Trudny rok Naczelnika (cz.2)

graf. red.

Wszystkie trudności, jakie Naczelnik napotkał w 2020 roku to mały Pikuś w porównaniu z tym, co jeszcze może go czekać, w nadchodzących miesiącach.

Przed Naczelnikiem stanie ogromne wyzwanie wytłumaczenia obywatelom naszego kraju, że będzie nas wszystkich stać na mniej, że będziemy musieli stać się ubożsi. Taki wniosek wynika z faktu, że ani wymachiwanie szabelką, ani pohukiwania przez naszego strategicznego sojusznika nie zatrzymają Chin i innych państw azjatyckich w dążeniu do podniesienia standardu życia swoich obywateli. Tyle, że już niedługo okaże się, że na naszej planecie nie ma tylu zasobów naturalnych, aby zaspokoić potrzeby wszystkich, bez uszczuplenia stopy życiowej jaką mają mieszkańcy państw rozwiniętych. W tym i my. Ten nieprzyjemny, światowy trend przykrywa już trwa tyle, że przykrywa go walka z wirusem. Sarkastycznie można stwierdzić, że nasz najbliższy sąsiad na wschodzie nie musi się martwić nadchodzącymi zmianami, ponieważ obniżenie stopy życiowej części obywateli ma już to za sobą.

Polityka zagraniczna oraz wojskowa Naczelnika Zjednoczonej Prawicy jest oparta na ścisłym sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi. Tymczasem nieuchronny zmierzch globalizacji to kończące się paliwo dla dominacji nad światem obecnego hegemona. Na dodatek, na obszarze jego państwa rozpętała się walka o władzę, której skutki trudno przewidzieć. Początkowo wyglądało to na standardową walkę wyborczą pomiędzy reprezentantem partii demokratycznej i obecnym prezydentem, reprezentantem partii republikańskiej. Niby nic nowego, ponieważ coś takiego powtarzało się tam od stulecia i zawsze przebiegało w sposób pokojowy.

Tym razem to nie jest tylko zwykła walka wyborcza pomiędzy dwoma kandydatami, czy dwoma partiami. W rzeczywistości jest to walka pomiędzy dwoma „Amerykami”, na które wewnętrznie rozpadają się Stany Zjednoczone. W każdej z tych „Ameryk” działają potężne „grupy”, które, niezależnie od tego, która „grupa” wygra, mogą po wyborach próbować „rozprawić” się z przeciwnikiem w sposób niestandardowy.

Szanse na wygranie drugiej kadencji przez obecnego prezydenta, zwiększa moralne poparcie udzielane mu przez wojskowych. Podobno, niektórzy wysoko postawieni wojskowi prawie namawiają obecnego prezydenta do wprowadzenia stanu wojennego lub wyjątkowego. Oponenci obecnego prezydenta, występujący pod flagą partii demokratycznej, dysponują jeszcze większymi  „atutami”. Kontrolują praktycznie wszystkie media, i to nie tylko w Stanach Zjednoczonych, są właścicielami ogromnych fortun finansowych, oraz najbardziej nowoczesnych „gałęzi” gospodarki, które wykorzystują Internet i nowoczesne technologie. Nie bez znaczenia dla Naczelnika jest fakt, że prawie natychmiastowe poparcie dla przeciwnika obecnego prezydenta wyrazili najważniejsi przywódcy zachodnioeuropejscy.
Zmiana prezydenta Stanów Zjednoczonych może postawić pod znakiem zapytania słuszność naszego strategicznego sojuszu, który jest jednoznacznie utożsamiany z polityczną orientacją Naczelnika. Obraz nadchodzącej rzeczywistości zaciemnia fakt , że wielu  demokratów oraz przeciwników obecnego prezydenta głosowało nie tyle za Joe Bidenem,  ile za panią, która może objąć urząd vice prezydenta USA. Bardzo prawdopodobne, że rzeczywiście jest planowane, że osoba wybrana na vice prezydent szybko przejmie większość obowiązków prezydenta.

Wiele wskazuje na to, że w USA techniki stosowane do wywoływania kolorowych rewolucji w innych państwach, tym razem zostały wykorzystane przeciwko własnym obywatelom. Mam na myśli użycie mediów do rozprzestrzeniania tylko wygodnej dla siebie propagandy, blokowanie pozytywnych informacji o przeciwniku, czy też zastosowanie nowoczesnych technik do manipulowania sprzętem komputerowym, wykorzystywanym w wyborach.
Jeżeli informacje o fałszerstwach wyborczych demokratów w USA na tak ogromną skalę, jak przedstawiają to zwolennicy obecnego prezydenta, okażą się prawdziwe, to postawi to pod znakiem zapytania moralne prawo Stanów Zjednoczonych do przewodzenia światu, a więc i Europie. Szybkie gratulacje dla Joe Bidena od przywódców państw Europy Zachodniej sugerują, że w razie jego wygranej to relacje z Europą Zachodnią będą priorytetowe. A to przełoży się na spadek siły politycznej Europy Środkowej, a co za tym idzie, osłabienie siły politycznej Polski i Naczelnika na arenie międzynarodowej.
I na koniec warto podkreślić, że spór „dobrej zmiany” z Unią o fundusze, który przedstawiany był w mediach, jako spór o zasięgu „lokalnym”, w rzeczywistości jest sporem o miejsce Polski w przyszłej „Unii Europejskiej”. Tymczasem nasze miejsce w nowej „Unii” ma znaczenie, ponieważ będzie się przekładało na znaczenie i wpływy, jakie będą na tym obszarze miały Niemcy.

