Polityka

Trzeba coś zmienić, ale co?

 Jeśli komuś powiemy w Polsce na ulicy, że zmiana w polityce państwa musi nastąpić, nie zdziwi się i przytaknie. Możliwa jest też odpowiedź: wiem, ale jak i kiedy?

Dlaczego jednak wszyscy mówią o potrzebie zmiany? Może dlatego, że przejście z epoki komunizmu do systemu semidemokratycznego w Polsce było 30 lat temu skokowe, nacechowane wyprzedażą majątku narodowego, aferami gospodarczymi, nieudanym planem Balcerowicza i przejęciem władzy przez ustalone z góry elity polityczno-ekonomiczne? Niestety, tak było i… ta sytuacja trwa nadal.

Powszechnie wiadomo, że Polska w latach 90-tych ubiegłego wieku została potraktowana jako poligon doświadczalny tzw. ustrojowej transformacji. Obywatelom wmawiano wówczas, że wszelkie transakcje finansowe, mające miejsce przy przekształceniach własnościowych musiały być bezwzględnie tajne. W ten sposób ówcześni rządzący – wykreowani przy “okrągłym stole” w 1989 r. – sprzedawali, a raczej wyprzedawali za bezcen majątek narodowy, nie informując społeczeństwa, komu i za ile go sprzedają.

Koronnym argumentem ówczesnych “reformatorów” było stwierdzenie, że nie ma innej drogi na polepszenie bytu Narodu – jedyną drogą jest szybka i pełna prywatyzacja gospodarki narodowej. Politycy i za nimi media głosiły, że są tylko dwie drogi wyjścia z kryzysu: komunistyczna albo liberalna. Ideą gospodarki liberalnej zachłystywano się wręcz i “sprzedawano” konsekwentnie ten pomysł umęczonemu i zdezorientowanemu społeczeństwu.

Głównym środkiem do osiągnięcia wzniosłego celu, a więc wyprzedaży na szybko majątku narodowego, miał być osławiony półroczny “plan Balcerowicza”, który praktycznie trwa do dzisiaj. Według różnych nieoficjalnych obliczeń – bo oficjalnych albo nie ma, albo są nieujawnione – Polska straciła na tej “pierestrojce” od pół do dwóch bilionów dolarów. Dług Gierka z lat 70-tych ubiegłego wieku przedstawia się w tym porównaniu jako zwykle “kieszonkowe”. To bezprecedensowe w skali świata ogołocenie polskiego Narodu z jego własności doprowadziło do sytuacji, w której tylko praca jest własna, bowiem kapitał znajduje się w obcych rękach. Majątek banków i przemysłu został upłynniony za ok. 10% jego wartości – w ten sposób polska gospodarka uzależniła się od obcych gospodarek. Z gospodarką, głównie w rękach zagranicznych, można oczekiwać, że polityka też może przejść w ręce zagraniczne – jak wiadomo politykę trudno oderwać od gospodarki.

Następnie pojawiła się idea wstąpienia do Unii Europejskiej. Tu znowu nikt się nie zastanawiał, nie obliczał i nie kalkulował. Znowu «nie było innego wyjścia». W historycznym wymiarze, jakim była strategiczna decyzja akcesji Polski do UE, została ona podjęta jednomyślnie przez prawicę i lewicę. Mało tego, oba te ugrupowania prześcigały się w tym, kto z nich dostąpi «zaszczytu» podpisania unijnego traktatu. Rzeczowych i rzetelnych negocjacji z biurokracją UE nie było – były tylko pertraktacje polityczne i jednomyślność ideologiczna, aby podporządkować Polskę biurokratycznym strukturom unijnym. Społeczeństwo polskie nie sprzeciwiało się nigdy budowie wspólnej Europy. Wątpliwości budziły jednak zawsze ideologiczne fundamenty UE, dominacja w niej Niemiec i miejsce, jakie Polsce wyznaczono w tym supermocarstwie.

Wepchnięcie Polski do Unii Europejskiej zasłoniło wszystkie dotychczasowe korupcyjne afery prywatyzacyjne, do których doprowadziły tzw. władze i reformatorzy w pierwszych latach polskiej niepodległości. Te elity polityczno-ekonomiczne zdążyły się w międzyczasie ustabilizować, a ich antypaństwowe działania poszły w niepamięć.

