Trzy kwestie programowe dla jednoczącej się lewicy

Jeżeli lewica rzeczywiście zamierza się zjednoczyć, to warto pomyśleć o tym co powinno być wspólne w jej programie, co powinno stanowić jego fundament i być tą rzeczywistą skałą spajającą elektorat lewicowy, a zarazem wyznacznikiem programowym dla wszelkich aktywności ludzi lewicy w okresie zbliżającego się maratonu wyborczego.

Poniższe propozycje wynikają ze zderzenia dwóch okoliczności generalnych, które oczywiście stanowią jedynie wycinek pełnej rzeczywistości, jednakże z punktu widzenia opcji lewicowej w Polsce mają istotne przełożenie na elektorat.

Przede wszystkim musimy sobie uświadomić, że lewica dzisiejsza ma tyle wspólnego z lewicą, nawet tą w europejskim rozumieniu tego słowa, co zima z latem. No a ponieważ lato mamy zimne, to jest tak jak jest i lewica, a w zasadzie „lewice” mamy takie jak każdy widzi. Chodzi oczywiście o „zdradę ideałów”, czyli oddalenie się od kwestii socjalnych. Każdy człowiek lewicy, a zwłaszcza ten aspirujący do czegokolwiek w jakichkolwiek strukturach wybieralnych powinien sobie przeczytać tzw. kodeks pracy i postarać się zrozumieć, dlaczego ludzie mają dość naszego kraju i ci na umowach śmieciowych mają liczne powody, żeby go nienawidzić. Obecna koalicja rządząca popełniła tyle błędów w kontekście praw pracowniczych w Polsce, że bardzo łatwo można właśnie na uporządkowaniu stosunków pracy – rozumianych w sposób rynkowy, ale także socjalny, tak jak rozumieją to związki zawodowe i partie lewicujące na zachodzie Europy. Nie ma w tym nic złego i być nie może, przecież mamy dorównywać do zachodnich standardów, wzorujemy się prawie we wszystkim na naszych sąsiadach Niemcach, dlaczego więc nie mielibyśmy przeszczepić ich rozwiązań dotyczących rynku pracy, praw pracowniczych, organizacji pracodawców, roli związków zawodowych w zakładach pracy (kolosalnie ważna sprawa i odmiennie zorganizowana niż w Polsce), i innych niesłychanie istotnych kwestiach społecznych, powodujących że prawie wszyscy wolelibyśmy żyć po tamtej stronie Odry a nie tutaj.

Właśnie kwestie społeczne, w tym regulacja rynku pracy powinna stać się pierwszym polem do działania dla lewicy. Dla dużej partii mającej tradycje, parlamentarzystów i zaplecze eksperckie, a przede wszystkim pieniądze pozwalające na zlecanie opracowań – nie może być problemem stworzenie pakietu ustaw, pakietu zmian w innych ustawach, opracowanie skutków finansowych, w tym także ewentualne wzruszenie systemu podatkowego i „składkowego” – to wszystko to są naczynia połączone bazujące na dzisiejszym niewolniczym systemie upodlenia i krzywdzenia jednostek. Nie ma tak, że nie można wszystkiego zmienić, właśnie o to chodzi o wzruszenie całego systemu socjalnego – po stronie regulacji związanych ze stosunkiem pracy. Jeżeli tutaj udałoby się poprawić sytuację, przynajmniej w tym zakresie, żeby zlikwidować sytuacje patologiczne i przywrócić ludziom godność, a także być może dać nadzieje w kwestiach związanych z poprawą warunków pracy, a w konsekwencji pewności zatrudnienia i płacy – można mówić o rewolucji w zakresie stosunków społecznych w Polsce. Szef – kapitalista – nie jest feudalnym panem niewolników, pańszczyzna została na ziemiach polskich zniesiona w XIX wieku! Czas najwyższy tak przemodelować stosunki zatrudnienia w naszym kraju, żeby praca była dla człowieka, a nie człowiek dla pracy, bez ubezpieczenia, bez prawa do leczenia, bez prawa do zgłoszenia wypadku, bez urlopu itd. Zmiany te i zwiększona ochrona MUSI dotyczyć przede wszystkim kobiet w wieku rozrodczym, albowiem inaczej możemy zapomnieć o wzroście dzietności, czyli po prostu zwijać państwo lub zaprosić do kraju 10 mln pracowitych Wietnamczyków.

