Ekonomia

Dlaczego tracimy na kontraktach gazowych z Rosją i dusimy swój przemysł chemiczny?

 Lekka korekta dostaw dziennych gazu ziemnego z Federacji Rosyjskiej spowodowała panikę wśród krajowej klasy politycznej, poruszenie u ekspertów oraz zapaliła czerwone żaróweczki w percepcji zwykłych ludzi. Prawdopodobnie zamieszanie zostało specjalnie rozdmuchane tak, żeby przyzwyczaić ludzi do złych wiadomości, a zarazem wyłapać w kanałach informacyjnych, tych którzy chcieliby tą kartę rozgrywać w polityce wewnątrz krajowej. Proszę pamiętać, że właśnie nie mamy rządu, jesteśmy w zawieszeniu politycznym, od zamieszania medialnego może zależeć bardzo wiele, jeżeli nie pojawią się żadne nowe „taśmy” lub nie będzie problemów właśnie z gazem, to będzie mały cud.

W ogóle większość z komentatorów i decydentów sprawia takie wrażenie, jakby pochodziło do gazu z Rosji jak do jakiegoś groźnego zwierzęcia, które jest potrzebne, drogie i pożądane, ale wolelibyśmy jakoś inaczej. Nie ma tutaj żadnej logiki, kontrakt jamalski jest jasny – bierzesz albo płacisz. My bierzemy i płacimy, ale płaczemy ponieważ płacimy za gaz więcej niż inni odbiorcy, co przez czynniki sterujące opinią publiczną od zawsze było przedstawiane jako rosyjski spisek, zemsta i szkodzenie Polsce. Oczywiście nikt nie powie głośno, że Niemcy, którzy mają ten sam gaz taniej – kupują go kilka razy więcej od nas. No stąd i zniżka. Czy to kogoś dziwi, że Rosjanie stosują politykę taryfową na swój gaz? Przecież naprawdę NIE MA ŻADNEGO PRZYMUSU w jego pobieraniu! Nikt na Kremlu nie zmuszał nas do podpisania kontraktu, zrobiliśmy to dobrowolnie, rękami pewnego premiera z bardzo zasłużonej partii.

Przez ostatnie lata bronimy niczym niepodległości kapitału pochodzenia rosyjskiego do własnych firm z sektora przetwórstwa ropy i gazu, czyniąc niemożliwym większe inwestycje rosyjskie w te branże w Polsce. Jest to nic innego jak najzwyklejsze ograniczenie dostępu do rynku, którego nie da się zrozumieć, ponieważ przecież dominująca część surowców potrzebnych dla tego przemysłu pochodzi ze wschodu – konkretnie z Federacji Rosyjskiej. Co to oznacza w praktyce? Mniej więcej tyle, że nie możemy rozwijać swojego własnego przemysłu chemicznego, gdyż ceny za gaz – fundamentalny surowiec w tej branży mamy droższy od sąsiadów.

Jeżeli zaś pojawia się szansa na włączenie rosyjskiego kapitału w te biznesu, to takie możliwości w różnych formach bywają rzekomo blokowane przez różne czynniki, tak że nie dochodzi do transakcji i powiązania. W konsekwencji – sami skazujemy się na sytuację, w której tracimy korzyści z partycypacji rosyjskiej w tych biznesach. Przecież dla każdego musi być jasnym, że gdyby Rosjanie mający u siebie źródła dostaw surowca – mieli udziały w jego wykorzystaniu w Polsce – byliby naszymi największymi sprzymierzeńcami w procesie ograniczenia ceny no i zabezpieczenia pewności dostaw! Wiadomo, że nie po to się inwestuje miliardy, żeby potem na tym tracić. Biorąc pod uwagę, kto chciał ostatnio inwestować, moglibyśmy być pewni, że żadne podwyżki cen gazu (ten importowany mniej więcej w całości pokrywa potrzeby przemysłu) nie nastąpią, a nawet bardzo szybko pojawiłaby się propozycja zwiększenia dostaw i rozbudowy zakładów chemicznych! Z tego banalnego powodu, że produkując z tańszego surowca niż zakłady na zachodzie, mamy jeszcze tańsze koszty pracy – w efekcie bylibyśmy w chemii praktycznie bezkonkurencyjni w Unii Europejskiej.

Żeby zdywersyfikować dostawy próbujemy wybudować gazoport, który jest bardzo potrzebny, jednakże jak na razie po zakontraktowanych w Katarze dostawach, nie wynika żeby to był tańszy surowiec. Co pokaże przyszłość zobaczymy, mając gazoport możemy być bardzo elastyczni w kształtowaniu dostaw np. na zasadach spotowych, jednakże do tego jest potrzebny kapitał i ludzie nie bojący się działać na zagranicznych giełdach.

Być może uda się nam kiedyś przygotować profesjonalny i niezależny raport na temat polskiego przemysłu chemicznego, jego perspektyw rozwoju i utracone korzyści wynikające z faktycznej blokady w dostępie do surowca.

