Trzy możliwe scenariusze rozwoju polskiej obronności (cz.3)

fot. red. MSPO 2018

Scenariusz drugi – prawdopodobny, to scenariusz pogłębiania dysfunkcji. W którym to scenariuszu, nasza armia będzie stopniowo ograniczać swój potencjał ilościowy i jakościowy, koncentrując się na zdolnościach paradnych (defilady), zakupach zniczy i wiązanek, czy samochodów uterenowionych z chromowanymi atrapami chłodnic, ewentualnie trzymaniu wart przy grobach tzw. Żołnierzy Wyklętych. Na pewno będą podtrzymane pododdziały saperów plus pododdziały WOT do układania worków z piaskiem na wałach przeciwpowodziowych, na pewno zostaną utrzymane główne komponenty rodzajów wojsk i najważniejszych rodzajów uzbrojenia. Jednak nasza armia nie będzie systemem, zdolnym do planowanego działania w obronie lub w ataku, w pełnej skali wyzwań. Będziemy zdolni do wysłania batalionu, może dwóch – na „misję”, jednak obrona terytorium w pełnej skali – nawet w modelu opartym na „wierze” w sojusz natowski, będzie się opierać co najwyżej na lekkiej piechocie, będącej czymś na kształt pospolitego ruszenia.

Prawie na pewno w tym scenariuszu zostanie skanibalizowana Marynarka Wojenna, która utraci wszelkie realne zdolności uderzeniowe. Na Bałtyku mogą je zapewnić tylko – współdziałające okręty podwodne, odpowiednie okręty nawodne i lotnictwo morskie, a całość wsparta zdolnościami rażenia celów morskich z naszego i sojuszniczego terytorium. Okręty wojenne są niesłychanie drogie, jednak w przypadku kraju, który uzależnia się od importu węglowodorów zza wielkiej wody, warto jest mieć – przynajmniej minimalną zdolność projekcji siły właśnie na dystansach atlantyckich. Oznacza, to potrzebę posiadania co najmniej dwóch – trzech fregat. A na to nie ma szans w tym scenariuszu. Ponieważ ciągle nie będzie pieniędzy na poważne zakupy.

Dodajmy jeszcze jedną myśl, że w praktyce nad takim akwenem jak Bałtyk, najlepszym okrętem (uderzeniowym) jest samolot, z osłoniętymi przeciwlotniczo lotniskami, no bo trzeba będzie mieć gdzie wylądować …

Ponieważ ten scenariusz niestety jest realny, trzeba się cieszyć ze wspomnianej wcześniej decyzji o modernizacji czołgów z rodziny T-72. Chociaż tyle się poprawi, jakkolwiek to niezbędne minimum, a nasze czołgi nie mają szans, ani z równorzędnymi pod względem typoszeregu konstrukcjami z Zachodu i Wschodu. Około 200 Leopardów, to bardzo mało, to o wiele za mało – dla kraju o naszych rozmiarach i o takiej skali zagrożeń, do jakich powinniśmy być przygotowani.

W zakupach będą królować pojedyncze „białe słonie”, bardziej kupowane na defilady, niż z myślą o użytkowaniu w jednostkach wojsk operacyjnych. Ten trend można już dostrzec, bo kupujemy sprzętu tyle, co kotek jest w stanie napłakać.

