Ekonomia

Tyraj za darmo albo wyjedź – model rozwoju społecznego

 Paradygmat funkcjonowania współczesnego polskiego społeczeństwa zakłada rozwój społeczny i ekonomiczny, jako wynik ogółu starań ludzi zaangażowanych w gospodarkę i scenę publiczną. Model życia współczesnego Polaka zakłada dorastanie i edukację na koszt rodziców i państwa, prokreację na koszt własny, rodziców i państwa, zamieszkanie na koszt własny, rodziców ze wsparciem państwa i samorządu oraz dążenie do nieokreślonej czasowo satysfakcji z życia na emeryturze.

Cel życia wielu młodych ludzi ogranicza się do zdobycia partnera/ki, mieszkania, pracy i okresowych wyjazdów na wakacje. Prokreacja o ile nie przydarzy się z marszu, nie jest stawiana, jako cel nadrzędny, albowiem raty kredytów hipotecznych są wyjątkowo skutecznym środkiem antykoncepcyjnym. Kariera, rozwój osobowy i dążenie do realizacji zawodowej jest dla wielu Polaków najważniejsza, nie bez znaczenia jest tu element emancypacji kobiet. Do dotychczasowej rywalizacji zawodowej, dochodzi rywalizacja płci, za którą kobiety płacą straszną cenę bezdzietności lub opóźnienia macierzyństwa.

Ceny mieszkań stanowią najistotniejszy hamulec rozwoju społecznego, ponieważ blokują naturalny ruch ludności, jej zdolność reprodukcyjną i czynią nieskutecznymi wszystkie polityki socjalno-bytowe państwa. Wolny rynek nieruchomości rozwinął się błyskawicznie, ceny mieszkań i gruntów budowlanych w całym kraju wybiły się na poziomy nieosiągalne dla osób zarabiających średnią krajową, rząd zupełnie nie uznał za celowe zainteresowanie się funkcjonowaniem tego rynku, stąd jego „niewidoczna ręka”, zrobiła to, co mamy. Nożyce dochodowo-kosztowe w przypadku nieruchomości rozwarte są tak znacznie, że nie ma mowy o normalności, niedostępność mieszkań hamuje rozwój społeczny.

Ścieżka edukacyjna przeciętnego Polaka to szkoła podstawowa, przeważnie publiczna, która nie uczy niczego poza zdolnością do adaptacji w grupie i asertywności, szkoła średnia ogólna, niemająca żadnego sensu angażowania w ten poziom edukacji publicznych pieniędzy, ewentualnie szkoła średnia zawodowa – profilująca młodego człowieka na jakiś fach. Następnie matura, dotychczas bez matematyki, bez potwierdzenia znajomości języków obcych, co najgorsze nieweryfikująca zdolności młodego człowieka do samodzielnego myślenia. Następnym krokiem są studia, publiczne lub prywatne, przy czym prywatne także są często płatne. Niewiadomo, dlaczego, publiczne uczelnie mają prawo otwierania kierunków płatnych tam, gdzie powinny kształcić za darmo zgodnie z realizacją swojej misji. Podmioty te zdecydowanie ukierunkowane na siebie i powielanie swojego istnienia są oderwane od rynku i zachowują się niczym słoń w składzie porcelany, jedynie z rzadka odpowiednio ukierunkowując kariery zawodowe młodych ludzi. Potem dla wielu i tak barierą w zawodowej karierze są konwenanse, nepotyzm, bariery środowiskowe i przede wszystkim finanse. Wie o tym każdy, komu zamarzyło się zostać lekarzem, architektem, notariuszem z ulicy…, [jeżeli ktoś zna takie przypadki prosimy o kontakt z redakcją].

Efektem studiów jest wejście na rynek pracy masy młodych ludzi z dyplomami licencjatów, magistrów i coraz częściej doktorów, którzy konfrontują swoje umiejętności z wyceną dokonywaną przez rynek pracy. Obowiązująca płaca minimalna ma się nijak do realiów rynkowych, wiąże ręce pracodawcom, wypycha wielu za granicę „na zmywak”.

Szczęśliwcy, którym udało się otrzymać pracę w kraju, są skazani na partycypowanie w systemie stworzonym dla pokolenia „50+”, które dostało za darmo od państwa mieszkania, wcześniejsze emerytury, darmową opiekę zdrowotną i liczne przywileje pracownicze jak np. dodatek stażowy, będący przekleństwem wszystkich instytucji publicznych. Dla młodego pokolenia przeznaczone są funkcje pomocnicze, umowy śmieciowe, praca w hipermarketach, stacjach benzynowych i inne prace niższego wynagradzania. W powiązaniu z „umowami śmieciowymi”, oznacza to brak budowy poduszki kapitałowej dla znacznej części społeczeństwa, żyjącego z dnia na dzień. Jak w tych warunkach planować życie? Jeżeli jeszcze ktokolwiek w kraju spośród młodych to robi?

