Polityka

Trzeba uprościć i scalić systemy danin publicznych

 Nasze państwo konsekwencje i z premedytacją zaciemnia obraz obowiązku podatkowego, który nakłada na obywateli. Mamy podatki pośrednie, bezpośrednie, pogłówne i majątkowe. Oprócz podatków na społeczeństwo nałożony jest cały szereg obowiązków związanych z odprowadzaniem różnego rodzaju składek, obciążeń i innego typu ciężarów publicznych.

System, a w zasadzie systemy danin publicznych są skonstruowane w taki sposób, że obywatel – podatnik może mieć różne obowiązki podatkowe w zależności od tego, co posiada, czym się zajmuje, ile zarabia i jak wiele zarabia. Skomplikowanie systemów powiększa zamęt z funduszami specjalnymi jak Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, na który składki odprowadzane są poza systemem budżetowym, stanowiąc de facto para-podatek. Całość jest abstrakcyjnie zagmatwana, co roku miliony Polaków nie wiadomo, po co wypełniają jakieś idiotyczne formularze, w których deklarują osiągane dochody. Dominująca część osób nie umie się sama rozliczyć z podatków, nie mówiąc już o tym, że naprawdę trudno jest skorzystać z ulg, albowiem odpowiednie odliczenie ich to sprawa naprawdę wymagająca odrobiny koncentracji. Jeszcze gorzej mają przedsiębiorcy – zmuszani do wpłat w określonych terminach określonej ilości ciężarów. Przykładowo rozliczanie podatku VAT to koszmar, który załatwił już nie jedną firmę. Odliczenia tego podatku są niekonsekwentne, albowiem premiuje się np. duże korporacje ponadnarodowe – kosztem małych i średnich przedsiębiorców. Podatek liniowy miał być z założenia uproszczeniem, wielu przedsiębiorców z tego korzysta – płacąc najniższą 18% stawkę od naprawdę wysokich dochodów!

Ponieważ system podatkowy się nie domyka, budżet się nie spina. Jeżeli uwzględnimy deficyt w FUS, to już w ogóle nie ma mowy o żadnym bilansowaniu się środków publicznych. Zatem podzielenie ciężarów na różne podatki, składki i fundusze nie ma żadnego sensu, ponieważ ten podział głównie zaciemnia rzeczywisty obraz ciężarów, które ponosimy z tytułu utrzymania państwa.

Ponieważ w ostatecznym rozrachunku państwo zadłuża się, żeby pokryć deficyt na dowolnym odcinku swojej posiekanej rzeczywistości budżetowo-funduszowej, to w istocie nie ma żadnego znaczenia, z jakich podatków lub para-podatków idą na to pieniądze, jest to jeden duży worek, który ma szereg dziwnych kieszonek, dziur, otworów, łatek i innych dziwnych miejsc, które uniemożliwiają czytelność całego układu finansowego. Obywatele mają prawo wiedzieć ile państwo ich w rzeczywistości kosztuje.

W tym celu należy postulować połączenie ze sobą wszystkich podatków, para-podatków i składek tak żeby obywatel wiedział, co i za co i ile czego płaci. Oznaczałoby to pełne ubruttowienie pensji, od których składki w pełni byłyby potrącane z dochodów pracownika. W ten sposób każdy widziałby ile realnie kosztuje jego praca – czy też ile jest warta jego praca a jaki jest w tym udział podatków. Prawdopodobnie wówczas bardzo wiele osób nagle zaczęłoby sobie uświadamiać, na czym polega ta zabawa w państwo, którą tak skrzętnie maskują nasze elity. Przecież na dobrą sprawę sprawozdanie podatkowe może się ograniczać do wypisania na czystej kartce papieru źródeł osiąganego dochodu. Brak wskazania źródła dochodu winien się równać grzywnie. Zasady są proste i banalne, każdy by je natychmiast zrozumiał. System oszczędziłby na tysiącach urzędniczych etatów, pań księgowych, wszelkiego rodzaju doradcach, pośrednikach itp. Poza tym byłoby prosto, prawdopodobnie za prosto, dlatego elity trzymające swoje pazerne szpony na naszych pieniądzach łatwo się na uproszczenie systemu nie zgodzą.

Prosty i przejrzysty system pokazujący ile i co kosztuje spowodowałby, że obywatele mieliby najgroźniejszą broń w demokracji – informację, co groźniejsze – prawdziwą informację o rzeczywistym stanie rzeczy, którego nikt nie może zafałszować. Na tej podstawie można by zacząć zadawać prawdziwe i nieprzyjemne pytania być może wówczas w naszej demokracji zrobiłoby się nieco jaśniej. Wiadomo, że ten, kto ma pieniądze ma władzę, a ten, kto kontroluje pieniądze kontroluje zarazem władzę. Wiadomo, że władza nienawidzi żadnych kontroli.

Warto o tym pamiętać przy wypełnianiu formularza podatkowego.

2 komentarze

  1. Brawo @Krakauer! Pełna zgoda, tylko to co Pan proponuje się nie uda. Polska nie jest jednolita. Polska jest RESORTOWA.

  2. Jak chory jest system podatkowy i para-podatkowy w naszym bantustanie, widać najlepiej na przykładzie tzw. “abonamentu RTV” (de facto chodzi o podatek od posiadanego odbiornika) – jedni płacą, inni nie, kontroli nad tym nie ma żadnej, ale temat odgrzewany i wałkowany od lat, podczas gdy w normalnych, cywilizowanych krajach załatwiono to, w ten czy inny sposób, od ręki, lata temu…

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.