Paradygmat rozwoju

To socjalizm byłby najlepszą odpowiedzią na kryzys i szklany sufit na Zachodzie

 Istota kłamstwa neoliberalnego kapitalizmu

Gospodarka neoliberalna w istocie nie różni się niczym, jeżeli chodzi o mechanizmy planowania społeczno-gospodarczego od gospodarki socjalistycznej, poza brutalnością konsekwencji rachunku ekonomicznego dla niektórych (bo dla banków jak wiadomo już nie) i tym, kto planuje. W gospodarce socjalistycznej, rolę planisty brało na siebie państwo i w procesach centralnego planowania ustalało to co mogło, działając w warunkach systemowego niedoboru wszystkiego, poza potrzebami. W gospodarce kapitalistycznej, modelu neoliberalnego, rolę planisty spełniają największe grupowania gospodarcze, zwłaszcza te, które decydują o przepływach pieniężnych w gospodarce. Obowiązuje w niej rachunek ekonomiczny, czyli jeżeli źle policzysz inwestycję, to upadniesz – chyba, że jesteś bankiem, wówczas władze publiczne ochoczo wyrównają twój deficyt, łamiąc wszelkie reguły systemu! W tym modelu centralne planowanie ogranicza się do decyzji strategicznych mających szczególne znaczenie, w tym często podejmowanych pod maską np. działań związanych z przyjętą polityką wyłączającą racjonalność rachunku ekonomicznego w imię innych celów. Dotyczy to np. polityki ekologicznej, która współcześnie dla Zachodu jest dogmatem, wykluczającym ekonomizację w warunkach makro. Tutaj planiści mogą sobie pozwolić na w zasadzie dowolne eksperymenty z ekstrapolowaniem trendów, ponieważ system działa w warunkach nadprodukcji, wywołanych przez brutalną konkurencję rynkową, która jak już wiadomo, nie dotyczy sektora finansowego.

Alokacja za pomocą „niewidzialnej ręki” okazała się w neoliberalnym kapitalizmie istotnie niedoskonała i zwodnicza, ponieważ jak dowiódł obecny kryzys i w ogóle całe minione 25 lat ewolucji modelu kapitalistycznego na świecie – czyli budowa gospodarki globalnej – ustrój ten w praktyce ma tą wadę, że generuje wykluczonych. W ostatnich latach w Europie i USA nastąpiła nawet promocja wykluczenia, ze względu na poronione praktyki ekonomiczne outsourcowania produkcji poprzez jej geograficzną dyslokację jej ośrodków. W efekcie co prawda korporacje mają większe zyski, jak również w zależności od polityki firmy w danej branży – możliwe było zaoferowanie tańszej produkcji dla rynku. Jednakże pojawił się problem w skali makro, którego chciwi i pazerni kapitaliści nie przewidzieli – w wyniku skurczenia się ogólnej sumy wypłat, związanego ze zmniejszeniem się ilości pracy w ich macierzystych gospodarkach na których lokują swoją dominującą działalność operacyjną – doszło do degradacji popytu w wyniku zbiednienia społeczeństw oraz trwałych negatywnych trendów demograficznych, związanych z brakiem pewności otrzymywanych dochodów przez ludzi będących ofiarami wściekłej kapitalistycznej pogoni za zyskiem.

Kapitalizm zniszczy naszą cywilizację

W kolejnym etapie dramatu kapitalizmu, jeżeli nie powstrzymamy tego samo-niszczącego swoją cywilizację systemu, nastąpi generalna korekta zgromadzonych dzięki oszczędnościom na ludziach aktywów. Kapitaliści mieli nadzieję, że uda się im „uciec w technologię”, to znaczy dokonać alokacji oszczędzonych na społeczeństwach wartości w aktywa wysoko technologiczne, gwarantujące jakąkolwiek stopę zysku bez nadmiernej konieczności dzielenia się z kimkolwiek w procesie tworzenia wartości dodanej. Technologia miała nie tylko zastąpić człowieka, ale przede wszystkim uczynić go poddanym władzy pieniądza, cofając zdobycze międzynarodowego ruchu robotniczego do standardów początku masowej produkcji w XVIII wieku, ponieważ człowiek w ogóle miałby się nie liczyć w procesach produkcji, z wyjątkiem tych miejsc, gdzie nie dałoby się zastąpić jego kreatywności lub wysokich kwalifikacji. Jednakże to dotyczyłoby jak zawsze wąskiej i elitarnej części populacji, które od wieków żyje z tego, że obsługuje właścicieli kapitału. Los reszty byłby w ten sposób przesądzony – pauperyzacja, prekariat, albo brak potomstwa (z biedy) i wymarcie.

