Społeczeństwo

Tych 4-ech rzeczy zawsze unikaj na rozmowie rekrutacyjnej…

graf. red.

Pierwsze wrażenie na rozmowie kwalifikacyjnej jest najważniejsze. Oczywiście, istotne są umiejętności i doświadczenie, jednak zanim będziemy mieli szansę o sobie opowiedzieć, należy pamiętać o swojej prezencji. Ekspertka zdradza jakich błędów unikać, by zwiększyć swoje szanse na otrzymanie wymarzonej pracy.

ZA WCZEŚNIE, ZA PÓŹNO

Przyjście na rozmowę kwalifikacyjną o wiele za wcześnie oznacza brak umiejętności zarządzania własnym czasem. Natomiast jeśli się spóźnisz, okażesz brak szacunku do rekrutera. Nawet gdy przedstawisz wiarygodne wytłumaczenie i tak pracodawca może uznać je za Twoją wymówkę. Dlatego, kiedy zostaniesz zaproszony na rozmowę kwalifikacyjną, odpowiednio zaplanuj swoją podróż i określ czas, byś zdążył na konkretną godzinę, a jeśli będziesz wcześniej, pospaceruj po okolicy, by się rozluźnić i pomyśleć, jakimi osiągnięciami chciałbyś się pochwalić.

STRÓJ I MOWA CIAŁA

Pomimo wciąż zmieniających się modowych trendów pamiętaj, że rozmowę kwalifikacyjną należy traktować jako spotkanie biznesowe. Dlatego, zamiast bluzy załóż schludną koszulę, a dżinsy zamień na eleganckie spodnie czy spódnicę. Klasyczny elegancki wygląd zapewni Ci dobre pierwsze wrażenie i z pewnością zyskasz w oczach przyszłego pracodawcy.

– Prowadząc agencję pracy tymczasowej rekrutuję bardzo wiele osób. Młodzi ludzie kompletnie nie zdają sobie sprawy z tego, jak ważne jest pierwsze wrażenie. To czy dana osoba przyjdzie punktualnie, czy będzie wyglądać schludnie i będzie kulturalna. To są pierwsze elementy, na które zwraca uwagę rekruter, dopiero później patrzy na CV i umiejętności. Istotna jest także mowa ciała i uśmiech na twarzy. Wiadomo, że rozmowa kwalifikacyjna jest stresująca, szczególnie dla młodych osób, które dopiero stawiają pierwsze kroki na rynku pracy. Dlatego pamiętajmy o uśmiechu. Strach w oczach kandydata, mina wskazująca na chęć ucieczki, ale również zgarbione plecy pokażą brak pewności siebie, co negatywnie wpłynie na odbiór kandydata w oczach rekrutera – mówi Kamila Gutowski, współwłaściciel agencji pracy tymczasowej Skills Net.

KRYTYKA BYŁEGO PRACODAWCY

Nigdy nie należy mówić źle o byłym pracodawcy podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Pokażesz wtedy swoją nielojalność oraz niewdzięczność, która również może się objawić w nowej pracy, więc to z pewnością nie zachęci przyszłego pracodawcy, by Cię zatrudnił. Dodatkowo, nigdy nie masz pewności, czy akurat nie są oni dobrymi znajomymi.

Najlepiej w ogóle nie wypowiadać się o byłym pracodawcy, ani o tym, co nam się nie podobało w poprzedniej firmie. Lepiej mówić o swoich osiągnięciach, realizowanych projektach czy obowiązkach jakie się pełniło – kontynuuje ekspertka.

AROGANCJA I BRAK ZNAJOMOŚCI FIRMY

Choć pewność siebie podczas rozmowy o pracę jest ważna, może często przerodzić się w arogancję. A to żadnemu pracodawcy się nie podoba. Oczywiście należy podkreślać swoje atuty oraz doświadczenie, jednak w subtelny sposób, bez przesadnego przechwalania się. Dodatkowo pamiętaj, by przed wejściem na rozmowę wyłączyć telefon, by nie zadzwonił w najmniej nieoczekiwanym momencie. Kolejną sprawą jest zapoznanie się z profilem firmy, jego historią, a także branżą w jakiej działa i produktami, które oferuje. Dzięki temu pokażesz swoją rzetelność oraz sumienność i to, że przygotowałeś się do rozmowy i zależy Ci na stanowisku. Najgorsze co możesz zrobić to nie sprawdzić do jakiej firmy kandydujesz na stanowisko oraz nie umieć umotywować swojej aplikacji.