Ciekawe jest to, że w momencie akcesji Polski do UE, stanowisko prawicy (PiS i PO) było tożsame ze stanowiskiem lewicy (SLD). Potwierdza to standard na polskiej scenie politycznej, jakim jest praktyczny brak ideologicznych różnic między lewicę i prawicą. Oba te ugrupowania nie prowadza ze sobą walki ideologicznej, lecz jedynie nieustanną walkę o władzę, czyli dominację w społeczeństwie. Podział na lewicę i prawicę to fikcja i propaganda, mająca służyć «zamydleniu oczu» społeczeństwu polskiemu i światu, sugerując w ten sposób, że istnieje w Polsce coś takiego, jak ideologiczny pluralizm i tym samym spełnione są wymagania demokracji.

Poza tym, podział ten jest potrzebny „władzy”– umożliwia bowiem politykom i mediom manipulowanie społeczeństwem. Z reguły funkcjonuje w Polsce zasada, że wybory wygrywa opozycja, która jest mniej skompromitowana skandalicznym rządzeniem w państwie. A że aktualna opozycja poprzednio rządziła w tym samym stylu, co obecna partia rządząca, zdezorientowani obywatele zdążyli o tym albo zapomnieć, albo po prostu nie mają innego wyjścia, jak tylko wybrać opozycję. Elektorat oddaje swój głos na „swoich“ aktorów z kiepskiego teatru, nabierając się za każdym razem. Inni znowu łudzą się, że tym razem wygrają wolnościowcy, narodowcy albo inni «odłamcy», tak jakby to miało zmienić sytuację w kraju na lepsze. Tymczasem jest obojętne, kto wygra wybory w Polsce i będzie rządzić przez najbliższe cztery lata.

W Polsce ukształtował się w ostatnich 30 latach system rządzenia przez tzw. elity polityczne, a więc semidemokratyczny system, który nie ma nic wspólnego z pluralizmem demokratycznym. Jest to system równoległy: z jednej strony „władza”, a z drugiej strony społeczeństwo czyli podział według zasady “my i wy”.

Takie namiastki demokracji jak wolne wybory, wolne media, trójpodział władzy to tylko medialna fasada i propaganda dla manipulacji finansowych, wyprzedaży majątku narodowego i biegania za ochłapami spadającymi z brukselskiego stołu. Te namiastki demokracji są potrzebne, aby uspokoić Polki i Polaków oraz społeczność międzynarodową. Faktem jest natomiast, że zasady demokratyczne w Polsce zostały w ostatnich latach jawnie naruszone.

Po pierwsze, równowaga władzy (legislatywa, egzekutywa, judykatywa) nie funkcjonuje w naszym kraju już od dawna.

Po drugie, wolne wybory są jedynie fikcją – wybiera się tzw. przedstawicieli już uprzednio wybranych przez partie polityczne na zasadzie list partyjnych.

Po trzecie, nie istnieją wolne media, lecz jakieś medialne pomieszanie nazywane potocznie «pierwszym» i «drugim» obiegiem.

Polscy publicyści zajmujący się polityką widza dokładnie problemy związane z partiami wodzowskimi, uzależnienie posłów i jałowość polskiego Sejmu. Dlaczego więc milczą? Bo milczenie jest warunkiem ich funkcjonowania w opanowanym przez czołowe partie świecie mediów. Funkcjonuje to jak w PRL: wiemy swoje, ale mówimy i piszemy tylko to, na co mamy zgodę.

W Polsce tysiące urzędników blokują przedsiębiorczość, każda ustawa generuje niesamowite koszty. Mamy dzisiaj setki tysięcy stron ustaw, setki tysięcy urzędników i już w tej chwili naszego budżetu na takie wydatki nie stać. Zapożyczamy się, emitujemy obligacje, spłacamy olbrzymie odsetki do zagranicznych banków. Natomiast brakuje pieniędzy na szkoły, na infrastrukturę itd. Przez nadmiar i skomplikowane prawo stajemy się biedakami i wasalami innych krajów. Dzisiaj brakuje definitywnego odcięcia się od czasów PRL. Brakuje ludzi, polityków, którzy wiedzą, co to jest racja stanu i którym zależy na rozwoju gospodarczym Polski. Tragiczne jest to, że jeśli ktoś robi coś szkodliwego dla kraju, gospodarki i ludzi, ale jest to zgodne z prawem, jest niewinny. To już zakrawa nie tylko na absurd, ale jawną degradację sumień Polek i Polaków.

