Trzeba się dostosować do zmian ekonomicznych a nie podtrzymywać fikcję? Ponieważ nie ma darmowych obiadów!

fot. IG

Trzeba się dostosować do zmian ekonomicznych, a nie podtrzymywać fikcję? To na pewno nie jest poprawne politycznie, ale jaki mamy interes w dopłacaniu, do rzeczy – przedsięwzięć, które nie są w stanie się utrzymać samodzielnie na rynku? Pomysł na „bon turystyczny”, jest szczytem wszystkiego, czego złego można się spodziewać po przekleństwie rozdawnictwa pożyczanych pieniędzy publicznych. Abstrahując nawet od problemu – skąd rząd weźmie pieniądze na to nowe rozdawnictwo, to sama idea jest chora w rozumieniu dogmatów gospodarki rynkowej. W neoliberalnym kapitalizmie nie ma darmowych obiadów!

Może przeciwnie, powinno się zrobić wszystko, żeby zachować tak wiele elementów w gospodarce, która funkcjonowała całkiem sprawnie przed epidemią – licząc na to, że odzyska ona sprawność, a sprawy wrócą w generalnym układzie do swojego naturalnego toku?

Wszelkie rozdawnictwo w gospodarce rynkowej, jest sprawiedliwe o tyle, o ile jest równie sprawiedliwe co, rozrzucanie pieniędzy z przelatującego helikoptera. Właśnie tyle można o rozdawnictwie powiedzieć, bo jego rolą jest – przekierowanie agregacji kapitału, na ten potencjał, który nie jest w stanie wygenerować dla siebie popytu. Niestety rozdawnictwo z zasady nie jest sprawiedliwe, bo nasz „helikopterek” dłużej zatrzymuje się nad wybranymi fragmentami naszej rzeczywistości. To powoduje, że inni dostają więcej, a niektórzy – w tym dominująca większość, nie dostają niczego. Co więcej – wszyscy będą musieli za to w końcu zapłacić, BO W KAPITALIZMIE NIE MA DARMOWYCH OBIADÓW.

Przykładowo przywołana branża turystyczna jest rzeczywiście w bardzo trudnej sytuacji, jednak – na tym polega kapitalizm, że ma się do niej dostosować. Jak jako państwo mamy zdefiniować interes w tym, czy opłaca się nam dopłacać do prywatnych hoteli? Argument za – wiele osób ma w nich pracę, a jak wrócą turyści – to będą dalej zarabiać pieniądze. Argument przecie – a co to nas obchodzi, ponieważ to są prywatne hotele – dlaczego mamy do nich dopłacać z naszych pieniędzy, żeby turyści mieli gdzie spać?

Popatrzmy teraz na branżę węglowo-energetyczną. Rzucono się na Górników, którym pieniądze na postojowym nie tylko się należą, ale to nie jest ich wybór, że im się zamyka miejsca pracy. Można dyskutować, czy mają mieć 100% wynagrodzenia, czy mniej? Problem polega jednak na tym, że jak nie będziemy mieli własnych zdolności wydobywczych, to energia elektryczna podrożeje jeszcze bardziej, bo jesteśmy uzależnieni od węgla.

Co ze szkołami? Za co dzisiaj otrzymują pensje nauczyciele, a przynajmniej część z nich? Przecież szkoły i uczelnie wyższe są zamknięte, zajęcia – jeżeli się odbywają, to w formule zdalnej. Za co więc państwo (w tym samorządy) płaci tym ludziom? Czy nie powinni się przekwalifikować? Jak wiele razy się oburzano na nauczycieli, że korzystają z przywilejów jakie daje im tzw. karta nauczyciela oraz bezpieczna państwowa praca?

Skoro popyt na coś zmalał, to znaczy, że nie ma na to zapotrzebowania. Teraz powstaje pytanie, kto ma o tym decydować? Czy rynek? Tylko pamiętajmy, że to oznacza że potrzeba więcej wolności. Jeżeli planista, to ryzykujemy ponownie tak, jak pod rządami pewnego niestety pana profesora, który objawił się jako główny guru od ekonomii neoliberalnej w naszym kraju po 1989 roku. Wówczas celowo zarżnięto całe sektory gospodarki odmawiając wsparcia, dzisiaj dając wsparcie niektórym, nie mamy pewności czy to będzie niezbędne do istnienia kraju, czy ma służyć wygodzie zagranicznych gości, a może przywilejom grup uprzywilejowanych przez system?