Zachód ma obecnie problem, który ledwo sobie uświadamia, a robi to wyjątkowo niechętnie, ponieważ nie ma najmniejszej ochoty przyjmować do wiadomości, że nie jest już wiodącą siłą gospodarczą i polityczną na świecie oraz, że musi się liczyć ze zdaniem tych, którzy do wczoraj jeszcze dla niego pracowali lub przedwczoraj byli niewolnikami – czyli zasobem. Ta niechęć nie wynika z żadnych kwestii metafizycznych, ma swoje źródła w konieczności wskazania winnych błędów jakie popełniono po oszukaniu Michaiła Gorbaczowa i namówieniu go do rozłożenia ZSRR, czyli od zwycięstwa Zachodu w Zimnej Wojnie. W wielkim uproszczeniu – Zachód wówczas dostarczył krajom, które uważał za niewarte swojej uwagi strategicznej – technologię, wiedzę, kapitał i rynek zbytu, to znaczy własny rynek zbytu, eliminując swoją klasę robotniczą i pośrednią (bo bogaci nie chcieli liczyć się z masami). Ten błąd sprytni i zdeterminowani biedą głównie Azjaci wykorzystali maksymalnie jak się tylko dało, budując u siebie globalne centrum produkcji i tworząc własny rynek, umożliwiający bogacenie się społeczeństw oraz agregowanie wartości dodanej z eksportu przeważnie bezwartościowego szmelcu na Zachód, którego społeczeństwa się od tych śmieci uzależniły. Nikt nie wie, albo nie chce przyznać się, że wie jak to się stało, że w ciągu 25 lat wyrósł globalny konkurent i centrum interesów globalnych przeniosło się z rejonu Atlantyku w rejon Morza Południowo Chińskiego.

Dalsza ewolucja tak rozumianego kapitalizmu neoliberalnego, w którym następuje dyfuzja bogactwa i wszelkiej realnej wartości z Zachodu na Daleki (i bliski) Wschód jest skrajnie niekorzystna i destrukcyjna dla Zachodu, ponieważ pewnego dnia tamtejsi dostawcy zbiorowo uznają, że po pierwsze nie opłaca się im po takich cenach jak dotychczas dostarczać niczego na Zachód (bo przykładowo wlicza koszty ochrony środowiska i własnych emerytur), a po drugie woleliby wyrazić te ceny we własnej walucie, za którą mogą kupić na lokalnym rynku sałatę lub mieszkanie w apartamentowcu nieopodal. Jeżeli dodamy do tego jeszcze fakt, że największy beneficjent globalizacji – Chiny, to kraj centralnie zarządzany, w którym nie ma problemu długu w walucie narodowej w rozumieniu zadłużonego Zachodu, ponieważ jednym dekretem rządzącej Partii można wszystkie długi unieważnić, to Zachód musi zrozumieć, że nie ma szans w toczącej się konfrontacji.

Fundamentalny problem decydentów na Zachodzie

Problemem decydentów zachodnich jest to, jak zapewnić dobrobyt pokoleniom schodzącym przy ciągle spadającej produkcji własnej i w warunkach prognozowania wzrostu kosztów importu w kolejnych latach? Dla wielu krajów, co już widzimy w przypadku Grecji, czy też pauperyzującej się w szokującym tempie tzw. klasy średniej w USA – nie ma i nie będzie możliwości zapewnienia takiego poziomu życia pokoleniom schodzącym, co w przeszłości. Bowiem pieniądze zgromadzone na emerytury nie reprezentują aktywów, napędzających gospodarkę w sposób zrównoważony, tj. tworzący wartość dodaną i zachętę do dalszej pracy po więcej w sposób włączający, inkluzywny dla jak największej ilości uczestników systemu.

