Trzy możliwe scenariusze rozwoju polskiej obronności (cz.4)

fot. red. MSPO 2018

Scenariusz trzeci – prawie niemożliwy, to scenariusz realnej przebudowy armii i zaangażowania potencjału państwa na rzecz obronności. Jest jednak możliwy do realizacji tylko, jeżeli zwiększymy wydatki na obronność o około 100%. To jest osiągalne, wymagałoby poświęcenia programu rozdawnictwa społecznego „500+” i wydatkowania tych około 40 mld PLN na zwiększenie ilości wojska i jego nowsze i lepsze wyposażenie.

W tym scenariuszu można byłoby stopniowo zwiększyć ilość Żołnierzy zawodowych do około 200 tyś. To jest ilość profesjonalistów pozwalająca nam na stworzenie armii, zdolnej do skutecznego działania w obronie, jak i w do pewnego stopnia w ataku (do tego potrzebna byłaby armia około 300 tyś.). Ten drugi aspekt jest tutaj kluczowy i fundamentalny. Jedynie tak planując, możemy być zdolni do przyjęcia ataku, poniesienia strat i kontruderzenia, w tym do wsparcia sojuszników. Tylko przez zdolność do elastycznego reagowania – zaczepno-obronnego, jesteśmy w stanie zapewnić sobie bezpieczeństwo i być rzeczywiście liczącym się członkiem Sojuszu.

Podstawą wszystkiego są kadry. Żołnierzy musi być więcej, koniecznie profesjonalistów w służbie zawodowej, albowiem wyszkolenie specjalisty np. operatora wyrzutni Spike lub technika lotniczego – jest długotrwałe i bardzo, ale to naprawdę bardzo kosztowne. Nie można stymulować tych ludzi do odchodzenia z czynnej służby, bo np. zmienią się na ich niekorzyść przepisy emerytalne, albo w inny sposób zostaną „ukarani” za to, że służą Ojczyźnie. Musi się zmienić polityka kadrowa na taką, która będzie utrzymywać Żołnierza w centrum całego systemu jakim jest polityka obronna państwa i o niego po prostu dbać. Odpowiedzialni za politykę kadrową MUSZĄ być wolni od nacisków politycznych, co więcej – jeżeli Sędziowie jako profesjonaliści mogą się sami wybierać, we własnym gronie. Dlaczego, to nie wojskowi decydują o tym, kto ma pełnić najważniejsze funkcje? Przecież to jest krąg ludzi, którzy się doskonale znają, wiedzą co kto umie, jakie ma zapatrywania i mniej więcej na co kogo stać. Dlaczego nie pozwolimy na profesjonalizm – profesjonalistów? Ostatecznie i tak przecież KAŻDY Żołnierz ma głównodowodzącego, którym jest Prezydent – i taka kontrola polityczna wystarczy. Oczywiście w powiązaniu z nadzorem funkcjonalnym ze strony Ministerstwa Obrony Narodowej. Jednak, to kto i kiedy dostanie “gwiazdkę” lub nawet buławę, powinno być TYLKO I WYŁĄCZNIE efektem decyzji samych wojskowych.

Kwestią równorzędną do kadr w wymiarze biologicznym, jest ich organizacja – chodzi o konstrukcję sieci jednostek wojskowych, nasycenia wojsk określonymi komponentami, zapasów, planowania rezerw i koncepcji użycia tego wszystkiego w godzinie „W”. Musimy rozwinąć politykę państwa w dziedzinie bezpieczeństwa w taki sposób, żeby zaangażować – dosłownie cały potencjał państwa, a prowadzenie wojny – uczynić celem życia prawie wszystkich obywateli (tak to brzmi bardzo dziwnie, ale jest konieczne dla zachowania niepodległości w tym położeniu geograficznym). W ostateczności wszystko zaczyna się i kończy na: planowaniu, przewidywaniu i dowodzeniu. Do tego trzeba pragmatycznej i chłodnej kalkulacji, a nie tylko wypastowanych butów i wyprasowanych w kant spodni generalskich zarządzanych lękiem przed zmianą posiadanego statusu w biurze.

