Trzy rzeczy do zrobienia na już dla poprawy naszej obronności

fot. red. MSPO 2018

Wskazanie trzech rzeczy do zrobienia “na już” dla poprawy naszej obronności jest stosunkowo proste, a na pewno tak proste, że można w ten sposób bardzo skutecznie ośmieszyć decydentów politycznych i ich wojskowych pomagierów. Niestety brak decyzyjności w sprawach Obrony Narodowej jest szokujący i charakteryzuje się stałością od samego początku naszych przemian. To niesamowite, dlaczego najprostsze rzeczy są niemożliwe. Chociaż nie wymagają ani nadzwyczajnych pieniędzy, ani dostępu do szokujących technologii. W przeciwieństwie do zakupów – wielkich i drogich – tzw. “białych słoni”, na to są pieniądze i to się łatwo kupuje. Niestety w ilościach – bardzo dużo, poniżej naszych potrzeb.

Pierwszą podstawową sprawą jest odtworzenie Zasadniczej Służby Wojskowej, na początek – szkieletowo – dla ochotników. Chodzi o odtworzenie samej możliwości przeprowadzania poboru, przyzwyczajenie do tego społeczeństwa – rozwinięcie tej formuły w sposób otwarty dla chętnych. Można w ten sposób kształtować uzupełnienie, jak również nowe jednostki – jeżeli, gdzieś byłby do tego potencjał. Celem nie powinny być jakieś nadzwyczajne działania i wsadzenie tysięcy ludzi „w kamasze”, chodzi o to, żeby system zaczął działać. Stał się operacyjnie zdolny do przyjmowania ludzi do Służby Wojskowej. Oczywiście warto byłoby określić jakieś cele, biorąc pod uwagę niską stopę bezrobocia, ludzi, którzy nie dostaną się na wymarzone studia – liczba chętnych do odbycia Zasadniczej Służby Wojskowej, ukierunkowanej na szkolenie i zapoznanie z realiami bycia Żołnierzem. Oczywiście liczby zostawmy fachowcom, jednak można przyjąć, że jakby mieć 5% ogólnego stanu osobowego Wojska Polskiego z poboru ochotniczego, a docelowo około 10%, to byłby sukces. Oczywiście tym ludziom należałoby się jakieś wynagrodzenie. Nie powinno być żadnych przeszkód w wypłacaniu wynagrodzenia na poziomie mnie mniejszym, niż zasiłek dla bezrobotnych, a realnie – jak płaca minimalna w gospodarce. To powinno zachęcić pewną część populacji, zwłaszcza jeżeli przez okres służby Wojsko zapewniałoby utrzymanie, a środki przelewane, można byłoby odłożyć. W sumie to niezły start w dorosłe życie.

Drugą sprawą o znaczeniu fundamentalnym jest rozwiązanie problemu braku granatnika przeciwpancernego. Mówimy o całym systemie broni masowej, mającej wiele zastosowań, wiele wariantów – w tym specjalistycznych jak głowice termobaryczne i inne. W tym wszystkim jednak, podstawową jednostkę ognia o zastosowaniu uniwersalnym, z której użycia szkolony byłby każdy Żołnierz i każdy, kto zgłosiłby się na przeszkolenie wojskowe (to osobny temat). RPG-7 jest nadal bronią, która ma pewien potencjał, jeżeli się do niego użyje nowoczesne ładunki miotające i nowoczesne głowice. Jednak, to nie o to już chodzi. Stać nas na zakup licencji, na najbardziej wiodące konstrukcje zagraniczne, jak również samodzielne opracowanie nowoczesnego granatnika przeciwpancernego i ogólnego przeznaczenia, nie wykracza poza zdolności projektowe naszych specjalistów. Takie projekty są, tylko brakuje decyzji politycznej i decyzji o wyborze. Tymczasem, potrzebujemy jako kraj w takim położeniu – natychmiast 2 milionów granatników przeciwpancernych. Produkowanych masowo, a przez to jednostkowo tanich. To ma być broń dostępna dla każdego Żołnierza w pojeździe transportowym, schronie bojowym, wszędzie pod ręką. W tym zakresie jest wiele dostępnych rozwiązań i technologii, ale trzeba się na coś bardzo szybko zdecydować i wdrożyć na masową skalę.

Trzecią sprawą – bezwzględnie konieczną, jest motywacja Żołnierzy. Na ekstra podwyżki nie jest nas stać. Jednak czas najwyższy, żeby Państwo płaciło za wypadki, rany i kalectwo, spowodowane często wypadkami ze starym uzbrojeniem, pamiętającym często Ojców, a czasami Dziadków obecnych Żołnierzy. Chodzi o to, żeby Żołnierz, miał absolutną i niepodlegającą żadnej kwalifikacji pewność, że jak np. straci zdrowie, to dostanie tyle pieniędzy, że będzie mógł się leczyć, a jeżeli straci życie, to jego rodzina będzie zabezpieczona. Nie powinno się wyceniać zdrowia i życia ludzkiego, jednak dlaczego mielibyśmy nie ubezpieczyć wszystkich Żołnierzy, bez względu na rodzaj służby czynnej? W tym tych, którzy pełnią służbę w warunkach szczególnych lub charakter zadań jest związany z nadzwyczajnym ryzykiem – ubezpieczyć dodatkowo? Wprowadzenie systemu dodatkowych ubezpieczeń, powinno bardzo istotnie wpłynąć na morale ludzi, od których skłonności do ryzyka zależy nasze Państwo.