Pieniądze owszem są, ale jak pokazało luzowanie ilościowe, nie są one niczym innym jak politycznym poleceniem dopisania kolejnego zera do systemów informatycznych. Liczą się realne inwestycje, stwarzające realne miejsca pracy – rzeczywiście kreatywnej i konkurencyjnej w warunkach globalizacji, albo w aktywa w które można po prostu “wbić zęby” i napełnić żołądek. Te wysokie dochody na Zachodzie są głównie w sektorach nowej technologii i części administracji publicznej oraz tzw. wolnych zawodach, które głównie agregują pieniądze społeczeństwa oferując wsparcie systemowe i konieczne usługi wymagające kwalifikacji. Reszta zwykłych ludzi nie ma szans na wysoki zarobek, to znaczy taki, który umożliwiałby im funkcjonowanie na tym samym poziomie odniesienia funkcjonalnego, jaki mieli ich rodzice i jakiego oni sami oczekują po przyjętym i zrozumiałym modelu konsumpcyjnym życia. Te konieczne oszczędności jednostek i coraz bardziej nielicznych i mniej trwałych rodzin, przekładają się na nowe trendy makroekonomiczne, generujące zupełnie nowe problemy dla rynku, których ten nie jest w stanie rozwiązać, ponieważ właściciele kapitału oczekują ciągle poziomu zwrotu umożliwiającego im partycypację we wspólnym torcie na stale rosnącym poziomie. Niestety – niskie płace i likwidacja wielu miejsc pracy spowodowały, że nie ma kto zapewnić tego dobrobytu.

Bogactwo nielicznych w kapitalizmie zawsze pochodziło z procentu składanego uzyskiwanego z dochodów tych licznych. Tak przecież już było i w niewolniczym Rzymie i w feudalnej Europie, nie przypominając o niewolnictwie na polach bawełny USA, czy też krwawym kapitalizmie północy. Zawsze w modelu kapitalistycznym – właściciel kapitału czerpał dochód ze swojego procentu będącego udziałem w dochodach innych ludzi, w istocie stanowiąc dla nich koszt.

W okresie, gdy kapitalizmem na Zachodzie zarządzali ludzie umiejący liczyć ułamki za pomocą suwaka logarytmicznego oraz odczytywać pomiar z suwmiarki lub śruby mikrometrycznej, to system się domykał. PONIEWAŻ BYŁ PROPORCJONALNY! To znaczy był ułożony w ten sposób, żeby wszystkim opłacało się w sposób uczciwy uczestniczyć w systemie. Startujący w życie młodzi ludzie wiedzieli, że godząc się na pracę w określonych procesach za określone pieniądze, w możliwym do wyobrażenia sobie okresie czasu staną się bogatsi, powielając model, który widzieli u swoich rodziców, ale łatwiej i z czasem szybciej oraz bardziej bogato dzięki postępowi technologicznemu. Kapitaliści wiedzieli, że będą mieli w każdym sprzedanym domu, samochodzie, radioodbiorniku – swój udział i że się im opłaca być cierpliwym, ponieważ te zyski nadejdą, była to tylko kwestia czasu, chyba że ktoś za bardzo ryzykował.

Dzięki powiązaniu racjonalności oczekiwań z względnie niskimi stopami procentowymi, panowaniu nad inflacją oraz oferowaniu przeciętnie satysfakcjonujących zarobków (to znaczy pozwalających pracującemu na poziom życia, mniej więcej zgodny z poziomem jego oczekiwań wynikających z poziomu aspiracji funkcjonalno-bytowej) – udało się zbudować dzisiejsze bogactwo Zachodu, a nawet wykreować powszechną zamożność w postaci klasy średniej. To właśnie zdecydowało o sukcesie zachodu, a istotą procesów była racjonalność oczekiwań. Z czasem okazało się, że wszyscy są na Zachodzie przeciętnie na tyle zamożni, że nie ma problemu głodu i bezdomności, jeżeli ktoś zachowuje się w ramach przeciętnego paradygmatu racjonalności i produktywności. Z czasem doszło do tego, że nieskończenie bogate społeczeństwa Zachodu, nie miały problemów z utrzymywaniem warstwy próżniaczej, rozumianej jako szerokie spektrum od patologii a na imigrantach startujących od zera kończąc.

