Trzy scenariusze geopolitycznej sytuacji Polski (cz.1)

fot_red

Rzeczywistość nie znosi próżni, co więcej rzeczywistość polityczna wykorzystuje – wszelkie słabości i nieudolności ludzi, którym się wydaje, że są politykami i co jeszcze gorsze, że się polityką zajmują. W tym artykule przyjrzymy się trzem możliwym scenariuszom geopolitycznej sytuacji Polski, która jest turbulentna, ponieważ zmieniły się realia, a nasze elity, nie są w stanie zajmować się niczym innym, niż samymi sobą. Z czym także, nie dają sobie rady, nie umieją nawet wyborów zorganizować lub podjąć decyzji o ich nie organizowaniu!

Geopolityka wyjątkowo nie znosi próżni, w zasadzie w historii Zachodu, tą którą znamy, to tylko po upadku Cesarstwa Rzymskiego na Zachodzie – pojawiła się próżnia, jednak bardzo szybko wypełnił ją pewien Kościół i generowane z jego pomocą państwa klanowo-narodowe. Natomiast nasze państwo ma to nieszczęście, że to terytorium i nasz potencjał, są bardzo ważne, dla dwóch graczy, którzy grają globalnie – tj. Rosji i Niemiec. Żaden z tych krajów, nie ma w interesie przyglądania się jak rośniemy w siłę lub tworzymy jakiś własny scenariusz siły, w rozumieniu tego, co było do połowy XVII wieku i w tej chwili najwidoczniej marzy się niektórym politykom. Na to jest już za późno i nikt na to nie pozwoli.

Uwarunkowania zmieniły się bardzo istotnie, z naszej perspektywy liczy się to, że Rosja nie dała się osłabić i rzucić na kolana Zachodowi. Dlatego, Zachód musi się z nią liczyć, zwłaszcza w obliczu chińskiego zagrożenia, które – bez względu na to, jak jest realne, a na ile jest kreowane – w końcu – realnym będzie. Bez Rosji, w ogóle nie można myśleć o próbie zdominowania Chin, a dlaczego – wystarczy popatrzeć na mapę.

Unia Europejska nie jest już niczym innym, niż przedmiotem w wykorzystaniu potężnych Niemiec i wspaniałej Francji. Każdy kto się im przeciwstawi, nawet nie ma co marzyć o tym, żeby funkcjonować podmiotowo w relacjach międzynarodowych.

USA mają swoje problemy, koronawirus pokazał jak niesłychanie słaba jest ekonomia tego kraju, gdzie w ciągu trzech tygodni pojawiło się więcej bezrobotnych, niż w czasach tzw. Wielkiego Kryzysu. Największym problemem tego kraju jest to, że nie ma pomysłu na siebie. INTERES OLIGARCHII ODDZIELIŁ SIĘ NA TRWAŁE OD INTERESÓW ZWYKŁYCH ZJADACZY CHLEBA. Samo mówienie o powrocie do wielkości, to nic innego jak wiara we własną propagandę. Jednakże ich rezerwy, możliwości i zdolność do adaptacji – są największe na świecie, dlatego ten kto wieszczy koniec światowego przywództwa USA, ten popełnia błąd w ocenie sytuacji. Problem mogą mieć ci, którzy myślą, że są z USA w sojuszu, ponieważ mogą być wykorzystani narzędziowo, do konkretnych sytuacji.

Właśnie w ten sposób, jako kraj średni – musimy myśleć, gdzie możemy się zaczepić, żeby funkcjonować w realiach coraz bardziej konkurującego ze sobą świata. Na tej kanwie generalnej kreśli się nam scenariusz pierwszy, do którego realizacji sami się przykładami wiernopoddańczą polityką atlantycką, zupełnie zlewając rzeczywistość bliższej zagranicy. Sojusz z USA, oznacza dla nas bycie klinem pomiędzy Niemcami i Rosją, przepłacanie za to, co wielka Ameryka chce nam sprzedać oraz konieczność poszukiwania kompromisu z potomkami osób, których przeważnie bardzo dalecy lub jedynie – kulturowi „krewni” stracili na ziemiach polskich majątki w wyniku ostatniej wojny. To żałosne, ale tak wygląda ta relacja, a zarazem widzimy, jak niesłychanie dalekie skutki ma polityka migracyjna (w tym przypadku jeszcze Kazimierza Wielkiego). Głupie jest po prostu to, że aktualnie rządząca nami część elity, wszystko co może w tej sprawie zrobić, to milczeć i załatwiać sprawy po cichu.

Niestety ten sojusz, gdyby był na serio, to skończy się e przypadku konfliktu – wojną światową, w której znowu będziemy przegrani, albowiem to nasze terytorium jest obszarem wymiany głównych ciosów na linii Wschód-Zachód. Trzeba mieć tego świadomość i prowadzić politykę, która będzie niwelować wszelkie, nawet najmniejsze – szanse na ewolucję w kierunku zachwiania istniejącego porządku. Ostatnią rzeczą na jaką możemy sobie pozwolić jest zachwianie państwa np. przez istotne wydarzenia wewnętrzne lub jego reset, przez problemy zewnętrzne. Ekonomię da się dostosować do zmieniających się warunków, trzeba jednak mieć plan jak to zrobić i uwaga – czas – żeby zmiany wprowadzić, następnie sprawdzić i wdrożyć, być może korygować rozwiązania. Nasz problem polega na tym, że rzeczywistość tak jak nie lubi próżni, to bardzo, ale to naprawdę bardzo – przyśpieszyła, w stosunku do nas. Ciężko jest antycypować zdarzenia, które dzieją się kaskadowo…

Zapraszamy w najbliższych dniach na 2 gą część tekstu.

