Kultura

Tomik poetycki Szepty wiatru

fot. AGG

Zima. Niby zima, a niby nie. Jeszcze przedwczoraj spadło nieco śniegu. Wystarczająco, by zrobiło się biało. Jednak było zbyt ciepło. Wczoraj niewiele już z niego pozostało. Dziś powróciła zwyczajna jesienna szaruga. Wczesna pobudka. Maleństwo wyspane domaga się porannego jedzenia. Za oknem szaro, buro, zimno – wiatr. Czasem mży delikatnie. Po śniegu żadnego śladu. Z zimy nic nie zostało.

Jest ósma rano. A ciemno, jakby dopiero miał dzień się budzić. Dzwonek do drzwi. Kurier. Przyszła paczka. Z wydawnictwa. Kilka sztuk antologii, w której zamieściłem swoje wiersze. Jednak nie na to czekam od dawna. Znaczy na to także, ale czekam na coś dla mnie osobiście cenniejszego, ważniejszego…

Jakoś tak końcem września posłałem do krakowskiej „Miniatury” kolejny maszynopis z wierszami. Z nadzieją na wydanie kolejnego tomiku poezji. Cisza. Jakiś czas, długi czas później – pocztą nadeszła korekta. Przejrzałem tekst. Znalazłem kilka przeoczonych mimo wielu sprawdzeń – błędów. Poprawiłem. Odesłałem wraz z podpisaną umową. Korekta dotarła do wydawnictwa – potwierdzenie na przesyłkę poleconą. I znów cisza. W międzyczasie Targi Książki. Zrozumiała rzecz – że teraz nie ma co zawracać głowy wydawcy. Trzeba czekać. No więc czekam. Czekam. Niecierpliwię się, ale czekam. Wiem już, że książka wyjdzie. Nie wiem tylko, czy jeszcze w bieżącym roku, czy też dopiero po Nowym Roku. A jeśli wyjdzie, nie wiadomo, czy zdąży przed świętami dotrzeć do mnie.

Nagle mail. Wydali!. Ustalamy, ile zamawiam tomików. Paczka nadana. Robię przelew. Monitoruję paczkę. Utkwiła w sortowni pod Krakowem… Czyli nie dotrze, toż w poniedziałek Wigilia…

Jakoś koło godziny jedenastej – dzwonek. Znaczy domofon. Kto? Kurier. Może książki, które zamówiłem jakiś tydzień temu w księgarni… Miały być już kilka dni temu, ale wiadomo – Boże Narodzenie – wszyscy obłożeni pracą, poślizgi… Otwieram drzwi. Patrzę idzie. Pod pachą porządna paka. Oho! To na pewno nie z księgarni. Nie powinna być aż tak duża, chociaż… Trochę tam zamówiłem pozycji do czytania sobie… Ale aż tyle?

Kątem oka dostrzegam na paczce słowo KRAKÓW!!! Łoł. Zdążyli. A jeszcze rano widniało, że paczka nadal w sortowni pod Krakowem… Jakimś cudem dojechała. Paczkę w dłonie, kurierowi pokwitowanie. Dzieciaki do pokoju. A ja do gabinetu. Scyzoryk w ruch. Otwieram. Niepozorna paczka na zewnątrz zawiera w środku elegancko zapakowane dwa pakunki. Rozcinam. Jest. Mój najnowszy tomik. W końcu wyszedł drukiem. Będzie na prezenty pod choinkę. Żonie daję od razu – nie ma co czekać – i tak będzie pytać, co to za paczka… Radość moja pełna.

* * *

Historia tego zbioru wierszy jest jak zwykle u mnie odległa. Kilka lat temu złożyłem sobie pierwszy szkic tego tomiku. Potem w kolejnych latach dodawałem i ujmowałem wierszy. Od czasu do czasu poprawiałem te, które pozostawały. Tytuł tomiku też jakoś nie wymyślił mi się od razu. Było tego kilka wariantów. Pod koniec wakacji nagle okazało się, że mam sporo wolnego czasu. Postanowiłem wrócić do tego szkicu. Przeglądałem. Poprawiałem. I w końcu wyszło, co wyszło. Co w skład książki weszło.

Jeśli ktoś zechce zanurzyć się w świat tej publikacji, znajdzie tu wiersze różnego rodzaju. Są tu bowiem i wiersze refleksyjne, i miłosne, i poezja patriotyczna. Jest także garść wierszy przyrodniczych, pisanych z przymrużeniem oka, dla rozweselenia serc. Są wiersze krótkie – te formy wciąż mi się wymykają, nie potrafię kreślić poetyckich obrazów w krótkich lakonicznych strofach – są także i poematy. Te z kolei pozwalają szeroko przespacerować się po podejmowanym temacie. Wymagają jednak większego wysiłku od czytelnika.

Wierszom to po prawdzie obojętne, ale autorowi już nie. Każdy poeta chciałby (ja tam bym chciał w każdym razie…) nie tylko napisać wiersze, ale i je wydać. A jak już je wyda, chciałby trafić z tą książką do czytelnika. Chciałby się podzielić swoją twórczością. Chciałby, aby jego poezja trafiła w czułe dłonie i przemówiła do serc. czas pokaże, czy znajdą się chętni…

 

Poznań, 2018.12.22
Autor: Adam Gabriel Grzelązka

One Comment

  1. Gratlacje!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.