Nie należy więc dziwić się, że wszystko z czym mamy do czynienia, idzie w złym kierunku, co prędzej lub później musi doprowadzić do gigantycznego konfliktu. Niekoniecznie do konfliktu w rodzaju wojny domowej, ale do konfliktu gospodarczego, kulturowego, społecznego, czy nawet religijnego. Działania polityków, przywódców państwa i ich zachowanie oraz kształtowanie przez nich biegu wydarzeń, przypomina kiepski kabaret. Aby o tym przekonać się, wystarczy czytać gazety i oglądać informacyjne programy telewizyjne – ale koniecznie wyciągać przy tym własne wnioski.

Rządzenie państwem to nie jest zabawa grzecznych dzieci w przedszkolu, ale trudna, skomplikowana “robota”, wymagająca wkładu intelektualnego, rozumienia funkcjonowania systemu politycznego, wyobraźni “szerokokątnej”, a nawet intuicji. Nie mówiąc już o tym, że wymagająca doskonałej znajomości wszystkich praw rządzących psychologią i socjologią wielkich grup, poszczególnych jednostek i organizacji w różnych środowiskach o zróżnicowanych poglądach społeczno-politycznych.

Do tego potrzeba przyrodzonej mądrości i wielkiego potencjału człowieczeństwa oraz prawdziwego patriotyzmu, nie tylko w dniach wielkich rocznic.

Politykom polskim brakuje tych zalet – nic więc dziwnego, że współczesna Polska wygląda tak, jak wygląda: zróżnicowana, już skonfliktowana, i nazwijmy rzecz jednoznacznie, otumaniona totalnie.

To rodzi pilną potrzebę pojawienia się nowego stylu rządzenia państwem, wciągnięcia szarej masy obywateli do procesu społeczno-politycznego, odsunięcia się od elitarnego i odgórnego sterowania krajem. Działania «kosmetyczne» typu dobra zmiana i inne tego rodzaju przedsięwzięcia nie doprowadzą nigdy, nie łudźmy się, do gruntownej zmiany sposobu rządzenia w Polsce.

Rodzące się ciągle ruchy wolnościowe, narodowe i temu podobne również nie są w stanie doprowadzić do gruntownej zmiany systemu, bowiem działają odgórnie i dążą do zdobycia władzy – społeczeństwo traktowane jest tu znowu instrumentalnie. Ruchy te nie mają umiejętności, a może i chęci na stworzenie prawdziwej alternatywy i nie wychodzą poza antysystemowe hasła, a logika systemu wciąga je w swoje mechanizmy.

Radykalna zmiana kiedyś nastąpi, bo musi nastąpić. A na razie? Na razie dalej jak w kiepskim teatrze! Celebryci, wizyty, uroczystości, wybory, medale i pomniki, rocznice, afery, nominacje i dymisje, budżety i limuzyny, podejrzane partie i śpiewanie hymnu państwowego w wielkie rocznice, obłuda i… pogarda dla obywateli…

Po co to wszystko? Oczywiście “w imię racji stanu”. Niestety, żaden z polityków nie potrafi dokładniej określić, co to za racja i jaki to stan?

Potrzeba zmiany jest konieczna i uzasadniona – najlepsze jest to, ze wszyscy to widza i czuja, niewielu jednak ma receptę na przeprowadzenie radykalnej zmiany.

Mirosław Matyja

15 komentarzy

  1. Wierny_Czytelnik

    Rozsądne propozycje rozwiązań systemowych, serdecznie gratuluje.

  2. Dajmy ludziom możliwości rozwoju, to będzie lepiej.

    Państwo jest przereklamowane.

  3. No panie profesorze wreszcie mogę pogratulować wspaniałego podsumowania polskiej rzeczywistości. Aż nie mogę uwierzyć, że zdobył się pan na odwagę, aby to napisać, bo niestety u nas tzw. “elity intelektualne ” bez intelektu na uczelniach, nie mają odwagi cywilnej, aby tak dosadnie to wszystko opisać, poza kilkoma wyjątkami emerytalnymi. Tym bardziej gratuluję świetnego felietonu. Każdy Polak powinien go przeczytać zamiast wieczornej modlitwy lub patrzenia na jakiś ogłupiający i degenerujący program komercyjnej stacji telewizyjnej.