Oczywistością w tym scenariuszu jest przywrócenie poboru, na początek – ochotniczego, tak żeby każdy kto chce (i spełnia warunki psycho-fizyczne), mógł spróbować swoich sił i możliwości w wojskach operacyjnych lub Wojskach Obrony Terytorialnej (szczegóły organizacji są dla specjalistów, chodzi o to, żeby istniały warunki do służby dla każdego kto chce i się kwalifikuje). Pamiętajmy, że z niewolnika nie zrobi się Żołnierza, a rezerwy są bezcenne. Biorąc pod uwagę, że mogłoby być dość ciężko, żeby znaleźć chętnych do służby, jak również przecież muszą to być osoby o odpowiednich walorach psycho-fizycznych, to zorganizowanie poboru wydaje się naglącą koniecznością.

Uwaga – bezwzględną koniecznością pierwszego rzędu, – istotnie podnoszącą możliwości obronne, jest zmiana prawa dostępu do broni. Potrzebujemy nie tylko strzelnicę w każdym powiecie, ale przede wszystkim potrzebujemy broni w domach Żołnierzy Zawodowych i Żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej. W dalszej kolejności, należy pozwolić na posiadanie broni – w tym maszynowej (bojowej), przez cywili, którzy spełnią warunki i będą np. składową rezerw kadrowych. Docelowo należy w ogóle upowszechnić dostęp do broni w społeczeństwie, tak żeby każdy potencjalny przeciwnik miał na uwadze to, że po wejściu do Polski natrafi na ludzi, którzy – nazwijmy to – mają wybór, jak się zachować i środki do obrony swojej wolności. Wiadomo, że cywile nie mają większych szans z wyszkolonymi i działającymi taktycznie Żołnierzami, jednak sama taka świadomość u nieprzyjaciela – musiałaby go zmusić do większego zaangażowania. A jego decydentów politycznych uświadomić, że będą musieli poświęcić więcej sił i środków na pokonanie nas, jak również sam proces konfrontacji będzie się wiązał z większym ryzykiem. Nikt nie może lekceważyć własnych trupów, ponieważ one są grzebane przez rodziny, a to rozkłada nawet najsilniejsze dyktatury. Dlatego właśnie należy upowszechnić dostęp do broni, wzorcami są dla nas Szwajcaria, Izrael i Stany Zjednoczone. Nie mamy szans na broń masowego rażenia, a armia zawsze będzie słaba, tylko poprzez uzbrojenie i szkolenie społeczeństwa, mamy realną szansę na zwiększenie posiadanego potencjału odstraszania. Niestety, czy to się komuś podoba, czy nie – nawet w erze robotów i sztucznej inteligencji, nasza suwerenność będzie opierać się na łonach naszych kobiet. Tylko siłą żywą możemy odstraszyć nieprzyjaciela. Sojusz, może nas tylko wspierać, a będzie na tyle skuteczny wobec nas, na ile sami będziemy w stanie na nim wymusić zaangażowanie.

Zapraszamy na część 5-tą cyklu.

6 thoughts on “Trzy możliwe scenariusze rozwoju polskiej obronności (cz.4)

  • 10 stycznia 2021 o 09:23
    Permalink

    Dobry artykuł i słuszne tezy.

    Te cele, 200 000-300 000 żołnierzy – są do osiągnięcia, ale w perspektywie 20-30 lat.

    Tak samo z przywróceniem poboru.

    I to musi trwać.

    Na początek – dobre płace, tak żeby bardziej opłacało się zostać operatorem ppk Spike, niż operatorem dźwigu na budowie, np. w Warszawie.

