Polityka

Tematy obyczajowe i ideologiczne przepustką Donalda Tuska do posad w Unii?

 Wielu komentatorów, a także politycy – jak pan Jarosław Gowin – niezwykle dziwią się dlaczego Platforma Obywatelska tak na siłę skręcała na lewo? Po co to przepychanie na siłę tematów obyczajowych i ideologicznych, które musiały podzielić Platformę Obywatelską, albowiem wiadomo że nie da się być przewodniczącym ludzkich sumień a wprowadzanie dyscypliny partyjnej w przypadku klauzul sumienia to nic innego jak zamordyzm, na który zresztą i tak Tusk nie może sobie pozwolić mając tak wątłą przewagę.

Powodem dla którego pan premier tak silnie forsował kwestię równouprawnienia, związków partnerskich (w tym tej samej płci) jak również In Vitro – jest chęć pokazania swoim zachodnim przyszłym pracodawcom, że ma się twarz europejską i wyznaje się powszechnie akceptowane przez większość systemową wartości. Ma to umożliwić łatwiejsze sprzedanie się tamtejszemu establishmentowi i niezwykle czułym na kwestie równościowe zachodnim mediom, w których jedna homofobiczna wypowiedź oznacza w zasadzi klęskę i zupełną porażkę już na miarę życiorysu politycznego, a nie tylko chwilowe zniknięcie z mediów.

Inaczej naprawdę trudno jest wytłumaczyć koncentrację premiera i koalicji rządzącej na sprawach obyczajowych i ideologicznych w obliczu kolejnych fal kryzysu nawiedzających nasz kraj. Polityk zawsze kalkuluje coś za coś, czy mu się dane działanie lub zaniechanie politycznie opłaca. Mało który patrzy na to od strony państwowej racji stanu, o wiele częstsze jest spojrzenie motywowane granicami poparcia wyborczego. Nie można mieć o to do polityków pretensji, przecież na czym innym jak nie na utrzymywaniu się przy władzy ma polegać polityka, przynajmniej polityka skuteczna?

Jest bardzo prawdopodobne, że Donald Tusk już dawno odpuścił Platformę Obywatelską i Polskę, decydując się de facto na emigrację, albowiem tylko struktury unijne mogą w pełni zagwarantować mu systemową nietykalność co po dojściu do władzy Prawa i Sprawiedliwości wcale nie będzie takie łatwe, bo w przypadku posiadania większości parlamentarnej – zawsze można przegłosować zwolnienie pana Tuska z immunitetu.

Nie dziwmy się zatem panu Tuskowi, że w swojej ogólnej kalkulacji politycznej mógł zainwestować część energii w przeprowadzenie spraw, które będą ostatecznym potwierdzeniem jego liberalnego nastawienia i odpowiedniego podejścia do kwestii uważanych przez zachodnie kręgi opiniotwórcze za „papierek lakmusowy” charakteru danego polityka. Takie podejście uzasadnia w części straty polityczne poniesione na „skręt w lewo”, jednakże nie uzasadnia uczynienia z tego skrętu – tak czy inaczej rozumianego powodu do politycznego protestu a nawet buntu części kolegów partyjnych. Niestety tak się stało, albowiem to właśnie niezrozumiały skręt w lewo i wcielanie w życie nowinek z zachodu – Jarosław Gowin zarzucił premierowi w swoim liście otwartym. W ten oto sposób doszło konfliktu o wartości bez wartości, albowiem ani jedna strona tak naprawdę nie proponuje tego czego oczekują interesariusze zmian ani druga strona nie chciałaby tego w pełni zabronić. Można tylko czekać na moment, aż Donald Tusk odsłoni hipokryzję Jarosława Gowina zarzucając mu liberalizm gospodarczy, przy jednoczesnym zaściankowym schematyzmie przekonań obyczajowych. Wówczas będziemy mieli klasyczny rozłam w partii – na podbudowie konfliktu ideologicznego. To może oznaczać w skrajnym przypadku także przyśpieszone wybory parlamentarne, do których tak naprawdę nikt nie jest przygotowany.

W takim scenariuszu może się okazać, że panowie – do niedawna w jednym rządzie – spowodują sobie w krótkim czasie tyle krzywdy, że nie będzie rządził żaden z nich. Co jednakże nie będzie dotyczyło już Donalda Tuska, gdyż ten w aurze – zdradzonego i „zarżniętego” przez reakcjonistów i ciemnogród stworzy silny ośrodek emigracyjny w strukturach Unii Europejskiej – mający na celu już tylko raczej ustawienie jego i jego środowiska, ponieważ – ze względu na wrogość wobec niego nowej ekipy rządzącej – jakakolwiek współpraca z rządem polskim nie będzie możliwa.

3 komentarze

  1. Czy nie moze to byc wedlug pana takze zwiastun nadchodzacego przetasowania? Moim zdaniem latwiej rzucic gawiedzi tematy “nierozwiazywalne” skutecznie przy tym spoleczenstwo dzielac, niz zwracac uwage suwerenu na korupcyjne zachowania i szabrowanie kraju w tak zwanym miedzyczasie. Tusk jest skutecznym politykiem w Polsce, jednaczesnie bedac nieskutecznym zarzadca, ale do poklepywania po plecach to Unii on jest potrzebny tutaj, a nie w strukturach wladz unijnych.

    • Różnie z tym może być, proszę pamiętać że danie mu stołka w Unii – wymusi na ewentualnym rządzie PiS – konieczność jakiegoś dogadania się, bo smyczą będą fundusze unijne. A lepiej jest trzymać kontrolę za pomocą tubylców niż “trojki” 🙂 Serdecznie pozdrawiam!

  2. kanapowicz_w moro

    Celne spostrzeżenia. Może o to gra Pan Donald T.
    Gra o ewakuację do Brukseli i immunitet.
    Po prostu wcale mu nie zależy na Polsce i Polakach.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.