Drugą kwestią, którą ludzie lewicy powinni rozważyć w programie zjednoczonej lewicy jest położenie akcentu na sprawy europejskie, w tym przede wszystkim jednoznaczne, rzeczywiste i bezdyskusyjne opowiedzenie się za przyjęciem wspólnej waluty Euro – najszybciej jak to tylko będzie możliwe. Przy uznaniu wszelkich kwestii ekonomicznych, kryzys na Ukrainie pokazał jak ważną kwestią jest polityczne połączenie Polski ze strukturami zachodnimi. Nie da się bardziej połączyć niż przyjąć ich walutę. Pan Marek Belka na tych haniebnych nagraniach z restauracji powiedział znamienite słowa, które powinien sobie wyryć na czole żyletką każdy Polski polityk, jeżeli tego nie jest w stanie inaczej zrozumieć – oddamy jedynie sens: dzisiaj Bundesbank nazywa się Europejski Bank Centralny. W skrócie chodzi o to, że klęska Polski w ewentualnej wojnie z agresorem zewnętrznym wywarłaby o wiele większe skutki na Unii Europejskiej – jeżeli posiadalibyśmy wspólną walutę niż walutę narodową. Proszę sobie wyobrazić w ogóle sam fakt okupowania państwa ze strefy Euro przez kraj zewnętrzny – banderolowanie banknotów Euro! Tego nikt sobie w Europie nie wyobraża. Nasz upadek spowodowałby totalny chaos, dlatego moglibyśmy liczyć na o wiele większe wsparcie. Poza tym kwestie ekonomiczne od których co prawda można w pełni abstrahować, są w sumie bardzo pozytywne, jeżeli prowadzi się tak ścisłą dyscyplinę finansów publicznych jak nasz kraj. Nie mamy żadnych powodów, żeby się bać Euro. Natomiast, że społeczeństwo mocno by się zdziwiło dostając 170 Euro renty lub 230 emerytury, to może by wyszło tylko i wyłącznie wszystkim na dobre, aczkolwiek szok byłby totalny.

Trzecią kwestią, której lewica powinna się wystrzegać są kwestie światopoglądowe w znaczeniu metafizycznym. Na czas wyborów nie powinno być w słowniku ludzi lewicy słów takich jak: religia, wiara, wyznanie oraz kwestii pokrewnych, silnie naznaczonych w naszym kraju światopoglądem motywowanym religijnie jak np. kwestia przerywania ciąży. Wszelkie dyskusje w tych kwestiach trzeba bezzwłocznie ucinać twierdzeniem, że każdy człowiek ma prawo do własnych poglądów, własnej drogi życiowej itd. Nie można pozwolić sobie na żadne potknięcia, a już na pewno nie na żaden antyklerykalizm. Wynika to z tego faktu, że prawie połowa dawnego elektoratu lewicy jest dzisiaj elektoratem prawicowej-prawicy. Po prostu ludzie w Polsce mają „odchylenie prawicowe” i nic się na to nie da poradzić. Prawica sprytnie ich przyciągnęła zawłaszczając lewicowy program socjalny, po obfitym okraszeniu go kwestiami ideologicznymi w znaczeniu religijno-ojczyźnianym. Siły tego połączenia nie da się w Polsce rozerwać zwykłym przelicytowaniem na ilość serdelków w kiełbasie wyborczej. Ponieważ przez ostatnie lata wiele popsuła grupa ludzi uważająca samych siebie za lewicę obyczajową, bardzo trudno będzie dzisiaj zapewnić zjednoczonej lewicy chociaż neutralność światopoglądową Kościoła dominującego.