Pójdźmy dalej, co z liniami lotniczymi? Czy mamy je wspierać? Może zapytajmy szerzej – czy należy wspierać transport masowy o charakterze publicznym? Jeżeli tak, to jaki? Tanich przewoźników lotniczych? Przecież w Europie do pracy można dotrzeć wszędzie autokarem, dlaczego więc mamy wspierać linie lotnicze?

Grzebiemy dalej? Szukamy dziury w całym? Czy może mamy grupy cwaniaków, które naciskają na rządzących, żeby im dać pieniądze za darmo? Może warto przypomnieć pewną transterytorialną organizację, która utrzymuje się ze zwyczajowych i dobrowolnych datków, której przez ograniczenia przestała się zgadzać kasa. Jak wiadomo, także otrzyma wsparcie.

Wsparcie publiczne jest potrzebne, jednak powinno być kierowane tam, gdzie dochodzi do przewartościowania potencjału gospodarczego, w taki sposób, jaki pozwoli na dostosowanie się do nowych warunków i wymagań rzeczywistości. Proszę pamiętać, że jesteśmy krajem, który żyje z pracy własnych rąk.

8 myśli na temat “Trzeba się dostosować do zmian ekonomicznych a nie podtrzymywać fikcję? Ponieważ nie ma darmowych obiadów!

  • 11 czerwca 2020 o 06:16
    Permalink

    Model nie wspierania gospodarki, testuje Meksyk i Brazylia.
    Za kilka miesięcy wiadomo będzie, jak na tym wyszli.

    Struktury społeczeństwa są bardzo delikatne.
    To piramida zobowiązań, sieć powiązań, wzajemnych zależności.
    Przywrócenie jej do stanu równowagi zajmuje lata.
    I kosztuje mnóstwo istnień ludzkich.
    Helicopter money nie jest w tym kontekście złym rozwiązaniem, tym bardziej, że jest stosowane powszechnie w krajach rozwiniętych.

    Nie stosując wsparcia zbliżymy się do wizji Kononowicza.
    “NIE BĘDZIE NICZEGO”
    Albo scenek z Mad Maxa……

    Odpowiedz
  • 11 czerwca 2020 o 08:56
    Permalink

    Ostatnio Autor nieco popada w skrajności.
    Wczoraj postulował obligatoryjne ubezpieczenia, które ograniczałyby ryzyko związane z sytuacjami nadzwyczajnymi, a dzisiaj już nie, bo zastanawia się, kto ma być wybrańcem zasługującym na pomoc, a kto nie.

    W sumie, w tym wszystkim ma sporo racji, bo firmy są samodzielne, i na własną odpowiedzialność (a nie odpowiedzialność państwa) powinny gospodarować. “Darmowe” zdejmowanie ryzyka z niektórych podmiotów oznacza bowiem, że to ryzyko przerzucane jest na wszystkich (na państwo). Mówiąc inaczej, jak jest śmietanka, to każdy spija samemu, a jak jej zabraknie, to nie ma chęci powrotu do zera, ale każdy liczy na to, że reszta zostanie zobligowana do darmowego wspierania (przykład “frankowiczów”, którzy deklarują niewiedzę ryzyka).

    Generalnie, zdejmowanie ryzyka za darmo prowadzi do wypaczeń, które niekiedy nazywa się socjalistycznymi wypaczeniami.
    Przykładem tego jest pomoc dla amerykańskich banków przed 12 laty. Zamiast pozwolić im upaść i je przejąć za ich długi, to je dofinansowywano z państwowej kiesy. Pomogło, i ekipy które doprowadziły do kryzysu zostały uratowane, i mogą nadal bezstresowo (nie zważając na ryzyko) prowadzić ryzykowne operacje, bo są TBTF – to przykład wspomnianych wypaczeń, bo plankton padał. Tak więc socjalizm był dla bogatych, a kapitalizm dla biednych.

    Zgodnie z kanonami kapitalizmu, państwo po przejęciu upadłych banków, i postawieniu ich na nogi, powinno je sprzedać (z wielkim zyskiem) na giełdach innym (ostrożniejszym) ekipom, które zabezpieczyły się odpowiednio przed kryzysem i swoje fundusze zachowali. Tak się nie stało, co unaoczniło klasę “świętych krów” żyjących w symbiozie z rządzącymi. Po prostu, to socjalistyczne podejście wobec bogaczy, zakonserwowało ich majątki i podważyło idee kapitalizmu, bo w socjalizmie ryzyka nie ma, a rozwój i konkurencja są niepotrzebne, bo są zastąpione wytycznymi władz.