Jest absolutną prawdą to, co głoszą niektórzy publicyści i politycy, że dzisiejsza Unia różni się od tej, do której wchodziliśmy. W nadchodzących latach będzie się różniła jeszcze bardziej.

Staje się coraz bardziej widoczne, że Unia Europejska będzie nieuchronnie przekształcała się w „państwo federacyjne”, którego samodzielnym liderem będą Niemcy, które są zdolne wygenerować tak potężną pożyczkę dla pozostałych członków unijnych. Może z wyjątkiem Holandii, która radzi sobie nadzwyczaj dobrze gospodarczo i finansowo, wszyscy inni członkowie Unii ustawili się w kolejce po te fundusze. Jest prawie nieuniknione to, że Niemcy za kilka lat będą nie tylko gospodarczym, ale i polityczny hegemon europejskim. Będzie działała zasada, że ten kto płaci orkiestrze, ten wybiera muzykę. Przed Naczelnikiem stanie  zadanie  fundamentalnej przebudowę naszej polityki gospodarczej i politycznej. Polska, tak jak pozostałe państwa europejskie nie jest biedna, ale nie ma wystarczającego potencjału gospodarczego, żeby stać się znaczącym graczem politycznym w Europie. Dla przykładu Hiszpania, która ma budżet dwa razy większy od naszego, jest tylko średniakiem w Europie.

Na zakończenie warto zaznaczyć, że w Polsce, tak jak w wielu innych państwach, duży wpływ na układy polityczne mają, nazwijmy je „koterie”, których istnienie i znaczenie nie jest nagłaśniania w mediach. Nasze „koterie”, mogą być zniechęcone decyzjami Naczelnika, po których zaczynały się uliczne protesty, oraz przestraszone skłonnością Naczelnika do wysyłaniem policji w celu pacyfikowania pokojowych demonstracji ulicznych, mogą chcieć pomniejszyć jego znaczenie w państwie. Prawdopodobnie politykiem z młodszego pokolenia. Przypomnę jeszcze raz starą prawdą, której naocznym przykładem jest dzisiejsza Białoruś, że starszym wiekiem przywódcom trudno jest porozumieć się z młodymi ludźmi, a młodzi ludzie nie chce być rządzeni przez starszych przywódców. I ta powyższa „prawda” też działa przeciwko Naczelnikowi.

Podsumowując, 2020 rok nie był dla Naczelnika łatwy, ale kolejny też nie musi być łatwiejszy.

Autor: Mikołaj Kisielewicz

18 komentarzy do “Trudny rok Naczelnika (cz.2)

  • 16 grudnia 2020 o 04:52
    Permalink

    Takie sobie dywagacje o tym, co wszyscy już wiedzą.

    Nic nowego Autor nie podał.

    Odpowiedz
  • 16 grudnia 2020 o 09:07
    Permalink

    I tak naczelnik strzelił sobie w stopę, tymi nieprzemyślanymi i fanatycznymi decyzjami. Chęć zaprowadzenia dyktatury para-religijnej w Polsce oraz brak potencjału intelektualnego w jego (nie) dobrej zmianie po raz kolejny pogrążą Polskę, jak w całym okresie transformacji różne zdradzieckie decyzje styropianu, zawsze na gorsze nie na lepsze. Postawienie na największego światowego szatana w swojej polityce to obraz neokolonialnej zależności. Skutkiem jest i będzie marginalizacja Polski w UE. Tylko współpraca ze Wschodem Chinami i Rosją mogłaby równoważyć tę marginalizację w unii i stawiać nas w lepszej pozycji wyjściowej, a także utrzymać naszą względną niezależność od Niemiec.

    Tylko Orban usiłuje utrzymać względną niezależność Węgier od destrukcyjnej polityki gospodarczej Zachodu wobec dawnych demoludów. No ale post-sanacyjne “jaśnie państwo” straciło nie tylko rozum, jak kiedyś Anders wyprowadzając wojska z ZSRR, ale także honor robiąc za popychadło w polityce antykomunistycznej i antyrosyjskiej zachodu.
    Poza tym:
    “No, trzeba też mieć tę odrobinę niezbędnej odwagi, by nie musieć czapkować ambasadorom wielkich mocarstw, które traktują kraj jak popychadło i źródło dochodów. I w tym nasi politycy też są bladym odbiciem Viktora Orbána.”
    http://www.mysl-polska.pl/1875

    Odpowiedz
  • 16 grudnia 2020 o 10:47
    Permalink

    Porównywanie Naczelnika do prez. Białorusi to nieporozumienie. Tam zresztą, trwa walka o dobra narodowe z zachodem, u nas to po prostu kicz zarządzany przez małego kur***pla, który nie potrafi sobie po prostu kupić butów czy zawiązać krawata.

    To tak jak z tego starego dowcipu, można się posłużyć tu przykładem. Słoń i mrówka idą po drewnianym moście i mrówka na to:

    – ja p*****lę, ale tupiemy, nie słoń?