    Co do kryteriów awansowania, to do stopnia mjr-ppłk – to decydują w zasadzie sami wojskowi. Dopiero od stopnia pułkownika zaczyna się polityka.

    Musi upłynąć trochę czasu i muszą skończyć służbę ci, co pokończyli (przed laty-była taka seria) kilkutygodniowe kursy oficerskie, a teraz dochodzą do wysokich stopni i stanowisk, gdzie są poważne decyzje, w tym kadrowe.

    No i trzeba zacząć szanować samych żołnierzy, zrobić trochę porządku np. ze stopniami chorążych …

    Dochodzi problem strzelnic w każdym powiecie.

    To jest problem ZANIKAJĄCYCH miejsc do szkolenia wojska w naszym kraju.

    Wciągnięcie samorządów w orbitę spraw obronnych byłoby sukcesem, ale musimy przejść przez fazę fascynacji (i ekscytacji) STAROSTÓW, że ma własne wojsko do defilad w STOLICY POWIATU …

    Natomiast z dostępem WSZYSTKICH do BRONI w Nadwislańskim Macondo, to bym nie przesadzał.

    Nawet w Izraelu czy Szwajcarii broń jest przechowywana w magazynach, pod ochroną wojska lub policji.

    Że broń jest bliżej powywoływanego rezerwisty – to jedno, ale bez przesady.

    W domu to ma on mieć resztę wyposażenia i ten element uruchamiania rozwinięcia mobilizacyjnego – musi być pod kontrolą wojska.

    Przecież nie można wydać OSTREJ BRONI I AMUNICJI np. nietrzeźwemu lub odurzonemu rezerwiście …

    Do tego dochodzi podstawowy problem: jakiemu rezerwiście, skoro ich nie ma!

    Ale idea rozproszonego systemu uruchamiania rezerw (POWIAT ze STAROSTĄ oraz Województwo z Wojewodą) – są kluczowe w proponowanych zmianach.

    Zmian realnych, ale dopiero za 20-30 lat, jak oczywiście wirus Covid-19 za bardzo nie zmutuje …

    Dochodzi problem pieniędzy, bo rzeczywiście na proponowany model potrzeba ich co najmniej 2 razy więcej.

    I to jest do osiągnięcia za 20-30 lat, bez CHWALIPIĘCTWA wobec sojuszników, ile to procent PKB przeznaczamy na Obronę Narodową kraju, a nie jakichś tam odległych pól naftowych …

    No i kluczowa w tej całej kwestii jest zmiana myślenia o obronności jako USŁUGI dla ludności, co w zupełności wykonają obecni żołnierze w BWP z lat 60-tych i w Rosomakach (bez SPIKE) – udających wozy bojowe …

    To co jest w zupełności wystarczy do Defilad, tylko grupom rekonstrukcyjnym dokupiłbym porządne buty, żeby nie defilowali w tenisówkach i trampkach, co szczególnie raziło zwłaszcza u PIESZYCH HUSARZY.

    Natomiast żeby było lepiej, czyli tak jak to proponuje Autor – to potrzeba zmian w myśleniu WSZYSTKICH, od polityków poczynając.

    Tylko że oni myślą w perspektywie 4 lat, a tu trzeba widzieć OBRONNOŚĆ PAŃSTWA POLSKIEGO (już nie jako Nadwiślańskie Macondo) w perspektywie lat 30-tu.

    Zmiana myślenia o Wojsku i obronności na takie, że na danym terytorium ZAWSZE MUSI być jakieś wojsko i że ono kosztuje.

    Dla nas byłoby zawsze lepiej, żeby to było Wojsko Polskie i to z uporządkowanymi stopniami w korpusie podoficerów.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 10 stycznia 2021 o 10:03
    Permalink

    Coraz lepsze kolejne części doskonałego tekstu.
    Nie mam pojęcia o sprawach obronności, dlatego bardzo mi miło, że mogę o tym poczytać.