    Ale nie byłbym sobą, gdybym nie miał pewnej uwagi. Otóż niech pan porzuci zupełnie niepotrzebne odniesienia do PRL, bo wygląda to na kompleksy. Tamten system był inny i lepszy przez to, że lepsze elity nim rządziły, mimo, że nie był “demokratyczny” w rozumieniu zachodnich imperialistów.

    Ale tamta demokracja ludowa miała wspaniałych ludzi, którzy dbali o interes ludu i prawdziwie polską rację stanu, a wtedy podobnie jak teraz ludzie w wyborach głosowali w zasadzie na listy partyjne. Czyli można powiedzieć, że system wyborczy się nie zmienił, natomiast dostał nowe pluralistyczne wypaczenia i feudalne zależności, czego w PRL aż w takim stopniu nie było. Stąd diametralna różnica, między Polską Ludową a III RP i skutkami gospodarczymi polityki tych systemów.

    No i rzecz najważniejsza, stało się to co się stało z III RP, bo imperialiści zachodni zniszczyli w PRL – dzięki wykorzystaniu jedynie słusznej instytucji religijnej i styropianu – etos uczciwej pracy na rzecz dobra wspólnego, stawiając na indywidualizm i bogacenie się kosztem drugiego człowieka. Ta zaraza objęła większość społeczeństwa PRL-u i w efekcie uczciwi ludzie przegrali 4 czerwca 1989 roku Polskę Ludową, bo nie byli w stanie przestawić się mentalnie i ideologicznie całej masie wypranych z intelektu konsumentów zachodniej kultury i zwykłym zdrajcom narodu, których wszędzie było pełno, zwłaszcza na uczelniach wyższych. Studiowałem w latach 80-tych i wiem coś o tym. Teraz jak patrzę na tych profesorów schodzących ze sceny naukowej z dziwnymi minami, to mam wrażenie, że oni jeszcze nie zrozumieli co narobili legitymizując transformację ustrojową w Polsce.

    A teraz jest już pozamiatane, bo mentalność narodu budowana w PRL-u po wojnie w oparciu o ideologiczne standardy sprawiedliwości społecznej, została obecnie diametralnie zmieniona, odwrócona i zniszczona. Teraz nie jest możliwe odwrócenie tego negatywnego i destrukcyjnego trendu w narzuconym systemie kapitalistycznym. To co było możliwe do zrobienia w tzw. dyktaturze proletariatu, jest już historią nie do powtórzenia. Czeka nas już tylko latynizacja i walka o przysłowiową kromkę chleba między grupami społecznymi, z naszymi politycznymi okupantami (myślę, że ten termin oddaje faktyczną rzeczywistość bycia w niewoli feudalnych grup partyjnych, na co wskazuje pan dosadnie w felietonie), jak przykładowo obecnie o podwyżki płac walczą różne grupy zawodowe w ramach tzw. “psiej, czy innej grypy”.

    Nie ma już jednolitej siły w społeczeństwie, która odbudowałaby kraj i postawiła na intelekt u ludzi, jak to było w PRL-u. Imperialiści zachodni już o to zadbają, aby taka siła w Polsce nie powstała, a Mateusz Piskorski i partia zmiana jest tego doskonałym przykładem. Nawet przy założeniu winy Piskorskiego, nic nie stało na przeszkodzie, aby zarejestrować partię “Zmiana” i dopuścić jej ludzi do dyskursu politycznego w ramach demokracji. Piskorski mógłby więc sobie siedzieć za szpiegostwo, chociaż nie jestem przekonany osobiście do jego winy, a partia mogłaby sobie działać. Niestety wygląda na to, że III RP to nie jest system wolny, ani tym bardziej demokratyczny, co doskonale pan profesor udowodnił w tezach felietonu. Moje gratulacje.
    Pozdrawiam

  4. P.Mirosławie, jestem pod wrażeniem artykułu. Tekst odważny bez przemilczeń i przyznam się że nie spodziewałem się tego od Pana.Gratuluje!Pozdro.

