Trzeba wykorzenić patologię z systemu publicznej opieki zdrowotnej

To nie jest normalne, że w jednym i tym samym zakładzie czeka się z ubezpieczalni na świadczenie rehabilitacyjne 20 lat, w równolegle można z niego skorzystać od ręki, jeżeli się za nie zapłaci z własnej kieszeni. To jest patologia systemu, jeżeli świadczenia płatne są udzielane w publicznym zakładzie, na publicznym sprzęcie i pod opieką opłacanego przez państwo ze środków publicznych personelu. Tak nie może być, problemem nie są tutaj niedostatecznie zakontraktowane świadczenia w danej placówce. Problemem jest sama filozofia działania.
Formalnie nie ma nic złego w tym, że np. szpital ma wolne moce przerobowe i oferuje odpłatne usługi pacjentom, którzy chcą za nie zapłacić osobno. Wchodzimy jednak na wąskie pole przypuszczeń i domysłów, albowiem prywatyzacja publicznej opieki zdrowotnej jest w naszym kraju tematem tabu, prawdziwym problemem, który może wywołać polityczne trzęsienie ziemi.
Przy czym z punktu widzenia logiki systemu, to bardzo dobrze że część ludzi skorzysta z usług odpłatnie, ponieważ to optymalizuje wykorzystanie i amortyzację sprzętu, a zarazem zmniejsza kolejkę świadczeniobiorców oczekujących na wykonanie zabiegu płatnego przez publiczną ubezpieczalnie.
NIE MA NIC ZŁEGO W EKONOMIZACJI OPIEKI ZDROWOTNEJ, to bardzo dobrze że system opiera się na rachunkach, fakturach i dokładnym liczeniu ile i co kosztuje. Jednak myśląc w ten sposób, nie możemy pozwalać na patologię, którą jest długość kolejek. Wiadomo, że często stoją w nich ci sami ludzie. Narodowy ściągacz składek zrobił bardzo wiele, żeby tropić osoby zapisane na raz w kilku kolejkach, niestety bez poważnego systemu elektronicznego, ma to bardzo ograniczony zakres możliwości. Tymczasem okazało się, że dobra zmiana może doskonale działać przez banki. Okazuje się, że nie trzeba wiele, żeby rozdawnictwem publicznych pieniędzy zainteresować największe podmioty finansowości detalicznej w kraju. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby powtórzyć ten sukces w oparciu o infrastrukturę banków i stworzyć system identyfikacji i rejestracji medycznej dla wszystkich ludzi.
W omawianym, oczywiście modelowym przypadku – bo nie odnosimy się tutaj, do żadnego przypadku realnego, słabość zakontraktowania usług przez Narodowego pobieracza składek, spotyka się z ofertą prywatną, świadczoną dzięki publicznej infrastrukturze. To jest oczywista patologia i możliwe nadużycie. Jeżeli bowiem znajdujemy się w realiach publicznej służby zdrowia, to nie ma mowy o żadnej odpłatności, ponieważ Konstytucja gwarantuje określone prawa. Jeżeli ktoś chce pobierać odpłatność za świadczenia zdrowotne, niech sobie zbuduje budynek, spełni normy, wyposaży w sprzęt, wynajmie personel i działa na rynku. Jeżeli wówczas rzeczywiście będą przychodzić do niego ludzie i płacić, to wszystko będzie w porządku. Przecież nikt nikomu nie może zabronić stworzenia nawet najnowocześniejszego szpitala.
Przeważnie mamy do czynienia z inną sytuacją, podmioty prywatne przejmują placówki publicznej opieki zdrowotnej, bywają one mniej lub bardziej dofinansowane i startują do przetargów na przyznanie tzw. limitów świadczeń. W takich przypadkach nie ma nic złego o ile zachowane są odpowiednie proporcje w rozdzielaniu publicznych pieniędzy, zgodnie z zasadami i procedurami.
Co ciekawe – okazuje się, że narodowy pobieracz składek na ubezpieczenie zdrowotne, co roku odnotowuje nadwyżki budżetowe, tj. więcej pieniędzy pobiera niż wydaje na utrzymanie systemu. W praktyce dzieje się to kosztem tych ludzi, którzy są skazani na oczekiwanie na świadczenia w bardzo długich kolejkach oczekiwania, albo kontraktuje się procedury mniej zaawansowane technologicznie, właśnie w imię kontrolowania kosztów.
Państwo musi coś z tym wszystkim zrobić i to raczej szybciej niż później, ponieważ informacje o tym, że ktoś ma oczekiwać 20 lat na świadczenie rehabilitacyjne nie służą ani dobrej zmianie, ani nawet psychicznemu poczuciu bezpieczeństwa przez społeczeństwo.

3 myśli na temat “Trzeba wykorzenić patologię z systemu publicznej opieki zdrowotnej

  • 20 kwietnia 2016 o 07:30
    Permalink

    Problem tkwi w systemie, cała służba zdrowia jest zaprogramowana na niewydolność, napędzanie korupcji i dojenie kasy publicznej i prywatnej.

    Odpowiedz
  • 20 kwietnia 2016 o 09:34
    Permalink

    I to jest fakt a tyle sobie kiedyś obiecywałem po Arłukowiczu, nawet rozmawiałem z nim telefonicznie ale jak się zaprzedał Tuskowi to i mit Arłukowicza prysnął a szkoda tak się dobrze zapowiadał. Wladyk jaki jest morał z tego, pomyśl.

    Odpowiedz
  • 20 kwietnia 2016 o 15:31
    Permalink

    A czy przypadkiem cztery wielkopomne reformy(?) niejakiego
    Buzka w tym reforma służby zdrowia nie mała na celu pełnej sanacji czyli REFORMY jeszcze w 99′?
    Mam wrażenie że są to celowe działania “polaków” skierowane przeciwko Polakom i nie tylko w zakresie opieki medycznej…
    Im dalej w las tym więcej drzew…nie widać światełka nadziei w chaosie i dżungli bezprawia, stwarzającego pozory, tylko pozory “praworządności czy państwa prawa”. Wyświechtane frazesy o prawie i demokracji są tyle warte co ich propagatorzy medialni czy polityczni…pisze Krakauer,cytuję – “NIE MA NIC ZŁEGO W EKONOMIZACJI OPIEKI ZDROWOTNEJ”. Otóż jest, gdyż “zwykle to się tak zaczyna”,tak właśnie stwarza się precedensy… a przysłowiowy szpital ma leczyć(służyć) – a nie zarabiać na biedzie i nieszczęściu spacyfikowanych w ostatnim ćwierćwieczu obywateli.

    PANIE KRZYK PODAJE OD AUTORA: “OCZYWIŚCIE ŻE NIE MA NIC ZŁEGO W EKONOMIZACJI OPIEKI MEDYCZNEJ – W GOSPODARCE KAPITALISTYCZNEJ – TAKIE SĄ ZASADY I KTO ICH NIE PRZESTRZEGA – GINIE I WYPADA Z SYSTEMU, NIE DA SIĘ TEGO OSZUKAĆ. OCZYWIŚCIE ŻE LEPSZY BYŁBY SYSTEM – DLA KAŻDEGO WEDLE POTRZEB, ALE TO BYŁ SOCJALIZM KTÓREGO JUŻ NIE MA. DZISIAJ PROBLEM TKWI W UBEZPIECZENIACH. SKŁADKA POWINNA BYĆ O POŁOWĘ WYŻSZA, A SYSTEM OPARTY NA EKONOMIZACJI – NIE MOŻNA NIE UZNAWAĆ REALIÓW” Z POZDROWIENIAMI. WEB. JÓZ.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.