Komponent ludzki w tym scenariuszu będzie selekcjonowany pod względem „oceny sposobu rozumienia patriotyzmu”. Być może nawet poprawią się zarobki, być może np. po doświadczeniach tej pandemii, dojdzie do odtworzenia jakże potrzebnego lecznictwa wojskowego z prawdziwego zdarzenia! Jednak, bardziej charakterystycznym elementem tego scenariusza w armii będzie Kapelan i jego kropidło, niż tworzenie systemu, w którym działają pewni swoich kolegów, przełożonych i swojego uzbrojenia ludzie. To jest w istocie najważniejsze we wszystkich służbach mundurowych, a zwłaszcza w Wojsku. Jeżeli podwładni będą dostosowywali się do oczekiwań przełożonych, a ci będą modelowali kadry w kierunku politycznym, to skończy się takimi podziałami w armii, jakie mamy w społeczeństwie. To będzie totalna dysfunkcja, na każdym poziomie, w tym na tym międzyludzkim również. Przełożeni i polityczni decydenci powinni pamiętać, że Żołnierz, to także obywatel i ma prawo do dowolnych poglądów politycznych (jeżeli tylko są zgodne z Konstytucją). Nie da się „patriotyzmem” zapełnić lodówki, ani kupić dziecku butów do szkoły. Dodatkowo Żołnierze mając – najlepszą świadomość – stanu i ilości uzbrojenia oraz jakości dowodzenia, mogą po prostu nie chcieć w walce dać z siebie wszystkiego. Tę świadomość, jak jest a jak być powinno – ugruntowuje udział w sojuszniczych ćwiczeniach.   Bo po co nastawiać się na śmierć, jeżeli wiadomo, że nieprzyjaciel ma pozaskalową przewagę? Nie można oczekiwać od Żołnierzy dążenia do samobójstwa. Politycy powinni rozumieć tą zależność.

Gotowość do walki w obronie ojczyzny to jedno, instynkt samozachowawczy – to drugie.

Prognozowana w tym scenariuszu dysfunkcja armii będzie postępować stopniowo, a dzięki malowaniu złomu i pudrowaniu „Żołnierek” – obraz armii przedstawiany społeczeństwu będzie nadal zadowalający. Jednak za tym obrazem, nie będzie realnej siły, co więcej – wraz z czasem, będą oddalały się szanse i będą rosły koszty, odbudowy potencjału. Po latach zaniedbań, trzeba będzie go tworzyć na nowo, co może nawet okazać się o wiele tańsze niż coroczne zakupy „ton farby i pudru”.

Nie ma armii bez Żołnierzy, a Żołnierz potrzebuje broni i żołdu, dającego mu pewność, że Żona (lub mąż) i dzieci, nie będą w domu głodne. Do tego jest jeszcze potrzebne dobre dowodzenie, pozwalające Żołnierzom na zaufanie do przełożonych i do państwa, którego bronią.

Wszyscy powinniśmy pamiętać, – pomimo zrozumiałych nastrojów pacyfistycznych naszych czytelników, że ZAWSZE TRZEBA UTRZYMYWAĆ JAKĄŚ ARMIĘ!  Naprawdę, lepiej jest utrzymywać swoją własną, niż cudzą. Nawet jak byśmy byli lekkoduchami myślącymi, że świat składa się z motylków i różowych jednorożców, to nie wolno nam tak skrajnie zgłupieć, żeby nie wiedzieć, jak smakuje własna krew przeciekająca pomiędzy zębami. Historia świata jest historią stosowania przemocy, oczywiście mówi się i pisze wiele o miłości, przyjaźni, pokoju itp., w istocie jednak zawsze liczy się TYLKO I WYŁĄCZNIE PRAWDZIWA SIŁA. W przypadku państwa, tą siłą jest jego armia i związane z nią zdolności mobilizacyjne. Uwaga, nikomu nie zabraniamy wierzyć w wegańskie i transseksualne różowe jednorożce, jednak proszę pamiętać, żeby taka “zabawa” była możliwa, muszą być ludzie, którzy zapewnią nam bezpieczeństwo powodując, że inni ludzie nie będą chcieli tutaj przyjść i nas zniewolić. Bajki o pokoju i przyjaźni pomiędzy narodami proszę sobie wsadzić głęboko do… powiedzmy lodówki… Realia są proste – a historia dostarczyła nam zbyt wiele przykładów tego, jak kończy nasz kraj, jeżeli jest słaby. Dzisiaj niestety nasz kraj jest bardzo słaby i to musi się zmienić. Ludzie za to odpowiedzialni nie unikną hańby.

Zapraszamy na część 4-tą felietonu.

10 thoughts on “Trzy możliwe scenariusze rozwoju polskiej obronności (cz.3)

  • 8 stycznia 2021 o 05:37
    Permalink

    No cóż, kolejny artykuł z cyklu i kolejna TRZEŹWOŚĆ oceny rzeczywistości.