    Takie Pan dał, autorze, porównanie. Z czym do ludzi? Albo może inaczej. Jedź Pan na Okęcie i wymień wszystkie kadry techników i pilotów na ludzi młodych. Przyjdź Pan na lotnisko 6 miesięcy później i wsiądź Pan do samolotu.

    Ja nie wiem co się z wami ludzie dzieje, co wy z tymi młodymi ludźmi? Robicie z nich jakiś wytrych do lepszego świata a rozpieprzacie nim po prostu wszystkie zamki. Młodzi ludzie są od tego aby się uczyć od starych dopóki sami nie będą dojrzali i starsi. Ten kto próbuje to zaburzyć ten jest po prostu idi***tą.

    to tyle

    Odpowiedz
  • 16 grudnia 2020 o 14:07
    Permalink

    Przypomnę jeszcze raz starą prawdą, której naocznym przykładem jest dzisiejsza Białoruś, że starszym wiekiem wyborcom trudno jest porozumieć się z młodymi ludźmi, i starsi ludzie nie chca być rządzeni przez mlodych przywódców. (Svetlana Tikhanovskaya ) I ta powyższa „prawda” też działa na korzysc Naczelnika

    autor napisal (…)
    Przypomnę jeszcze raz starą prawdą, której naocznym przykładem jest dzisiejsza Białoruś, że starszym wiekiem przywódcom trudno jest porozumieć się z młodymi ludźmi, a młodzi ludzie nie chce być rządzeni przez starszych przywódców. I ta powyższa „prawda” też działa przeciwko Naczelnikowi.

    Odpowiedz
  • 16 grudnia 2020 o 16:14
    Permalink

    Doskonały tekst.

    Erozja wpływów “Imperium Dobra” trwa w najlepsze.
    Turcja, Egipt, Pakistan, Malezja, Indonezja, niektóre państwa afrykańskie.
    Nawet, Arabia Saudyjska…..
    W dobie realnej konkurencji, walka o zasoby naturalne będzie trudna.
    Nie wystarczy wysłać lotniskowce, trzeba oferować coś w zamian.
    Co?
    Zielone papierki?
    Mogą taka konkurencję wygrać czerwone, za którymi pójdą realne inwestycje w przemysł, infrastrukturę a nie w kleptokracyjne klasy polityczne kupowane za “zielone”.

    Odpowiedz
  • 16 grudnia 2020 o 16:51
    Permalink

    Korelacja sił zbrojnych: Wartość handlu towarami i usługami USA z Chinami szacuje się na 634,8 mld USD w 2019 r. Eksport wyniósł 163,0 mld USD; import wyniósł 471,8 mld USD. Deficyt w handlu towarami i usługami USA z Chinami wyniósł 308,8 mld USD w 2019 r. Handel usługami z Chinami (eksport i import) w 2019 r. Wyniósł łącznie 76,7 mld USD. Eksport usług wyniósł 56,5 mld USD; import usług wyniósł 20,1 mld USD. Nadwyżka w handlu usługami USA z Chinami wyniosła 36,4 mld USD w 2019 r.
    https://6sbj2njse6efvz4gp56mxo27fi–www-unz-com.translate.goog/freed/an-expert-military-analysis-of-war-with-china/
    ==========

    W uzupełnieniu……

    Polska jest “sojusznikiem” BANKRUTA.

    Odpowiedz
  • 16 grudnia 2020 o 17:32
    Permalink

    Postać naszego Naczelnika jest tragiczna, bo nieżyciowa, a przez to nieco śmieszna. W pewnym sensie może kojarzyć się z tytułową postacią z książki Miguela de Cervantesa “El ingenioso hidalgo don Quijote de la Mancha”. Dzielnie walczy o ideały przeszłości, nie rozumiejąc, że ona już nie wróci. Pewna sprawność w działaniu nie zmienia jednak irracjonalności jego dążeń i nadziei. Niestety, ta irracjonalność wcale nie jest powszechnie postrzegana tu na miejscu, bo stosowane standardy wychowania utrudniają ludziom osąd rzeczywistości.

    Zupełnie nie zgadzam się ze stwierdzeniem: “Tymczasem nieuchronny zmierzch globalizacji to kończące się paliwo dla dominacji nad światem obecnego hegemona”.
    Gdzie widać ten zmierzch globalizacji? Owszem, niekiedy się o tym opowiada, ale czegoś takiego nie ma i nie będzie. Globalizacja jest niezmiennym atrybutem rozwoju, chociaż dawniej nie nazywano tego wprost.

    Autor dużą część artykułu poświęca Donaldowi T., postaci nieco pokrewnej Naczelnikowi.
    Donald T. też chciał “cofnąć czas”, to make America rich again, ale nie rozumiał, że nie tędy droga, że sama Ameryka jest już na to za mała i za słaba. Teraz tylko największe organizmy stać na światowe przywództwo. Obecnie najbliżej do tego mają Chiny, a częściowo tylko USA, UE, Indie. Donald T. w obronie swoich patriotycznych (nacjonalistycznych) interesów zaczął zwalczać konkurencję, w tym UE. Tkwił (niczym Naczelnik) w przeszłości, więc “otwarto mu furtkę na powrót do domu”. Amerykański establishment dobrze zdaje sobie sprawę z konieczności stworzenia większego “wspólnego” organizmu, aby móc nadal utrzymać hegemonię. Tak więc zapewne do łask wrócą odpowiedniki stosownych porozumień (jak TTP, CETA, TTIP i kolejnych).