Branża chemiczna dzisiaj to wspaniałe zyski i wysokie technologie, niestety potrzebujące dużych kapitałów na wejściu. Jeżeli jednak zakłady mogą działać i właśnie dzięki nowym technologiom są wysoko wydajne, nie ma problemu ze spłatą kredytów. Nam nikt nie pożyczy poważnych pieniędzy, ponieważ do tej pory nie mogliśmy zagwarantować ciągłości produkcji, być może gazoport zmieni to przynajmniej na tym poziomie, że będziemy w stanie zabezpieczyć dostawy. Jednakże cena będzie zawsze jedną wielką niewiadomą.

W dłuższej perspektywie czasowej – nikt nie powinien się dziwić, jeżeli w jakimś sąsiednim kraju, posiadającym lepsze relacje z Rosją i dającym gwarancje dla poważnego traktowania rosyjskiego kapitału powstanie duży hub chemiczny, korzystający z olbrzymich, stałych i stabilnych dostaw. Wówczas, jak to w Unii Europejskiej jest możliwe, produkcja naszych zakładów będzie na tyle droga, że nie będzie się opłacało produkować w nich niczego, bo standardowe produkty (jak np. nawozy, tworzywa sztuczne) będzie można taniej kupić u sąsiada. Niestety to powoduje, że perspektywy są trudne, gołym okiem widać, że marnujemy wielską szansę, jaką mogłoby być stworzenie takiego przedsięwzięcia w Polsce. Wszystko mamy – potężne podstawy przemysłowe, doskonałą kadrę, z kapitałem nie ma problemu, brakuje tylko partnerstwa ze źródłem dostaw. To jest naprawdę tak intratny i poważny interes, że opłaca się dopuścić poważnego partnera na 50%!

Rosyjskie tłumaczenie tekstu: [tutaj]

3 komentarze

  1. Wczoraj napisałem długaśna odpowiedź tutaj:
    https://obserwatorpolityczny.pl/?p=25600

    Pewnie ze wzgledów technicznych się nie ukazała a jak widze korespondowała z powyzszym artykułem…

    Proszę Pana Józefa o sprawdzenie – jezeli sie to gdzies “zagubiło” to postaram sie jeszcze raz to napisac…

    NIC SIĘ NIE POKAZAŁO – NICZEGO WCZORAJ NIE CENZUROWAŁEM – WIDOCZNIE TO NASZ SYSTEM ANTYSPAMOWY W OGÓLE PANA NIE DOPUŚCIŁ.
    WEB. JÓZ.

    • WItam, spróbuję jeszcze raz…

      Moja odpowiedź odnosi się także do tekstu Pana Krakauera:

      https://obserwatorpolityczny.pl/?p=25600

      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

      Komentarz odnośnie powyższego artykułu oraz wcześniejszego (20% Gazu NIEEEEEEEEET!).

      Drogi ceniony przeze mnie Autorze! Proszę nie siać paniki niepotrzebnej! Nam nam nie grozi ŻADNE ocięcie od strumyka gazu z Rosji – oczywiście o ile będziemy za to płacić!

      Ukraina nie płaciła więc zakręcono jej kurek – i jest to chyba normalne między kupującym i sprzedającym?????

      “Nasz problem” – nagłośniony w mediach przez dziennikarzy którzy chyba nie kończyli szkół podstawowych, o maturze nie wspominając polega na czymś innym!

      Opisuję co widziałem w naszej TV na kilku stacjach więc jak widać niewiedza i średniowieczna ciemnota pomieszana z pomrocznością jasna wśród naszych dziennikarzy jest zaraźliwa!

      Wpierw Pani w telewizji (przed południem) – rzeczniczka PGNiG zapytana kilkakrotnie nie odpowiedziała na pytanie (broniła się rękami i nogami) – którego sens (mniej więcej) był taki „czy tak jak twierdzi Gazprom dostajemy tyle samo surowca co wcześniej – a brakujące 45 % wynika tylko z tego – że złożyliśmy większe zmówienie, po to – by nadwyżkę niepotrzebną nam – przesłać na Ukrainie ?”

      I taka właśnie jest prawda jak można po reakcji tej pani (już nieco zdenerwowanej) sądzić. Panowie w studiu komentatorzy (Blumsztajn i jeszcze jeden Pan) – wypowiedzieli w tym kontekście słowa odwołujące się do solidarności wobec Ukrainy – „to będzie dla nas test – w zimie – czy pomożemy sąsiadowi ?” (z sugestią – iż powinniśmy).

      Potem oglądałem coś na ten sam temat na TVN 24. Same bzdury ale cenzura przepuściła jedno zdanie – które brzmiało mniej więcej tak – teraz raczej próbuję oddać sens niż zacytować z pamięci:

      “Jesteśmy zaskoczeni że Gazprom nie jest w stanie zrealizować wieloskładnikowego zamówienia”…

      Proszę zwrócić uwagę na słowo “wieloskładnikowe”!!!