20 myśli na temat “Trzy scenariusze geopolitycznej sytuacji Polski (cz.1)

  • 13 maja 2020 o 05:07
    Permalink

    Bardzo interesująca prognoza oraz słuszne wnioski.

    Obecne władze mogą pomylić swoją sprawczość w zwalczaniu pandemii metodami administracyjnymi, z uprawianiem polityki.

    To jest podobne do działania sołtysa w usprawnieniu przejazdu wozu strażackiego “pod prąd” na głównej ulicy wsi, gdy jedzie do pożaru.

    Wszyscy się na to zgodzą, bo to trwa moment i usprawiedliwione jest “siłą wyższą”.

    Po ustaniu przyczyn tej “siły wyższej” – należy dalej mądrze zarządzać rzeczywistością.

    A z tym jest gorzej, zwłaszcza że ekonomia Nadwiślańskiego i Banasiowego Macondo jest już poza przepaścią.

    Takie są realia, a tu zamęt i chaos w polityce oraz zagubiony Prezes, który nie ma już kogo z kim skłócić, żeby dalej rządzić.

    No i nie ma jak zrzucać na kogo “win Tuska”, bo ponad 5 lat minęło.

    O winieniu postkomunistów i przypominaniu o “chwalebnej roli Porozumienia Centrum” – nie ma co wspominać.

    Mamy pandemię, liczba jej śmiertelnych ofiar zbliża się do 1000, a idzie lato.

    Suche lato i pustki w kasie.

    Nie są to optymistyczne scenariusze.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 13 maja 2020 o 07:09
    Permalink

    Tu ciężko będzie o dobry scenariusz. Zwłaszcza z taką elitą jak nasza…

    Odpowiedz
  • 13 maja 2020 o 09:00
    Permalink

    …a zarazem widzimy, jak niesłychanie dalekie skutki ma polityka migracyjna (w tym przypadku jeszcze Kazimierza Wielkiego).

    Alegoria iz piesni ruskiego barda Aleksandra Charczikowa :

    …Это место мое, но его захватили ублюдки,
    Их ущербные рожи втройне ненавижу теперь.
    На диванах моих без стыда разлеглись проститутки,
    В доме выбиты стекла и в комнату сломана дверь…

    Odpowiedz
  • 13 maja 2020 o 09:56
    Permalink

    Nie, nie wiem co tu myslec w tej materii, gdyz w niemieckej TV i innych mediach mowia, ze Polska prawie nie jest dotknieta pandemia i w zyciu gospodarczym nie widac by mogla ponosic jakiekolwiek straty zupenie nie wspmonajac o regresji gospodarczej….

    Czy ta potencjalnie dobra sytucja Polski i waski stopien zachorowalnosci na ten niby nowy rodzaj SARS-U jest rezultatem ostrej i scislej polityki emigracyjnej i przyjecia tylko znikomej liczby uchodzcow innokulturowych nie odwazam sie sformuowac, jednak dobre, swiadome odzywianie i zachowywanie higieny, ktora kazdy Polak chetnie uprawia, lub by uprawial, gdyby mogl uwazam za niezwykle istotne i to generalnie rzecz biorac.

    Odpowiedz
    • 14 maja 2020 o 08:56
      Permalink

      Nie wiem, czy Pani ironizuje czy naprawdę tak mówią. Jeśli to nie ironia to ja przecieram oczy ze zdumienia. W Polsce mamy strajki, komorników za drzwiami a stan zarażeń jest wysoki.

      Odpowiedz
      • 14 maja 2020 o 15:09
        Permalink

        Wnioskuję z pańskiego wpisu, iż na pewno żyjemy w różnych krajach, w moim nic się nie dzieje
        (nadzwyczajnego) poza terrorem namordnikowym – i intensywnym tresowaniu tubylców…ktoś widział czy słyszał większą hucpę niż wtłaczana do świadomości populacji? 🙂

        Odpowiedz
  • 13 maja 2020 o 11:36
    Permalink

    No to rozważmy problem głębiej w ujęciu historycznym, skoro mamy odniesienia do historycznych zaszłości.

    Po pierwsze – prawda prawdziwa, że: „Sojusz z USA, oznacza dla nas bycie klinem pomiędzy Niemcami i Rosją, przepłacanie za to, co wielka Ameryka chce nam sprzedać oraz konieczność poszukiwania kompromisu z potomkami osób, których przeważnie bardzo dalecy lub jedynie – kulturowi „krewni” stracili na ziemiach polskich majątki w wyniku ostatniej wojny. To żałosne, ale tak wygląda ta relacja, a zarazem widzimy, jak niesłychanie dalekie skutki ma polityka migracyjna (w tym przypadku jeszcze Kazimierza Wielkiego). Głupie jest po prostu to, że aktualnie rządząca nami część elity, wszystko co może w tej sprawie zrobić, to milczeć i załatwiać sprawy po cichu.”