Na to wszystko nakłada się Kościół z umoralniająca papką, bazujący głównie na zwyczajowej obrzędowości a nie na promocji istoty sacrum. A także Sąd, który daje społeczeństwu prawo, budząc najczęściej niechęć i brak zrozumienia. Wszystko to powoduje, że młodym ludziom w Polsce obecnych czasów żyje się bardzo trudno.

Przeraża przede wszystkim brak jakichkolwiek perspektyw na rozwój, możliwości, zaskakuje brak elastyczności systemu, oderwanie elit od rzeczywistości już chyba nikogo nie dziwi. Jedynie ich stan posiadania budzi zazdrość, czasami nienawiść a zawsze brak zrozumienia. Sukces w polskich warunkach nie jest równoznaczny społecznemu szacunkowi, wysokiemu stanowi posiadania towarzyszy podejrzliwość otoczenia.

W tych warunkach dziwi, że dopiero w tych wyborach, społeczeństwo dało upust swojemu brakowi akceptacji dla reguł rządzących systemem poprzez 10% wynik wyborczy ugrupowania pana Janusza Palikota. Polacy mają anielską cierpliwość i są zdolni do wielkich poświęceń, pracować, cierpliwie znosić swój los, nie buntując się. Ile to jeszcze będzie możliwe tego nie wiemy, jeżeli państwo padnie w wyniku tego kryzysu, możliwy jest bunt społeczny, ale nie młodych, ponieważ oni wyjadą. Najbardziej groźny jest scenariusz buntu szerokich rzesz z pokolenia „50+”, niezadowolony z powodu braku minimum, które mieli zapewnione wysiłkiem pokoleń narastających.

Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że w naszym kraju jak zwykle „jakoś tam będzie”, a że będzie nas mniej, to trudno – konieczność historyczna, determinowana społeczno-ekonomicznie. Zwyczajny koszt przemian, zmiany ustroju i bylejakości elity rządzącej.

10 komentarzy

  1. Mocne ale prawdziwe.
    Czyli proponuje Pan utylizację pokolenia 50+ ?
    Pozdrawiam

  2. Kilka bardzo ciekawych aspektow w artykule z czego ogromna wiekszosc to kwestie ekonomicznych pozostalosci systemu “jedynie slusznego”.:)
    System przywilejow emerytalnych, ZUS, KRUS zostaly wielokrotnie juz poruszane i albo zostana zmienione albo zbankrutuja jako, ze na chwile obecna jest to najwieksza pozycja w budzecie.
    Obecna tak zwana umowa spoleczna oczekuje, aby ludzie mlodzi oplacili pokoleniu 50+ emerytury, ustawilo siebie jako jednostki akumulujac kapital oraz zarobilo na wlasne emerytury. Troche tego za duzo stad tez pokolenie 30-latkow i mlodszych w duzej mierze podziekowalo za udzial w tymze biznesie, ktory przypomina pedofilie ekonomiczna, przenoszac sie na zachod. To tylko przyspieszy nieuchronne bankructwo systemu. Dokladajac do tego tak zwane umowy smieciowe, ktore sa niczym innym jak tylko proba ominiecia tegoz wyzysku, bankructwo nastapi raczej szybciej niz pozniej. Zwlaszcza, ze w przyszlym roku zapadaja obligacje skarbowe na niebagatelna sume 98 mld PLN, ktore w obecnej sytuacji rynkowej rolowac nie bedzie latwo.
    W Polsce jest degresywny system opodatkowania z idiotycznym PITem i CITem. Opodatkowac powinno sie konsumpcje (progresywnym VAT’em – wiem ze Redakcja mysli inaczej na ten temat), szczegolnie te luksusowa (co powinno zachecic ludzi do oszczedzania) – bo dolozenie wysokiego VAT’u na ubranka dla dzieci, w zdezeniu z na przyklad 8% na uslugi lotnicze (czyli miedzy innymi wycieczki na Kanary) to troche paranoja.
    Bardzo wrazliwy temat opodatkowania zwiazkow wyznaniowych, ale porusze go, gdyz co jak co, ale ksieza to obywatele Polscy w ogromnej wiekszosci, wiec takze powinni ponosic koszty utrzymania Panstwa.
    Do tego dodam pozycje numer 4 na liscie wydatkow budzetowych czyli MON (pozycja 2 to subwencja samorzadowa, a 3 to obsluga dlugu). Generalom w Polsce wydaje sie, albo marzy imperium. Chyba czas te marzenia wyslac do lamusa i miec wojsko sprawne (nie male). I nie mowie tu o profesjonalizacji, bo ta widac jak postepuje. W historii Polski wojsko sluzylo glownie do opozniania wroga (i walki pod obcymi flagami), natomiast partyzantka walczyla o realna niepodleglosc. Chyba czas aby wyciagnac z tego wnioski i zamiast wydawac grube miliony na zabawki dla generalow, postawic na odpowiednie szkolenie wojskowe szerokiej grupy obywateli, jako obrony terytorialnej (cos jak w Szwajcarii lub Japonii). Gwarantowane, ze kazdy ewentualny agresor przemysli kilka razy ewentualne wejscie na terytorium Polski majac w planach walke partyzancka. Oszczedzi to sporo pieniedzy na latajacy i plywajacy zlom, ktory i tak na niewiele sie przyda.