    Odpowiednio też UE będzie dążyć do ściślejszego związku w swoich ramach, bo w tej chwili (szczególnie po “brexit”) zauważyć można bezhołowie. Konieczna jest większa i ściślejsza organizacja, znacznie efektywniejsza w podejmowaniu decyzji i działaniu. Jednym z takich powiązań jest “wspólny dług” z okazji covid-19. Teraz, żeby opuścić wspólną organizację trzeba będzie być bogatym, a więc niewiele państw będzie na to stać. Ale wyboru nie ma, bo alternatywą jest bycie małym popychadłem bez przyszłości.
    Jeśli ktoś nie wierzy, to niech pomyśli:
    – ile znaczyłyby USA po rozdzieleniu się na mniejsze państwa,
    – ile znaczyłyby Indie, gdyby Brytyjczycy ich nie skomasowali,
    – czy Polska by przetrwała pozostając w rozbiciu dzielnicowym?
    Po prostu, tworzenie większych, sprawniejszych i silniejszych organizmów (superpaństw) jest jedyną szansą na przetrwanie na własnych warunkach. Mrzonki o uchowaniu się państw narodowych, to skazanie ich ludności na zależność i zacofanie. I nie pomogą tu żadne, chociażby najbardziej światłe wyobrażenia Naczelnika o powrocie do przeszłości. 🙂

    Odpowiedz
    • 16 grudnia 2020 o 21:25
      Permalink

      @Ali

      Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem:
      “Po prostu, tworzenie większych, sprawniejszych i silniejszych organizmów (superpaństw) jest jedyną szansą na przetrwanie na własnych warunkach. Mrzonki o uchowaniu się państw narodowych, to skazanie ich ludności na zależność i zacofanie.”
      – to nie będzie przetrwanie na własnych warunkach tylko podporządkowanie się silniejszemu, takie są skutki prawa dominacji. Jeżeli chcesz, aby twoi potomkowie kiedyś utracili ojczysta mowę na rzecz szprechania po niemiecku, to twój wybór, najlepiej od razu się tam przeprowadź, będzie szybciej o dwa pokolenia. 🙂

      Globalizacja rynku nie stoi na przeszkodzie zachowaniu idei państw narodowych, tylko trzeba globalizację rozumieć jako współpracę państw na globalnym rynku usług i produkcji a nie tylko i wyłącznie współpracę ponadnarodowych korporacji w interesie wielkiego kapitału kosztem państw i ich obywateli. Inaczej państwa stają się zupełnie niepotrzebne a świat będzie ewoluował w kierunku dawnych monarchii, których rolę na innych zasadach geograficznych będą przejmować dominujące korporacje z ich miliarderami na czele, jak dawnymi królami. Już teraz korporacje okradają państwa a ich obywateli traktują jak tanią siłę roboczą. Tylko państwo narodowe może uchronić swoich obywateli przed zamordyzmem i wyzyskiem ze strony globalnych korporacji.

      Dlatego w tym wypadku zgadzam się z “Naczelnikiem”, w tym co piszą na onecie – wyguglać:
      “Jarosław Kaczyński: nie mamy kompleksów, nikt nas nie będzie sprowadzał do parteru”
      Nie ma takich pieniędzy, za które można by się pozbyć suwerenności – podkreśla wicepremier i lider PiS Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla “Gazety Polskiej”.”

      i dalej cyt.
      “Kaczyński: UE to żadna rodzina czy krąg przyjaciół
      W ocenie Kaczyńskiego “nie ma takich pieniędzy, za które można by się pozbyć suwerenności”. – Ale jednocześnie jestem przekonany że udało nam się podczas negocjacji wywalczyć mocne zabezpieczenia naszej wolności i jednocześnie utrzymać rekordowe fundusze dla Polski – podkreślił.
      – Chcę powiedzieć jeszcze jedno: póki my rządzimy, pozycja naszego państwa zawsze będzie tak twardo broniona, ale broniona racjonalnie, z głową i jak widać niezwykle skutecznie. Nie mamy kompleksów, nie jesteśmy jakąś gorszą częścią UE. Nie. Jesteśmy pełnoprawnym, dużym, silnym państwem członkowskim i nikt nas nie będzie sprowadzał do parteru. Polacy mają być we Wspólnocie tak samo szanowani jak Niemcy i Francuzi – dodał prezes PiS.

      Zapytany, czy Polska swoją twardą postawą powstrzymała proces federalizacji Unii, Kaczyński przyznał, że “jest daleki od takiego triumfalizmu”. – Oceniam sytuację bardzo realistycznie: uzyskaliśmy tyle, ile można było uzyskać. Zdobyliśmy kilka bardzo pomocnych narzędzi do obrony naszej suwerenności, ale nie miejmy złudzeń – działania na rzecz federalizacji będą nadal prowadzone. Jeszcze nieraz znajdziemy się w sytuacji, w której będziemy musieli twardo walczyć o swoje, bo UE to żadna rodzina czy krąg przyjaciół, tylko arena twardej walki o własne interesy – powiedział.”