    Ale jakie są związane z tym historyczne fakty?
    Otóż zasadniczą winę za politykę migracyjną pierwszych królów Polski, która rozpoczęła się dużo wcześniej jeszcze przed Kazimierzem Wielkim, ponosi Kościół ze swoją doktryną zakazu lichwy i okupacją ekonomiczną. Podatki jakie wówczas były nałożone na rzecz Kościoła powodowały, że włościanie i szlachta w pierwszej kolejności musieli zaspokoić żądania ekonomiczne pasożytującego kleru w imię okupacyjnego boga, bo to było święte i niepodważalne. Dopiero w dalszej kolejności zasilano budżet królewski, czyli budżet państwa i to nie zawsze chętnie a królowie nieraz musieli robić poborcze wyprawy i spierać się z Kościołem o daniny. Kto zna choć trochę historię wie o czym piszę.

    Jedynym sposobem było wykorzystanie Żydów na wzór praktyk w zachodnich królestwach, aby król miał niezależne – od Kościoła i „jaśnie państwa” szlachty oraz arystokracji – środki finansowe na prowadzenie polityki państwa. Pierwsze wieki okupacji religijnej i pod jej wpływem tworzenie się feudalnego społeczeństwa to przecież ciągła walka królów z interesami kleru i okupacyjną polityką Watykanu. Szlachta nie mogła zajmować się też handlem, co wypaczyło zupełnie nasz system społeczny i polityczny, a Żydzi weszli w tę próżnię w interesie najpierw królów, potem szlachty, a kler co jakiś czas podburzał lud do pogromów.

    Takie są historyczne fakty:
    „Osiadłych na stałe Żydów spotykamy w Polsce w wieku 12-tym. To, czego dowiadujemy się z dziejów Mieszka III, Starego (1173-1177) świadczy dosadnie, że Żydzi byli przede wszystkim narzędziem w rękach księcia. Mieszko, pan gospodarny, nasiadł mocno na panów i duchowieństwo, zaprowadzał ład w podatkach, „starał się panów rujnować, pomnażał dochody skarbu książęcego”. Posługiwał się w tym cel Żydami. Dowiadujemy się np. że przy ich pomocy książę fałszował monety. Za prześladowanie tych „swoich” Żydów srodze karał i to głównie grzywną, która płynęła do skarbca. Skończyło się na tym, że panowie, z biskupem krakowskim na czele, księcia przepędzili. Czy przy tym nie wyprawili łaźni krwawej Żydom książęcym, kroniki milczą, lecz domyślić się łatwo”. (Źródło: Grabieński, Dzieje Narodu Polskiego, Kraków 1897, s. 33.).

    „Analogia z Zachodem tedy wielka: Żydzi jako narzędzie w rękach księcia w walce ekonomiczno-politycznej. Różnica na tym polega, że na Zachodzie walka toczy się przeciw mieszczaństwu, tu przeciw panom. Pierwszy dokument znany, określający „prawa o przywileje” Żydów, pochodzi z wieku 13-tego. Bolesław Pobożny, książę kaliski, w roku 1264 nadaje Żydom przywilej, w którym zapewnia im opiekę książęcą, ustanawia, na jakich warunkach wolno im przebywać w kraju. W dokumencie tym jest też mowa o „lichwie”: ustanawia się, że Żydom wolno pobierać procent, reguluje się warunki pożyczek, branie zastawu. W większej liczbie przybywają Żydzi do Polski pod koniec 13-tego i w wieku 14-tym. Przybywają z Niemiec, gdzie, jak widzieliśmy, zostają w tym czasie rugowani z wielu miast. Szła więc ciżba wygnańców z zachodu na wschód: do Czech, do Polski, na Węgry. Druga ciżba szła do Polski ze wschodu, uciekając przed nawałnicą turecką. (…)

    Król Kazimierz (1333-1370) nadaje im w roku 1334 ważne przywileje, a właściwie ponawia i rozszerza na całą monarchię przywilej nadany przez dziadka swego Bolesława, księcia Kaliskiego. Wolno więc było Żydom na zasadzie tego paktu przebywać w całej Polsce. Zastrzeżono im opiekę urzędów królewskich, grożono kara tym, którzy ich napastowali. Ustanawia się pewnego rodzaju samorząd, przyzwala na sądownictwo specjalne, gdyż sprawy między Żydami własnym mogą rozstrzygać sądem. Następnie ustanawia się warunki pożyczek. Handel jest uwzględniony również: wolno Żydom jeździć po całym państwie z towarem, przy czym mają płacić cła takie same, jak mieszczanie.”
    „Biorąc pożyczki, musieli królowie dawać gwarancję zwrotu, więc wypuszczali Żydom podatki, cła i myta: Żydzi stawali się poborcami, windykując w ten sposób pożyczkę wraz z procentami. Zapadały kilkakrotnie uchwały sejmowe, aby Żydów od urzędów celnych nie dopuszczano. Lecz właśnie skoro takie uchwały powtarzają się, świadczy to, że podobny sposób spłacania długów królewskich i państwowych nie ustawał”.
    (Źródło: Dr J. B. Marchlewski, Antysemityzm a robotnicy, Towarzystwo Wydawnicze „Praca”, W. Wiśniewski, Chicago 1913, s. 24-25, 27).

