Ekonomia

Tnijmy stopy procentowe!

 Na dzień dzisiejszy podstawowa (referencyjna) stopa procentowa Narodowego Banku Polskiego wynosi 3,25% i wyznacza rentowność 7-dniowych bonów pieniężnych. Jest to minimalna cena za jaką bank centralny jest gotów przeprowadzać operacje otwartego rynku na rynku międzybankowym. Odbywa się to przez zakup lub sprzedaż krótkoterminowych papierów wartościowych. Wysokość tej stopy ustala Rada Polityki Pieniężnej i ma ona kluczowe znaczenie dla gospodarki.

W lutym 2008 roku stopa referencyjna była na poziomie: 5,5%, w czerwcu 2009: 3,5%, w maju 2012: 4,75%, w listopadzie 2012: 4,5%, w grudniu 2012: 4,25%, w styczniu 2013 już 4%, w lutym 2013: 3,75% a w marcu 2013: 3,25% Zdaniem wielu analityków rynku i ekonomistów, a także co najważniejsze polityków – to jest nadal zbyt wiele.

Obniżenie stóp procentowych spowoduje zwiększenie podaży pieniądza oraz będzie wpływać na obniżenie ceny pieniądza na rynku dla ostatecznego odbiorcy kredytów. Co prawda przełożenie pomiędzy stopami NBP a wysokością stóp procentowych w bankach komercyjnych udzielających kredytów gospodarce i ludności nie jest automatyczne, to należy się spodziewać silnego ciśnienia na banki w celu obniżenia tych kwot, ponieważ tylko to może próbować poratować zwalniającą gospodarkę.

Nawet jeżeli mielibyśmy doprowadzić do lekkiego wzrostu inflacji i to w skali roku a nie sezonowo, co praktycznie zawsze ma miejsce w miesiącach letnich – warto zaryzykować zwiększenie ilości pieniądza, ponieważ nie ma nic ważniejszego niż to, że w gospodarce się coś dzieje, bo bez pieniądza spełniającego funkcję krwioobiegu w ogóle nie ma o czym mówić. Czeka nas los gospodarki na jałowym biegu, a w naszej sytuacji będzie to oznaczać ogólną depresję.

Trudno jest określić jaką inflację jest w stanie zaakceptować gospodarka i społeczeństwo, ale przy rozmiarze naszego rynku wewnętrznego raczej nie mamy się o co i czego bać. Trzeba uruchamiać przedsięwzięcia generujące ruch w gospodarce, generujące miejsca pracy. Tego się nie da osiągnąć bez podaży pieniądza w gospodarce. Jeżeli będzie łatwiej o kredyt i zdecydowanie większe ilości pieniądza będą dostępne – to automatycznie zrodzi większy efekt mnożnikowy w postaci popytu z dochodów napędzanych nowymi inwestycjami.

Póki co i tak Bruksela nie zdejmie z nas procedury nadmiernego deficytu, więc nie ma co się oglądać na przyszłość w Euro, trzeba dzisiaj aktywnie działać na rzecz pobudzenia i stymulowania gospodarczego, chociaż biorąc pod uwagę administracyjne bariery w gospodarce, to one są głównymi problemami przez którymi stoją przedsiębiorcy a nie drogi pieniądz lub brak podaży kredyty. Jednakże należy pamiętać, że o dobry kredyt w polskich warunkach nie jest łatwo. Zwłaszcza jeżeli nie ma się odpowiedniej zdolności kredytowej, zabezpieczenia lub jest się dopiero co rozpoczynającym działalność w biznesie.

Na dzień dzisiejszy podstawowa stopa procentowa powinna wynosić pomiędzy 1,5% a 2,25% ja dolna i górna granica, modyfikowana kwartalnie w dół lub górę w ramach tego odchylenia 0,75% z rezerwą 0,25% gdyby presja inflacyjna okazała się silna i zdeterminowana w kierunku wzrostu inflacji. Jednakże 2,5% to i tak dużo, zważywszy na to, że Europejski Bank Centralny spełnił kilka dni temu oczekiwania rynków finansowych i obniżył swoje stopy procentowe. Główna stopa procentowa kredytu refinansowego spadła tam do 0,5% (o 0,25% z wcześniejszych 0,75%). Stopa oprocentowania pożyczek została ustalona na 1 % (spadek o 0,5% z wcześniejszego poziomu 1,5%), a stopa oprocentowania depozytów wynosi 0% Co i tak zostało przyjęte przez komentatorów ekonomicznych jako gest bezradności bo i tak brakuje ożywienia akcji kredytowej, gdyż po pierwsze nie ma chętnych na kredyty a po drugie mniej osób niż wcześniej ma zdolność kredytową. Wszyscy boją się kryzysu i jego skutków dla zadłużania się i to przy niskiej inflacji, która w strefie Euro ma nie przekroczyć 2%.

Jeżeli w tym kontekście my nadal chcielibyśmy utrzymywać swoje bajecznie wysokie stopy procentowe, to tylko i wyłącznie zrobimy prezent zagranicznym inwestorom pracując na odsetki dla ich kapitałów zainwestowanych w naszych aktywach. Co więcej biorąc pod uwagę faktyczne uzależnienie od Euro naszej gospodarki – aż takie różnice w polityce banków centralnych mogą mieć dla naszej gospodarki opłakane skutki, gdyż hamowaliśmy napędzanie gospodarki, jeszcze wtedy kiedy u nas ludzie nie bali się kredytów a na zachodzie Europy – nasi klienci mieli za co kupować. Dzisiaj to naprawdę może być łabędzi śpiew, zwłaszcza że banki centralne USA, Europy i Japonii za rozmnażane w ramach luzowania ilościowego Dolary, Euro i Jeny – skupują z rynku olbrzymie ilości obligacji. Jeżeli przy tak niskich stopach procentowych i tak dużej w istocie nadpodaży pieniądza na rynkach – nie ma mega inflacji i to na skalę globalną – to znaczy, że albo ludzie i inwestorzy w tym specjaliści bardziej się boją niż mogliśmy się tego spodziewać, albo tradycyjna ekonomia naprawdę się wyczerpała i nie ma już recepty na opisanie funkcjonowania rynku.

4 komentarze

  1. Tu nie ma co ulegać populizmowi i prawdom głoszonym przez NBP.
    Potrzebna jest równowaga i delikatna zmiana ceny kredytu i wartości wkładów. Nie zapominajmy o ciułaczach, oni też chcą budować kapitalizm, tylko powoli i ostrożnie.

  2. Zgodnie z zapowiedziami autora RPP dzisiaj ścięła ale tylko do 3%

  3. “spadła tam do 0,5% (o 0,25% z wcześniejszych 0,75%)”

    drobna poprawka: spadła o 0.25p.p..
    W procentach bedzie to spadek aż o 33% …

    • Bardzo dziękuję za sprostowanie! Przepraszam za pomyłkę! Przynajmniej dobrze, że nie pomyliłem miliardów z bilionami, więc nie jest jeszcze ze mną tak źle. Ale to bardzo cenna uwaga – cieszę się, że Pan to zauważył i był łaskaw nam zwrócić uwagę. Jeżeli chciałby Pan coś opublikować – zapraszamy. Serdecznie pozdrawiam, k.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.