    • Szanowny Panie!

      bardzo dziękujemy za wpis, który się nadaje na artykuł. Gorąco zachęcamy do rejestracji konta, dopracowania tekstu i jeżeli pan sobie życzy chętnie to opublikujemy w naszym serwisie.

      Serdecznie pozdrawiamy, zapraszając do współpracy i subskrypcji newslettera

  3. loprys@neostrada.pl

    Co za nieuczciwe podejście do pokolenia 50+, którego dorobek został rozsprzedany za grosze dzięki polityce “styropianowców”. Oni (ci 50+) też płacili na swoje emerytury, niczego nie dostając za darmo. Po prostu inny był system redystrybucji.Nie wydzielano części zabieranych przez system na emerytury, ochronę zdrowia itp. Ale każdy zakład pracy odprowadzał podatki od wynagrodzeń (bardzo wysokie) do budżetu państwa, z czego opłacana była cała sfera socjalna. Więc niech młodzi gniewni przestaną pieprzyć, że utrzymują tych, co wszystko dostali za darmo, bo to głupie i nieuczciwe i swiadczy o kompletnym braku znajomości rzeczy.

    • “Dorobek” pokolenia 50+ to blokowiska z betonu, fabryki zdolne produkować fiata 126 ale pod warunkiem że ktoś im da licencję na ten cud techniki, kopalnie w których średnio co miesiąc ginie kilku górników, i tym podobne wynalazki. Poszli na księżyc i zabierzcie ten dorobek ze sobą

    • @loprys
      Obecne pokolenie 30+ i mlodszych w czasie, gdy pokolenie 50+ walczylo o obecny ustroj mialo lat 10 lub mniej. Zatem prosze laskawie ze skargami zwracac sie do oswieconych, ktorzy w ’89 jak rowniez i wczesniej budowali swietlana przyszlosc Polski na kredyt, ktory to kredyt ma byc splacony podatkami pokolenia 30+. Natomiast co do “dorobku” to wlasnie ten dorobek mial zapewnic emerytury w postaci “funduszu rezerwy demograficznej” po zamianie dorobku na kasiore. Zatem prosze laskawie od mlodych sie odchrzanic i zapytac o gospodarowanie krajem pokolenie, ktore jest obecnie u wladzy, a ktoremu to najwyrazniej wydawalo sie, ze po ’89 to kasa bedzie lezala pod wycieraczka i wystraczy tylko zamiatac.
      Jako przedstawiciel pokolenia 30+ nie mam najmniejszej ochoty placic za fanaberie i przywileje pokolenia 50+. Trzeba bylo o tym myslec kupujac zlude “American Dream”, a nie teraz gadac ze mlodzi nieuczciwi i glupi.

      • Popieram. Tumanskie nierzady ostatnich 22 lat zniszczyly przyszlosc nie tylko tym +30. Zniszczyly rowniez zycie tym ktorzy sie jeszcze nie urodzili.

        Zadluzanie na konto przyszlych pokolen jest forma pedofili.

        Przewiduje ze nastapi popularna odmowa splacania dlugow. Bo faktem jest ze mlodzi ich nie zaciagali. Mlodzi nawet nie maja pracy. Nie mozna na nich tego narzucic. Tak to juz wyglada w Grecji.

  4. ciekawa wypowiedź na temat szkolenia wojskowego!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.