      Oczywiście szkoda tylko, że tak późno zaczął myśleć, bo od początku transformacji jako poseł ma swój udział w zgodzie na dziką prywatyzację i oddaniu kraju w neokolonialną zależność. Obecnie tak dużo się modli, więc chyba żałuje za grzechy transformacji i chce swe winy odkupić, ale miliony zniszczonych przez transformację Polaków grzechów nie odpuszczą i piekło czeka otworem. A bóg jest zawsze po stronie uciśnionego ludu, powinien to wiedzieć z Biblii.

      Jak można było zniszczyć taki potencjał. Za to powinien być Trybunał Stanu i więzienie z wieczną infamią i pozbawieniem praw publicznych dla wszystkich posłów głosujących za prywatyzacją majątku narodowego Polaków odziedziczonego po PRL.
      https://www.lewicanarodowa.pl/2019/04/prl-a-iii-rp.html

      Ostatnio świetnie skutki transformacji podsumowano na KIP, co linkował @krzyk58. Na końcu linkowanego artykułu jest:
      “Skrótowe porównanie PRL-u od wojny do roku 1989 i III RP za ostatnie 30 lat.”
      http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2020/12/gorzka-prawda-o-genezie-solidarnosci-stanie-wojennym-krk-i-konsekwencjach-przejecia-wladzy-2/

      Odpowiedz
      • 17 grudnia 2020 o 15:58
        Permalink

        @Miesław
        Niestety, ale @Ali ma rację, takie kraje jak nasz w erze globalizacji nie mają żadnych szans na przetrwanie na własnych warunkach. Bo na to mogą sobie pozwolić jedynie najsilniejsze gospodarki, a te można wymienić na palcach jednej ręki. Dlatego federalizacja w ramach UE jest nieunikniona. Oczywiście możemy robić i robimy za hamulcowego, ale to nas coraz bardziej tylko wypycha na sam margines. Alternatywą byłoby stawianie na rozwój własnej gospodarki, tak jak to robią Czesi, ale tego nie potrafimy. No i oczywiście szukanie sobie sojuszników w ramach UE, ale tego tym bardziej nie potrafimy – Francja swego czasu proponowała nam bliski sojusz, nakierowany na osłabienie Niemiec, ale myśmy wybrali uczenie ich jeść żabie udka widelcem. Pozostaje nam wymachiwanie szabelką i mokre sny o dawnej potędze, no i jeszcze wartości nam pozostają, oraz oczywiście trójmorze nam pozostaje, tylko nie wiadomo czy Niemcy dadzą na nie pieniądze…

        Odpowiedz
      • 17 grudnia 2020 o 16:51
        Permalink

        @Miecław (16 grudnia 2020 o 21:25)
        Niekiedy odnoszę wrażenie, że wszystko interpretujesz w kontekście historycznym.
        Nie ma sensu oglądać się za siebie – lepiej poszukiwać odpowiedzi na pytanie: jak w antycypowanej przyszłości się ustawić, żeby było najkorzystniej. Takiej odpowiedzi nie znajdzie się oglądając się jedynie wstecz.
        To teraz krótko się odniosę do twoich uwag.
        #1
        Cytat: “– to nie będzie przetrwanie na własnych warunkach tylko podporządkowanie się silniejszemu, takie są skutki prawa dominacji”.
        Zaskakujące. Boisz się, że w ramach większej organizacji państwowej będziemy zdominowani, to pomyśl jak dopiero będziemy zdominowani w kontaktach typu: państwo duże – państwo małe (czyli my), gdzie nie będą nas chroniły żadne wewnętrzne uwarunkowania i prawa.
        Ponieważ wydaje mi się, że byłeś dobrego zdania o ZSRR, to powiedz czy Armenia miała wówczas lepiej, czy gorzej?
        #2
        Cytat: “Jeżeli chcesz, aby twoi potomkowie kiedyś utracili ojczysta mowę na rzecz szprechania po niemiecku, to twój wybór, najlepiej od razu się tam przeprowadź, będzie szybciej o dwa pokolenia”.
        Może nie powinienem na to odpowiadać, ale wyjaśnię to inaczej. Jeśli dziecko jest oddane jest anonimowo do adopcji zagranicznej, to po czym pozna, że było innej narodowości? 🙂
        #3
        Cytat: “Inaczej państwa stają się zupełnie niepotrzebne a świat będzie ewoluował w kierunku dawnych monarchii,…”.
        Kiedyś zapewne do tego dojdzie, ale to raczej nie będzie monarchia, ani władza korporacji. Te ostatnie łatwo przejąć (np. za “wydrukowane” pieniądze).

        Jedni szukają gotowych rozwiązań w różnych “księgach wiary”, inni w sformułowaniach różnych ideologii (i “słowach klasyków”), a ja proponuję samemu obserwować dokąd od dawna zmierza świat.

        Odpowiedz
        • 17 grudnia 2020 o 23:33
          Permalink

          @Niechodzący …..
          @Ali
          Niestety nie przekonaliście mnie, mam zupełnie inną perspektywę. A twoje @Ali dywagacje o tym co nasz czeka pod globalizacją to po prostu proste poddanie się biegowi historii kształtowanej przez obce silniejsze narody bez próby wpływu na jej bieg korzystniejszy dla nas.
          Tu wyraźnie staję po stronie “Naczelnika” i jego (nie) dobrej zmiany.
          A historia powinna nas czegoś nauczyć, a poza tym należy się szacunek naszym przodkom za to, że nigdy się nie poddali w walce o Polskę.

