Ubezpieczenia abonamentowe czyli stygmatyzacja biedniejszych?

Jeżeli potwierdzą się doniesienia mainstreamowych mediów – to czeka nas nie lada niespodzianka, a przygotowujący zmianę funkcjonowania systemu opieki zdrowotnej rząd – sam sobie wbije gwóźdź do trumny.

Ubezpieczenia abonamentowe, czy też po prostu dodatkowe prywatne – osobno płatne ubezpieczenia zdrowotne podzielą pacjentów na lepszych i gorszych. Bez względu na intencje rządzących i bezpośrednią wiedzę fachową projektodawców tych zamiarów – idea jest banalna, a działanie będzie dokładnie takie jaka jest idea. W całym przedsięwzięciu chodzi tylko i wyłącznie o wpompowanie większej ilości pieniędzy do publicznego systemu opieki zdrowotnej, ponieważ system ma większe moce przerobowe niż wykorzystuje, jednakże uzyskiwane przez niego zasilenia z tytułu obowiązkowych składek wystarczają głównie na utrzymanie bazy.

Teoretycznie nie ma nic prostszego niż pozwolić się ludziom prywatnie ubezpieczać i leczyć się odpłatnie w publicznych szpitalach, utrzymywanych przez płacącą składki biedną większość. Zamiary projektodawców mogą być tutaj wybitnie szlachetne – chodzi przecież o zmniejszenie kolejek, o spowodowanie że jeżeli kogoś stać – nie będzie musiał czekać na swoją kolej z finansowania przez powszechnego ubezpieczyciela.

Teoretycznie wszystko jest w porządku jednakże powstaną dwa zagrożenia – po pierwsze wypychania pacjentów publicznej opieki zdrowotnej na odpłatne świadczenia medyczne przez lekarzy w imię ich dobra a po drugie stygmatyzacji pacjentów, których nie będzie stać na finansowanie świadczeń do których mają prawo zgodnie z konstytucją i dotychczasową logiką systemu.

Przecież nie można być tak naiwnym, żeby nie rozumieć na czym cała reforma polega i dlaczego jest poroniona już w swoim zarodku? System wymaga pilnej reformy – odchudzenia z przywilejów, systematyzacji, nowej siatki dostępności i zupełnie nowych standardów etycznych. Przy tym większa ilość pieniędzy jest koniecznością! To wszystko można zrobić przez podniesienie powszechnej składki i silne, szeroko zakrojone i dogłębne reformy całego systemu – nie kończące się na paniach salowych i pielęgniarkach ale zaczynające się od lekarzy i ich przywilejów oraz przeglądu potencjału. Nawet najbardziej naiwny pacjent nie uwierzy w to, że istniejący system nie wymaga żadnej reformy i zmiany. Z pewnością istnieją w nim rezerwy i możliwości oszczędności – tam gdzie jest to bezwzględnie możliwe, potrzebne i konieczne. Niestety politycy nie mają na to odwagi – wolą rozwiązanie protezowe powodujące wzrost ilości pieniądza w systemie.

Z wprowadzeniem i upowszechnieniem ubezpieczeń prywatnych wiąże się jeszcze takie ryzyko, że duża część świadczeń w ogóle zostanie wypchnięta do sfery płatnej. Wówczas pacjenci nie będą mieli w ogóle wyboru, albo będzie on ograniczony do fikcyjnie dostępnych świadczeń – w odległych terminach.

Nie można zgodzić się na stygmatyzację pacjentów w publicznych placówkach służby zdrowia stanowiących własność państwową i pracujących za państwowe pieniądze. Prywatne ubezpieczenia powinny dotyczyć tylko i wyłącznie lecznictwa prywatnego realizowanego za prywatne pieniądze na prywatnej aparaturze i w prywatnych budynkach, realizowane przez lekarzy prywatnie zatrudnionych. W ostateczności, żeby umożliwić pełne wykorzystanie potencjału publicznych szpitali i ośrodków zdrowia – można się zgodzić, żeby pracowały w sobotę i niedzielę dla klientów z prywatnej ubezpieczalni. Wówczas nie będzie stygmatyzacji – normalnie pacjent będzie leczony za darmo, a jak będzie potrzebował coś załatwić prywatnie – to przyjdzie sobie w weekend (ewentualnie po godzinach normalnej pracy). Nie można natomiast pozwolić na to, żeby w drzwiach do lekarza mijali się pacjenci „z ubezpieczalni” i „odpłatni”.

Elementem wymagającym rozważenia jest sumowanie odpłatności, mianowicie w wielu przypadkach choremu można bardzo ulżyć jeżeli do standardowego skomplikowanego zabiegu zastosuje się coś co nie jest refundowane a jest stosunkowo tanie i bardzo pozytywnie wpływa na przebieg terapii, czy też znacząco poprawia rokowania i szasnę na wyzdrowienie pacjenta. W takich przypadkach można umożliwić chorym – odpowiednie opcje, jednakże będzie to wymagało wprowadzenia pełnego rozliczenia, czyli każdy pacjent nawet ten co przyszedł po receptę powinien otrzymać informację ile zrealizowana dla niego usługa zdrowotna kosztowała. Na tej podstawie możliwe będzie łączenie finansowania, ale co powinno być zasadą – o jego dopuszczalności zawsze powinien decydować lekarz – i nikt inny nie może mu narzucić decyzji!

Poza tym jeżeli już myślimy o stworzeniu systemu to niech on obejmie też tych, których nie stać na leczenie ale można będzie im uratować życie. Otóż te dobrowolne ubezpieczenia powinny być opodatkowane podatkiem systemowym, zakładającym odkładanie od 3-10% składki na subkontach funduszy ubezpieczających na rzecz specjalnych świadczeń dla osób ubogich lub tych, których nawet odpłatne świadczenia nie obejmą. W ten sposób udałoby się finansować specjalne leczenia i specjalne terapie dla osób chorych na rzadkie i bardzo rzadkie choroby.

Osobnym problemem są dzieci, leczenie osób starszych i przewlekle chorych. Należy w tym zakresie grać w otwarte karty, czyli każdy płaci za siebie w ten sposób że osoby częściej korzystające z systemu lub wymagające droższego leczenia po prostu muszą płacić więcej. Nie ma dyskusji socjalnej, albowiem to po prostu inaczej nie będzie funkcjonować.

Kwota przeznaczana na ubezpieczenie nie ma prawa być odliczana od opodatkowania – ponieważ to pomniejszałoby dochody budżetu pozbawiając sens całej zmiany. Chcieliśmy kapitalizmu? Więc niech niewidzialna pięść rynku dotknie wszystkich jeszcze bardziej.

Bez względu na intencje każdy model ubezpieczeń abonamentowych zakładający dodatkową odpłatność podzieli społeczeństwo. Nie można skreślać tego pomysłu, jednakże trzeba mieć świadomość że w zależności od konstrukcji i jej społecznego odbioru – to może utopić ten rząd w negatywnych sondażach.

2 myśli na temat “Ubezpieczenia abonamentowe czyli stygmatyzacja biedniejszych?

  • 5 czerwca 2013 o 11:36
    Permalink

    Jeżeli ktoś uważa że to są skutki działania kapitalizmu, powinien udać sie do specjalisty.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.