    Odpowiedz
  • 10 stycznia 2021 o 12:06
    Permalink

    Szaleńcza obsesja militarna Autora. Przede wszystkim należało określić potencjalnego przeciwnika. Jeżeli byłaby to Rosja, to nasze przygotowania powinny zakładać trwanie potyczki tylko na 15 minut. Wtedy nie potrzeba nawet wytyczać miejsc na cmentarze.

    Odpowiedz
  • 10 stycznia 2021 o 13:55
    Permalink

    «…a prowadzenie wojny – uczynić celem życia prawie wszystkich obywateli…»

    Trochę z innej beczki, ze Wschodniej.
    Nie tak dawno temu taki jeden (klaun-zawodowiec), który przypadkowo otrzymał buławę Hetmańską (w miejscowym żargonie – “prezydent kraju walczącego”), rzekł: „…w przypadku wielkiej wojny z Rosja wszyscy będziemy walczyć, wszyscy zostaną zmobilizowani – zarówno mężczyźni, jak i kobiety…”.
    Też mi Churchill (von Żmerinka) «…We shall go on to the end. We shall fight… we shall never surrender…»

    Uniwersalna Diagnoza od Siergieja Wiktorowicza Ławrowa Ministra Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej:
    «ДЕБИЛЫ БЛЯ…»

    Kiedy Doktryna obrony narodowej, podobnie jak Strategia Bezpieczeństwa 2020, opiera się wyłącznie na wierze, konieczne jest przepisanie Doktryny lub zmiana potencjalnego wroga.
    Mogę zaproponować jako kandydata Republikę Vanuatu.

    https://m.youtube.com/watch?v=bBZAccgvp8M

    Ребята, давайте жить дружно!

    P.s.
    „Mozna się znalezc na dnie nie osiagnawszy glębi.”
    Stanislaw Jerzy Lec
    P.p.s.
    Z innej zaś strony, ze względu na świętą sprawę edukacji szanownego komentatora Pana @Don Vasil, cykl ten może trwać w nieskończoność.

    Odpowiedz
  • 10 stycznia 2021 o 14:11
    Permalink

    likwidacja 500+ to za mało. Proponuje likwidację emerytur i rent (chyba ze wirus się zajmie grupą darmozjadów 65+), zmniejszenie liczby szpitali i lekarzy… Resztę propozycji można znaleźć w tekstach Bieruta z lat 50-tych.

    Odpowiedz
  • 10 stycznia 2021 o 14:47
    Permalink

    Uzupełnienie mojego wpisu z godz. 09:23
    “Przecież nie można wydać OSTREJ BRONI I AMUNICJI np. nietrzeźwemu lub odurzonemu rezerwiście …
    Do tego dochodzi podstawowy problem: jakiemu rezerwiście, skoro ich nie ma!
    Rezerwista powoływany na ćwiczenia powinien UMIEĆ się ta bronią osobistą posługiwać (m.in. ŁADOWAĆ/ROZŁADOWAĆ i ZABEZPIECZAĆ), tzn. minimalnie 2 -3 razy w roku z niej strzelać. Inaczej może SAM SOBIE ZROBIĆ krzywdę, jak Śp. magazynier granatów moździerzowych 120 mm, co zginął przy ich wydawaniu bladym świtem …

    Bo BROŃ ma to do siebie, że może być niebezpieczna, nawet dla obsług.

    I nie wystarczy kogoś KADROWO (na papierze) wyznaczyć na magazyniera uzbrojenia, trzeba jeszcze dopilnować, żeby go PRZESZKOLONO (punkt w Rozkazie!) i żeby wrócił z KURSU ze zdanym egzaminem.

    Ale idea rozproszonego systemu uruchamiania rezerw (POWIAT ze STAROSTĄ oraz Województwo z Wojewodą) – są kluczowe w proponowanych zmianach.”

    I to by było na tyle.

    Amen.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.