Wyczerpanie prostych recept na rozwój

Dzisiaj to się już wyczerpało przez błędy strategiczne popełnione w okresie minionych 25 lat oraz brak dostatecznej renty z rozwoju technologicznego, który nie nastąpił. Co ciekawe, to przecież można było przewidzieć, ponieważ gwałtowny rozwój technologiczny w okresie Zimnej Wojny był napędzany właśnie przez wyzwania wynikające z jej ryzyka i ograniczeń. To zbrojenia nakręcały zawsze gospodarkę Zachodu, a zbrojenia to także loty kosmiczne, teflon, laser, mikrofale i inne wynalazki, które nie zaistniałyby bez potrzeby tworzenia coraz doskonalszych sposobów zabijania i przeciwdziałania zniszczeniu w warunkach ryzyka pełnej anihilacji życia na planecie ziemia. Brak zagrożenia wyłączył motywację inwestycyjną, co spowodowało ścięcie rozwoju technologicznego do optimum wyznaczonego przez kapitalistów, którzy podejmują tylko wtedy ryzyko wdrażania technologii, jak widzą w tym zysk i się to im opłaca i to nie zawsze w kierunku będącym rzeczywistym i pożytecznym postępem.

Z powyższych względów kapitalizm wymaga korekty, a nawet bardzo silnej korekty, która spowoduje że posiadacze kapitału, nie będą jedynymi decydentami o jego alokacji. Po kryzysie roku 2008 zdecydowano się na miękkie oddziaływanie w tym zakresie doprowadzając do ujemnych stóp procentowych. Co w teorii miało zachęcić posiadaczy kapitału do jego inwestowania w gospodarce. Niestety, nie przyniosło to zamierzonego efektu. Wywindowano rynki wirtualne do niebotycznych rozmiarów, wielokrotnie przekraczających wolumenem transakcji realia istniejącego świata, a w realnej gospodarce doszło do pojawienia się olbrzymiej ilości pieniądza w tych sektorach i dziedzinach, które gwarantują ochronę kapitału. Co prawda przeliczono się np. z rynkiem nieruchomości, okazało się, że ziemia i domy też mogą tracić na wartości. Jednak na rynku surowców doszło do zwielokrotnienia cen, przez spekulantów którzy są w stanie przechwycić całą podaż i w ramach własnego oligopolu ustalać cenę, ale na zasadzie czystej gry – a nie potrzeb zgłaszanych przez rynek. Wirtualna gospodarka to ostatni gwóźdź do trumny kapitalizmu, który został zbudowany na podaży pieniądza.

Kapitaliści muszą zaakceptować korektę kapitalizmu przez wyższe opodatkowanie własności

Gdyby dokonać korekty kapitalizmu w formule znanej z państw skandynawskich – tj. powszechnego bardzo wysokiego opodatkowania własności, u tych którzy własność posiadają, to możliwe byłoby rozwiązanie kryzysu zadłużenia publicznego, co byłoby rewolucją na miarę uwolnienia chłopstwa z pańszczyzny! Nagle okazałoby się, że społeczeństwa mają więcej do wydania z tego co zarobiły, ponieważ nie są zmuszone rolować zadłużenia z poprzednich okresów, na którym korzystają głównie posiadacze kapitału, akumulujący w ten sposób wartość swoich aktywów. Doszłoby do zwiększenia partycypacji kapitalistów w kosztach utrzymania systemu, zgodnie z zasadą proporcjonalności i progresji – jeżeli masz więcej, możesz więcej i chcesz więcej – to przyczyniaj się więcej.