    Gratulacje dla Autora.

    Czekam na część IV-tą, a w niej może coś w końcu optymistycznego o naszej obronności?

    Odpowiedz
    • 8 stycznia 2021 o 08:43
      Permalink

      No na razie tylko przeglądam, przeczytam jak opublikują całą serię bo nie lubię takiego dzielenia i przerywania w pół do myśli, ale wg. mnie to doskonała seria.

      Odpowiedz
  • 8 stycznia 2021 o 08:03
    Permalink

    Moim zdaniem w art. nie uwzględniono, co najmniej, dwu istotnych elementów:
    – nie spotkałem się z kompleksową, bez ideologii, diagnozą stanu polskiej armii;
    – w służbę żołnierz wpisana jest śmierć oraz rany, biorąc pod uwagę dotychczasowe osiągnięcia jest to do DD.
    A teraz ad rem. Diagnoza powinna być rzeczywisty opisem stanu obecnego, przez osoby nie będące w ramach armii lub z nią powiązane ( nie ma w Polsce Koperników lub jest ich nie wystarczająco mało). Bez ideologii – żadnej polityki, religii oraz ekonomii. Ekonomia też jest ideologią. Winna być uwzględniona w strategi, w każdym komponencie minimum trzy scenariusze, w oparciu o możliwości ekonomiczne państwa.
    Winien byś stworzony i realizowany system zabezpieczenia prawnego oraz ekonomicznego – żołnierzy w służbie czynnej, weteranów oraz rencistów i emerytów.
    Resztę zostawiam do dyskusji – merytorycznej, ze zrozumieniem.

    Odpowiedz
  • 8 stycznia 2021 o 09:08
    Permalink

    Rozumiem, że generałowie zawsze przygotowują się do wojny, ktora już była….
    Ale żeby publicyści?

    Marynarka wojenna to stracone pieniądze w przypadku Bałtyku.
    Konwoje rodem z II swiatowej?
    Polska importuje z Rosji 30% wegla, 90% ropy.
    Jest dobrym płatnikiem.
    Psucie tej relacji nie leży w INTERESIE potencjalnego wroga.

    Przyszła potencjalna wojna, to roje dronow, ewentualnie uderzenia jądrowe.
    Obroną są więc schrony i stacje zakłocające, nie operetkowa armia.

    Najwieksi wrogowie NATO to pokoj i odprężenie.
    Medialne urabianie opinii publicznej zagrożeniem rosyjskim, chińskim, irańskim, koreańskim, jest jedynie probą utrzymania przy zyciu systemu pozwalającego doić podatnikow wielu krajow.
    Na rzecz kilku zbrojeniowych koncernow i politykow utrzymujących się z siania strachu.

    Odpowiedz
  • 8 stycznia 2021 o 09:58
    Permalink

    A potem następował czas, w którym w ogóle nie istniały warunki dla postępu. To także jest ważne, ponieważ postęp wymaga dwóch warunków. Po pierwsze, społeczeństwo musi być wystarczająco spójne pod względem wyznawanych wartości, aby możliwa była zgoda w sprawie tego, co stanowi poprawę. Tymczasem w okresie międzywojnia nie było takiej zgody. Po drugie, muszą istnieć instytucje, którym ufa większość społeczeństwa. Być może nawet w takim kraju jak Stany Zjednoczone nie ma obecnie takich instytucji – nie musi to oznaczać katastrofy na miarę tego, co wydarzyło się w XX wieku w Europie. Jednak może to oznaczać impas, który może trwać nawet przez wiele pokoleń.”

    Całość pod linkiem:

    https://kulturaliberalna.pl/2021/01/05/hiperliberalizm-to-idea-samobojcza/

    Odpowiedz
  • 8 stycznia 2021 o 10:50
    Permalink

    Czy nie lepiej poddać się lub uciec?

