Trud pisania II

Precyzja

Droga do precyzji słowa nie wiedzie na oślep. Nie dojdzie się do niej błądząc gdziekolwiek. Nie przychodzi też sama. Owszem, czasem każdemu zdarza się błyskotliwa wypowiedź. W poezji chodzi jednak, aby ową błyskotliwość oswoić. Aby była ona na wyciągnięcie ręki. Aby była na zawołanie. Aby nam służyła w codzienności.

Słowo trzeba pielęgnować. Słowo trzeba dopieszczać. Trzeba się nim nieustannie posługiwać. Zaniedbane znów stanie się krnąbrne. Zaniedbane znów stawi opór. Trzeba zatem słowo dopieszczać. Trzeba nim się nieustannie na różne sposoby posługiwać. Trzeba pisać. Pisać trzeba. Pisać nieustannie. Pisać rozmyślnie. Pisać świadomie. Pisać wytrwale. Po prostu pisać. A pisząc rozmyślać nad słowem. A pisząc rozmyślać nad treścią. A pisząc rozmyślać nad własną pisaniną. A pisząc rozmyślać nad kształtem wypowiedzi. A pisząc rozmyślać nad potencjalnymi możliwościami słów.

Bezmyślne bowiem pisanie do niczego nie prowadzi. bezmyślne pisanie niczego nas nie nauczy. Może nam nawet zaszkodzić. Wyrobić w nas maniery, złe i trudne potem do pozbycia nawyki. Bezmyślne pisanie może nam zepsuć poetycki warsztat. Bezmyślne pisanie zwiedzie nas na manowce. bezmyślne pisanie spłoszy nam najlepsze, najcenniejsze, najpiękniejsze, najcudowniejsze słowa.

Poetą się jest dzięki pisaniu. Poetą się jest poprzez pisanie. Pisanie świadome, nie przypadkowe, okolicznościowe. Poeta ze słowem musi się zrosnąć. Musi się z nim zżyć. Słowo i poeta stać się muszą nierozłączni.

Płomieniu miłości

1997-03-16
Zamarte

rozpal mnie
swym żarem
niech ogniem
wybuchnie
dusza

serce Ciebie
całe spragnione
szamoce
w oczekiwaniu
oszalałe
na wolność chce
byle tylko
skoczyć w płomienie
miłosnego objęcia

nie dozwól dalej czekać
niechaj teraz się stanie
oto ja ześlij Panie Ducha
rozpal niech miłością zapłonę

Adam Gabriel Grzelązka

Szkic

Pierwszy zapis wiersza jest  zazwyczaj jedynie szkicem. Nieczęsto zdarza się, że utwór powstaje od razu w pełni ukształtowany, przemyślany i doszlifowany. Pierwsza wersja jest jedynie szkicem. jest wstępem do wiersza. Czasem ten szkic jest zapisywany i poddawany obróbce poprzez wielokrotne przepisywanie. Bywa, że cały proces obrabiania szkicu dokonuje się w umyśle poety. Są tacy, którzy utwór w sobie noszą, przeobrażają go, przerabiają, kształtują w umyśle i dopiero na sam koniec zapisują jako owoc swego wysiłku. inni kreślą, wciąż kreślą, wciąż przerabiają, zużywają tony papieru i atramentu, zapychają kosze na śmieci.

Każda z tych dróg jest dobra. Wszystko zależy od przyzwyczajeń i wyrobionych nawyków. Ja osobiście wolę zapisywać. Potem szkic najczęściej jest odkładany na dłużej. Czasem na naprawdę długo. Ostateczny szlif utwór dostaje przed publikacją. Co nie znaczy, że jest to wytwór ostateczny. Nie jest powiedziane, że nie zostanie zmieniony, poddany dalszym przekształceniom. Wszystko jest możliwe. Niemniej kiedyś trzeba przecież podjąć decyzję: dość. Inaczej nigdy nie zamkniemy przerabiania wiersza. Inaczej nigdy nie będzie on wierszem dokończonym. To pułapka, której należy się ze wszech sił wystrzegać, gdyż można nas ona wyssać ze wszelkich słów i uwięzić w klatce nieustających poprawek, które tak naprawdę już do niczego nie prowadzą i z której nie potrafimy z czasem się wyrwać, a przez to niczego już nie tworzymy, niczego nie wykańczamy, niczego światu nie ofiarowujemy jako gotowy wytwór naszej twórczości.

Matko do Ciebie

1997-11-04
Zamarte

przychodzę po cichu
nieśmiało tak by
nikt nie zauważył
ręce puste
wyciągam
serce zbolałe
gorycz trawi rozstania
bo kochać przestało
przylgnąć pragnę
ze wszystkich sił
do krzyża Twego Syna

Matko moja
naucz kochać
tak bardzo
by już odejścia same
odeszły w zapomnienie
a serce biło chwilą obecna
miast wspomnienia
jak kiedyś kochało

nie liczy się nic nie przeszkadza
teraz nasze SPOTKANIE

Adam Gabriel Grzelązka

Szlifowanie słów

Praca poety nie ogranicza się do czasu zapisania czy obrobienia wiersza, nad którym akurat pracuje. Gdyby się tylko do tego ograniczyć, ciężko byłoby osiągnąć mistrzostwo w tym rzemiośle. Praca nad słowem, szlifowanie umiejętności posługiwania się nim trzeba zatem przenieść także poza czas poetyckiego zanurzenia.

