Społeczeństwo

W Turcji także protestują przeciwko przyjmowaniu nielegalnych imigrantów

 Okazało się, że nawet w Turcji ludzie protestują przeciwko przyjmowaniu przez ich kraj nielegalnych imigrantów, którzy łamiąc prawo przedostali się przez morze do Grecji. Porozumienie pomiędzy Brukselą a Ankarą nie podoba się wielu Turkom, ponieważ mają świadomość, że w praktyce oznacza to wyładowanie frustracji tych ludzi w Turcji.

Z Turcji dochodzą także i inne sygnały, mianowicie rzekomo uchodźcy mają być odsyłani do Syrii oraz do swoich krajów, z których przybyli do Turcji. Dotyczy to wielu Afgańczyków i Pakistańczyków, którzy liczyli na możliwość nielegalnego przedostania się do Europy. Istnieją niepotwierdzone doniesienia o rzekomym ostrym traktowaniu tych ludzi przez władze tureckie.

W praktyce jednak porozumienie Turcji i Unii Europejskiej o relokacji nielegalnych imigrantów jest dla Turcji neutralne, albowiem za każdego odesłanego – obiecano przyjąć legalnie wprost z obozów człowieka, który się zgłosi do progu 72000 ludzi. W ten sposób zdecydowano walczyć z procederem nielegalnych przepraw organizowanych przez przemytników i grupy przestępcze.

Turcja jak do tej pory nie zrobiła wiele, żeby pilnować własnej granicy na odcinku najbardziej narażonym na przemyt ludzi. Bez wątpienia możemy mówić o tym, że władze tureckie przymykały oko na proceder, dzięki któremu przede wszystkim miały spokój i znacząco przerzedzono znajdujące się w Turcji obozy dla uchodźców z Syrii, ponieważ większość ludzi, którzy przedostali się do Europy pochodzi właśnie z Turcji, co powoduje że to nie są uchodźcy tylko w świetle międzynarodowych konwencji już nielegalni imigranci z kraju, do którego przybyli jako uchodźcy.

Na pewno władze w Ankarze nie przejmą się lokalnymi protestami, jednakże faktem jest to, że głównym podłożem protestów Turków przeciwko relokacji nielegalnych imigrantów jest lęk przed terroryzmem. To już nas łączy, albowiem i w Istambule i Ankarze miały miejsce dramatyczne zamachy bombowe, których ofiarami padli przede wszystkim Turcy. Co najmniej w jednym przypadku za organizatorów zamachów uważa się m.in. uchodźców z Syrii, którzy znaleźli w Turcji schronienie. Właśnie w tym kontekście należy traktować sprzeciw ludności tureckiej przeciwko przyjmowaniu nielegalnych imigrantów, Turcy mają prawo się bać, tak jak i Europejczycy. W istocie bowiem jest to dokładnie ten sam strach – wszyscy się boją zła, które wychodzi z Syrii razem z tymi ludźmi.

Jednakże cała sytuacja jest tak naprawdę nie zrozumiała. W Syrii działa legalny rząd, którego wojska walczą w okrutnej wojnie domowej – odnosząc stopniowe sukcesy, pomimo olbrzymiego wsparcia materiałowego, jakie otrzymali bojownicy różnych ugrupowań powstańczych, a w konsekwencji także i terrorystycznych. Stopniowo oswabadzane są kolejne fragmenty terytorium, zgładzenie terrorystów z tzw. państwa islamskiego jest kwestią czasu, a problem powstańców – to kwestia negocjacji lub przedłużania wojny domowej w nieskończoność. Po postawie władz syryjskich widać, że są gotowe do negocjacji politycznych z opozycją. Ponieważ są tam w ogóle niedotknięte wojną prowincje – jak Latakia – można myśleć o stopniowym odsyłaniu tam Syryjczyków, którzy oczywiście się na to zgodzą, nie można robić niczego wbrew woli ludzi. Z pewnością ten umęczony wojną kraj będzie potrzebował odbudować swoją tkankę społeczną zniszczoną przez wojnę i mordowaną przez terrorystów.

W naszym interesie jest obrona własnego kraju jak i Unii Europejskiej przed zagrożeniami jakie są związane z pojawieniem się społeczności inno-kulturowej na dowolnym terenie. Jak widać, nie jesteśmy odosobnieni – podobne obawy i niechęć do przyjmowania tych ludzi wyrażają także Turcy. To w znacznej mierze racjonalizuje ostrożne podejście do problemu nielegalnych imigrantów, na co powinno się zwrócić uwagę także Europie Zachodniej. Miejmy nadzieję, że już w najbliższym czasie ten dramat na Bliskich Wschodzie się zakończy, a ci udręczeni ludzie będą mogli wrócić do swoich Ojczyzn i odbudować swoje miejsca zamieszkania. W ten sposób sytuacja powróci do normy, chociaż już nic nie będzie takie samo.

3 komentarze

  1. Turcy są inni i mają inne od Europejczyków interesy.

    Nie ufałbym Turcji, zwłaszcza pod przywództwem Erdogana.

    • @inicjator
      Tak, to sie zgadza…raczej trzeba sie w krotkiej perspektywie liczyc z nowa, wielka fala uchodzcow z T., gdzie Kurdowie sa bardzo przesladowani, takze znowu mocno aktualne przesladowania Armenczykow w T. ( zaostrzenie konfliktu w Gorze Karabach tj. min.przeciw Armenczykom )

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.