Decydenci na Zachodzie muszą zrozumieć, że dalsze wysokie opodatkowanie dochodów prekariuszy, czy też zbrodnicze i złodziejskie opodatkowanie ich wydatków w postaci ludobójczych podatków pośrednich – to prosta droga do depopulacji, czyli generalnego zwijania się gospodarki w ogóle. Żeby to pojąć, trzeba sobie uświadomić jedną prostą rzecz – NIE WSZYSCY MOGĄ BYĆ ADWOKATAMI, WYNALAZCAMI, CHIRURGAMI a jeszcze nie ma robotów zmywających wszystkie garnki, uprawiających pola i opiekujących się starszymi ludźmi, czy remontujących domy i mieszkania – samodzielnie, bez udziału człowieka. Co w praktyce oznacza mniej więcej tyle, że gospodarka musi przewidywać zrównoważenie wszystkich procesów – obecnie skrajnie zakłócone przez ludobójczy i destrukcyjny dla naszej cywilizacji kapitalizm, w którym była możliwa tak wysoka stopa agregacji wartości i własności w ogóle – wśród tak nielicznych.

Obecny model bije już całym ciałem o szklany sufit i nie jest w stanie go przebić, ponieważ wyczerpały się w większości możliwości prostego liniowego wzrostu. Szansą niewykorzystaną jest ekonomia społeczna, ale jej idei boją się kapitaliści, ponieważ wszystko co nie oznacza dla nich bezpośredniego maksymalizowania zysków, nie jest warte zainteresowania.

Komunizm jako model zarządzania w skali makro sprawdził się w Chinach

Właśnie dlatego do gospodarki ponownie powinno wkroczyć państwo i dokonując korekty kapitalizmu – wysokimi podatkami, albo rewolucją w dystrybucji pieniądza (luzowanie ilościowe na wykup długu, minimalny dochód obywatelski), doprowadzić do zmiany paradygmatu oraz porzucenia dogmatów, które spowodowały obecne nierówności. Doskonale rozumieją to Chińczycy, gdzie pomimo transformacji i modernizacji gospodarczej zdecydowano się na utrzymanie modelu komunistycznego jako sposobu na zarządzanie całością systemu. Jak się okazało, to komunizm dzięki możliwości bezwzględnej centralizacji decyzji – okazał się skuteczniejszy i bardziej efektywny niż „niewidzialna ręka rynku”. Skoro to zadziałało i sprawdziło się w Chinach, dlaczego nie mogło np. w takiej Polsce? Przecież podobny model autorytarnego – ale kapitalizmo-feudalizmu społeczno-gospodarczego stworzono po zamachu stanu w Chile. Nie chodzi tu o ideologię, ale o sposób zarządzania gospodarką w skali marko.

Dla przyzwyczajonych do wygody „socjalu” społeczeństw Zachodu, tylko socjalizm może być odpowiedzią. Przecież gdyby dzisiaj kazano żyć Francuzom lub Grekom za renty i emerytury o przeciętnej wysokości takiej jaką dostają Polacy – to mielibyśmy następujące po sobie rewolucje. Jednak Polacy się nie buntują dostając 743 zł renty! Dlaczego? Przecież nikt już chyba rozsądny nie ma nadziei na to, że będzie lepiej?

Teoretycznie blisko dojścia do tego modelu jest Unia Europejska, tylko zachodzi poważna obawa, że może ona po prostu nie zdążyć go implementować w praktyce. Jednak naprawdę w Europie niedużo brakuje, żeby było możliwe stworzenie systemu, w którym wszyscy będą mieli zagwarantowany poziom dochodu, adekwatny do niezbędnego minimum przeżywalności. To w realiach dzisiejszego świata – bardzo dużo. Dojście do takiego poziomu może przyczynić się do stworzenia nowej bazy dla rozwoju w Europie, ponieważ mechanizmy umożliwiające bogacenie się byłyby takie same, jedynie mechanizm redystrybucji umożliwiałby przeżycie – każdemu. Trzeba pamiętać, że to samo mają u siebie amerykanie, rozdający bony na żywność. To tylko kwestia podejścia, jak i na jakim poziomie koryguje się kapitalizm. Czego sobie i wszystkim innym życzmy, albowiem w przeciwnym wypadku czeka nas bieda, upadek i czysty atawizm w stosunkach społecznych. Być może nawet powrót do przymusu i kontroli, a tu nie trzeba wiele – wystarczy wdrożyć racjonowanie dóbr elementarnych np. pod pozorem ograniczeń wynikających z ekologicznego dogmatu produkcji i już wszyscy jesteśmy niewolnikami w dosłownym tego słowa znaczeniu.