Wskazane trzy rozwiązania to nie są żadne rewolucje, ani nie są jakoś szczególnie odkrywcze. Oczywiście za każdy z tych punktów, można podać kilka innych, równie potrzebnych, aczkolwiek wskazane mają charakter systemowy. Pobór i tak jest koniecznością i powróci, to już tylko kwestia czasu. Brak nowoczesnego granatnika wskazuje na problemy psychiczne naszych decydentów lub jawną zdradę. Natomiast ubezpieczenie zdrowia i życia Żołnierzy, to podstawowy warunek, żeby im się w ogóle chciało – chcieć. Pieśnią płynącą z mężnych ust, nie nakarmi się dzieci jak się straci nogę… To naprawdę sprawa elementarna.

8 thoughts on “Trzy rzeczy do zrobienia na już dla poprawy naszej obronności

  • 11 marca 2021 o 05:55
    Permalink

    Dosadnie napisane, dużo namiesza, ale to dobrze ponieważ zaniedbania w zakresie obronności są czymś nieprzeciętnym nawet jak na warunki zdrady narodowej.

    Odpowiedz
  • 11 marca 2021 o 12:24
    Permalink

    Z panem redaktorem zupełnie się nie zgadzam.

    Granatniki i ubezpieczenia to jest naprawdę sprawa drugorzędna, by nie powiedzieć trzecio-.

    Dziś najważniejszą rzeczą do zrobienia to wyposażenie całej armii w nakolanniki, np.

    https://allegro.pl/kategoria/odziez-robocza-i-bhp-110233?string=nakolanniki&bmatch=e2101-d3720-c3682-com-1-4-0304

    …w razie jakby trzeba było na Jasną Górę odbyć ćwiczenia, a przy okazji prosić o wygraną. W związku z tym żołnierz musi mieć potem zdrowe kolana, by mógł ich używać wieczorami w celi, po łupaniu kamienia, by się wyciszyć, poprosić o inne rzeczy tamtego gościa.

    * Drugą istotną sprawą jest zakup porządnego środka transportu dla dygnitarzy, ze wzmacnianą podłogą, kuloodpornymi szybami itd. Podobno pierwsze rozmowy już się odbyły:

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Solaris_Bus_%26_Coach

    …producent nawet zezwolił na rządową nazwę a sama władza podsunęła juz pierwsze propozycje:

    1. Solaris Извините меня (tu koniecznie napis z przodu i z tyłu)

    2. Solaris Zaleszczyk

    3. Solaris Mierzeja

    I ostatnia istotna rzecz to wyposażenie żołnierzy we wszystkie narzędzia niezbędne do odbudowy kraju czyli: betoniarka na korbę, kielnia, paca, łopata, szpadel, widły, młotek i młot, poziomica (do mierzenia, nie wyznaczania jakiegoś poziomu), sznurek i ciężarek, zamiast styropianu (już dziś wiemy, że on nie ociepla) jakąś wełnę mineralną (ta na pewno będzie wygodniejsza gdyby były jakieś przerwy od pracy). W razie jakby trzeba było burzyć to, co odbudowano to wszystko już będzie jak znalazł. Istnieje ryzyko, że wybijemy sobie tymi młotkami kolejny raz przyjaźń z krajami ościennymi. Tylko najlepsze są czeskie młotki, więc trzeba by wkroczyć do nich i…. ewentualnie…. kupić. Najlepiej w 2038 roku.

    Wiem wiem, jak coś brzmi zbyt realistycznie to przeraża. No ale fikcję już wypełnił pan redaktor.

    ps. na marginesie, oczywiście pomysły pana Krakauera są bardzo dobre, ale to w Czechach, Rosji, może na Słowacji.

    Odpowiedz
  • 11 marca 2021 o 16:40
    Permalink

    Szanowny Autorze, aby coś sensownego zrobić dla wojska, to najpierw należałoby rozpędzić na cztery wiatry obecny MON. A to dlatego, że oni potrafią zmarnować każde pieniądze wydając je na niekończące się analizy koncepcyjne, dialogi techniczne i ciągle powtarzane przetargi. A jak już coś kupują, to tak aby kupić jak najmniej za jak największe pieniądze, a do tego przeważnie sprzęt, który wcale nie należy do priorytetów. Dochodzi do tego jeszcze nieudolna kontrola cywilna nad wojskiem, oraz finansowanie państwowych molochów w postaci PGZ. O wydatkach na wojsko USA w Polsce już nie wspominając. Tak, że czarno to widzę.

    Odpowiedz
  • 11 marca 2021 o 22:21
    Permalink

    Hitler tez uzbrajał młodych ludzi w Pancerfausty i co mu z tego wyszło, wiadomo. Wiec nalezy zmienic tok myslenia, bo jezeli leci cos na głowe to ludzie uciekaja, wiec moze lepiej wzmocnic obrone polskiego nieba, tak na dobry poczatek.

    Odpowiedz
  • 11 marca 2021 o 22:36
    Permalink

    Bez egalitarnego systemu społeczno-gospodarczego można zapomnieć o motywacji młodych Polaków do służby wojskowej, tym bardziej z poboru. Do tego dochodzi brak zaufania do polityków i niechęć do bycia mięsem armatnim na nie swoich wojnach. Ubezpieczenia to za mało, wystarczą tylko dla poziomu najemników kapitału, a nie żołnierzy służących ojczyźnie. Pomijam destrukcyjny wpływ kapelanów na system obrony i motywację żołnierzy.
    https://demotywatory.pl/4619927/Najwieksza-wada-armii-poborowej-w-stosunku-do-zawodowej

    Odpowiedz
  • 13 marca 2021 o 10:13
    Permalink

    WEBY GDZIE JEST K*RWA MÓJ WPIS !!!!!!!!!!!!!

    Odpowiedz
  • 13 marca 2021 o 10:18
    Permalink

    TERAZ PIS PO POCZYNANIACH MACIEREWICZA NA POLECENIE KACZYŃSKIEGO Z GÓWNA BATA NIE UKRĘCI !!!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.