    Cytat: “Popatrzmy teraz na branżę węglowo-energetyczną. Rzucono się na Górników, którym pieniądze na postojowym nie tylko się należą, ale to nie jest ich wybór, że im się zamyka miejsca pracy…”.
    A co z postulowanymi wczoraj ubezpieczeniami firm (kopalń) albo ludzi (górników)?
    Dalszy ciąg cytatu: “… Problem polega jednak na tym, że jak nie będziemy mieli własnych zdolności wydobywczych, to energia elektryczna podrożeje jeszcze bardziej, bo jesteśmy uzależnieni od węgla”.
    To nie jest prawda. Zagraniczny węgiel jest tańszy i lepszy, a więc energia elektryczna staniałaby, a setki ludzi mogłoby się zająć bardziej pożyteczną pracą. Jasne, że to pewna skrajność, ale należy patrzeć w przyszłość. Przecież na siłę też nie zachowano (ekologicznego) transportu konnego w obawie o los woźniców i stajennych. Nie wstrzymano rewolucji przemysłowej w trosce o pracowników manufaktur tkackich.
    Teraz nastały jednak czasy, że o los “splajtowanych” bankierów i los “niewydajnych” kopalń dbać należy – niech ta reszta, której ochrona się nie należy, pomaga. 🙂

    Odpowiedz
    • 11 czerwca 2020 o 09:00
      Permalink

      Ale tam było o ubezpieczeniach majätkowych

      Odpowiedz
    • 11 czerwca 2020 o 10:43
      Permalink

      Zgadzam się z diagnozą bo nie ma darmowych obiadów zawsze ktoś jest zmuszony za nie zapłacić. Zachód bardzo długo odsuwał od siebie rachunek.

      Odpowiedz
  • 11 czerwca 2020 o 10:46
    Permalink

    Nie można dzisiejszego modelu liberalnego kapitalizmu oceniać z perspektywy wzorca gospodarowania w kapitalizmie i odpowiedzialności samego kapitału za gospodarowanie swoim majątkiem. To nie jest XIX, czy początek XX wieku.

    Obecnie ten model liberalnego kapitalizmu ewoluował w kierunku zorganizowanego liberalnego oszustwa i życia na koszt podatnika, czyli na koszt państwa. Z pojęciem sprawiedliwości czy egalitaryzmu ten model nie ma nic wspólnego. Nasuwa się jedno porównanie, że mamy na rynku burżuazyjne zorganizowane grupy przestępcze, które operują na rynku swoimi lokajami politykami i walczą między sobą o podział zysków z pracy społeczeństwa oraz ustawienie swoich ludzi w spółkach Skarbu Państwa i administracji. Reszta, czyli jakieś 3/4 społeczeństwa ma na nich po prostu zapie*dalać jak w feudalizmie.

    Przy czym dopóki mieli co sprzedawać z majątku po PRL to mieli łatwiej, bo specjalnie z wyborcami liczyć się nie musieli. Obecnie gdy już praktycznie nie ma co sprzedawać, bo gdyby te ostatki po PRL-u sprzedali to podcięliby w ogóle gałąź na której siedzą, czyli podstawy egzystencji, (chyba pierwszy PiS to zrozumiał) więc aby zyskać przewagę nad przeciwnikiem musieli sięgnąć po nowe pomysły, czyli respirator ekonomiczny dla biednych. Stąd mamy 500+ i trzynaste emerytury itd., oraz nową propozycję związaną z wyborami, czyli bon turystyczny. To już jest zwykły marketing swoich usług wobec wyborcy. Czyli ta forma kapitalizmu jako zorganizowanego oszustwa weszła na wyższy poziom konkurencji, bo nie mogą już ludzi zagnać batem do pracy pańszczyźnianej, jak to było w średniowieczu, religia już nie działa, więc lud ma szanse na jakieś ochłapy egzystencjalne ze strony tych politycznych mafii.

    Można to więc porównać do działań firm w warunkach wolnej konkurencji, z tym że tu politycy rozdają zasoby wszystkich tylko wybranym grupom, takim które potrafiły o coś powalczyć, albo takim które dadzą wyborczy głos. Bon wakacyjny jest idealny, bo z jednej strony zasila rodziny z dziećmi w dodatkowe “darmowe obiadki” a z drugiej wspomaga krajową branżę turystyczną, która przez pandemię straciła. PiS po mistrzowsku więc wykorzystuje stan upadku gospodarki do zdobycia głosów i do przetrwania na politycznym rynku.

