Tym rządem rządzą emocje

Ciekawie się wydarzyło na koniec kwietnia w naszym rządzie. Pan premier spowodował dwie istotne dymisje. Pierwszą o której wszyscy słyszeli i o której każdy może wypowiedzieć swój stosunek – pana Jarosława Gowina ze stanowiska ministra sprawiedliwości i jeszcze drugą – o której mało kto słyszał, poza osobami interesującymi się „mikroświatem” spółek skarbu państwa – panią Grażynę Piotrowską-Oliwę ze stanowiska prezesa zarządu Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa SA.

Jeżeli jakikolwiek premier polskiego rządu – kiedykolwiek komuś z państwa oferowałby do wyboru jedno z tych dwóch stanowisk, nawet na jeden dzień – to decydujcie się państwo zdecydowanie na PGNiG SA, ponieważ odprawa z tak wysokiego fotela w tej spółce mogłaby was ustawić na praktycznie całe życie – jeżeli potraficie mieszkać w bloku i cieszyć się telewizją, natomiast stanowiska ministerstwa sprawiedliwości nie warto polecać, ponieważ jest najdelikatniej mówiąc trudne i niewdzięczne, a pieniądze są raczej słabe.

Odwołanie pana Gowina miało charakter czysto emocjonalny, tylko słaby premier a zarazem człowiek słabego charakteru reaguje w ten sposób – pozwalając sobie na taką niesubordynację i czekając, aż szklanka się przeleje i to obserwując stan płynu przez media! To jest skandal, że premier tak długo tolerował pana Gowina, jeżeli był skłonny do tak banalnego odwołania go ze stanowiska. Tak się nie robi człowiekowi z którym się współpracuje systemowo i to na płaszczyźnie politycznej. Widać na przykładzie tego odwołania jak słaby jest to rząd z jak przypadkowych osób dobierany, gdzie nie są kluczem kompetencje ale kwestie osobiste lub po prostu najzwyklejsza uległość.

Co do smutnego losu pani Grażyny Piotrowskiej-Oliwy, to wróbelki (dawno zdechłe) w Parku Skaryszewskim ćwierkały już od dość dawna, że nie podoba się ona „strukturom” i „odpowiednim ludziom” z branży, ponieważ podobno – cytujemy niesprawdzone plotki – pozwalała sobie na nowoczesny styl zarządzania, naciskała na redukcję kosztów a do tego podchodziła do spraw w sposób racjonalny. Nie można się dziwić, że taka osoba nie była wygodna na tak niesłychanie ważnym stołku wśród spółek „strategicznych”, czyli wiadomo w czyim kręgu zainteresowań i pod czyim parasolem będących. Odwołano ją za przysłowiowe „nie bycie wielbłądem”, jednakże mniejsza z tym, ponieważ menadżer tej klasy powinien sobie poradzić. Jednakże sprawa pokazuje jak bardzo mało ważne są tutaj kwestie merytoryczne, ponieważ za zamieszanie z memorandum gazowym powinno jeszcze polecieć kilka dobrze ustawionych osób z ministrem spraw zagranicznych i szefem tej części służb specjalnych, która akurat gra rolę kontrwywiadu – na czele. No ale poleciała pani Piotrowska-Oliwa, bo ktoś musiał dać głowę – i to w kontekście zakupu jakiejś żałosnej limuzyny, z czego zrobiono wręcz „news” dnia w mainstreamowych idioto-mediach dla debili urabianych codziennie jadowitą propagandą rządzącej elity.

Wnioski – dwa, po pierwsze pan premier nie przywiązuje się do ludzi w tym znaczeniu, że jest raczej samotnym „mechanikiem”, tj. prowadzącym lokomotywę, do której podczepia się wagoniki. Nie interesuje go lojalność, podległość, zaufanie – wie na pewno, że ludzie to sępy i świnie. Nie liczą się kompetencje – liczą się tylko i wyłącznie chwilowe nastroje, gierki, interesy i ustawienia. A na pewno już nie liczy się jakiś tam interes państwowy. Ponieważ wiele można złego i krytycznego powiedzieć o panu Gowinie, ale na pewno nie można mu odmówić umiłowania państwa i myślenia kategoriami racji stanu. Po drugie pan premier pokazał – tutaj bardziej na przykładzie odwołanej pani prezes – że nie wystarczy być dobrym menadżerem, trzeba jeszcze być menadżerem ustosunkowanym i menadżerem znającym się na kanonach działania nazwijmy to „instytucjonalnych opiekunów”.

Nigdy emocje nie są dobrym doradcą a w przypadku tych dwóch dymisji pan premier się właśnie nimi kierował, jeszcze oświadczając coś w stylu braku ochoty na tłumaczenie się co tydzień za swojego ministra. Już bardziej emocjonalnie nie mógł tego rozegrać, no i jeszcze do tego ta żałosna limuzyna jako zarzut medialny! Szkoda słów! To bardzo samotny premier.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.