Należy pamiętać, że nawet najbardziej kompetentny kandydat może stracić szansę na zatrudnienie, jeżeli źle wypadnie na rozmowie kwalifikacyjnej. Warto poświęcić choć 15 minut przed spotkaniem, by odpowiednio się przygotować i pokazać z najlepszej strony oraz uniknąć powyższych błędów.

***

Informacja redakcji:

Wszelkie prawa do tekstu zastrzeżone dla Skills NET – agencja pracy tymczasowej. Wyłączenie licencji CC 3.0.

6 komentarzy

  1. Po prostu należy uważać.

  2. Gdy czytam takie teksty to zbiera mi się na wymioty. Pierwsze wrażenie najczęściej bywa mylne i oparte na stereotypach. Z gruntu jest psychologicznie fałszywe. Takie podejście niszczy w ludziach autentyczność i naturalne kompetencje.

    Jak można bowiem oczekiwać od młodych i niedoświadczonych ludzi wszelkich wyimaginowanych kompetencji, bo zbawca biznesmen sobie tak życzy. Zwykle ludzie zachowują się sztucznie na takich rekrutacjach. W ogóle nie są sobą, co potem wychodzi w pracy, gdy spełniają tylko oczekiwania np. biznesmena handlowca, aby wcisnąć nawet najgorszy towar klientowi niezorientowanemu w temacie. Natomiast nie potrafią uczciwie doradzić co kupić, co jest lepsze, bardziej sprawdzone, jak ongiś w PRL. Pomijam już powszechny brak przygotowania specjalistycznego, np. w sklepach z AGD, gdzie na pytanie klienta, pracownicy potrafią czytać tylko z instrukcji. Swego czasu kupowałem pralkę i pytam się nie zorientowany, jak obecne modele i marki się sprawdzają. Nikt nie był w stanie mi coś sensownego doradzić. Tylko w jednym sklepie na 8 odwiedzonych starszy już sprzedawca pamiętający czasy PRL zapewne, najpierw się rozejrzał, czy nikt nie słyszy, czy pracodawcy nie ma w pobliżu i doradził co powinienem kupić, wskazał wszystkie zalety i wady oferowanych towarów. Posłuchałem go i nie żałuję. Na obecnych młodych zwykle nie ma co liczyć. Totalnie nie przygotowani zawodowo, ale po rekrutacjach i ze sztucznym uśmiechem przyklejonym do twarzy oraz frazą miłego dnia na pożegnanie wypowiadaną jak mantra. Żadnej ekspresji, żadnej normalnej rozmowy, zachowania, żartu, tylko jak ze zdartej płyty wszędzie to samo – miłego dnia. Zwykle po wizytach w sklepach zbiera mi się na wymioty. Tylko tam gdzie mnie już znają, sobie te głupie zachowania odpuszczają, bo klika razy musiałem nadmienić, że sobie nie życzę takiej sztucznej ekspresji w obsłudze.

    To w trakcie pracy należałoby “ułożyć” i nauczyć pracownika, zwłaszcza młodego, warsztatu pracy, a nie oczekiwać tylko gotowca. Potem wychodzi “szydło z worka”, że ten kto cwańszy, lepszy aktor, dostaje się do pracy, a osoby kompetentne, ale z natury np. wstydliwe, nie radzą sobie i odpadają, ale przyjęte do pracy po okresie dostosowania się, biją na głowę kompetencjami tzw. przebojowych cwaniaków. Ja doradzam biznesmenom zatrudniać osoby, które z pozoru nie spełniają zachodnich “pseudo-standardów” i zawsze trafiam.

