Ogólna, Technologia

Telefony komórkowe na pokładzie samolotu a katastrofa polskiego Tu 154m

 Prawdopodobnie nie ma linii lotniczej, która pozwalałaby pasażerom na dowolne użytkowanie telefonów komórkowych na pokładzie statku powietrznego chyba, że byłby to pozbawiony jakiejkolwiek elektroniki balon. Większość linii lotniczych, zakazuje używania telefonu komórkowego w trakcie lotu, ponieważ może to stanowić zagrożenie dla poprawności funkcjonowania czułej na impuls elektromagnetyczny awioniki samolotu. Wokół tego zagadnienia narosło wiele nieścisłości i mitów, zawsze przed podróżą należy zapoznać się z wymogami linii lotniczych, które komunikują stosowne wytyczne pasażerom.

Zasada działania telefonów komórkowych powoduje, że w momencie, gdy mają one problem z zasięgiem – mają wówczas problem z nawiązaniem połączenia (zalogowaniem się do stacji bazowej). Na ekranie telefonu użytkownik widzi, że telefon „szuka sieci”, co oznacza w praktyce, że telefon emituje wówczas sygnał o maksymalnej lub zbliżonej do maksymalnej mocy. Jeżeli weźmiemy pod uwagę ilość pasażerów przeciętnego samolotu rejsowego i przemnożymy ją, co najmniej przez 1,3 telefonu komórkowego (i tabletu) na pasażera – otrzymamy znaczną ilość kilkuset irytujących nadajników, znajdujących się w środku kadłuba samolotu!

Omawiane zagadnienie w nomenklaturze prawa Unii Europejskiej ma nazwę: „Roaming lotniczy” – tj. wykonywanie połączeń i wysyłanie wiadomości tekstowych z pokładu samolotu. W istocie, jako usługa jest uznawana za roaming międzynarodowy analogicznie do usług naziemnych. Komisja Europejska uchwaliła przepisy dotyczące harmonizacji warunków uruchomienia ogólnoeuropejskiej usługi telefonii komórkowej na pokładach samolotów.

Ponieważ ludzie lubią wygodę, a linie lotnicze i operatorzy telekomunikacyjni uwielbiają zarabiać na przyzwyczajeniach ludzi pieniądze, wiele linii lotniczych wprowadziło specjalne usługi polegające na roamingu, świadczonym na pokładzie statku powietrznego. Są to zaawansowane systemy np. Onair i AeroMobile, dostarczane przez certyfikowanych producentów. W przypadku korzystania z takiej usługi, użytkownik aparatu łączy się z pokładową stacją bazową, transmitującą sygnał poprzez łącze satelitarne na ziemię. W efekcie telefon działa normalnie i znajduje się pod kontrolą pokładowych systemów elektronicznych. Oczywiście w takich przypadkach korzystanie z telefonów komórkowych w samolotach nie ma wpływu na funkcjonowanie systemów kontroli lotu, ani innych urządzeń awioniki a za całość odpowiedzialność bierze udostępniający usługę. Warto pamiętać, że urządzenia te są aktywowane dopiero po osiągnięciu przez samolot określonego pułapu. Niestety nie są to usługi tanie, ale bezpieczeństwo kosztuje, czego należy mieć świadomość. Użyteczność omawianej technologii polega na tym, że jej operatorzy współpracują w zakresie specyfikacji technicznej z producentami awioniki lotniczej i producentami samolotów. Dzięki szerokim pakietom uzgodnień i opracowaniu specjalnych procedur, mogą oferować usługę bezpiecznego korzystania z telefonu podczas lotu. Standaryzacja i wdrażanie sprawdzonych rozwiązań technologicznych ma tutaj najważniejsze znaczenie, albowiem jest rękojmią bezpieczeństwa na pokładzie statku powietrznego.

Na tym tle powraca pewien wątek związany z katastrofą polskiego Tu 154m, 10 kwietnia 2010r., na podsmoleńskim lotnisku z oficjalną delegacją na pokładzie. „Gazeta Polska” w numerze 23 z dnia 6 czerwca 2012 roku opublikowała na okładce zdjęcie z pokładu samolotu wykonane prawdopodobnie aparatem komórkowym. Zdjęcie to, jak możemy się dowiedzieć z licznych komentarzy prasowych zostało prawdopodobnie wykonane przez św. pamięci pana Wojciecha Seweryna – tuż przed startem do feralnego lotu. Zdjęcie to zostało opublikowane bez zgody rodziny autora, a także z pominięciem decyzji właściwej prokuratury, albowiem stanowi materiał dowodowy w ciągle toczącej się sprawie.

Na tym tle, zważając aczkolwiek, że telefon ten i prawdopodobnie inne mogły być włączone tylko przed startem samolotu, należy zadać pytanie – czy mogło to mieć wpływ na późniejsze funkcjonowanie urządzeń elektronicznych obrazujących parametry lotu, a w szczególności wysokościomierza? Jeżeli bowiem zdjęcie (i inne ujawnione wcześniej) nie są falsyfikatem, możemy podejrzewać, że na pokładzie tego samolotu były włączone telefony komórkowe przed startem. Podobnie nie możemy wykluczyć, że wszystkie zostały wyłączone po starcie i podczas lotu nikt się np. nie filmował, nie robił sobie zdjęć. Jest bardzo ciekawe, w jakim stopniu organa śledcze badają ten wątek i czy kiedykolwiek zezwolą na opublikowanie zdjęć z pokładu samolotu np. w jednym zbiorze, – jako silny element pamięci narodowej i wspomnień, oczywiście pod warunkiem, że zgodę wyrażą także stosowne rodziny, albowiem na podstawie ujawnionego zdjęcia – mamy dowód, że prawdopodobnie wypadek przetrwały zapisy w formie elektronicznej zawarte w posiadanych przez osoby będące na pokładzie urządzeniach przenośnych.