Poeta musi po prostu pisać. Dużo pisać. Pisać rzeczy różne. Ważne jednak, aby pisać je świadomie. Aby wypowiadać w tym swoim pisaniu rzeczy zamierzone. Pomaga to osiągnąć precyzję w pisaniu. To pisanie musi w nas dojrzewać. To pisanie musi się w nas rozrastać. To pisanie musi w nas się formować. Musi się zmieniać i musi zmieniać nas. Nasz sposób widzenia świata i nasz sposób opowiadania o nim.

Bardzo przydatnym sposobem pracy nad słowem, ćwiczeniem się w posługiwaniu nim jest prowadzenie osobistego dziennika. Ćwiczenie to sprzyja refleksji nad sobą i otaczającym nas światem. Jest to również niezłe ćwiczenie pamięci. Oraz spostrzegawczości. Często przecież w wierszu poeta odwołuje się do opisu zdarzeń zaobserwowanych. Doświadczonych. Przeżytych. Ale już po fakcie. Jest to zatem pisanie retrospektywne. Prowadzenie dziennika sprzyja tej retrospektywności. Sprzyja spostrzegawczości. Sprzyja analitycznemu zagłębianiu się w pamięć minionego dnia. Pomaga się cofnąć odrobinę w czasie. Pomaga zatrzymać się nad minionym dniem i przyjrzeć mu się bliżej z różnych stron.

Innym ćwiczeniem, niestety obecnie coraz rzadziej wykonywanym, jest pisanie listów. Sztuka epistolarna jest obecnie w wielkim zapomnieniu. W dzisiejszych czasach dużo łatwiej jest zadzwonić czy napisać SMS. W ostateczności można skomunikować się przez maila. Maile jednak nie sprzyjają za bardzo rozwijaniu umiejętności pisarskich. Pisze się je w pośpiechu, niedbale, skrótami. Niewielki z tego pożytek dla poezji.

Co innego list pisany ręcznie. Powstaje powoli. Nie ogranicza nas w zasadzie nic. Możemy pisać go równie łatwo w domu, przy stole, jak i na spacerze w parku.

List jest rozmową dwojga ludzi. Nie ogranicza się przecież tylko do tego co my chcielibyśmy od siebie napisać. Jest odpowiedzią na list otrzymany. Odpowiedzią na opowieść nam przedstawioną. Na żadne pytania. Możemy go pisać powoli, refleksyjnie. Możemy po napisaniu wstępnej wersji przepisać go, doszlifować, poprawić. Tak pisany list staje się nie tylko doskonałym ćwiczeniem pisarskim, ale i satysfakcjonującą przyjemnością. Przyjemnością płynącą z obcowania ze słowem. Przyjemnością rodzącą się ze smakowania słowa.

Słowo pisane z lubością, słowo, w którym sobie zasmakowaliśmy, odwdzięczy nam się potem podczas poetyckiego wysiłku. Powróci do nas i podda się naciskom. Dostosuje do formy. Wyrazi niewyrażalne.

Poznań, 2013.05.20
Autor: Adam Gabriel Grzelązka

3 komentarze do “Trud pisania II

  • 25 sierpnia 2013 o 12:05
    Permalink

    Jestem przekonany, że poruszyłeś bardzo ważną sprawę, jednak chyba zawęziłeś ją. Pisać należy nie tylko, by być poetą. Pisanie jest konieczne do tego, by stać się człowiekiem, zasłużyć na miano homno sapiens, czego odmiana mistycyzmu zwana poetyckością jest jednym ze składników. Obawiam się jednak, że niektóre teksty swoją treścią wskazują, że powstanie ich spowodowało nie rozwój, lecz zubożenie duchowe ich autorów.

    Odpowiedz
  • 25 sierpnia 2013 o 17:51
    Permalink

    A mnie się bardzo podoba!
    Pozdrawiam serdecznie autora.
    Przez chwilę znalazłem się w innym świecie – dziękuję!

    Odpowiedz
  • 1 września 2013 o 10:05
    Permalink

    Moje eseje pisane są poprzez pryzmat m.in. poezji, stąd owo zawężenie problematyki. Ale ma pan rację – pisanie potrafi rozwijać człowieka. Potrafi go ubogacać. Daje również świadectwo o jego wewnętrznym ubóstwie i zapaści tak moralnej, jak i twórczej czy ogólnoduchowej. Ogólnie sztuka jest zwierciadłem duszy, zwierciadłem nierzadko współcześnie ukazującym wewnętrzny co najmniej śmietnik i odczłowieczenie wielu twórców. Szczęściem są i tacy, co zaskakują i zachwycają współcześnie swym pięknem wewnętrznym. Obcowanie z takimi twórcami jest czystą przyjemnością i radością.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.