Trybunał Federalny w Szwajcarii

Federal_Supreme_Court_of_Switzerland,_2020_(cropped) Von Gzzz – Eigenes Werk, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=94747092

Najwyższym organem sądowniczym w Szwajcarii jest Trybunał Federalny, który odpowiada za zapewnienie jednolitego stosowania prawa federalnego, poszanowanie praw podstawowych na terytorium tego państwa oraz za zgodność prawa kantonalnego z prawem wyższym. W przeciwieństwie do innych państw, Trybunał Federalny nie jest sądem konstytucyjnym. Organ ten nie ma uprawnień do kontrolowania zgodności ustaw federalnych z Konstytucją Federalną. Taka kontrola ma miejsce w szwajcarskim prawodawstwie przed uchwaleniem danej ustawy. Natomiast, jeśli ustawa nie spełnia oczekiwań obywateli, może zostać zawsze zawetowana w ramach weta obywatelskiego.

Przypominam, że w demokratycznej Szwajcarii  sędziów federalnych wybiera zgromadzenie federalne (obie izby parlamentu).

Uprzednio specjalna komisja parlamentarna ds. sądownictwa zgłasza  sprawdzonych kandydatów na te stanowiska. Następnie obie izby parlamentu wybierają wspólnie sędziów federalnych poprzez głosowanie, na okres 6 lat, z możliwością ponownego wyboru.

Wiemy skądinąd, że w tym małym państwie funkcjonuje system demokracji bezpośredniej, opierający się na instrumencie referendum.

Zmianę Konstytucji można zainicjować przez tzw. inicjatywę obywatelską (100 tys. podpisów) i w referendum doprowadzić w ten sposób do zmiany danego zapisu konstytucyjnego.

Pewna grupa obywateli w Szwajcarii uznała, iż wybór sędziów do Trybunału Federalnego – w parlamencie i na podstawie Konstytucji – jest ciągle zbyt mało demokratyczny, bowiem są oni zdominowani przynależnością partyjną.

W inicjatywie zostało sformułowane żądanie, aby sędziów federalnych wybierać w drodze…. losowej. Tak, zgadza się, co pisze i zapewniam Czytelnika, że to nie pomyłka. Sędziowie winni być wybierani – zgodnie z życzeniem inicjatorów, poprzez wyciągniecie losu.

Miałoby to wyglądać następująco.

Niezależna komisja ekspercka miałaby decydować o tym, kto może być dopuszczony do losowania. W ramach tej procedury sprawdzane byłyby fachowe i osobiste kompetencje kandydatów, co byłoby warunkiem koniecznym i wymagającym ich przystąpienia do wyborów w formie losowania. Następnie to właśnie los miałby zadecydować o wyborze kandydujących.

Nie da się ukryć, że jest to inicjatywa odważna i nowatorska. Ale dlaczego nie?

Fantastyczne jest w Szwajcarii to, że nawet takie pomysły/inicjatywy, jeśli zebrane zostanie 100 tys. głosów, muszą zostać poddane pod głosowanie w referendum. A w referendum wszystko jest możliwe, bo decyduje nie kto inny, ale suweren/obywatel osobiście.

Tak wiec, 28 listopada br. będziemy głosować czy w przyszłości Trybunał Federalny w Szwajcarii będzie wybierany w drodze losowej.

Szanse na pozytywne przegłosowanie tego, powiedzmy sobie szczerze, eksperymentu w skali światowej, są niewielkie, wręcz zerowe. Ale nie chodzi tu, jak zwykle, tylko o szanse przegłosowania inicjatywy.

Ważne jest to, że to obywatel podejmuje decyzje, a problem wyboru sędziów federalnych został zasygnalizowany i trafił do szeroko pojętej opinii publicznej . Bez względu na to, jaki będzie wynik głosowania w ostatnią niedziele listopada, nikt do nikogo nie będzie mieć pretensji. Suweren zadecyduje….

5 komentarzy do “Trybunał Federalny w Szwajcarii

  • 21 listopada 2021 o 08:59
    Permalink

    Żadne trybunały nie sa nam potrzebne sądy trzeba zlikwidować i zrobić od nowa wymieniając kadry, bo prawnicy się skompromitowali.

    Odpowiedz
  • 21 listopada 2021 o 10:12
    Permalink

    W mitologii greckiej Zeus, Posejdon i Hades objęli swoje dziedziny w drodze losowania. Zwolennikami takiej formy powierzania urzędów byli Arystoteles i Herodot. Również w europejskiej myśli Oświecenia Monteskiusz postulował by wybór parlamentarzystów ograniczyć tylko do republiki arystokratycznej, zaś w republice ludowej powoływać ich w drodze losowania. Obserwując kwalifikacje intelektualne i moralne większości polskich parlamentarzystów, nie mam żadnych wątpliwości, że znacznie lepszy los mogły by nam zapewnić rządy powoływane i kontrolowane przez posłów i senatorów losowanych spośród obywateli potrafiących czytać i korzystających z tej umiejętności. Odmienną formę widziałbym w wyższej izbie parlamentu. Tu zastosował bym jednomandatowe wybory kwalifikowane, w których głosowali by tylko ludzie obdarzeni społecznym zaufaniem w wyborach samorządowych. Na przykład: wójtowie , burmistrzowie i prezydenci miast. Być może też przedstawiciele samorządów zawodowych i władz autonomicznych uczelni. Tak powołany senat sprawował by kontrolę ustawodawczą. Sejmowi można by pozostawić prawo odrzucenia uchwał senatu, ale większością 2/3 głosów. No cóż pogdybać sobie możemy, ale szwajcarska konfederacja trwa nieprzerwanie od 7 wieków. Nasza sezonowa państwowość w okresie 2 wieków upadła już trzykrotnie. To dlatego polskie państwo jest nie tyle terytorialną wspólnotą obywateli, służącą zabezpieczeniu ich zbiorowych interesów, co raczej wojennym łupem państw sąsiednich czy wewnętrznych koterii politycznych. Ze smutkiem obserwuję, że ani świadomość rządzonych, ani poczucie odpowiedzialności i służebności rządzących bynajmniej nie pozostaje w fazie wzrostowej. Interesującym i potwierdzającym tę tezę zjawiskiem jest kryzys na polsko-białoruskiej. Kryzys uchodźczej zadymy, którą sam PiS zorganizował. Czyżby dla konsolidacji elektoratu pragnącego schronić się pod skrzydłami “Wielkiego Sternika”? Zrobił to jednak z przezornością podrostków palących papierosy w stodole. Teraz krzyczą GOOORRREE!!! i wzywają na pomoc skutecznych strażaków z Niemiec, Francji i Rosji.

    Odpowiedz
  • 21 listopada 2021 o 13:39
    Permalink

    No tak losowanie, ale nie z puli przypadkowych bolków tylko z puli ludzie spełniających merytoryczne kryteria do bycia sędzią, co ma być weryfikowane przez specjalną komisję. Takie losowanie zapewnia tylko brak większego politycznego wpływu i preferencji partyjnych przy aplikacji na stanowisko sędziego federalnego. A więc dlaczego nie, to bardzo obiektywna procedura wykorzystująca rachunek prawdopodobieństwa. Nikt wtedy do nikogo nie me pretensji skoro ktoś został wylosowany, np. 10 sędziów ze 100 zweryfikowanych pozytywnie kandydatów. Dalej można sobie już bawić się w obliczenia prawdopodobieństwa, np. ilu sędziów z 50 kandydatów o takich preferencjach partyjnych ma szansę być wylosowanym? A ilu z pozostałych. Świetna zabawa dla statystyków matematycznych. 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.