Uwaga, nikt nie mówi że po dokonaniu korekty kapitalizmu – nie byłby możliwy powrót do jego praw, to byłoby nawet logiczne, żeby uniknąć błędów i wypaczeń typowych w ustroju socjalistycznym, czy jak kto woli – centralnie planowanym. Jednakże najpierw trzeba wyeliminować problem nierozwiązywalności zadłużenia, bez tego Zachód nie obroni się przed swoim własnym ciężarem. W totalnym i trywializującym uproszczeniu – żeby był możliwy dalszy wzrost napędzany długiem, najpierw należy wszystkie długi (czyli w istocie wszelką własność w postaci aktywów generujących rentę kapitałową) znacjonalizować. Może ktoś wymyśli coś lepszego, ale w praktyce jest to niemożliwe w warunkach dominacji podaży pieniądza, bo pokusa ucieczki w inflację zrobi z każdego polityka złodzieja – tylko się to dzisiaj nazywa luzowaniem ilościowym.

12 komentarzy

  1. krolowa bona

    Moje gratulacje !!!!
    Artykul i w nim zawarta analiza to arcydzielo ! Takze formalnie, gdyz wielowiekowy rozwoj spoleczenstw jeszcze z okresu zprzed “Poncjuszem i Pilatem “, a wiec epokowe ujecie dziejow ludzi na ziemi i ich sposoby gospodarowania przestawione zostaly krotko i konstruktywnie, ale zawsze z wyjasnieniem zachodzacych zjawisk gospodarczych i fenomenow “ekonomii poltycznej !!!
    Zainspirowalam moze nieco autora moimi wielokrotnymi wyzwaniami do ideii BEDINUNGSLOSE GRUNDEINKOMMEN /”MINIMALNY DOCHOD OBYWATELSKI”/ ?

  2. krolowa bona

    Z uwagi na powyzsze arcydzielo skorzystam z oferty znajdujacej sie pod kazdym artykulem i wysle go do wlasnie obradujacej na zjezdzie w sobote i w niedziele pewnej partii oraz 2 bardzo awangardowym czasopismom niemieckim z mojim polecenien, o jakich to odbiorcow chodzi napisze to.wbezposreniej E-mail do redakcji OP !

    • #królowo…: powiedz o jakich czasopisamach niemieckich mówisz?
      O jakiej partii mówisz?
      ICH BITTE DICH!!
      PS. To ważne!!

  3. Wygląda na to, że kapitalizm nie potrafi trwać bez globalnej konkurencji. O ile przez prawie cały XX wiek był zmuszony konkurować z, praktycznie wdrażaną w wielu miejscach na świecie, ideologią socjalistyczną i komunistyczną , stawał się systemem coraz bardziej wydajnym i skutecznie popieranym w realizujących go krajach. Gdy jednak złamał reguły gry i doprowadził do upadku praktycznego socjalizmu, stał się systemem monopolistycznym o globalnym zasięgu. I wtedy stało się. Wyszło na jaw, że bez socjalistycznej konkurencji zdegenerował się w niebywałym tempie. Zdegenerowany zaczął niszczyć swoje własne środowisko. W niespełna pół wieku doprowadził siebie i światową gospodarkę do permanentnego kryzysu. Począł tracić zdolność realnej produkcji dóbr, wszczął likwidację siły nabywczej stanowiącej źródło popytu w jego własnym środowisku. Wszedł na drogę policyjno-wojskowej okupacji własnych krajów. Obciążył się niebywale wysokimi wydatkami wojskowymi. Dzisiaj “nizacz prawdy nie mając ani końca patrząc” jedyną szansę na chwilowe choćby przełamanie stanu permanentnego dostrzega już tylko w rozpętaniu III wojny światowej. Nie zwiastuje to nam ani pokoju , ani dostatku.
    P.S. Autora pozdrawiam i gratuluję znakomitego ujęcia tematu.

