Historia

Tożsamość narodowa Polaków

 Najważniejszą rzeczą, jaką prawdopodobnie obok elektrowni zawdzięczamy Polsce Ludowej jest ugruntowanie w trzech pokoleniach Polaków tożsamości narodowej i poczucia wspólnoty narodowej, co prawda z lekkim przekrzywieniem ideowym, jednakże do przełknięcia.

Co spaja Polaków i Polki? Co powoduje, że jesteśmy jednym Narodem, mającym wspólne interesy i uznającym dany katalog spraw za ważne? Wawel? Język Polski? Adam Mickiewicz? Flaga? Pamięć zaborów? Kampania wrześniowa? Armia Krajowa? A może kluski – siłą rzeczy śląskie? Albo jeszcze groźniejsze pierogi ruskie?

Historia w części wspólna tak samo łączy jak i dzieli. Jedni największy akt świeżej narodowej traumy – Powstanie Warszawskie uważają za historyczną konieczność i akt konieczności dziejowej, a inni za szaleństwo i zbiorowe samobójstwo na zlecenie polskojęzycznych agentów brytyjskich z tzw. rządu londyńskiego. Przyczyn zaborów i nazwisk zdrajców już się nie pamięta, tak jak mało, kto pamięta nazwiska bohaterów z poszczególnych powstań narodowych. W zasadzie nic poza paroma niezniszczonymi budynkami nie łączy nas już z tradycją I-szej Rzeczpospolitej. Nie ma ciągłości historycznej, nie ma pamięci narodowej, nie ma nawet cienia tradycji państwowej. Wielkie rody bardziej dbały o siebie niż o państwo, szlachta robiła jak jej dobrze, duchowieństwo szybko stało się lojalne wobec nowych panów, a plebs przez wieki żył z perspektywą horyzontu, jako krańcem interesów życiowych.

Dziedzictwo II-giej Rzeczpospolitej jest czymś tak nadzwyczajnym i wręcz niemożliwym w swojej konstrukcji, że do dzisiaj trudno jest uwierzyć w to, że ta Polska się nam przydarzyła i się udała – pomimo swoich wad, jednakże była sukcesem. Jednakże i tu nie ma za bardzo, do czego wracać, albowiem w sensie politycznym to smutny czas mimo wszystko dyktatury, a od czasu jak zabrakło Marszałka – dyktatury idiotów. Potem już nie bardzo jest, co wspominać, wojna, okupacja, Powstanie, likwidacja AK po wojnie przez NKWD i UB. Smutne dzieje, zwane przez niektórych koniecznością historyczną. Nauka dla Polski z ostatniej wojny jest jedna – nie da się tu przetrwać, a na sojusze nie ma, co liczyć NIGDY WIĘCEJ. Okres PRL to czas, jako-takiej stabilizacji rozhulanej przez ideały wielkiej Solidarności, a potem to już tylko i wyłącznie nasze polskie piekiełko – afery, złodziejstwa, oszustwa, brak zrozumienia prawa, brak szacunku dla państwa – no, bo i jak i po co je szanować?

Czy zatem w naszym przypadku, – jako państwa z przetrąconym kręgosłupem historycznym i to kilka krotnie, z nierozliczonymi volksdeutschami, sędziami, którzy orzekali w latach 1940-1945 w imieniu prawa, następnie UB-ekami, katami z SB, czy też niepomszczonymi ofiarami rzezi Woli, czy też konfliktu Polsko-Ukraińskiego – w ogóle możemy mówić o wspólnej tożsamości? Przecież nie raz słychać np. w Małopolsce – a szczególnie w Krakowie, jak to dobrze było za „cesarza”, niektórzy apologeci austriackiego okupanta nawet zarabiają pieniądze na literackich wspomnieniach tych czasów, a w lokalach na starym mieście wiszą jego portrety. Czy wyobrażacie sobie państwo portret Adolfa Hitlera w jakiejś knajpce powstałej na terenie getta w Warszawie? Może w dawnym bunkrze ŻOB-u? Albo na jakiejś powstańczej mogile postawmy świecznik w kształcie hakenkreuza. No, ale takie cudo jest możliwe, w Krakowie są lokale, gdzie zupełnie swobodnie ktoś powiesił portret okupanta, który traktował Kraków stolicę dumnych królów Polski, jako miasto forteczne, a całą prowincję, jako doskonałe miejsce do eksploatacji kolonialnej. Co więcej na Wawelu – w miejscu dla Polaków najważniejszym, tam gdzie nie da się już być bardziej w Polsce! Mamy do dzisiaj pięknie wkomponowany dawny Austriacki szpital dla syfilityków. Stoi godnie, jako zabytek spogląda na Wisłę, ludzie się przy nim fotografują! Ale nie tylko Kraków jest w takim stopniu zanieczyszczony, w samym centrum Poznania, co znajdujemy? Piękny zamek cesarski, który okupant pruski wybudował dla siebie, jako rezydencję z wdzięcznych składek ludności prowincji poznańskiej. Stoi do dzisiaj, naprawdę perła architektury, piękne wnętrza, z zewnątrz aż lśni. To wspaniałe miejsce – można iść z dzieckiem np. na wycieczkę i pokazać mu jak mieszkał pan cesarz! Coś niesamowitego! Po prostu niesamowitego!

Chyba żaden naród nie ma w takim niepoważaniu podstaw własnej tożsamości jak ludność Polska, dlatego pomińmy już odbudowę krzyżackiej warowni w Malborku, starówek Gdańska, Wrocławia i innych miast na terenie tzw. ziem odzyskanych. Okazuje się, że tak naprawdę nigdzie nie jesteśmy u siebie, bo nasze miasta tworzył albo żywioł niemiecki, albo żydowski lub jeszcze jakiś inny, a wsie były przeważnie ukraińskie lub ruskie. Tej prawdziwej Polski prawie nigdzie nie zostało ani odrobiny, wszystko mamy zanieczyszczone obcymi wpływami. Czy na tym polega nasza słabość, że nie potrafimy zrobić z tym porządku? Czy też na tym polega nasza siła, że potrafimy z tym żyć?

W zasadzie można zgodzić się na wszystko, tylko jak wytłumaczyć dzieciom, że rodzinny Orzysz, do niedawna nazywał się Arys, a dom miał jeszcze do niedawna innego właściciela, którego dzieci czasami przyjeżdżają robić zdjęcia ukradkiem z ulicy?

Coś z tą naszą tożsamością jest silnie nie tak, albowiem, jeżeli byśmy dokonali rozłożenia spoiw polskości na czynniki pierwsze, to okaże się, że bardzo niewiele pozostało czegoś czysto-polskiego, do czego trzeba się cofnąć do zamierzchłych czasów późnego średniowiecza, żeby mieć pewność, że to Polska właśnie. Czy da się na tej podstawie budować tradycyjnie postrzeganą tożsamość narodową? A czy da się ją budować na tradycji przegrywanych powstań? Gwałconych kobiet? Wywózek na Syberię? Decydowania o naszym losie na salonach obcych potęg?

W istocie te sprawy zawsze miały, mają i będą miały znaczenie. Nie można się samo oszukiwać licząc na jakieś mrzonki wspólnej Europy, globalizacji czy też pokoju. Jak dojdzie, co, do czego i znowu zło wyjdzie na wierzch, to znowu będziemy mordowani, jako Polacy i gwałceni a następnie mordowani, jako Polki. Taki jest los słabych narodów bez tożsamości, które nic nie robią, żeby tą tożsamość podtrzymać.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.