Polityka

Tusk uwierzył we własną propagandę. Tu raju nie będzie!

Donald Tusk w trakcie tej kampanii wyborczej popełnił kilka strategicznych błędów zrażających do niego wyborców, odwracających ich uwagę od spraw ważnych a także po prostu zlekceważył człowieka „pana Czesława”, czym udowodnił, co znaczy słowo premiera.

Wszyscy pamiętamy czas prosperity sondażowej PO, gdy jej liderzy oświadczali, że nie ma, z kim przegrać. Pięknie tym sposobem uśpili swoją czujność, w sposób niezwykle buńczuczny wykazali swojemu własnemu zapleczu, że nie musi się mobilizować.

Błędów było więcej, podstawowym był kawiorowy raport POLSKA 2030, w którym rząd pana Tuska popełnił swoją wizję Polski widzianą z gabinetów w centrum Warszawy, ale Aleje Ujazdowskie, to nie jest cała Polska panie premierze! Nie można z takiej perspektywy decydować o strategicznych wyzwaniach kraju, albowiem ludzie nie zrozumieją formułowanych przez rząd postulatów.

Innym pomysłem była osławiona „Rodzina na swoim”, program, w którym nie wiadomo, o co chodzi i mogą korzystać z niego głównie bogaci. Nic dziwnego, że w Internecie krążą żarty opisujące kwoty rat kredytów hipotecznych, jako najskuteczniejsze instrumentarium antykoncepcyjne. Na to rząd pana Tuska, skoncentrowany na tym, żeby tych niezadowolonych było jak najmniej nie poradził nic. Polityka pro rodzinna nie istnieje.

Polityka pro inwestycyjna i pro technologiczna kraju, w praktyce nie istnieje. Nasze państwo nie ma przedsiębiorcom i wynalazcom nic interesującego do zaoferowania. Wykłada pieniądze na odtwórczą edukację, finansując przywileje karty nauczyciela, równolegle dusząc podatkami i funduszami socjalnymi kreatywnych przedsiębiorców.

Poszukiwania rządu spragnionego sukcesu, sprowadziły go na manowce Tuskobusu, który nie zmieścił się pod wiaduktem w „Pacanowie”. Premier spędził bezcenne momenty kampanii wyborczej, jeżdżąc powolnym autobusem od jednej skali problemów do drugiej, obrzucany jajkami, i lżony przez kibiców. A na koniec, po prostu nie dotrzymał słowa danego panu Czesławowi, że zje z nim roladę. Jest to duży ból w oczach zwykłych obywateli.

Radość premiera z rozpędzenia inwestycyjnego w infrastrukturze, wycofania wojsk z Iraku, reforma emerytur pomostowych, wykorzystania środków europejskich, przekształcania szpitali, sławnego programu Orlików, programu Euro 2012 i innych pseudo sukcesów to maskowanie porażki. Porażką była kolej, gdzie państwo polskie się wycofało i upadło na kolana na podkładach kolejowych. System zawiódł, a rząd biernie się przyglądał i nie zrobił nic.

Efekty wiary we własną propagandę, pan premier poniesie w najbliższą niedzielę. Ludzie nie interesują się problemami wprowadzenia jednego okienka i tym, co zapisali w ustawie o E-administracji. Ludzie interesują się podwyżką emerytury, czasem oczekiwania do specjalisty i cenami żywności na lokalnym bazarku. Premier sam siebie nie ocenia, prosi o ocenę ludzi. Powiedział, że się podda w momencie, gdy przegra wybory – nie można mu się dziwić, aczkolwiek czas jego rządów nie był zupełnie czasem straconym. Jest kilka sukcesów, jak np. Gazoport.

Jaki będzie werdykt społeczeństwa, sądząc po sondażach trudno orzec. Rzekoma przewaga 14% nad główną partią opozycyjną jest trudna do zrozumienia, w kontekście cudów w sondażach przy poprzednich wyborach. Społeczeństwo ma jedną szansę na powierzenie swoich spraw ludziom, którym ufa. Czy zaufa panu Tuskowi? Tego się dowiemy w poniedziałek rano.

Polacy wiedzą, że tu raju nie będzie! Naród wie to od wielu lat, państwo kila razy upadało, było rządzone przez obcych sługusów, albo rozkradane przez własną elitę. Naprawdę tutaj raju nie będzie, ale chcemy jakoś żyć. Czy umożliwi to nam pan premier Tusk? Czy można mu zaufać? Nie wiemy, zobaczymy – niech naród decyduje.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.