Polityka

Ten rząd musi odejść, a potem jakoś tam będzie…?

 Ten rząd musi odejść w niepamięć, nie sprawdził się, nie spełnił pokładanych w nim nadziei i nie wykorzystał historycznej szansy jaką dało rządzącym społeczeństwo. Co więcej ten rząd totalnie powiększył zadłużenie państwa i w istocie nie podjął żadnej rozwojowej i reformatorskiej decyzji, która nie okazałaby się poroniona, kontrowersyjna lub zbędna, ewentualnie budząca tyle emocji, że rząd sam się z niej wycofywał rakiem ewentualnie nie miał siły się bronić w Sejmie.

Ten rząd jest rządem celebrytów, nieudaczników i urzędników jedynie kilkoro ministrów a właściwie dwóch wyróżnia się pozytywnie. Nie ma w nim polityków z prawdziwego zdarzenia wyrażających sobą i swoją postawą jakąkolwiek wiążącą postawę polityczną, z którą obywatele mogą się w danych dziedzinach identyfikować. Wręcz przeciwnie – temu rządowi udało się mistrzowsko skanalizować i zogniskować nienawiść społeczeństwa adresowaną do poszczególnych dziedzinowych ministrów.

Przykładowo nie ma bardziej znienawidzonego ministra niż minister zdrowia pan Arłukowicz, personalnie odpowiedzialny za błędy własne i wcielone w życie decyzje poprzedniczki. Podobnie ministra sportu pani Mucha – sama przyznała się do niekompetencji, więc trudno jest ją szanować! Minister spraw zagranicznych pan Sikorski – jest nieakceptowalny z powodów personalnych (niejasna przeszłość) a obecnie już trudno ocenić czyje interesy ten pan w istocie reprezentuje. Odpuścić ocenę można jedynie panu Rostowskiemu – ministrowi finansów, albowiem tutaj jest oczywiste, że jako karbowy jest powszechnie znienawidzony nie tylko przez społeczeństwo ale i przez kolegów i koleżanki z rządu – po prostu taka jest jego specyfika, że nienawidzi się go „z urzędu”. Nowy minister pan Sienkiewicz – zasłynął już z niepohamowanego języka, którym straszy grupy obywateli wyrażające jednego typu przekonania światopoglądowo-polityczne, a poza tym nie zachwycił swoim gabinetem politycznym. Doradzanie przez około 20 latków w sprawach tak ważnych jak ministerstwo pana Sienkiewicza to naprawdę wyzwanie! O Ministrze Nowaku nie można się wypowiadać bez emocji, więc lepiej nie mówić niczego bo po co, na pewno szybko po zmianie ekipy oceni go prokurator, no chyba że uda mu się opuścić kraj lub mieć immunitet.