  4. Wierny_Czytelnik

    Nie wiem nawet jak skomentować, czytałem 3 razy

  5. Jeszcze nie zapoznałem się z treścią textu, a już
    GRATULUJĘ Autorowi. Jestem pewny iż nie będę musiał wycofywać się , “po angielsku”, z formy uznania. 🙂

    Zdjęcie przewodnie wiele wyjaśnia.

  6. Gratuluję Autorowi! Dobre, a nawet bardzo dobre! Jak przemyslę czy nie da się jakiejś łyżki dziegciu dokapać do tej beczki miodku to później to uczynię! 🙂
    Pozdrawiam! 🙂

  7. Neoliberalny kapitalizm to samo zło powinien być zakazany, skoro można było zakazać propagowania symboliki ustrojów totalitarnych to to samo można zrobić z żywym szatanem na ziemi

  8. Dzień Dobry.
    Artykuł doskonały jeśli chodzi o teorię, o idee. Co do teraźniejszości, realnego świata to za wszystko odpowiadają ludzie którzy zniszczą wszystko bo…. tak ok. 5% ludzi to psychopaci i jakich teorie by sami psychopaci nie wypuszczali na rynek by ich polubić to niestety są to największe szuje, rak, ebola i kobieta w ciąży razem wzięte. Tu nawet nie chodzi o Naszą Ojczyzną gdzie na karuzeli nazwisk niewiele się zmienia od pół wieku co najwyżej zmieniają się pokolenia. Na tzw “zachodzie” trwa już to dużo dłużej. Wczytajcie się dobrze w historię każdego “nowego” w tym świecie. Myślicie że więcej wiedzą od Was? A gó..no. Nawet mniej. Po prostu są tam gdzie są bo byli ich ojcowie, dziadowie i pradziadowie po drodze zmieniając nazwiska i poglądy tyle razy ile trzeba było. Mieliśmy w Polsce socjalizm, taki realny. Kto rozp..przył? Jacyś nieokreśleni komuniści? Nie ludzie, konkretnie. W tym jeden który przyczynił się do zniszczenia Polskiego Przemysłu na drodze wyprzedaży za bezcen, celowego doprowadzania do upadłości i likwidacji kolejnych zakładów. Żadna tam prywatyzacja. Zwykła kradzież. Bo skoro było wszystko budowane to rękoma i umysłami wszystkich obywateli za przysłowiowe ich pieniądze to dlaczego beneficjentami zostali wybrani (wiadomo przez kogo). Trybunał stanu to za mało. Za tego rodzaju zbrodnie przeciw Narodowi powinna być pokazowa publiczna egzekucja transmitowana we wszystkich serwisach w sieci Internet i na wszystkich kanałach telewizyjnych na żywo. A powtórki puszczane przez dziesięć lat przed głównym wydaniem wiadomości.
    Pozdrawiam Wszystkich
    Udanego dnia życzę

