano cię z ręką na rękojeści noża wbitego w serce ofiary i jesteś obryzgany jej krwią”. To się nazywa wielka korzyść z poprawności politycznej i wolności słowa, oczywiście rozumianymi zupełnie kosmicznie – nie ważne, że coś jest czarne i wszyscy nazywali kolor czarnym, właśnie czarnym od zarania cywilizacji. Ważne jest, że dzisiaj można przy pomocy sprymitywizowania wiary w to, że większość w demokracji ma rację i może wszystko (a to oznacza że to jest dobre), spowodować, że już nie tylko szare, ale także i białe można nazywać „innym rodzajem ciemnego”, albo „czarnym inaczej”. Ewentualnie nie zgadzać się z tym, że coś jest czarne na zasadzie – „mamy prawo do własnego zdania i co nam zrobicie?”

Tymczasem pomiędzy światem wielkiej polityki, wielkiej dyplomacji a zwykłym ludzkim codziennym życiem nie ma w zasadzie żadnej istotnej różnicy, poza stroną podmiotową, tj. tym, kto się zajmuje budowaniem relacji i prowadzeniem gier. Zawsze bowiem, tak jak w życiu liczy się uczciwość, szlachetność i prawda. Tylko człowieka uczciwego stać na szlachetność, a bez jej odrobiny nie stać nas na życie w prawdziwe. Prawda natomiast ma tą fantastyczną cechę, że zawsze wychodzi na jaw, bez względu na to, jak bardzo byśmy nie kłamali. Niestety jednak o ile uczciwość, szlachetność i prawda są dla ludzi bardzo ważne i to w każdej relacji i każdej sytuacji, to jeżeli weźmiemy pod uwagę to, jak swoje relacje ze społeczeństwem budują politycy – zaczynają się poważne problemy. Ponieważ tutaj nie ma miejsca ani na uczciwość, ani na szlachetność ani na prawdę, dla polityków liczy się zdobycie poparcia na jedną określoną chwilę, wówczas kiedy to obywatel jest nad urną wyborczą i jeszcze nie postawił krzyżyka na karcie. Cała reszta ludzkiego życia, nie ma dla polityków (oczywiście ze szlachetnymi wyjątkami) żadnego większego znaczenia. Ma to swoje bardzo poważne i niesłychanie istotne konsekwencje, ponieważ ryba nie tylko psuje się od głowy, ale jeszcze jest za mała, żeby wszyscy się nią najedli.

W czasach dekoniunktury, politycy już nie tylko budują po prostu na kłamstwie. Co więcej, będą się starali przekonać nas, że po pierwsze to co jest – to stan dobry, małej lub większej stabilizacji, gdzie powiewa nasza flaga i w zasadzie wszyscy mają mniej więcej napełnione żołądki – wniosek nie jest źle. Po drugie, że nie ma łatwej recepty na poprawę sytuacji, to jednak oni gwarantują, że nie będą przeprowadzane działania prowadzące do jakiejkolwiek zmiany (czyli np. na gorsze), a zabezpieczeniem jest właśnie to, że oni to gwarantują. Po trzecie – w zasadzie wszystkie obietnice sprowadzają się do tego, że będzie lepiej, jeżeli tylko chwilę poczekamy. Niestety ludzie mają ten problem, że z natury większość z nas jest intelektualnie leniwa i nie chce się nam ani doszukiwać prawdy, ani falsyfikować rzeczywistości. Postawa krytyczna wymaga wysiłku, trzeba bowiem najpierw przekonać samego siebie, że może się mieć rację, a potem najbliższe otoczenie, że nie jest się chorym psychicznie i niezrównoważonym. Później, też nie jest łatwo, ponieważ jeżeli okaże się, że człowiek miał rację – wszyscy znikają, nikt nie chce przyznać racji, lepiej jest przemilczeć, wówczas nie trzeba płacić rachunków. Przynajmniej nie muszą tego robić ludzie, którzy nie zostaną złapani z przysłowiowo opuszczonymi spodniami.

Tymczasem cała przewaga polityków nad społeczeństwem, silniejszych państw nad słabszymi, polega na tym, że ci słabsi – w tym zwykli ludzie, chcą za wszelką cenę zachować twarz. Działają zgodnie z zasadą, że jeżeli nie ma się racji, to nie należy się zachowywać jakby się ją miało, ponieważ prawda zawsze wyjdzie na jaw. Co jest prawdą! Wystarczy tylko rozbić kajdany samokontroli i od razu cały układ znajdzie się w zupełnie odmiennej sytuacji. Uczciwość zamiast być narzędziem samokontroli, będzie narzędziem – kontroli wobec otoczenia zewnętrznego. Szlachetność, to nic innego jak test na prawdziwe intencje otoczenia i oczywiście decydentów politycznych, chociaż niektórzy filozofowie już w starożytności twierdzili, że to cecha słabych. Natomiast prawda to ostateczny weryfikator intencji i wszelkiej interakcji. Jeżeli cokolwiek jest zbudowane na kłamstwie, to nie przetrwa próby czasu. Nie bądźmy jednak optymistami – świat polityki zbudowani na uczciwości, szlachetności i prawdzie – musi być utopią, ponieważ problem rzadkości determinuje rzeczywistość i weryfikuje relacje.

14 thoughts on “Uczciwość – szlachetność – prawda a polityka

  • 14 sierpnia 2016 o 06:08
    Permalink

    Zgadzam się uczciwość, szlachetność i prawda w polityce nie istnieją, ponieważ polityka wyzwala z ludzi zajmujących się nią najbardziej atawistyczne sposoby działania – walki o przeżycie. Skutki widać na co dzień. Bardzo mądry, niesłychanie rozwijający funkcje myślenia tekst.