  5. Katastrofa prawda. Tylko dlaczego inne narody mają jeszcze gorzej mimo, że nie mieli Balcerowicza?

  6. @bob. 26 stycznia 2019 at 11:27

    Bo my na “szczęście” mieliśmy tylko jednego Balcerowicza i Lewandowskiego, Bieleckiego, Buzka i innych oraz odmienną kulturę gospodarki stworzoną w PRL, w zasadzie rynkową na poziomie rolnictwa i rzemieślnictwa, drobnej wytwórczości. Moim zdaniem to nas uchroniło przed oligarchizacją totalną. Ale wszystko przed nami i wszystko może się jeszcze zdarzyć.

  7. Do @boba – inne państwa mają gorzej ( Rumunia , Bułgaria ) bo miały gorzej już wcześniej i brakowało tego , o czym pisał @Miecław – już zorganizowanego rzemiosła i prywatnego rolnictwa . Poza tym mieliśmy WIĘCEJ do zagrabienia – więc więcej zostało .
    Jak wyglądały rozgrabione PGR-y można było zobaczyć . Do dziś żyją tam ludzie BANDYCKO porzuceni przez państwo i zdeklasowani

    Czesi tego nie zrobili !

    Najlepszym porównaniem bobie jest Białoruś vs Ukraina . Sięgnij sobie po statystykę z czym startowały obie republiki .
    Przypomnę – Białoruś była typowo rolniczą republiką , biedną ,prawie bez przemysłu . Ciężarówki MAZ i traktory – to wszystko

    Ukraina była bogatsza lub równa PRL . Miała wszystko ! Ropę , przemysł , rurociągi z opłatami za tranzyt , porty morskie , najwyższą w tamtym czasie technikę , również wojskową . Co ma ? G….o !
    Jest AUTENTYCZNIE Somalią Europy !!!

    Co do artu – nic dodać . Demokracja to FASADA dla idiotów z jednej i drugiej strony konfliktu ( od GW do GP ) . Polska ma NA RAZIE ciut szczęścia z powodu jeszcze istniejącej koniunktury , taniej siły roboczej , więc może zbijać palety i skręcać silniki .

    Przeczytałem o zadłużeniu różnych państw . Na razie mamy ok. W porównaniu z Włochami , USA , Hiszpanią jest fajnie .
    Mniej więcej połowa PKB . Tamci mają grubo ponad 100 % , ale …. za parę lat z długiem emerytalnym ( zobowiązaniami ) będzie tego 3 razy więcej niż PKB . Wtedy zacznie się walka o każdą kromkę chleba .
    Dosłownie !
    Kłaniają się prepersi z USA !

  8. Panie prof. Matyja uważam, że w Polsce nie należy niczego zmieniać, samo się rozleci podobnie jak w innych krajach Europy czy też to co dzieje się na innych kontynentach.

    Przepraszam ja nie pouczam (gdzież bym śmiała).
    Ja od wielu lat jestem obserwatorem tego co się dzieje.
    Zatem powtórzę za Jurkiem Owsiakiem, którego szanuję ” Róbta co chceta”

  9. Takie krótkie posumowanie 30 lat rządów “demokratycznego państwa prawa”
    1. Sukcesywna wyprzedaż całego majątku trwałego – głownie zakładów pracy , pod pozorem ich zupełnej nierentowności – co było łajdackim oszustwem tzw. elit , mających ciepłe posadki .
    Efekt kilka milionów ludzi na bruku .
    2. Zbrodnicze wręcz i czysto ideologiczne rozwiązanie PGR-ów .
    Była to czysta ideologia . Czesi tego nie zrobili . Ponad 350 tys. pracowników PGR z rodzinami zostało dziadami z dnia na dzień !
    3. Tysiące mieszkańców bloków zakładowych , głównie na Śląsku zostało wyrolowanych . Nawet jak zachowali mieszkania to po zawyżonych kosztach .
    4. I najbardziej aktualne – 40 – 50 tys. mieszkańców STOLICY zostało pozbawionych mieszkań na skutek wręcz gangsterskiego uwłaszczenia się na ICH mieszkaniach różnej swołoczy !