    Gdyby nie okupacja religijna Polski, tej imigracji na taką skalę oraz zniewolenia słowiańskiego ludu mogłoby nie być i historia naszego kraju zapewne wyglądałaby zupełnie inaczej.
    A tu rola arcybiskupa gnieźnieńskiego Mikołaja Trąby w dyskryminacji Żydów, co uniemożliwiało też ich asymilację z Polakami.
    „Za Jagiellonów władza królewska słabnie, kler bierze górę. Odbiło się to wnet na Żydach. Już za Władysława Jagiełły arcybiskup gnieźnieński Mikołaj Trąba wyjednywa u papieża w r. 1422 bullę, zakazującą chrześcijanom wszelkiego obcowania z Żydami. Poczyna się tworzenie ghetto w Polsce, czego dotąd nie było. Nakazuje się tym Żydom noszenie oznak, po których ich łatwo poznać: żółty kapelusz dziwacznego kształtu, łata z czerwonego sukna na szacie zewnętrznej. W ogóle poczęło się szczucie na Żydów. W r. 1399 zdarzyła się rzeź Żydów w Poznaniu. W r. 1407 ksiądz Budek w Krakowie puszczając z ambony bajkę o zamordowani dziecka przez Żydów, wywołał pogrom. W r. 1454 Jan Kapistran, słynny z prześladowania husytów nuncjusz papieski, policzony po tym w poczet świętych kościoła katolickiego, podburzył tłumy przeciwko Żydom w Krakowie również, wywołując tam rzeź straszną. Odtąd pogromy mnożą się: w r. 1498 w Poznaniu, w r. 1477, 1494 i 1499 w Krakowie, w r. 1498 we Lwowie. Lecz o wyrugowaniu Żydów mowy być nie mogło: nazbyt potrzebni byli królom jako siła finansowa”. (Źródło: Dr J. B. Marchlewski, Antysemityzm a robotnicy, Towarzystwo Wydawnicze „Praca”, W. Wiśniewski, Chicago 1913, s. 26-27).

    Oczywiście jestem przeciwnikiem obecnych żydowskich roszczeń. Sprawa została załatwiona w drodze umów indemnizacyjnych już w PRL-u.
    Niestety „jaśnie pańskie” post-sanacyjne „elity” i ich lokaje są uzależnieni od zachodniej oligarchii, więc stąd ich słabość i brak zdecydowania w temacie roszczeń. Dlatego robią politykę klina, bo nie mają innego wyjścia, są pod presją szantażu, a dokumenty z czasów styropianu leżą w zachodnich archiwach. Jak podskoczą to zostaną ujawnione i będą skończeni. Żaden styropian nie podskoczy i w ten sposób powoli staliśmy się neo-kolonią.
    https://www.youtube.com/watch?v=FV3n2Ravdgw
    https://www.amazon.com/Covert-Action-Reagan-Struggle-Poland/dp/1684412862

    Odpowiedz
  • 13 maja 2020 o 12:11
    Permalink

    Po drugie – fakt, że: „…. rzeczywistość polityczna wykorzystuje – wszelkie słabości i nieudolności ludzi, którym się wydaje, że są politykami i co jeszcze gorsze, że się polityką zajmują” – powoduje, iż post-sanacyjne „jaśnie państwo” i ich lokaje pozbawieni inteligencji, także społecznej, są uwięzieni w swoich ograniczeniach kulturowych i genetycznych. Nie są w stanie odkryć nowego paradygmatu politycznego i go zrealizować.

    Trafnie określa poziom tej niby „inteligencji” czytelnik Przeglądu w swoim liście do redakcji z tego tygodnia. Warto przytoczyć jego list w całości:
    „Pamiętam doskonale, jak w latach 90. w jakiejś dyskusji stanąłem w obronie masowo zwalnianych pracowników przemysłu i pegeerów. Użyłem wtedy określenia sprawiedliwość społeczna. Reakcją był wybuch szyderczego rechotu reszty dyskutantów. To była kadra naukowa jednego z czołowych ośrodków badawczych PAN. Oto prawda o sojuszu inteligencko-robotniczym, który miał być fundamentem Solidarności.

    Ta LUMPENINTELIGENCJA miała pensje płacone z podatków wypracowanych przez ludzi, których nazywała robolami, a potem homo sovieticusami, i którymi gardziła. Takie zachowanie byłoby nie do pomyślenia w jakimkolwiek kraju Europy Zachodniej. Lumpeninteligencja zmanipulowała „roboli” by osiągnąć swoje cele, a potem wyrzuciła ich za burtę, żeby nie przeszkadzali w budowie prymitywnego systemu wyzysku, który nazywa wolnością i demokracją.

    Korzenie zachodniej inteligencji tkwią w zrodzonej przed wiekami burżuazji, klasie rzemieślników, bogatego chłopstwa, później przemysłowców – czyli grupach, które znały wartość i znaczenie pracy. Dlatego z wyżyn swojej pozycji społecznej potrafiły w miarę upływu czasu dostrzec potrzebę emancypacji niższych klas pracujących.

