Trudny problem odkłamania polityki zagranicznej w kampanii wyborczej

Platforma Obywatelska i Bronisław Komorowski, jako współwinni złej polityce zagranicznej Polski w ostatnich latach, zastawili cyniczną pułapkę na innych kandydatów, poprzez lansowanie wyświechtanego i niezrozumiałego w świetle ich polityki hasła „Bezpieczeństwo”. Problem polega bowiem na tym, że to właśnie polityka tych ludzi, doprowadziła do pogrążenia naszego bezpieczeństwa przez dramatyczne wydarzenia na Wschodzie Europy oraz do zatopienia naszej wiarygodności wobec znacznej części zachodnich partnerów, dla których jesteśmy najdelikatniej mówiąc – silnie przewrażliwieni i sceptyczni wobec Rosji, żeby nie powiedzieć wprost, co swego czasu pisały nagłówki niektórych zachodnich gazet.

W tej chwili ci ludzie – odpowiedzialni za to w jakim miejscu dzisiaj znajduje się państwo, są do tego stopnia cynicznie bezczelni, żeby mówić Polakom o bezpieczeństwie w kontekście swoich własnych stołków. Najpierw jeszcze środowisko skupione wokoło PO, postulowało wykluczenie polityki zagranicznej z debaty politycznej, podczas gdy to właśnie polityka zagraniczna jako największe zagrożenie dla państwa powinna być pierwszym i jednym z głównych problemów omawianych współcześnie, ponieważ to od niej zależy nasze bezpieczeństwo!

Jeżeli ktokolwiek będzie próbował im wytknąć złą politykę, skierowaną na niewłaściwe cele, ten natychmiast usłyszy szereg epitetów poczynając od zdziwienia i oburzenia łże-publicystów, a na mówieniu o doświadczeniu i rozumieniu spraw wagi państwowej przez samego jedynie słusznego kandydata w jedynie słuszny sposób. Jakakolwiek krytyka bowiem musi zakładać w osi odwrócenie sposobu do podejścia do relacji z Federacją Rosyjską, a to oznacza co najmniej obiektywizację spojrzenia na Ukrainę, o czym dla tych ludzi z powodów niewyjaśnionych inaczej niż polityką słynnych trumien, w ogóle nie może być mowy. Zacięli się na swoim spojrzeniu na problem i nie dostrzegają ani jego wielokrotnej złożoności potęgowanej przez skomplikowanie relacji wewnątrz ukraińskich, ani polskiego interesu narodowego, który nie polega na konfliktowaniu się z sąsiednim termonuklearnym supermocarstwem w wyniku własnych fobii, czy też głupoty jak w przypadku niektórych szczególnie szkodzących wizerunkowi Polski wypowiedzi.

Jeżeli więc, ktokolwiek chciałby podjąć tę „piłkę”, musi się liczyć z tym, że potrzebuje ujawnienia całego wielkiego mechanizmu przekłamania i niedomówienia w przedmiocie kwestii Wschodnich oraz zachodniej percepcji na nasze stanowisko. Powoli to się dzieje, co widać po wypowiedziach co najmniej dwójki kandydatów – pana Jarubasa i pani Ogórek, jednakże nie ośmielili się oni jawnie wytknąć istoty błędów, dyskwalifikujących obecnie rządzących.

Lekko próbował pan Leszek Miller, podobnie pewne istotne kwestie sygnalizował pan Janusz Piechociński, ale na tym koniec. Reszta polityków milczy jak zaklęta, bojąc się łatki rusofila, która w tym bezmiarze medialnego szamba jest na dzień dzisiejszy stygmatyzacją i to bez względu na obiektywny rozsądek takich opinii. Po prostu wobec rzeczywistości medialnej, rzeczywistość i fakty nie mają znaczenia. Liczy się tylko i wyłącznie to, jak sprawy przedstawia mainstream, a to w jego interesie jest trwanie w kłamstwie, bo można się pięknie rzucić i rozszarpać każdego myślącego inaczej.