Co do tego, że polski samolot Tu 154m, nie posiadał urządzeń klasy Onair i AeroMobile – możemy być pewni, nie wymieniała tego żadna ze szczegółowych specyfikacji technicznych udostępnionych przez podmioty badające katastrofę. Inną kwestią jest, czy Polskie Siły Powietrzne, będące wówczas dysponentem samolotu przeprowadzały badania stwierdzające wpływ (w tym potencjalnie negatywny) telefonów komórkowych na awionikę tego konkretnego samolotu. Również nie ma na ten temat informacji w dostępnej dokumentacji powypadkowej. Trudno posunąć się dalej w dywagacjach, ale ten wątek może być brany pod uwagę w wyjaśnieniu przyczyn złego wskazywania parametrów przez awionikę samolotu.

Na marginesie, ciekawym jest czy stosowne organa śledcze zadały sobie trud, zbadania ostatnich logowań telefonów komórkowych z tego samolotu w rejonie portu lotniczego w Warszawie. Dałoby to nam obraz dyscypliny zachowania się pasażerów na pokładzie samolotu. Ponieważ dysponujemy drugim egzemplarzem samolotu, stosowne badania wpływu sygnału elektromagnetycznego na awionikę samolotu można wykonać samodzielnie w kraju. Nie bez znaczenia przy tym, było by zbadanie siły i specyfiki sygnału stacji bazowych telefonii komórkowej w Rosji w rejonie miejsca katastrofy. Warto pamiętać, że w świetle wypowiedzi pana Andrzeja Seremeta, o której pisze „Super Express” w tekście: „Telefony komórkowe zakłócały lądowanie Tu-154 M? Nowa hipoteza o przyczynach katastrofy pod Smoleńskiem” z 12 maja 2010r.”, włączone telefony komórkowe mogły mieć wpływ na przebieg ostatniej fazy lotu.

Ciekawe czy już opracowano w naszym kraju stosowne procedury wykluczające tego typu ryzyko?

4 komentarze

  1. Używanie telefonów na pokładzie szczególnie w czasie startu jest powszechne w LOTcie. Wynika to z beztroskiego zachowania polskich pasażerów którym nakazy i zakazy kojarzą się z systemem totalitarnym. Na zwrócona uwagę pasażerowi przez flight attendant pasażer odpowiada już, już tylko… Flight attendants powinni przejść przeszkolenie a linie lotnicze narzucić ostre przepisy dotyczące włączonych telefonów. Przede wszystkim w samolocie powinno się wykrywać wszystkie włączone telefony i laptopy i do czasu wyłączenia samolot nie startuje. Za opóźnienie i utratę slot time pasażer powinien zapłacić. A utratę Slot time kosztuje, czasem kilka tysięcy Euro.

  2. Zdjecie mogło przecież wykonane telefonem w tzw. ‘trybie samolotowym’ czyli nie musiał emitować ani odbierać żadnych sygnalow.

  3. tak jasne, bo starsze pokolenie wie co to jest przełączenie trybu w komórce 🙂 miej litość waść wstydu oszczędź

  4. Komórkowy, czy satelitarny
    Ważne osoby mają przy podróżach zagranicznych telefony satelitarne, tj. korzystające z pośrednictwa stacji znajdujących się na satelitach stacjonarnych (ok. 30 tyś. km nad ziemią) lub z grupy satelitów stale krążących nad ziemią na wys. ok. 100 – 160 km nad ziemią. Szczegółów technicznych nie znam, ale logiczne jest, że takimi telefonami posługują się Osoby Bardzo Ważne, korespondenci, szpiedzy i osoby bogate. A to dlatego, że sieć stacji telefonii komórkowej ma mały zasięg, zbliżony do promienia widoczności świetlnej. Dlatego widzimy wszędzie (głownie na wzgórzach), nie tylko w Polsce, co kilkanaście kilometrów maszty z różnymi antenami. Ale nie wszędzie sięga “zasięg” telefonów komórkowych.
    Telefony satelitarne mają wadę ceny i pewnego opóźnienia w transmisji pakietów danych cyfrowych. Rozmowy telefoniczne są często celowo zniekształcane (tzw. scrambling, używany już podczas II Wojny przez Churchila w rozmowach z różnymi podległymi jednostkami). Każdy dobry wywiad umie takie kodowanie rozszyfrować, choć może to zabrać trochę czasu.
    Co do korzystania z telefonów komórkowych podczas lotu, to popieram zdanie autora artykułu.

    Jeszcze jedno – rozmowa Prezydenta LK z bratem JK na pewno była podsłuchiwana i rozkodowana, bez względu na to, czy to była rozmowa komórkowa, czy satelitarna. Przwdopodobnie Prez. LK radził się brata, czy należy kazać pilotowi przebijać chmury, czy też lecieć zgodnie z regułami ruchu pasażerskiego (ryzyko zakazane!). Pilot nie mógł inaczej raportować trudności wynikajacych ze złej pogody, jak prosząc o podanie odpowiedniego dla Prez.LK lotniska zastępczego, do uzgodnienia z dysponenten rejonu lotniczego (Rosją). Dowodu nie ma, bo żaden wywiad się nigdy się nie przyzna do podsłuchiwania, ale logiczne rozumowanie jest bezwzględne. Nie ma wątpliwości o zapisanych słowach “Jeszcze nie ma decyzji”.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.