    Korzenie polskiej inteligencji są szlacheckie – tkwią w grupie, która majątki dziedziczyła, a nie wypracowywała. Choć wielu było przedstawicieli światłych tej klasy, dominowała postawa pasożyta, gardzącego tymi, których wykorzystuje. Polska Ludowa zmusiła pasożytów do uczciwej pracy i nigdy jej tego nie darowali. Ich pogardliwą postawę wobec „plebsu” przejęła niestety inteligencja z korzeniami robotniczo-chłopskimi, która koniecznie chciała w ten sposób ukryć swoje „wstydliwe” pochodzenie. I tak doszliśmy do dzisiejszych „elit”.

    Po wspomnianym na początku incydencie przestałem się zdradzać ze swoimi socjalistycznymi poglądami. W końcu każdy chce pracować …. Lewicowym mogłem się stać na nowo dopiero po wyjeździe na Zachód. Tutaj pojęcia awansu społecznego czy sprawiedliwości społecznej są normalnym elementem debaty publicznej, przedmiotem troski władzy i jednym z filarów demokracji. Współczesna Polska to kompletnie anachroniczny dziwoląg, który jest nieporównanie dalej za Zachodem, niż być chociażby w epoce gierkowskiej”. – (podpisał) RADOSŁAW. Źródło: Listy czytelników, Przegląd nr 20/2020, s. 53.

    Co do zachodniego poziomu demokracji i korzeni tamtejszej inteligencji można dyskutować z autorem tego listu, ale trudno mu odmówić racji na temat korzeni i poziomu polskiej LUMPENINTELIGENCJI.
    Styropianowe “elity” w istocie spełniają kryteria lumpeninteligencji, więc trudno oczekiwać zmiany paradygmatu polityki, a upadek już się dokonał jak w przypadku I RP, tylko że nie jest nazywany rozbiorami obecnie, a wszyscy mają wręcz przekonanie, że przynależność do UE to doskonały interes.

    Za jakieś 100 lat w podręcznikach do historii, o ile Polska się jakoś z tego uratuje, będzie opisany fakt utraty niepodległości i zniszczenia kraju w wyniku wojny hybrydowej wydanej nam przez zachodni imperializm. W I RP po kolejnych zaborach “jaśnie państwo” też uważało, że nic wielkiego się nie stało, bo nastąpiła tylko zmiana podległości królewskiej, czyli boskiej, a najważniejsze, że kraj pozostał katolicki. Tylko wielki patriotyzm niewielkiej części szlachty najbardziej wyzwolonej od religijnego myślenia budził polskie nadziej na niepodległość. Watykan nakazywał posłuszeństwo wobec zaborców, bo każda władza pochodzi od boga. Po 1989 roku dzięki JP II i Kościołowi znaleźliśmy się w orbicie zachodnich wpływów, które zniszczyły nie tylko polski przemysł, ale niszczą sukcesywnie naszą tożsamość kulturową i język. Zauważcie czytelnicy, że takiej masy anglicyzmów, jakie ostatnio pojawiły się w debacie publicznej i w mendiach, nie notowano w PRL. To przypomina schyłek I RP, gdzie prymitywna intelektualnie szlachta wolała rozmawiać po francusku miedzy sobą, bo wstydziła się mowy polskiej, bo to była rzekomo mowa “plebsu”, a Kościół był zainteresowany wprowadzeniem łaciny, rugując język polski z obiegu publicznego.

    Odpowiedz
    • 13 maja 2020 o 15:21
      Permalink

      “Lewicowym mogłem się stać na nowo dopiero po wyjeździe na Zachód.”
      Az do znudzenia używam takich już eufemizmów jak lewacko-trockistowski Zachód czy USA,
      (kulturowy kapitalizm). 🙂 czego nigdy nie powiedziałbym o Rosji , czy Białorusi!

      Odpowiedz
    • 13 maja 2020 o 15:25
      Permalink

      Miecław: “Co do zachodniego poziomu demokracji i korzeni tamtejszej inteligencji można dyskutować z autorem tego listu”

      Powiem tyle, mając bardzo dobre wyczucie angielskiego (pracowałem przez lata jako tłumacz symultaniczny), wiem jak się kojarzą w uszach ogółu anglojęzycznej inteligencji “social justice” i “upward mobility”. Kojarzą się BARDZO pozytywnie. Ktoś kto zarechocze albo nawet się skrzywi, będzie odbierany jako troglodyta (są i tacy, bardzo niszowi i ekscentryczni)

      Odpowiedz
      • 13 maja 2020 o 17:07
        Permalink

        @Bible Freak

        No to miło słyszeć potwierdzenie tej pozytywnej tendencji od ciebie, jako niezależnego źródła. To świadczy, że mają faktycznie wielki szacunek do pracy, która jest podstawą awansu społecznego i nie zamykają się stanowo. Sądzę, że większość tamtejszej inteligencji ma takie właśnie pochodzenie z awansu społecznego, a tylko niewielka część zawdzięcza to kapitałowi rodziców. Stąd te zasadnicze różnice a nasze problemy z inteligencją, której korzenie obnażył cytowany Radosław.
        Pozdrawiam