      Najwyraźniej – jak zrozumiałem z tej dyskusji co podkreśla to zdanie – Rosjanie realizują w 100% nasze zamówienie.

      Ale niedawno – nie wiadomo czy tydzień temu czy miesiąc wstecz wystąpiliśmy do Gazpromu z jakimś “skomplikowanym” zamówieniem i chyba z części tego “wieloskładnikowego zamówienia” Gazprom nie realizuje.

      Na mój inżynierski nos wygląda to technicznie tak. My w jakichś okresach – podejrzewam że raczej miesięcznych niż tygodniowych składamy zapotrzebowanie na dobowy przesył zgodnie z kontraktem obowiązującym obie strony.

      I z tego Gazprom się wywiązuje!!! Natomiast ostatnio najprawdopodobniej złożyliśmy zamówienie na zwykłe zapotrzebowanie dobowe np. X – plus jakąś dodatkową sumę dobową Y. Aby “ruskie” mogły to od daty Z o północy to zrealizować po naszej stronie otwiera się zawory aby mający napłynąć gaz z Rosji pod zwiększonym ciśnieniem nie rozsadził rur.
      A tu “zonk”!!!

      Data minęła, nasi odkręcili kurki spodziewając się wzrostu ciśnienia i zwiększenia strumienia napływającego gazu – a tu NIC!

      Bo te cwane “ruskie” dobrze wiedziały że to dodatkowe zamówienie miało iść na “bratnią, banderowską krainę” – i o to jest całe zamieszanie!!!!

      Bo “ruskie” dobrze wiedzą że mamy w 100% napełnione nasze zbiorniki podziemne i znają nasze potrzeby co do 1 metra sześciennego!

      Teraz najlepsze!

      Tez chyba TVN24 w tym samym reportaży puścił chyba pomyłkowo jakiegoś gogusia w krawaciku co rury gazowej w życiu nie oglądał a jest na wysokim stanowisku w PGNiG! Tenże młodzieniec powiedział ni mniej ni więcej że “teraz będziemy dokładnie sprawdzać zapisy w kontrakcie z Gazpromem”…

      Nic dodać nic ująć!!!!

      W necie pojawiło się od razu wyjaśnienie jednego z byłych szefów PGNiG-u tłumaczące o co chodzi!!!!

      Ano chodzi o zapis kontraktu w którym odbiorca = Polska, zobowiązuje się NIE ODSPRZEDAWAĆ gazu otrzymanego z Rosji!!!

      My po prostu łamiemy postanowienia kontraktu czyli umowy handlowej! I cieszmy się że nas za to nie pokarało karami finansowymi ani chwilowym odcięciem gazu!

      Przecież każdy z nas, jako użytkownik czy czy energii elektrycznej czy np. kablówki lub telefonu “na drutach” TEŻ MA TAKIE ZAPISY w umowie z Dostawcą! Nie można odsprzedawać “prądu” sąsiadowi, sygnału “cyfrówki” sąsiadce ani “internetu” koledze piętro wyżej!!!!

      Traktujemy to za normę bo podpisaliśmy stosowne umowy handlowe, gdzie grożą WYSOKIE KARY za złamanie tych punktów umów!

      Pytanie chyba retoryczne – dlaczego eksportuje się gaz na Ukrainę łamiąc postanowienia umowy z Gazpromem?

      Dlaczego naraża się w ten sposób całą Polskę na ewentualne kary albo nawet zgodne z prawem odcięcie od gazu?

      I najważniejsze – kto za to płaci? Bo nie wierzę że bankrut jakim jest Ukraina ma jakiekolwiek pieniądze którymi może za dostarczony od nas gaz zapłacić?

      Kolejna sprawa. W TV powiedziano że “w razie czego to sobie kupimy rewersem gaz z Niemiec”. Czy takim postępowaniem i mówieniem o tym otwarcie nie narażamy Niemiec na retorsje ze strony Gazpromu? Bo ich tez obowiązuje ta sama umowa z Gazpromem i oni nie mogą nam
      tego gazu odsprzedawać!!!!

      Jako Polak i obywatel Polski – NIE ŻYCZĘ sobie aby z moich podatków i mizernego budżetu naszego kraju wspomagano i utrzymywano faszystowsko-banderowskie władze Ukrainy!

      Panie Autorze! Podrzucam Panu zgrabny i bardzo pilny i będący na czasie temat na kolejny felieton!

      PS
      Co do gazoportu – jest to bezsensowna inwestycja. Gaz wyjdzie horrendalnie drogi! Ale jak juz się zaczęło to w rzeczy samej kończmy to szybko, bo czasy zaiste niepewne, aczkolwiek TYLKO z naszej winy!!!!

      Litwa o ile wiem zaczęła budowę gazoportu chyba rok po nas! I już działa!

      Pozdrawiam

  2. Mam wrażenie że autor przydałby się w rządzie

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.