    Tak wygląda przestrzeganie prawa przez ” PAŃSTWO DEMOKRATYCZNE ” . Przypominam , że za picie piwa na ulicy każdy niewolnik ( krajowiec ) płaci 100 zł mandatu !
    Nie jest to zresztą jakikolwiek czyn naganny w normalnym rozumieniu , jeśli delikwent nie rozrabia itp. W PRL nie penalizowane
    Podobnie jak nie była penalizowana jazda na rowerze “pod wpływem”
    A jakiś czas temu nasza “ukochana ojczyzna ” sadzała delikwentów na ROK do pudła ! Mówię o ludziach , którzy nie spowodowali żadnych kolizji ! Ot tak , gliny ich złapały !

    Proszę porównać sobie wagę tych przewin !? Gdyby na coś takiego , jak wyrzucanie tysiącami ludzi z mieszkań , czy milionami z pracy WAŻYŁA się PRL – to byłaby po prostu rewolucja i krew na ulicach !

    A … , jeszcze jedno . Na skutek likwidacji setek połączeń kolejowych i PKS ok. 1/3 powierzchni kraju jest NIESKOMUNIKOWANA z większymi miastami ! Nie wiedzą o tym mieszkańcy wielkich miast , a dla tzw. prowincji to dramat !

    Rewelacja !

  10. To wszystko dzieje się przy akceptacji łże-mediów , lansujących łajdacką propagandę solidaruszą , jakobyśmy pili tylko ocet , zaś wyjście na ulice równało się zastrzeleniu przez ZOMO ! I małolaty w to wierzą !

    Przy okazji śmierci Adamowicza wyszło ile to MY łożymy na dętą martyrologię “S” . Otóż rząd ograniczył podobno finansowanie Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku z 7 do 4 mln zł /rok Kosztowało to KILKASET milionów zł !

    Przypomnę , choć nie byłem członkiem PZPR , że tzw. komuchy zbudowały Dom Partii w W-wie z cegiełek wykupywanych przez członków owej PZPR .

  11. Pytanie: Czy właśnie tak było na początku “transformacji” ?

    Odpowiedź: Tak było.

    Pytanie: Czy teraz jest tak jak opisuje autor artykułu?

    Odpowiedź: Tak jest.

    Pytanie: Czy jest jakieś wyjaśnienie dlaczego właśnie tak było i właśnie tak jest?

    Odpowiedź: Możemy pospekulować nad wyjaśnieniem. To nic nie kosztuje.

    Pytanie: Zaczynaj.

    Odpowiedź: Przywódcy świata socjalistycznego popełnili ogromny błąd decydując się na obalenie “żelaznej kurtyny” i dołączenie do świata kapitalistycznego bez przygotowania. Chiny nie popełniły takiego błędu.

    Pytanie: Na czym polegał ten błąd?

    Odpowiedź: Przywódcy nie do końca rozumieli na czym polega ustrój kapitalistyczny.

    Pytanie: A na czym on polega?

    Odpowiedź: Z punku widzenia naszej rozmowy, ustój kapitalistyczny jest układem niesprawiedliwości.

    Pytanie: Jak by to wyjaśnić jaśniej.

    Odpowiedź: W obszarze jednego państwa, istnieją duże różnice w “bogactwie” obywateli. Przy czym bogactwo znacznie mniejszej grupy obywateli jest “wynikiem” znacznie mniejszego bogactwa pozostałej części obywateli. Mówiąc prostym językiem, ktoś pracuje na kogoś.

    Pytanie: A w wymiarze globalnym?

    Odpowiedź: W wymiarze światowym, są państwa znacznie bogatsze i w większości państwa biedniejsze. Bogactwo państw bogatych jest wynikiem “wyzysku” państw biedniejszych. Te biedniejsze są golone po to aby inne były bogatsze.

    Pytanie: A konkretnie, jaki był błąd przywódców socjalizmu?

    Odpowiedź: Błędnie założyli, że demontując ustroje socjalistyczne i obalając “żelazną kurtynę”, staniemy się równorzędnymi partnerami bogatych państw z ustrojem kapitalistycznym. Tymczasem, naturalnym zachowaniem bogatych państw kapitalistycznych było wykorzystanie zasobów naszych “państw” do podtrzymania na światowej scenie swojej pozycji państw bogatych.

    Pytanie: Coś jeszcze?