        Odpowiedz
        • 13 maja 2020 o 18:12
          Permalink

          No, sam widzisz – bolszewicki Zachód (i USA) to nie jest tylko czczy slogan, a już zachodnie
          “uniwersytety” (np. Sorbona) to ci dopiero wylęgarnia marksizmu (kulturowego), chore idee ‘frankfurtczyków” trafiły tam na Zachodzie i w USA na podatny grunt, to nie przypadek że K. Marks “stanął sobie” w Trewirze… https://www.pch24.pl/w-trewirze-stanal-poteznych-rozmiarow-monument-karola-marksa-,60025,i.html hucznie fetowany przez eurotrockistów (zadymiarzy z 68′), wychowanków szkoły frankfurckiej. https://pl.qwe.wiki/wiki/Rudi_Dutschke

          USA – permanentne niesienie rewolucji i prawczłowieczych na “całą kulę ziemską i przyległości”.
          Лейба Дави́дович Бронште́йн wiecznie żywy…po 1990 r. nieubłagany palec historii wskazał
          na neokonską – trockistowską “Amerykie’………….wyklęty powstań ludu Ziemi…. 🙂

          Odpowiedz
          • 14 maja 2020 o 09:46
            Permalink

            @krzyk58

            Tak, tak prawactwo ma pod górkę z myśleniem, więc się nie dziwię pomieszaniu pojęć, idei w twoim wykonaniu.:-) A sprawa jest prosta, jak odpowiedź tego lewaka na ostatnie wystąpienie posła guru Konfederacji niejakiego “Kurwinka”:

            “Ten film powstały w ramach #hot16challenge2 to nie tylko odpowiedź na klip posła Konfederacji, któremu marzyło się mordowanie socjalistów. To jedno z najmocniejszych oskarżeń pod adresem kapitalistycznej niesprawiedliwości i wyzysku, jakie w tym roku wybrzmiało w polskiej przestrzeni publicznej.
            – Siemanko, tu jedyny prawdziwy wieśniak w tym challenge’u – tak zaczyna się trwające minutę i 37 sekund nagranie, a potem jest już tylko mocniej. Rapuje Piguła, czyli Paweł Czekała, autor tekstów i gitarzysta punk rockowej grupy The Analogs, zespołu, który zawsze podkreślał lewicowe korzenie wykonywanego gatunku muzycznego, niósł antyfaszystowskie i krytyczne wobec kapitalizmu przesłanie.
            „Gdybyś do mnie machał swoim scyzorykiem/szukałbyś go potem głęboko w odbycie/Szkoda, że nie mówisz tego, patrząc w oczy/Takim jak ja ludziom, mającym już dosyć/Pasożytów, którzy żyją za pieniądze, które najbiedniejszym zabierają rządy” – tak odpowiada Piguła na nagranie „politycznej mendy” (nazwiska przypominać nie trzeba). Następnie przypomina o przeznaczaniu pieniędzy z podatków na wojsko, policję i Kościół, zamiast na szpitale i szkoły, na czym tracą najsłabsi: najbiedniejsi i chorzy. „Wyzysk i cierpienie są dla ciebie świetne/Bo nie żyłeś nigdy w robotniczym gettcie/Wspierasz kapitalizm, czyli niewolnictwo/Korporacje, banki, które niszczą wszystko” – oskarża Piguła, który sam na Facebooku pisze o sobie: „100% lewak”.
            Każdy, kto wie, jak wygląda życie, olewa skrajną prawicę – stwierdza pod koniec klipu wykonawca. Wreszcie radzi posłowi Konfederacji, dla którego „ten ma większe prawa, kto ma więcej szmalu”, by „zamknął mordę”.” https://strajk.eu/wspierasz-kapitalizm-czyli-niewolnictwo-korporacje-banki-ktore-niszcza-wszystko-mocna-odpowiedz-na-klip-korwin-mikkego/
            https://www.youtube.com/watch?time_continue=1&v=bRMnuOSr42Q&feature=emb_logo

    • 13 maja 2020 o 17:29
      Permalink

      bardzo dobry komentarz. ale o jakiej debacie publicznej w ogóle mówimy ?

      Odpowiedz
  • 13 maja 2020 o 12:25
    Permalink

    Po trzecie – „Geopolityka wyjątkowo nie znosi próżni, w zasadzie w historii Zachodu, tą którą znamy, to tylko po upadku Cesarstwa Rzymskiego na Zachodzie – pojawiła się próżnia, jednak bardzo szybko wypełnił ją pewien Kościół i generowane z jego pomocą państwa klanowo-narodowe.”
    No właśnie, to samo obserwujemy obecnie w III RP, bo po doprowadzeniu do upadku PRL, Kościół próbuje wypełnić próżnię ideologiczną jaka obecnie powstała po 1989 roku, zawłaszczając kolejne segmenty państwa dla swoich interesów, tworząc razem z politykami wręcz struktury mafijne. O tym może świadczyć afera z Kościelną Komisją Majątkową i wiele innych opisywanych w prasie.
    https://wiernipolsce1.wordpress.com/2016/06/27/stan-posiadania-kosciola-katolickiego-w-polsce/#more-8095
    Zasadniczy cel Kościoła to wprowadzenie prawicowo-faszystowskiej dyktatury, stąd sprzyjanie MW czy ONR, te zabawy z pochodniami na ciemnej górze, itd.. Czy się im to uda? Wątpliwe, zwłaszcza, że duża część najbardziej światłych katolików chrześcijan w Polsce, się na to nie godzi, widząc rolę Kościoła gdzie indziej, niż w polityce.