    Odpowiedz
  • 8 stycznia 2021 o 19:50
    Permalink

    Wojciech
    8 stycznia 2021 o 10:50

    Elity mają wprawę w podawaniu tyłow.
    Co z resztą?

    Miliony uciekających to problem logistyczny dla sąsiadow, co widać na przykładzie wspołczesnych wojen prowadzonych przez zachod.
    Albo nędzę powodowaną chciwością zachodu w krajach afryki czy ameryki pd.

    “Opowiem ci groszku przysłowie niedźwiedzie, prawdziwych przyjacioł poznaje sie w biedzie”…
    Toteż powinniśmy starać się o przyjaźnie, nie antagonizmy…

    Odpowiedz
  • 8 stycznia 2021 o 19:50
    Permalink

    To trzeba szczególnie podkreślić:
    “Jednak, bardziej charakterystycznym elementem tego scenariusza w armii będzie Kapelan i jego kropidło, niż tworzenie systemu, w którym działają pewni swoich kolegów, przełożonych i swojego uzbrojenia ludzie. To jest w istocie najważniejsze we wszystkich służbach mundurowych, a zwłaszcza w Wojsku. Jeżeli podwładni będą dostosowywali się do oczekiwań przełożonych, a ci będą modelowali kadry w kierunku politycznym, to skończy się takimi podziałami w armii, jakie mamy w społeczeństwie. To będzie totalna dysfunkcja, na każdym poziomie, w tym na tym międzyludzkim również. Przełożeni i polityczni decydenci powinni pamiętać, że Żołnierz, to także obywatel i ma prawo do dowolnych poglądów politycznych (jeżeli tylko są zgodne z Konstytucją).”

    Otóż obecność kapelanów w służbach, a w wojsku w szczególności niszczy pierwotne wartości chrześcijańskie i aktualnie narusza art. 53 Konstytucji w stosunku do żołnierzy i funkcjonariuszy służb, którzy są zmuszani do składania przesięgi religijnej, np. w wojsku, kiedyś dawno temu byłem na takiej żenującej przysiędze, gdzie żołnierze ateiści mogli się poczuć, prawie jak żołnierze Chrystusa składając drugą część przysięgi przed kapelanem.

    Generalnie w wojsku przełożeni pod presją kapelanów nie szanują poglądów swoich żołnierzy zmuszając ich do brania udziału w religijnych uroczystościach.
    Każdy żołnierz powinien się kierować niezależną etyką i wartościami nie identyfikującymi go religijnie lub politycznie.
    https://demotywatory.pl/4963847/Polska-podzielona-chyba-juz-w-kazdej-kwestii
    https://demotywatory.pl/5034875/Z-powodu-likwidacji-projektu-Fort-Trump

    Za rozkład wojska, obronności i pacyfistyczne nastawienie młodych odpowiada styropianowo-kościelna polityka i kapitalistyczna gospodarka. Dzieci bogatych unikają wojska bo muszą liczyć kasę i uczyć się zarządzać kapitałem, dzieci biednych nie chcą iść do wojska i ginąć za interesu bogatych.
    https://demotywatory.pl/4885092/Wojna-to-rozrywka-burzuazji-i-chamstwa
    W takich warunkach trudno utrzymać państwowość jeżeli na dodatek społeczeństwo jest rozbite ideowo.
    A poza tym ta zachodnia kultura głupoty, zniszczyła w mężczyznach męskość:
    https://demotywatory.pl/4930421/Co-zrobisz-takie-czasy
    https://demotywatory.pl/4402807/Wojsko

    A z drugiej strony mamy wiele oznak rodzącego się faszyzmu:
    https://demotywatory.pl/5035392/Cos-mi-to-przypomina

    Odpowiedz
    • 8 stycznia 2021 o 21:59
      Permalink

      Raczej – neokomunizmu w duchu zachodnim, amerykańskim Miecławie …. chyba że postawimy = pomiędzy tymi systemami. 🙂

      Odpowiedz
      • 9 stycznia 2021 o 23:52
        Permalink

        @krzyk58

        ddddd jak dddddd, czyli taki prawicowy standard. Wejdź na wyższy poziom argumentacji.

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.