          Jednym słowem wasza postawa “bez jaj” 🙂 dowodzi, że nasi przodkowie pod totalną i globalną okupacją katolicką i niemiecką nie mieli racji w historii, walcząc o zachowanie języka polskiego i polskiej państwowości. 1000 lat walki polskiej światłej szlachty i kleru polskiego o polskość obrzędów religii i język polski urzędowy w pi*dziec było niepotrzebne, bo oto ich potomkowie wolą globalną zupę kulturową z wkładką na konserwantach pod szwabskim nadzorem, niż rodzime rodzynki w czarnym chlebie.:-)
          Generalnie współczuję i mogę być skazany na wyginięcie jak dinozaury niż poddać się okupacji tracąc tożsamość narodową.

          Dla przypomnienia kilka faktów historycznych, po których powinno się wam zrobić po prostu w wstyd za waszą postawę w obecnej dużo lepszej sytuacji politycznej Polski.
          W. Taszycki dowodzi, że: „Przyjęcie chrześcijaństwa nie przyczyniło się do powstania literatury narodowej, przyniosło natomiast z sobą wszechwładne panowanie łaciny. Czyż więc w takich warunkach mogła być mowa o ułożeniu osobnego alfabetu polskiego?”. Źródło: W. Taszycki, Najdawniejsze zabytki języka polskiego, Ossolineum, Wrocław 2003, s. XXIII.

          Arcybiskup Jakub Świnka wielki patriota i zwolennik idei Polski, jako narodu i jako państwa na tle tej okupacji kulturowej był wyjątkiem. Zwołany przez niego Synod w Łęczycy w 1285 roku wystąpił w obronie języka polskiego w szkole i kościele przed elementem niemieckim. Zob. na ten temat: I. Subera, Synody prowincjonalne arcybiskupów gnieźnieńskich, Akademia Teologii Katolickiej, Warszawa 1971, s. 56-61.

          Potem ok. 1475 roku Jan Ostroróg w traktacie Monmentum pro Reipublicae ordinatione występuje w obronie języka polskiego przeciw niemieckiemu i napomina, aby kazania głoszono po polsku: „Niech się uczy mówić po polsku ten, kto chce w Polsce mieszkać. Chyba że takie z nas półgłówki, że zapominamy, iż Niemcy z naszym językiem podobnie obchodzą się u siebie”. Broni on też języka ojczystego w sądownictwie: „Życzę także, aby wszelkie umowy i czynności jakie bądź po polsku były pisane, po łacinie bowiem inaczej uczony, inaczej niedouczony pisze i rozumie, ojczysty zaś język wszyscy prawie jednakowo znają”. Źródło: M. R. Mayenowa, Walka o język w życiu i literaturze staropolskiej, PIW, Warszawa 1955, s. 9-10.

          W kolejnych stuleciach trwa nieprzerwana walka o polszczyznę z żywiołem niemieckim i kościołem. Przykładowo w I połowie XVI wieku szlachta domaga się eliminacji obcokrajowców z urzędów świeckich i kościelnych oraz obsadzania urzędów w sądownictwie wyłącznie Polakami. Źródło: M. R. Mayenowa, Walka o język w życiu i literaturze staropolskiej, PIW, Warszawa 1955, s. 10-31.

          Na sejmie w Piotrkowie r. 1555 uchwalono wystąpienie do papieża, m.in. o zgodę na wprowadzenie języka narodowego do liturgii, ale bez rezultatu. Zob. I. Subera, Synody prowincjonalne arcybiskupów gnieźnieńskich, Akademia Teologii Katolickiej, Warszawa 1971, s. 130-131.

          I nie wstyd wam?

          Absolutnie jestem przeciwnikiem jakiejkolwiek federalizacji. Obecna przynależność do UE już nas ogranicza w gospodarce, polityce i kulturze, powoduje narzucenie nam norm prawnych, bywa że bardzo kontrowersyjnych – to w zupełności wystarczy i jest aż za dużo. Zapomnijcie o rożnych agendach unijnych dla mniejszości celem zachowania kultur. To fikcja dla naiwnych. W końcu i tak dojdzie do zniszczenia tożsamości narodowej a regionalizmy będą tylko narodowymi skansenami kulturowymi.

          Brytyjczycy uciekli z tego bagna, my też uciekniemy, ale jeszcze nie teraz. W zasadzie będziemy musieli to zrobić, jak na zachodnie zacznie się totalny upadek kultury i gospodarki z groźbą wojen domowych. Już żaden Polak nie powinien ginąć nigdy za zachodnie interesy i ich dobrobyt, kosztem własnego narodu i państwa.