    Odpowiedz
  • 13 maja 2020 o 17:48
    Permalink

    Nad scenariuszami nie ma się sensu zastanawiać, moim zdaniem.
    Z prostego powodu.
    Będą pisane nie u nas i nie przez nas.
    My jedynie będziemy podwykonawcami.

    Zgodnie zresztą z cytatem:
    “Brytania walczy do ostatniego żołnierza- sil sojuszniczych”……

    Zastanowiłbym sie natomiast nad tym, kto pisze scenariusze i kto je zamawia.
    Szczególnie w przypadku dawnych państw kolonialnych.
    Czesto, są to te same nazwiska od 200 lat, te same rody bankierów, arystokracji, polityków, przemysłowców.

    Zwróciłbym też uwagę na to, co wykłada się w najlepszych uczelniach młodym potomkom tych rodów, szczególnie na wykładach z historii czy politologii.
    Dobór naukowców, lektur, znaczaco wpływa na poglady, czy metody rozwiązywania problemów.
    Czym nasiąknęła skorupka?
    Potęgą dawnych dokonań?
    Nostalgią za dawną chwałą?
    Rasistowskimi poglądami, poczuciem wyższości?
    Zimnowojennymi dogmatami?

    To ci ludzie podyktują naszym kompradorskim elitom rozkazy działania- w imieniu swoich metropolii i ich INTERESÓW.

    Istnieje czwarty scenariusz.
    NEUTRALNOSĆ.
    Jakoś nikt nie bierze go pod uwagę.

    Odpowiedz
  • 13 maja 2020 o 18:27
    Permalink

    Otóż gdy się na całego tkwi w bagnie to najlepiej nie ruszać się wcale,wtedy w zyskanym czasie może pojawić się szansa na ratunek.Niektórzy historycy zastanawiają się co by było gdyby kadłubowa Rzeczpospolita po 2-gim zaborze,z królem Poniatowskim przetrwała do epoki Napoleona.w 1800 już toczył wojnę z Austrią,w 1806 rozgromił Prusy.A więc 7 i 13 lat po II rozbiorze.Ale niestety,Kościuszko nie dał nam szansy,ruszył z motyka na słońce.Polska szarpała się zanurzona w bagnie,nastąpiła wielka emigracja polskich obywateli,wzmacniając obce potencje,nastąpiła zapaść polskich interesów w Europie.Należy wyciągać wnioski z historii,a więc trzeba usiąść na brzegu rzeki i czekając aż trupy wrogów spłyną rzeką,realizować polskie interesy wszędzie gdzie się da,budować polską kulturę i zwartość narodu.Praca u podstaw,bez jakiegoś tam prometeizmu czy brania udziału w obcych konfliktach,takie postawy powinny być potępiane,jako godzące w bezpieczeństwo polaków.

    PANA KOMENTARZ UZNAJEMY ZA KOMENTARZ MIESIĄCA MAJA 2020, POZDRAWIAM SERDECZNIE WEB. J.

    Odpowiedz
    • 13 maja 2020 o 21:11
      Permalink

      leming pisze: “Należy wyciągać wnioski z historii,a więc trzeba usiąść na brzegu rzeki i czekając aż trupy wrogów spłyną rzeką,realizować polskie interesy wszędzie gdzie się da,budować polską kulturę i zwartość narodu.”
      Nie trzeba daleko szukać. Politykę tego typu starano się realizować w Polsce Ludowej. Mimo wszystko budowano wtedy państwo; mocny przemysł, naukę, edukację i najwyższą kulturę. Reżimy, dyktatury, faszyzmy i komunizmy mijają, ąle państwo pozostaje. Dyktatura ciemnoty Solidarnościowej wszystko to dostała na talerzu. I wszystko poszło z dymem. Pozostała zależność od obcych mocarstw i banków, i wzajemna nienawiść obywateli /konsumentów/

      Odpowiedz
    • 13 maja 2020 o 21:14
      Permalink

      Kościuszko= zadaniowiec, wobec tych z którymi współpracował spisał się na medal. 🙂
      Tam nie było przypadku. Przypominam że zbyt długie tkwienie w bagnie jest samobójcze,
      bagno ma to do siebie że wciąga, zwłaszcza jeśli wykonuje się nieskoordynowane, panikarskie
      manewry, co pozostaje? Poszukać w zasięgu wzroku w miarę suchej polany. Inaczej – kaputt! 🙂
      Przypominam że Napoleon NIGDY nie miał wobec naszej państwowości poważnych zamiarów,
      miał na uwadze jeno – rekruta (mięso armatnie). Skąd my to znamy?

