Paradygmat rozwoju

Trzeba zacząć realnie patrzeć na państwo – dług to problem strategiczny

 Trzeba zacząć realnie patrzeć na państwo, podstawowym problemem jest stan finansów publicznych i deficyt całego systemu, w którym deficyt budżetu państwa to tylko fragment wyzwań. Musimy cały czas pamiętać o skumulowanym deficycie systemu emerytalnego, funduszach infrastrukturalnych i innych składowych w tym w szczególności zadłużaniu się samorządów, które są największymi inwestorami w kraju.

Państwo potrzebuje pieniędzy. W tym roku deficyt nas niemiło zaskoczył ale zgodnie z oczekiwaniami – uwaga nie ma w tym zdaniu sprzeczności, w takim kraju państwo żyjecie! Strach sobie wyobrażać co się będzie działo w przyszłości, jak proporcje demograficzne zaczną się odwracać i dominująca większość społeczeństwa będzie słusznie domagała się wypłaty rent i emerytur.

Do tego dochodzi problem obsługi zadłużenia państwa, te ponad 40 mld zł jakie wydamy w tym roku na w istocie obsługę odsetkową – to olbrzymie pieniądze, jednakże to pieniądze służące głównie jak napisano obsłudze zadłużenia, które sobie dalej w najlepsze jest i się nic z nim nie dzieje – w przyszłym roku także będzie wołało o kolejne odsetki. Fajnie to ktoś wymyślił prawda?

Nawet je ponownie powiększymy, ponieważ łączna suma naszych podatków nie wystarcza na wydatki. Co to oznacza? Otóż to, że emerytury, renty, pensje w administracji i inne wydatki w znacznej mierze finansujemy z kredytu zasięganego na rachunek przyszłych okresów. Nie piszmy więcej o przyszłych pokoleniach, bo te wiadomo że się nie urodzą, albo urodzą się za granicą.

Dług generalnie nie jest dramatem jeżeli jego odsetki są mniejsze niż przyrost PKB, wówczas system się bilansuje. Co więcej dług we własnej walucie nie jest groźny, ponieważ zawsze można go dzięki pracy pewnej „Państwowej Wytwórni” spłacić w kilka nocy – jeżeli będzie taka wola polityczna. Oczywiście najlepiej jeżeli jest to dług u własnych obywateli, wówczas się nie zbuntują a nawet jeżeli to można operację nazwać specjalnym opodatkowaniem i wszystko jest legalnie. Jeżeli jeszcze do tego ten dług wydał dobre owoce czyli posłużył do inwestowania w dobra trwale służące społeczeństwu i gospodarce, podnosząc PKB – to wspaniale w istocie sam się spłaca! Niestety w naszych realiach nie jest tak dobrze. Mamy duże zadłużenie w tym znaczne zadłużenie zagraniczne, na które trzeba zarobić dewizy. W razie pojawienia się niebezpieczeństwa hiperinflacji – powstaje ryzyko, że nie będziemy w stanie go obsługiwać w sposób płynny tak jak PRL po kryzysie paliwowym (wówczas nastąpił skokowy wzrost inflacji i oprocentowania zadłużenia).

Z powyższych względów trzeba ze wszelkich sił starać się zmniejszać zadłużenie zagraniczne w obcych walutach i koncentrować się – tylko i wyłącznie na Złotówce i Euro. Wcześniej czy później bowiem będziemy musieli tą walutę przyjąć i ten dzień nastąpi.

Posiadany dług publiczny to wg. portalu http://dlugpubliczny.org.pl zadłużenie w kwocie 874 mld 043 mln 937 tys. 489 zł co daje na mieszkańca 23 tys. 507 zł (to dane z 21 lipca 2013r., z godziny 21:55 – proszę sobie sprawdzić na podanej stronie przyrost długu do momentu jak czytacie państwo ten artykuł). Można go zmniejszyć na trzy sposoby, po pierwsze poprzez zmianę jego relacji do PKB poprzez jego wzrost, wówczas dług nie jest już taki straszny a jego obsługa kosztuje mniej, na tyle że możliwe jest spłacanie części kapitałowej bez zarzynania własnej gospodarki lub ubożenia społeczeństwa. Po drugie można spłacać dług za pomocą spłat realizowanych wprost poprzez transfery z budżetu. Po trzecie dług można dać zjeść „inflacji” o ile jest denominowany w walucie, którą kontrolujemy.

W naszych realiach to demografia powinna nas mobilizować do oszczędzania, odkładanie pieniędzy przykładowo w Funduszu Rezerwy Demograficznej ma tylko ten sens, że służą do wspierania ZUS-u natomiast w istocie rozsądniej byłoby spłacać kapitał od posiadanego zadłużenia, gdyż oznacza to spore oszczędności na przyszłych odsetkach. Nie można pozwolić na to, żeby społeczeństwo żyło w nieświadomości kosztów ciągłego finansowania długu publicznego. Warto te koszty prezentować jako zagregowane utracone korzyści, nic lepiej nie przemawia do ludzkiej świadomości. Chodzi o proste uczciwe zestawianie – kosztów obsługi 100 mld zł zadłużenia w perspektywie kolejnych 10-20-50 lat a możliwych do sfinansowania z tych pieniędzy inwestycji. Wnioski z takiego przedstawiania faktów mogłyby być szokujące i pomóc w redefiniowaniu celów politycznych dla dotychczasowych i nowych partii politycznych.

Przy czym uwaga – wielu neoliberalnych kłamców i oszustów przedstawia dług w kategoriach kosztów posiadania czegoś wcześniej. Jest to uprawnione rozumowanie pod warunkiem zachowania wymogu efektywności i celowości. W naszych realiach co najwyżej możemy mówić o odsuwaniu w czasie problemów społecznych, ponieważ przejadamy właśnie swoją przyszłość.

2 komentarze

  1. cytat:

    Z powyższych względów trzeba ze wszelkich sił starać się zmniejszać zadłużenie zagraniczne w obcych walutach i koncentrować się – tylko i wyłącznie na Złotówce i Euro. Wcześniej czy później bowiem będziemy musieli tą walutę przyjąć i ten dzień nastąpi.

    komentarz

    Jakże tu koncentrować się na złotówce, skoro nei ma takiej waluty? Złotówka to moneta o nominale 1 złoty.
    Złotówka to nie dwie 50-groszówki.

    A na Euro warto się koncentrować, skoro będziemy musieli przyjąć TĘ a nie tą walutę.

    • Jeżeli już sili się pan/i na poprawianie to niech pan/i to robi solidnie… nei nei nei inaczej puryzm językowy oparty na formie jest po prostu śmieszny.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.