          Odpowiedz
          • 18 grudnia 2020 o 15:36
            Permalink

            @Miecław (17 grudnia 2020 o 23:33)
            Cytat: “Jednym słowem wasza postawa “bez jaj” dowodzi, że nasi przodkowie…”.
            Znam takie podejścia dziarskich obywateli “z jajami”. Przypomina ono wspomnianego przeze mnie wcześniej Don Quijote de la Mancha, czyli śmieszną “walkę z wiatrakami”, a w naszym wydaniu to kolejne powstanie (po listopadowym, krakowskim, styczniowym, warszawskim).
            Ile jeszcze trzeba, żeby samemu się zlikwidować “z jajami”. To ma być ta troska o państwo i jego mieszkańców?
            Umieć “machać szabelką” bez szans na jakąkolwiek korzyść, a tylko dla jakiejś idei, to faktycznie poziom biednego Don Quijote.
            Można to prosto skwitować: jakie idee, tacy przywódcy i takie państwo – widać nie zasługujemy na więcej.

          • 18 grudnia 2020 o 17:05
            Permalink

            @Ali

            Nie usprawiedliwiaj się. 🙂
            Aczkolwiek częściowo masz rację w tym, że: “Można to prosto skwitować: jakie idee, tacy przywódcy i takie państwo – widać nie zasługujemy na więcej.” – i że to jak walka z wiatrakami, gdy ma się takich polityków i tylko rozmodlony lud, ale bezmyślny w istocie.

            Rzecz jednak w tym, że nie można się poddawać imputowanej nam narracji. Nie chodzi mi o żadne powstania itp. jestem przeciwnikiem przemocy jakiejkolwiek bo ona prowadzi zawsze na manowce. Utrzymanie suwerenności i kultury narodowej to jest kwestia edukacji i zmiany paradygmatów myślenia oraz odrzucenie okupacyjnej religii oraz imperializmu zachodniej kultury. Młodzież wcale nie jest taka proeuropejska jak nam się wydaje. Spotykam wielu młodych ludzi będących myślącymi patriotami narodowcami, oczywiście nie z MW czy ONR, którzy nie godzą się na niszczenie polskości i polskiej suwerenności narodowej. Wystarczy, że takich młodych ludzi będzie przybywać, a zachód (Niemcy) będzie wył z wściekłości, że nie jest w stanie z Polski zrobić skansenu, bo oni na to nie pozwolą. Która partia odkryje potencjał tych młodych pokoleń i wstrzeli się w ich mentalność polsko-słowiańską tworząc nową kulturę normalności będzie miała szansę wyprowadzić Polskę z tego zaklętego styropianowo-kościelnego kręgu niemocy. Resztę da się przetrwać, czyli to ekonomiczne zniewolenie, aż sam zachód pęknie z niestrawności pod ciężarem powracającej złej karmy.

            Także więcej optymizmu, skoro nawet staruszek “Naczelnik” się nie poddaje, bo na starość rozumu trochę może odzyskał. 🙂

          • 18 grudnia 2020 o 20:56
            Permalink

            @Miecław. “Młodzież wcale nie jest taka proeuropejska jak nam się wydaje” 🙂
            To są tylko twoje pobożne życzenia Miecławie.
            Niestety jest gorzej niż myślisz (jest eurolewicowa, eurotęczowa – nasiąknięta szumańskim komsomołem… Bo – jak śpiewa w swojej kultowej piosence Szumański Komsomoł – „wszyscy ludzie będą braćmi” – oczywiście według prawidłowej hierarchii, zgodnie z którą na pierwszym miejscu są bracia starsi i mądrzejsi, czyli, mówiąc z niemiecka – Herrenvolk, a potem już według kolejności – coraz młodsi i głupsi, aż do mniej wartościowego narodu tubylczego. W tej sytuacji nie może być mowy o żadnym tak „Syjamiści do Syjamu!”, bo skoro wszyscy są braćmi – to wszyscy. Oczywiście braćmi syjamskimi, to chyba jasne? Tedy zarówno systematyczne duraczenie polityczną poprawnością, jak i masowy napływ „braci syjamskich” musi doprowadzić historyczne narody europejskie do stanu bezbronności, dzięki czemu łatwiej będą przerobione na tak zwany „nawóz historii”, na którym będą bujnie rozkwitały rozmaite róże jerychońskie. “. S.Michalkiewicz. I nic TU nie pomoże twoje zaklinanie rzeczywistości. Ona po prostu skrzeczy, czego uzupełnieniem niech będzie salto wykonane przez lewicę, a zwłaszcza bezbożną, komunistów i złodziei… masz tu credo twoich (euro)komunistów “Analizując status programowy KPP w Polsce zachodzi pytanie, czy jest ona kontynuatorką tradycji komunizmu typu stalinowskiego, czy też idealistycznej wersji komunizmu naukowego opartego o zasady sprawiedliwości społecznej, które wyznawała przed II wojną światową działająca w Polsce KPP. Nie ulega wątpliwości, że program i praktyka działającej obecnie KPP sytuuje ją jako kontynuatorkę polskiej tradycji lewicowej, która została potępiona przez Stalina w latach 30. XX wieku, a jej członków dotknęły brutalne represje. Do tego kręgu zaliczane są partie komunistyczne działające w krajach Unii Europejskiej, mające również swoich przedstawicieli w Parlamencie Europejskim.”

            “Nie ulega wątpliwości, że program i praktyka działającej obecnie KPP sytuuje ją jako kontynuatorkę polskiej tradycji lewicowej, która została potępiona przez Stalina w latach 30. XX wieku, a jej członków dotknęły brutalne represje.”

