Polityka

Turcja upomina się o kilku uciekinierów a uchodźcy?

 Kilku domniemanych buntowników uciekło helikopterem wojskowym z Turcji do Grecji i poprosiło o azyl z powodów politycznych. W reakcji rząd w Ankarze, natychmiast zażądał ich wydania.

Około miliona nielegalnych imigrantów, którzy przedostali się z Turcji do Grecji nie miało tej przyjemności, stać się przedmiotem zainteresowania państwa tureckiego. Pokazuje to – abstrahując od sytuacji skalę tureckiej hipokryzji i to, że tylko język siły ma znaczenie w relacjach międzynarodowych. Jeżeli się nie ma realnej siły, to zawsze – nawet jak ma się pieniądze, to się ulega silniejszemu. Doskonale to obrazują relacje pomiędzy Unią Europejską a Turcją na kanwie problemu nielegalnej imigracji, o której przecież wiadomo, że nie była niewiadomą dla właściwych czynników w Turcji, wręcz przeciwnie pewne ślady wskazują na poluzowanie polityki ochrony granic, która w Turcji ma szczególne znaczenie, ze względu na generalne zagrożenia terrorystyczne.

Dwa miesiące temu to Turcja była panem sytuacji, wobec nieudolnie zarządzanej i kierowanej źle pojmowanymi emocjami jednej kobiety Unii Europejskiej, Turcy zyskali maksimum, jakie mogli i jeszcze trochę. Słynne porozumienie pani Merkel i pana Erdogana, to nic innego jak przyjęcie dyktatu silniejszego, w obliczu presji, których „sojusznik” po prostu nie chciał powstrzymać bez dodatkowego, specjalnego wynagrodzenia.

W tej chwili realia się zmieniły, nie trzeba z Turcją bawić się w „Wersal”, nawet jeżeli pojawią się kolejne oczywiście przypadkowe zdjęcia, przypadkowych ofiar leżących na tureckim brzegu. Unia Europejska ma wyraźny powód, żeby wstrzymać negocjacje z Turcją, nie mówiąc nawet o jakiejkolwiek wizji otwarcia granic.

Wręcz przeciwnie, obecnie jest pretekst polityczny do tego, żeby „pomóc” Turcji w obronie spoistości jej demokracji, właśnie poprzez dokładne pilnowanie granicy z Grecją i zawracanie nieupilnowanych ludzi przez turecką Straż Graniczną. Turcja zrozumie tylko argument siły, tzn., jeżeli zdecydują się na spowodowanie katastrofy humanitarnej, to na swój rachunek, swoją odpowiedzialność i na swoim brzegu.

Unia Europejska, jeżeli chce osiągać zamierzone efekty swojej polityki sąsiedztwa, musi mieć możliwość występowania z pozycji siły – i to nie tylko ekonomicznej. Nastały takie czasy, że jak widać otoczenie Unii Europejskiej nadal nie ma niczego przeciwko stosowaniu przemocy, zwłaszcza w odpowiedzi na przemoc. Nie może być inaczej i w samej Unii, bo po prostu przestaniemy istnieć, jako blok państw i wymarzona wspólnota wartości oparta na wolności dla wszystkich z wyjątkiem osób o innych poglądach, niż wykazuje je główny nurt po prostu się zapadnie pod ciężarem własnych problemów i będzie rozszarpana przez groźny świat zewnętrzny. Turcja jest modelowym przypadkiem państwa, wobec którego nie tylko trzeba, ale po prostu istnieje konieczność przemawiania z pozycji siły, albowiem Turcja sama siłę stosuje.

Do prowadzenia wspólnej polityki jest potrzebna prawdziwa polityka zagraniczna, którą będzie prowadził jeden unijny urzędnik w imieniu wszystkich, a nie liderzy największych krajów, głównie we własnym interesie. Wówczas byłoby zupełnie inaczej ze wszystkim. Na pewno nie dochodziłoby do tak żałosnych okoliczności, jakie po prostu zmusiły Europę o proszenie się Turcji, żeby ta łaskawie chciała chronić swoją własną granicę.

Nie podlega jednak dyskusji, że naszym najważniejszym interesem jest przyczynienie się do stabilizacji Turcji w średnim i długim okresie czasu. Oznacza to, że podtrzymywanie westernizacji Turcji jest procesem, który powinien być wspierany i podtrzymywany, a to powoduje, że wielka szkoda, że zamach się nie udał, albowiem to powstrzymałoby „dobrą zmianę” w warunkach tureckich. To znaczy zwrot na prawo i ku tradycyjnym wartościom. W Istambule można bez problemu spotkać kobiety ubrane po europejsku, można nawet powiedzieć, że nie ma tu różnicy pomiędzy tą metropolią a innymi w Europie. Jest to papierek lakmusowy, zobaczymy za kilka lat, czy nadal będzie można tam spotkać Turczynki tylko w szpilkach i obcisłych dżinsach. Wiele wskazuje na to, że możemy mieć do czynienia z nazwijmy to powrotem do przeszłości, albowiem religijność popierana przez rządzących, niestety jest wsteczna w wymiarze społecznym.

Nie można jednak zmarnować okazji, teraz można Turcję przycisnąć, miejmy nadzieję, że najpotężniejsze państwa unijne są w stanie jeszcze prowadzić niezależną politykę w interesie europejskim?

4 komentarze

  1. Wiele się zmieni w Turcji po ostatniej próbie zamachu.

  2. Gniewna Zjadaczka Ogórków

    Makrela nic nie zrobi bo jej podsuną kolejną płacząca dziewczynkę, która się nie może uczyć bo jest nielegalna i przyjmie kolejny milion turbanów!!! Potem dziewczynka będzie sprzedana dla kuzyna w Izmirze żeby ten mógł przyjechać do reichu i tak się kręci. Głupota Niemców szokuje.

  3. Dawid Warszawski

    Turcy rozumieją tylko język siły

    • krolowa bona

      @Dawid Warszawski
      Ja, niestety
      Niemcy, Japonia i Turcja to panstwa wojownicze, ktorym jedynym celem jest prowadzeniem wojen ,wszystko, cala organizacja zycia i trwania jest na tym skoncentrowana, za mitologia antyczna nazywane sa panstwami Mirmidonow, takie bezwzgledne traktowanie ludzi jak to Turcy stosuja.. torturowani szukaja w Europie pomocy i ludzkiego traktowania, a jak sami tu sie znajda zaczynaja by bezwzgledni, az krew mrozi zylach, przy czym co to jest propaganda, wzbudzanie wspolczucia u innych wogole psychologiczne “opracowywanie” ludzi moze sie swiat od nich uczyc ( ? ) a i tak im nie dorowna

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.