      Polecam film ‘Karczma na bagnach” Polska 1982 r.

      https://www.youtube.com/watch?v=u48jeiMTWfE&feature=youtu.be

      Rok 1770. Oficer wraz z kompanią jedzie do Łęczycy. Zapada zmierzch, gubią drogę i decydują się na nocleg w karczmie. Niesamowita atmosfera miejsca sprawia, że porucznik robi rachunek sumienia i snuje patriotyczno-historyczne refleksje…

      https://pl.wikipedia.org/wiki/Karczma_na_bagnach

      Odpowiedz
      • 14 maja 2020 o 15:08
        Permalink

        @krzyk58

        A czym się różnił Kościuszko zadaniowiec od każdego duchownego zadaniowanego w Watykanie i u zaborców? To tylko kwestia perspektywy i interesów, które za tym stały.

        Potencjalnie lud mógł na tym zyskać, gdyby ciemna szlachta poparła Kościuszkę i uwolniła chłopów z poddaństwa. Dziś moglibyśmy być potęgą większą od zachodnich państw, gdyby wtedy ciemnota kształcona przez jezuitów miała choć trochę oleju w głowie, to nie byłoby utraty niepodległości i oświecenie przyszłoby do nas ponad 100 lat wcześniej, a nie dopiero w PRL.

        Jakoś prawactwo nie chce pamiętać o Uniwersale Połanieckim, a szkoda?
        Może trzeba wszelkiej maści pasożytom “jaśnie pańskim” przypomnieć jego treść:
        „Uniwersał połaniecki (właściwie Uniwersał urządzający powinności gruntowe włościan i zapewniający dla nich skuteczną opiekę rządową, bezpieczeństwo własności i sprawiedliwość w komisjach porządkowych) – akt prawny wydany przez Tadeusza Kościuszkę 7 maja 1794 w okolicach miasta Połaniec. Formalnie był wydany w imieniu rządu krajowego Rzeczypospolitej Obojga Narodów w oparciu o art. IV Konstytucji Trzeciego Maja.
        (…)
        Był to drugi po Konstytucji i zarazem ostatni akt prawny Rzeczypospolitej, który formalnie przyznawał ograniczoną wolność osobistą chłopom pańszczyźnianym. Uniwersał ten, jak większość aktów prawnych wydanych w czasie insurekcji kościuszkowskiej, nie przetrwał jej upadku i nie miał prawie żadnego wpływu na faktyczną sytuację chłopów. Głównym powodem jego wydania było zalegalizowanie oddziałów kosynierów i umożliwienie chłopom walki zbrojnej w ramach armii powstańczej. Z biegiem lat nabrał on jednak znaczenia symbolicznego.
        (…)
        Postanowienia Uniwersału dotyczyły:
        • ograniczenia poddaństwa chłopów,
        • nadania im wolności osobistej,
        • przyznania prawa opuszczenia ziemi, po spełnieniu określonych warunków (spłata długów, zaległych podatków, zawiadomienie wojewódzkiej komisji porządkowej),
        • uznania ograniczonego prawa chłopów do dochodzenia swoich spraw w sądach,
        • zapewnienia nieusuwalności z ziemi, zakazania rugów i potwierdzenia własności podległej,
        • zmniejszenia pańszczyzny od 1/3 do 1/2, z obietnicą dalszych ulg po wygranym powstaniu,
        • zawieszenie wykonania pańszczyzny chłopom powołanym do wojska,
        • polecenia zawierania umów między szlachtą a chłopami,
        • wprowadzenia urzędu dozorcy, który był pierwszym w dziejach Polski urzędnikiem państwowym reprezentującym sprawy chłopskie. Jeden dozorca miał mieć pod swoją opieką okręg liczący ok. 1000 gospodarstw. Miał dbać o przestrzeganie postanowień Uniwersału.
        W toku insurekcji zapowiedziano uwłaszczenie chłopów – uczestników powstania z gruntów narodowych i skonfiskowanych zdrajcom.”
        http://historia.org.pl/2009/10/27/uniwersal-polaniecki-7-maja-1794-r/

        A chyba najbardziej bolesna prawda, to opinia Kościuszki o klerze i religii. Kiedyś już cytowałem, teraz odsyłam do linku:
        http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,5498
        http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2019/06/list-tadeusza-kosciuszki-do-ksiecia-adama-czartoryskiego-z-1814-roku/kosciuszko-2/

        To dlatego Kościuszko nie cieszy się taką estymą wśród skrajnej prawicy poddanej okupacyjnej religii i interesom kapitału.

        Każdy robotnik i chłop powinien Uniwersał Połaniecki poznać, aby wiedział dlaczego z Kościuszki obecnie robi prawica wroga. Tamten Uniwersał można porównać do Kodeksu Pracy z PRL, dającego ochronę robotnikowi, jak dawniej chciano dać ochronę chłopowi, a teraz w III RP Kodeks Pracy został zmieniony w interesie kapitału.

        Pasożyty już tak mają. Nie mogą przecież uświadamiać swojego żywiciela, że może się obejść bez nich, tylko musi zacząć myśleć i działać kolektywnie wbrew interesom okupanta religijnego i ekonomicznego. Dlatego dla nich Kościuszko zawsze będzie wrogiem.

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.