To Prawo i Sprawiedliwość oraz pan Andrzej Duda są predystynowani do przekłamania tych wszystkich bredni, które wypowiadano przez ostatni czas na temat Rosji. Jednakże niestety krępuje ich „dziedzictwo”, ich partii – od zawsze wobec spraw rosyjskich zdystansowanej. Wszyscy pamiętają jak wyglądały nasze relacje z Federacją Rosyjską w czasach rządów Prawa i Sprawiedliwości wraz z przystawkami. Jednakże, jeżeli Duda nie spróbuje tego odkłamać, przynajmniej pokazując kto imiennie był winny i czemu, oraz tłumacząc ludziom, co to oznacza być państwem buforowym Sojuszu Północnoatlantyckiego – wyjdzie na prawdziwego męża stanu, który nie boi się podejmować trudnych tematów, które winny zbrodni na polskiej racji stanu przeciwnik polityczny tak bardzo popsuł i przebiegunował skalę percepcji większości, że czuje się w tym świetnie, tylko nie rozumie że siedzi na polu minowym, bawiąc się odbezpieczonym granatem.

Poza tym wszystkim przecież nasza polityka zagraniczna to także działania w regionie, to także stosunki z Litwą, jak również z Niemcami i z USA. W zasadzie wszystko zostało podporządkowane problemowi wschodniemu, którego znaczenia nie można nie doceniać, jednakże my nadal likwidujemy i ograniczamy placówki dyplomatyczne w wielu krajach świata, z którymi w ten sposób ograniczamy kontakty. To wielka szkoda, ponieważ nie można żałować pieniędzy na dyplomację. Pomijając już kwestię wzajemnych stosunków pomiędzy politykami najwyższych szczebli różnych krajów. Czy ktoś się w ogóle zastanawiał nad tym, jak mogło dojść do tak głębokiego zabagnienia stosunków z Litwą? Abstrahując w ogóle od litewskiej polityki wewnętrznej – nie może być tak jak jest. My udajemy, że nie ma problemu, a Litwini kultywują nienawiść. Przecież to jest chore i mści się na Polakach mieszkających na Litwie. O relacjach z Białorusią lepiej w ogóle nie mówić – zmarnowane 15 lat, przez fobie i generalne przekłamanie strony polskiej.

Trudny problem odkłamania polityki zagranicznej, powinien znaleźć swoje miejsce w kampanii wyborczej. Niestety nie znajduje, słyszeliśmy za to o: bezpieczeństwie i ponownie straszą nas PiS-em.

4 thoughts on “Trudny problem odkłamania polityki zagranicznej w kampanii wyborczej

  • 10 marca 2015 o 05:33
    Permalink

    Oni są tak zakłamani, że nawet nie wiedzą co odkłamywać.
    Dowód: wystąpienie B.Komorowskiego w sobotę.
    Same peany na własną cześć i cześć własnej warstwy politycznej.
    Oni są doskonali, więc wszystko co robili i robią jest SUPER.
    Więc nie ma co odkłamywać.

    Odpowiedz
  • 10 marca 2015 o 11:57
    Permalink

    Jeśli rusofobia jest stanem permanentnym to bbbbbb.

    Odpowiedz
  • 10 marca 2015 o 23:19
    Permalink

    jeżeli “partie” dały się wpuścić to tylko na własne życzenie. O ile PiS ze swoją retoryką “mesjanistyczną” Polski na wschodzie (a nie zauważyli, że Wielki Brat dzięki NSA/GCQH -FIVE EYES śledzi/rejestruje np.komórkę Merkel to co, Kaczyńskich nie podsłuchiwali??) wp…….li się a rafę.
    PSL za to zachowuje się bardzo cwanie. A z kolei SLD dzięki Kwachowi i “CIA w Polsce” sami się wystawili “a strzał” i Michnik im wystawia “świadectwo moralności”. ŻENADA.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.