  9. Bardzo ciekawy artykuł. Ciekawe czy w kręgach zarządzajacyvh Polską prowadzi się taką dyskusję.

  10. Świetna analiza polityczno-ekonomiczna. Gratulacje dla autora.
    Kopiuję ją do swoich zbiorów aby na spokojnie w wolnym czasie przetrawić ją dogłębnie.
    @Szary poruszył niezmiernie istotny wątek, kto za tym stoi.
    A w ślad za uściśleniem mechanizmów działania tych “ktosi” można byłoby się pokusić o znalezienie recepty na zmianę sytuacji.
    Generalnie jest to wielki kapitał uosobiony w niewielkim procencie ludzkości.
    Patrząc w historycznym uproszczeniu można powiedzieć, że Rewolucja Październikowa wniosła nowy czynnik, ludzki, który zmodyfikował postępowanie wielkiego kapitału.
    Chiny, opierając się w jakimś tam stopniu na teorii konwergencji uwzględniły w większym stopniu ten czynnik ludzki i dzisiaj mogą się chwalić sukcesami.
    Jest jednak aktualnie kolejny czynnik, tj. “informacja” w tym jej udostępnienie i możliwość jej przetwarzania. Wielki kapitał przyjął więc w swoim działaniu, że właśnie “informacja” w połączeniu z “kapitałem” daje mu przewagę nad czynnikiem ludzkim. Stąd więc kreowanie sztucznego pieniądza kredytowego za pomocą którego sterują pojedynczymi ludźmi i całymi społeczeństwami.
    “Informacja” ma jednak skutek obosieczny ponieważ jej powszechne udostępnienie poprzez internet umożliwia czynnikowi ludzkiemu poznać mechanizmy działania kapitału, kto za tym stoi, etc. Próba odebrania jej społeczeństwu poprzez ACTA skończyła się sromotną klęską.
    Anonimowa społeczność netowa potrafiła się podświadomie zjednoczyć i zwyciężyć. Ale osoby stojące za wielkim kapitałem nie zaprzestają prób ograniczenia informacji społeczeństwu, stąd więc niezmiernie ważna rola mediów społecznościowych w uświadamianiu wszystkich czytelników. Jeszcze raz gratulacje autorowi.

  11. Kapital ma taką naturę
    celem dzialanosci gospodarczej
    jest zysk.
    ludzie umieraja kapitał przechodzi dalej na spadkobiercow i tak
    to juz jest,zasad nikt nie zmieni
    bo jesli tak to wojna i rewolucje
    i glod.
    Dlatego sa wojny czli
    upust krwi.
    Nikt o tym jawnie nie mowi
    ale takie prawa sie
    rządza od wiekow.
    Dlugie lata wzglednego
    pokoju to recesja
    i stagnacja w gospodarce.
    Okrutna prawda,lecz ci,
    ktorzy siedza na piramidzie
    finsowej wiedza o tym
    i pociągaja za sznurki
    wojna gdzies daleko to
    swietny interes.
    Dlaczego Chinom się udało
    bo sa wielkim narodem
    reformy tam poszly w strone
    gospodarki a nie politycznie
    w demokratyzacje
    Ameryka uparcie maniaka
    mowi o demekracji i
    prawach,a sama handlowala
    niewolnikami,gdzie byli
    dostarczani statkami z
    Afryki przez handlarzy niewolnikow,to ciemne
    strony historii US.
    Ale wrocmy do artykulu,tak
    to naprawde socjalism
    nigdy nie umarl.
    Dopoki bedzie istniec wentyl
    bezpieczenstwa czyli wydatki
    socjalne,emerytury,renty,zasilki
    i najnizsze wynagrodzenie
    za ktore mozne przezyc
    bogaci i kapital moga
    spokojnie spac.
    Jezeli beda forsowac ptogramy
    naprawcze przez nawoedzionych
    libetalow to moze nastapic
    reakcja lancuchowa i
    obudza sie upiory rewolucji
    a bylo juz wiele.
    Nawet glowy spadaly.
    Lud chce chleba i igrzysk
    jesli jest relizowane to
    jest ok.
    Kazda wladza ma metode
    kija i marchewki i tu
    musi byc proporcja,opcja
    czy tu jest lewica,prawica
    albo centrum nie ma
    znaczenia.
    Lud glodny to zly
    Lud suty i dodtatni
    to spokoj
    a zadne skrajne ruchy
    nie groza panstwu,ani systemowi.
    Taka jesy logika systemu
    i wladzy.
    Socjalism to wentyl bezpieczenstwa
    wiedza o tym politycy.
    Nawet drukowanie pustego
    pieniadze jest lepsze niz
    rewolty i to robi juz UE.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.