    Ale ten respirator ekonomiczny, który stosuje PiS jest w zasadzie niczym wobec rozdawnictwa pieniędzy w ramach dotacji dla biznesu po 1990 roku. Pamiętam jak wtedy liberałowie spod znaku Bieleckiego i innych prokapitalistycznych gadów mówili społeczeństwu, aby nie protestowało przed prywatyzacją, że nigdy żaden kapitalista pomocy od państwa nie dostanie, jak firma upadnie to ochronę dostaną pracownicy. Strat nie będą nacjonalizować itd. taka tam ściema. Nie minął bodajże rok czy dwa od zasadniczych przekształceń własnościowych a pojawiły się przepisy zasilające biznes i dotujące ten biznes. Nie liczę tu różnych ulg podatkowych, czy specjalnych stref ekonomicznych, gdzie też ogromne pieniądze zasiliły prywatny kapitał, często zagraniczny.

    Kiedyś szukałem jakiejś statystki, ile wydano w skali państwa na dotowanie biznesu i nie znalazłem. Może ktoś znalazł, ma, więc niech się podzieli na forum tą wiedzą. Gdyby teraz te dotacje policzył w skali tych 30 lat transformacji to wtedy byśmy dopiero mieli obraz zorganizowanego oszustwa jakie zaaplikowano polskiemu społeczeństwu. To dlatego ok. 20 % Polaków ma tylko oszczędności sięgające astronomicznych wręcz kwot, a ok. 80 % Polaków nie ma ich wcale, albo ma tylko długi. Bo tzw. wypaczony socjalizm w III RP jest dla bogatych, aczkolwiek z ideą socjalistyczną nie ma to żadnego związku i operowanie tym słowem jest nadużyciem wobec socjalizmu.

    Proste – socjalizm to socjalizm, wszyscy korzystają z dobrodziejstw kolektywnego gospodarowania. W tym wypadku mamy do czynienia z kapitalizmem zorganizowanego oszustwa i mafiami politycznymi walczącymi między sobą o dostęp do koryta i do profitów płynących z zarządzania tym kapitalizmem zorganizowanego oszustwa. To nie jest nawet kapitalizm prawdziwy, ten wzorcowy, czy nawet liberalizm wzorcowy. Liberalny kapitalizm XXI wieku to system zorganizowanego oszustwa w rękach kasty oligarchii zarządzającej państwem za pomocą swoich politycznych lokai.

    Odpowiedz
  • 11 czerwca 2020 o 11:04
    Permalink

    Stawiający wiele ciekawych pytań – Artykuł.

    Istotna fraza: “Wsparcie publiczne […] powinno być kierowane tam, gdzie dochodzi do przewartościowania potencjału gospodarczego”.

    Ja tego w Nadwiślańskim i Banasiowym Macondo nie widzę.

    Raczej są przypadkowe decyzje i to bez oglądania się na STAN KASY publicznej, teraz i za 20 lat.

    Rozdawnictwo raczej dla głośno krzyczących cwaniaków, niż dla zachowania potencjału gospodarczego, żeby po pandemii mógł ruszyć.

    I tak się ten świat kręci.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 11 czerwca 2020 o 17:38
    Permalink

    Proszę pamiętać, że nie jesteśmy krajem, który żyje z pracy własnych rąk.
    Proszę pamiętać, że jesteśmy krajem, który żyje z zadłużania państwa
    https://www.zadluzenia.com/dlug-publiczny-polski/
    Proszę pamiętać, że Gierek zadłużal PRL ,po to,by kraj żyl z pracy własnych rąk.
    Proszę pamiętać, że Balcerowicz zadłużyl RP, po to, by kraj żyl ,by moc placic odsetki % od długu państwa

    Odpowiedz
  • 11 czerwca 2020 o 18:14
    Permalink

    @Ali – górnicy są też TBTF , a raczej too strong . Mogą przecież przyjechać do W-wy i pokazać swą siłę – styliska , palenie opon , szarpaniny . Siła zawsze była przed prawem , co ze smutkiem konstatuję . Mają więc 100 % postojowego .
    Słyszałem ciekawy dialog , reporter vs “rządowy”

    Reporter – dlaczego mają więcej niż inni ?
    Rządowy – bo ciężko pracują .
    Reporter – ale to pieniądze za siedzenie w domu .
    Rządowy – wie pan , eee , ale ciężko pracują , nie zaprzeczy pan .

    Koniec teatrzyku .

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.