Wnioski są pragmatyczne, ponieważ lewica musi być pragmatyczna, jeżeli chce w ogóle przetrwać, a co dopiero myśleć o rozwoju. Powinna nastąpić koncentracja na sprawach merytorycznych – powinno się przedstawić społeczeństwu w sposób czytelny cały pakiet zmian mający przede wszystkim na celu przywrócenie godności pod hasłem równania do Europy poprzez posiłkowanie się sprawdzonymi niemieckimi wzorcami. Pakiet propozycji musi mieć silną podbudowę merytoryczną, ideologiczną i przede wszystkim legislacyjną, żeby można było go po prostu położyć koalicjantowi na stole i powiedzieć – ani kroku w tył, ewentualnie możliwe kroczki w bok, ale główne punkty MUSZĄ BYĆ WPROWADZONE NATYCHMIAST, inaczej nie ma koalicji, oczywiście kwestia wejścia w życie to już problem specjalistów. Jednakże to muszą być zmiany, które każdy odczuje. Każdy obywatel, zwłaszcza ten pracujący musi wiedzieć i czuć, że jego państwo go chroni i roztacza nad nim parasol ochronny.

Eurorealizm przejawiający się w dążeniu do pełnej integracji Polski z Europą, której symbolem musi być przyjęcie Euro – powinien być wypisany w sposób jednoznaczny na sztandarach lewicy. To lewica wprowadziła Polskę do Unii Europejskiej i niech lewica wprowadzi w Polsce Euro! Nie ma odwrotu od wartości europejskich i nie ma odwrotu od integracji europejskiej – z federalizacją i budową wspólnego europejskiego państwa włącznie i na czele. W tych kwestiach lewica MUSI być jednoznaczna, chociażby mieli w nią strzelać wszyscy oficjalni przedstawiciele Kościoła dominującego-patrioci swoimi kazaniami o „homo-Europie” i innych tym podobnych insynuacjach. Przyszłość Polski i Polaków jest ściśle związana z przyszłością Europy, czy to się nam podoba czy nie – NIE MAMY NA TO WPŁYWU, dlatego warto jest być chociaż raz mądrym Polakiem „przed szkodą” i postarać się o wpływ na bieg wydarzeń, a do tego trzeba być w Brukseli i mieć DOSKONAŁE stosunki z Berlinem i Paryżem.

W kwestiach światopoglądowych opartych o metafizykę najlepiej jest na lewicy milczeć. Polacy są wierzący, chcą być wierzący i się tego nie da zmienić, poza tym nie ma po co walczyć z wiarą i Kościołem, to jest po prostu zmarnowana energia. Lewica może 85% swoich postulatów zrealizować w pełnej zgodzie z obowiązującą doktryną Kościoła dominującego. Natomiast na zaawansowane kwestie społeczne związane z „postępową” obyczajowością po prostu przyjdzie czas, zgodnie z dewizą „kropla drąży skałę”.

Więc lewico zjednocz się! Niech żyje socjalizm i walka klas (jako kategoria obiektywna)! Ale o tym ostatnim możemy mówić innym językiem, bo żyjemy w erze medialnej sraczki wykluczającej pojmowanie i obiektywne rozumowanie.

One thought on “Trzy kwestie programowe dla jednoczącej się lewicy

  • 2 lipca 2014 o 18:57
    Permalink

    W Polsce:
    1.Tak na prawdę nie ma kodeksu pracy (pamiętam KP z lat 70-tych ubiegłego wieku)
    2.Nie ma lewicy (być może taka powstanie w przyszłości), zatem nie ma co się jednoczyć.
    3. Waluta Euro?, na Litwie wprowadzają od 01.01.2015r. większość Litwinów jest przeciw, Czesi powstrzymują się
    4.Kościół? moim zdaniem zbytnio rozpycha się łokciami i zbyt mocno wykracza poza strefę religii (tylko jeden z bardzo licznych przykładów Poznań/Malta)
    5.Jak najbardziej integracja z Europą, tylko wcześniej należy dokonać zmian w punktach 1-4

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.