            NIESTETY, chciałoby się powiedzieć…i dlatego spoglądam z politowaniem w stronę eurokomunistów. Ty poniał? 🙂

            Za: http://przeglad-socjalistyczny.pl/

            Data 15 grudnia 1948 roku … http://przeglad-socjalistyczny.pl/aziemski/2049-pps 😉

            Jak widzisz “giermku lewicy”, z tego socjalistycznego i komunistycznego pnia bezbożnej lewicy laickiej (kosmopolici) wyszli dysydenci znani jako tzw. opozycja demokratyczna, już w okolicach odsuwania na boczny tor przez Gomułkę w drugiej połowie 50′. 🙂 i przyszli po władzę z woli
            (tym razem) Polaków 4.06. 1989 r. czego ukoronowaniem był pierwszy “niekomunistyczny” 😂
            rząd T. Mazowieckiego. A ty z uporem godnym … czynisz próby by przekonać mnie do twojej wizji jakoby ‘jasniepaństwo, z klerem i zaplute karły reakcji …” it. dalyj… Miecławie puknij się w beret.
            🙂

          • 19 grudnia 2020 o 10:27
            Permalink

            @krzyk58

            “Jaśnie państwo” przypisze komunistom wszystko, aby tylko zachować władzę i panowanie oraz może odzyskać majątki. Powinieneś wiedzieć jedno, że zdrowy internacjonalizm i kosmopolityzm nie zniknie nigdy ze sztandarów komunistycznych bo wróg jest jeden. To burżuazja światowa i krajowa, która jest tak samo kosmopolityczna w swoich interesach.

            Stalin był tylko realistą i chciał zachować władzę, więc nie mógł dalej poświęcać narodu radzieckiego w walce o światową rewolucję komunistyczną, skoro narody zachodnie same nie były tym specjalnie zainteresowane, ani na tyle zdeterminowane, aby sobie tą rewolucję zrobić. Jestem zdania, że nie można ludzi uszczęśliwiać na siłę, skoro chcą być niewolnikami niech będą, a walczyć o swoje prawa powinni sami osobiście, a nie na plecach np. bolszewików i komunistów polskich uzyskać ziemię z reformy rolnej, jak polscy chłopi, a potem pluć na swoich wyzwolicieli z pańskiej niewoli. A na folwarki ich z powrotem trzeba dać i niech zapie*dalają za miskę “ryżu”. Biskup Hlond powtarzał, że to złodziejstwo, ale nie słuchali, czas na sprawiedliwość dziejową w nowym wymiarze. Nie potrafiłeś docenić kiedyś systemu sprawiedliwości społecznej podanej ci na tacy, oddajesz ziemię “jaśnie panu” a sam z rodziną stajesz się ponownie parobkiem na folwarku. Proste no nie? 🙂

            Po tylu latach doświadczeń z ludzką skarlałą moralnością jestem zdania, że trzeba walić prawdę prosto z mostu, aż pod beretami zrobi się jasność. A widać i ciebie jej brakuje. No ale jako przedstawiciel interesów posiadaczy kapitału i okupacyjnej religii, masz inną perspektywę. Lud zaczyna nabywać świadomości i chyba ponownie strach w oczy zajrzał panom i plebanom, a tu z każdej strony ataki, zaś na prawicy same miernoty i grzesznicy, co nauki społecznej Jezusa nie rozumieją kompletnie.

            No i musisz wiedzieć o jednym, że ja nie muszę bronić komunizmu, bo on jako idea sprawiedliwości społecznej nie wymaga obrony, on się broni sam i siedzi głęboko w każdym człowieku pragnącym sprawiedliwości i duchowo rozwiniętym. A tego przecież Ziobro nie zdelegalizuje, bo jak? 🙂

            Natomiast przypisywanie historycznych zbrodni tylko komunistom to jest specjalne działanie odwracające uwagę od zbrodni kapitalizmu, jako systemu kolonialnego, od zbrodni feudalizmu, jako systemu poddaństwa, od zbrodni monarchii itd. Cel jest jeden, zniechęcić ludzi do idei komunizmu i socjalizmu dla maksymalizacji zysku i władzy, w walce o dyktaturę religijną, jaka się marzy polskiej prawicy.
            Kto tego nie rozumie, ten kiep i cep. Jak popatrzymy na historię to wszelkie rewolucje miały podłoże ekonomiczne a idea taka czy inna była tylko spoiwem do walki. To się chyba nigdy nie skończy dopóki ludzie będą żyli na świecie. Jestem pesymistą widząc do czego obecnie prowadzi kapitalizm. Posiadaczom kapitału życzyłbym więcej inteligencji społecznej, inaczej mogą kiedyś sprowadzić na siebie nieszczęście. jak polska i rosyjska szlachta, bojarowie.

            Także herbowy w połowie @krzyku58, głowa do góry i popracuj nad inteligencją społeczną a wtedy może uchronicie prawicę przed destrukcją.:-)

  • 16 grudnia 2020 o 21:27
    Permalink

    Zastanawiam się głośno a więc publicznie, ile osób bywających na forum OP miało przyjemność
    odsłuchania linkowanej wyżej rozmowy p. Rzeuskiej z rodakiem z Chin ? Zapewniam że naprawdę warto
    poświęcić “głupie” 2 godz. 31 min. i 45 sek. czyli od A do Z. Naprawdę warto, zwłaszcza ze jest zapowiedź
    kontynuacji.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.