    Odpowiedź: To co było u nas i jest, i co nam się nie podoba, jest elegancką formą “wypełniania” podstaw kapitalizmu w wymiarze światowym. To tak jak byśmy mieli pretensję do sadownika, że wprawdzie sadzi i podlewa drzewka, ale owoce zabiera dla siebie.

    Pytanie: Autor artykułu pisze, że ” Potrzeba zmiany jest konieczna i uzasadniona “. Czy cos się zmieni?

    Odpowiedź: Ale równocześnie autor dodaje, że ” niewielu jednak ma receptę na przeprowadzenie radykalnej zmiany.”

    Pytanie: Jak rozumieć drugą część tej wypowiedzi?

    Odpowiedź: Nie jesteśmy jedyni, którym marzy się zmiana naszego “położenia”. Ogromna liczba państw próbuje to zrobić od lat. Jednak z marnym skutkiem. Właściwie to chyba się to udało tylko Chinom.

  12. @ fly godz.19: 20. całkowicie zgadzam się z Twoim komentarzem, znam to z autopsji. Pominę duże miasta gdyż mieszkam na wsi, jednak na tematy związane z wywłaszczeniami wiele czytałam.

    Uważam, że na temat poczynań władzy należy pisać jak najwięcej,
    niech tejże władzy się nie wydaje, że jest taka wszechmocna.

    PZPR do której nie należałam starała się wyrównać poziom życia społeczeństwa i w dużym stopniu jej się to udało.

  13. @fly. 26 stycznia 2019 at 19:31

    Doskonałe podsumowanie.
    Jedno tylko małe sprostowanie – w PRL jazda po pijaku rowerem była tylko wykroczeniem i chyba nie zabierano za to prawa jazdy. Ale nigdy nie traktowano tego jako przestępstwa, nawet przy jeździe samochodem, to także było wykroczenie, za które już prawo jazdy zabierano.
    Dopiero w 2000 roku AWS odje–ło, czyli prawicy i z penalizowali jazdę w stanie nietrzeźwości, a więc powyżej 0,5 promila. Przez to dokonali kryminalizacji całej masy ludzi, również rowerzystów i sadzali ich do więzienia na nasze podatników utrzymanie. A ile ludzi przez to straciło pracę i szansę na normalne życie? Wszystko pod pretekstem walki z zagrożeniem wypadkami drogowymi. Tyle lat minęło a ilość wypadków i ofiar śmiertelnych się nie zmniejszyła, jak kiedyś sprawdzałem. Jaki jest stan obecny, nie wiem.
    Niewydolność i bezradność intelektualna “elit” politycznych, a szczególnie prawicy, jest tak głęboka, że wszystko utrzymuje się tylko siłą inercji.
    Pozdrawiam

  14. I CO Z TEGO???!!!
    PIES SZCZEKA A KARAWANA JEDZIE DALEJ…

    PS…
    Ponad ćwierć wieku soli…uchy OPŁACANE I SZKOLONE PREZ ,,CIA” i przy wsparciu kleru zawiadywanego przez ,,Polaka WOJTYŁĘ” pracowały nad urzeczywistnieniem tego scenariusza. Najpierw rzekomo w imię „wolności”, „demokracji”, „zmiany systemu” przejęto władzę nad Wisłą i gdzie indziej, potem niszcząc własny przemysł, własną prasę i własne banki uzależniono całkowicie ludzi od rozkazów z Brukseli – czyli zza oceanu.W Polsce i innych krajach nowe reżymy de facto zabroniły jakiejkolwiek systemowej opozycji (lustracja plus kryminalizacja komunistów) oraz wspierały rusofobię na niespotykaną skalę, dzień w dzień Polak, Rumun, Litwin i inni słyszą, widzą, czytają antyruską i antyarabską propagandę a o Żydach, Niemcach, krowopasach same superlatywy.. Czyli w Polsce mamy do czynienia z całkowicie ogłupionym pokoleniem, które nawet przejmując władzę, nie będzie zdolne do pozbawienia władzy posłusznych krowopasom soli…uchów i ich duchowych epigonów. O to właśnie w roku 1989 chodziło i to się udało.

  15. Kto z Rasiiii ten domaga sie a by po pijaku można było jeździć (to do trola Miecława – lód w mózgu). U nas w Polse wyższ kultura i po pijaku stop – do więzienia. Nie proboj tu nam ruskich standardów ssss wprowadzać….

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.