    Odpowiedz
    • 14 sierpnia 2016 o 08:35
      Permalink

      Zgadzam się z panem, na ile kojarzę wątłe gusta większości czytelników w ogóle, to nawet na tym forum mało kto zada sobie wysiłek, żeby spróbować ten doskonały tekst zrozumieć i pojąć. Myślenie to trudna i niesłychanie skomplikowana sztuka, jednak ma kolosalną przyszłość. Niestety żyjemy w państwie w którym człowiek który odważa się myśleć, musi ukrywać twarz jeżeli chce działać publicznie, jakby budował pomniki w kształcie kadłubów tupolewów – mógłby chodzić w glorii bohatera przyozdobiony płaszczem z wizerunkiem np. znanej wokalistki rockowej z USA. Jestem przekorna wiem o tym.

      Odpowiedz
  • 14 sierpnia 2016 o 09:20
    Permalink

    Uczciwość w Polityce? Hmmm to może w Rosji lub na Kubie, poza tym już nigdzie

    Odpowiedz
  • 14 sierpnia 2016 o 09:21
    Permalink

    Doskonały i zmuszający do myślenia tekst.

    Odpowiedz
  • 14 sierpnia 2016 o 10:41
    Permalink

    Tymczasem cała przewaga polityków nad społeczeństwem, silniejszych państw nad słabszymi, polega na tym, że ci słabsi – w tym zwykli ludzie, chcą za wszelką cenę zachować twarz. – znakomita obserwacja!

    Odpowiedz
  • 14 sierpnia 2016 o 11:57
    Permalink

    Hallo !
    Ja tu na forum juz pate razy wspominalym o takim bardzo duzo kontrowersji wywolujacym ex-polityku i senatorze finansowym miasta Berlin, pozniej szefie Banku Narodowego w Niemczech panu ThiloSarrazin, wlasnie ukazala sie jego najnowsza ksiazka o polityce “WUNSCH DENKEN” / “MYSlENIE ZYCZENIOWE”, tak zupelnie “po naszemu” mozna by przetlunaczyc ten tylul ” Pobozne zyczenia”.. przedstawia konkretne dzialania polityki min. waluta / wprowadzenie € i co z tego wyszlo, oswiata i kto rzeczywiscie moze sie ksztalcic, uchodzcy itd, itd., mowi tez otwarcie, ze to od Francji i Polski zalezy nie tylko byt UE ale ich caly porzadek w Europie.. to niezwykle ciekawe analizy ale wlasnue nietuzinkowe i niepopulistyczne..tak w szykim tepie czytajac tlum nie moze go zrozumiec…bo on jest uczciwy, nie jest aktywnym politykiem i nie musi pod publiczke uzadzac teatru….napadaja na niego z roznych ” jedynie slusznych partii” i napadaja, wyzyeaja ja…a on jezdzi z wieczorami autorskimi nie tylko po Niemczech ale i po Szwajcarii, Austrii Francji, Hollandii i wogole panstwach UE, publucznosc tak wali dzwiami i oknami na te wieczory autorskie, ze zawsze policja musi “trzymac” porzadek… to bardzo wartosciowe, co ten pan pisze, jakby tak 10% jego opinii przeforsowano w zycie nie bylo by takich tragedii, szkoda, ze jego najnowszego dziela “WUNSCH DENKEN” ( gruba ksiazka.. ) nue da sie tu w felietonie “zacytowac” …czytaj tu .. , gdyz kooreluje absolutnie i to w arcyciekawy sposob z powyzszym felietonen…..kto moze niech przeczyta te pozycje. , takze proba fundacji nawiazania z tym panem kontaku i zezwolenie np.ba druk fragmentow jego dziel zwlaszcza tego ostatniego, ba moze nawet wydanie jego rzeczy w j.polskim przez fundacje nie jest pozbawione sensu……powodzenia i milej lektury…

    Odpowiedz
  • 14 sierpnia 2016 o 12:55
    Permalink

    W dłuższej perspektywie liczy się tylko kłamstwo

    Odpowiedz
    • 14 sierpnia 2016 o 14:39
      Permalink

      Autor nam sygnalizuje jak rozpoznać kłamstwa polityków, niczym Mojżesz 10 przykazań Izreaelitom

      Odpowiedz
  • 14 sierpnia 2016 o 15:47
    Permalink

    W pełni zgadzam się z autorem – może poza kwestią psucia się ryby, nasza nie musi się psuć ma przegniły kręgosłup

    Odpowiedz
  • 14 sierpnia 2016 o 16:11
    Permalink

    Walcie się na ryj szmaciarze. Krakauer-srakauer, w ogóle cały ten wasz Obserwator to sraka. Walcie się na ryj.

    Odpowiedz
    • 15 sierpnia 2016 o 01:49
      Permalink

      @Antyobserwator-srakauer
      Bardzo mi przykro widziec cenionego komentatora w tej roli…..

      Odpowiedz
      • 15 sierpnia 2016 o 09:52
        Permalink

        @krolowa bona
        Użyty przymiotnik – “ceniony”, wpasowuje się w treść
        wypowiedzi adwersarza wyłącznie jako antonim…
        I w takim znaczeniu,sądzę został wyeksponowany. 🙂

        Odpowiedz
  • 14 sierpnia 2016 o 20:37
    Permalink

    Jakby nie patrzeć na problem – zdanie końcowe rozwiewa wszelkie wątpliwości….więc należy porzucić wszelkie
    nadzieje? – a może przesadny katastrofizm?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.