    No i biznes nie może bać się krytyki, bo z niewolnika nie ma pracownika, jest tylko posłuszny wykonawca woli pana feudała. Zdarzało mi się rezygnować z usług firm, które zatrudniały takich sztucznie miłych sprzedawców, czy robotników. Na pytanie biznesmena o powód mojej rezygnacji, odpowiadałem wprost, że traci zyski, bo jest zbyt zachłanny i narzucił swoim pracownikom zachodnie standardy robienia klienta w balona oraz naciągania go na przysłowiowe batoniki. A ja sobie tego nie życzę. Nastąpiła zmiana, ale tylko w stosunku do mojej osoby, inni muszą znosić sztuczne uśmiechy i wciskane oferty.

    Może już czas na normalność Słowiańską?

    • Wszyscy i wszędzie są niezwykle mili i uprzejmi – uśmiech przyklejony mają do twarzy.. a to tylko pozory, sztuczna grzeczność i uprzejmość(odwróć się toooo….) No, i NIESTETY i w tym obszarze
      Dogoniliśmy Zachód… także Miecławie zgadzam się z twoją opinią, dopowiem na poważnie
      niezdecydowanym jaką pozę przyjąć – BĄDŹ po prostu SOBĄ. Pomijam rekomendowane przez Redakcję zalecenia, gdyż nie warto “świrować pawiana”. 🙂 A jeśli już jesteśmy w temacie, można by powrócić do starej
      sprawdzonej formy wedle której “podwładny powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty, tak, by swoim pojmowaniem sprawy nie peszyć przełożonego.” Wszak, cały ten cyrk, zwany rekrutacją
      też do tego stanu rzeczy, tak rzeczy – sprowadza się…

  3. Artykuł jest nader interesujący, zabrakło w nim jednak informacji, że należy również umyć zęby (chyba, że coś przeoczyłam).

  4. Gdyby nie moja kompletna desaprobata do fenomenu tzw.”pracy tymczasowej”, oraz wszelakich agencji posrednictwa pracy w tym zakresie, o czym juz wielokrotnie dawalam na lamach OP wyraz i to nawet ostatnio przed cos 3-ma dniami powyzsze uwagi okreslilabym jako de facto istotne….jednak jestem swiadoma wynaturzeniom neoliberalalnego rynku pracy, ktory “agencjom pracy tymczasowej” zaleca wylawianie kandydatow o zgola odwrotnych cechach niz zalecane powyzej a wiec malo lub nisko wykwalifikowanych ludzi, ktorzy nie sa swiadomi swoich praw pracowniczych i najczesciej z roznych powodow maja pokieraszowana wartosc wlasnej osoby i ktorzy to z waznych powodow np. wola przeprowadzki ze wsi do miasta czy opuszczeniu domu rodzicielskiego lub rozlaka w malzenstwie /partnerstwie czy kierowani koniecznoscia dorobienia z uwagi na np. chorobe dziecka czy innego czlonka rodziny lub trwajacego bezrobocia poszukuja pilnie pracy i sa powyzszymi okolicznosciami zmuszani do podjecia kazdego zatrudnienia, co referent d /s naboru kadr zwany w jezyku polskim co najwyzej rekrutantem podobnie jak konsultantem ale nigdy “rekruterem “(a kysz cholera jasna, kto sie tak brzydko “wyjezycza” po polsku ??? ) wyczuwa na odleglosc jak padline i “upupi” takiego delikwenta natychmiast umowa o prace bez dokladnego lecz tylko “plynnego” okreslenia zakresu obowiazkow oraz czasu pracy i wynagrodzenia, ktore to elementy jak na desce windsurfingu beda interpretowane wysoko roznorodnie w zaleznosci od zaistnialej sytuacji i biada temu, ktory szuka zatrudnienia poprzez agencje pracy tymczasowej….
    A propos ! Nie mowi sie “modowych tredow” lecz ” tredow mody” Pani Gutowski bardzo nie ladnie, ze Pani taki niski poziom reprezentuje i z pewnoscia “wyrekrutowani” przez Pania kandydaci do podjecia pracy beda musieli reprezentowac jeszcze nizszy poziom, by “jajko nie bylo madrzejsze od kury”…..
    O tempora ! O mores ! / o czasy o obyczaje /

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.