Z pozytywów wyróżniają się tylko dwa nazwiska – po pierwsze absolutne szczęście tego rządu – pan Tomasz Siemoniak – doskonale zarządzający kolejnym trudnym ministerstwem, gdzie ten wybitny administrator pokazał, że naprawdę nie trzeba znać się merytorycznie na zarządzanej dziedzinie – wystarczy mieć dobrych doradców i zdrowy rozsądek. Efekty może nie rzucają na kolana, bo nie ma pieniędzy, ale po poprzedniku – doskonale posprzątał tą stajnię Augiasza jaką był MON i zrobił wiele dobrego dla obronności kraju. W tym znaczeniu panu Siemoniakowi należy się szacunek i uznanie, bo mógł być niewidzialnym ministrem jak inni i niczego nie popsuć, a on nie dość że zaistniał jako osobowość decyzyjna to jeszcze podjął cały szereg dobrych i potrzebnych decyzji. Drugą osobą, która wymaga pozytywnego wyróżnienia jest pan Janusz Piechociński – to pierwszy polski polityk po 1939 roku, który po pierwsze zna życie a po drugie wyraża pewną wizję całości, która ze względu na to pierwsze nadaje się do wdrożenia a po drugie jest okolicznościowo obiektywna, to znaczy ten człowiek myśli kategoriami państwa w zakresie modelowania rozwoju społeczno-gospodarczego, co do tej pory się nie zdarzało! Żaden polityk go poprzedzający nie powiedział tak wiele ważnych słów, których co prawda nikt nie chce słuchać i nawet dziennikarze je olewają, negatywnie nastawieni do „przystawki” jednakże właśnie panu Piechocińskiemu należy się absolutne uznanie i jak tak będzie dalej – pomnik za życia, albowiem jest ostatnim wajdelotą myślenia strategicznego w tym kraju. Nawet rezygnacja z Expo we Włoszech nie jest w stanie przyćmić znaczenia jego słusznych postulatów. Wielka szkoda, że to pan Piechociński jest tylko wicepremierem i to zmarginalizowanym przez trzeciego wice. Niestety nie można czegoś równie pozytywnego powiedzieć o bardzo sympatycznej i kompetentnej pani minister rozwoju regionalnego Elżbiecie Bieńkowskiej, ponieważ pomimo olbrzymich pokładów dobrej roboty – przyjęte przez nią (a bardziej wcielane w życie) założenia alokacji środków unijnych przez samorządy województw okaleczają rozwój kraju doprowadzając do wielu po prostu głupich i marnujących środki alokacji. Wielka szkoda, no ale niestety po owocach się poznaje jak kto działa.

Reszta ministrów to porażka z ministrem ds. cyfryzacji – czy czegoś takiego, który wstrzymał latający makaron Bonim na czele! Reszta ministrów nie istnieje politycznie a właściwie istnieje tylko po to, żeby zarządzać fragmentami powierzonej im administracji centralnej. Przy czym uwaga – to najczęściej nie jest ich wina, nie chodzi nawet o „niemedialne” ministerstwa, ale o sposób zarządzania całością przez ich szefa – pana Tuska.

Ocena polityczna premiera na tle oceny politycznej jego rządu nie może być wyższa, nie można powiedzieć żeby ten premier ciągnął swój zespół w górę, do czegoś go mobilizował itd. Zdecydowanie szef rządu boi się kompromitacji i ceny polityczno-sondażowej, jaką musi za każde potknięcie się jego ludzi zapłacić. Przy czym uwaga – opinia opozycji w ogóle się nie liczy, ponieważ jest subiektywna i niekonstruktywna, ta opozycja – nie powiedziała jeszcze niczego merytorycznego o obecnym rządzie, co daje panu Tuskowi fenomenalną wygodę i możliwość przejmowania się jedynie tonem i wymową poszczególnych mediów.

Jednakże to wszystko skłania do stwierdzenia – ten rząd musi odejść. Niech dotrwa do wyborów, a potem co? I tu się zaczynają problemy z alternatywą, ponieważ jej nie ma. Ewentualnie przyjmijmy po polsku, że potem jakoś tam będzie. Być może w rzeczywistości bardziej chodzi nie o rząd, bo następny naprawdę nie będzie lepszy – szału nie zrobi, może bardziej chodzi o sposób rządzenia?

2 komentarze

  1. zwykły_kanapowicz

    Chodzi o zmianę widzenia potrzeb kraju. Powolne odchodzenie od imperatywów neoliberalnych, no bo niewidzialna ręka już swoje zrobiła.
    Czołówka naszego narodu haruje za granicami – a mogłaby usprawniać ten kraj i go modernizować.
    Jest wszak jeszcze tyle do zrobienia, że aż boli.

  2. akurat to że czołówka jest za granicą to upatrywałbym w tym naszą ogromną szansę. to boli, ale niesie nadzieję, że kiedyś Ci co wrócą zrobią tu porządek. Na początku mentalny a potem całosciowy- ale ja (ani Wy) tego już nie doczekam

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.