Taśmy rządzą

Stało się, ze względu na nieudolność państwowych struktur powołanych do zapewnienia bezpieczeństwa państwa, naszym krajem rządzą ujawniane przez nieznanych mocodawców taśmy, które dziennikarze publikują rzekomo w dobrej wierze.

We współczesnej Polsce można każdego przy pomocy taśm umoczyć, oblać gnojowicą i zmusić do publicznego tłumaczenia się, nawet jeżeli sprawa danej osoby bezpośrednio nie dotyczy i wywodzi się z podsłuchanych plotek.

Jest to działanie tak grubymi nićmi szyte, że po prostu widać w tym czyjąś manipulację. Nie ma znaczenia, kto tej manipulacji dokonuje, liczy się to że manipulacja się dzieje a jej ofiarami padają kolejne osoby, na wszystkim traci autorytet państwa.

Nie da się zrozumieć jak to jest możliwe, że można w tak prymitywny sposób zmusić rząd do podwójnego przetasowania swoich szeregów, a niektórych „bohaterów” taśm, chociaż nie popełnili przestępstwa do zakończenia działalności politycznej.

Czy w naszym kraju nie ma służb specjalnych? Czy w naszym kraju prokuratura jest tak bardzo niezależna, że działa tylko wtedy jak się jej chce? Czy w naszym kraju nie ma policji – zdolnej do prowadzenia prostego kryminalnego śledztwa, polegającego na wyśledzeniu, kto nielegalne materiały dostarczył dziennikarzom? Przypomnijmy, zgodnie z prawem chronione są dziennikarskie źródła informacji. Redakcja nie ma obowiązku podania źródła. Jednakże, jeżeli w sprawie jest stwierdzone przestępstwo lub jeżeli toczy się z oskarżenia prywatnego o np. ochronę dóbr osobistych, to Policja ma obowiązek dotrzeć do źródła przestępstwa, a jest to tożsame z ustaleniem źródła udostępnienia materiałów, następnie źródła ich pochodzenia itd.

Z zapowiedzi dość istotnego urzędnika rządu słyszeliśmy zapewnienie, że lada dzień dotrzemy publicznie do prawdy o aferze podsłuchowej, w tym znaczeniu że będzie wiadome kto prawdopodobnie zlecał i komu służą działania polegające na nielegalnym podsłuchiwaniu osób publicznych w znanej warszawskiej restauracji i prawdopodobnie paru innych miejscach.

Tymczasem krzywda już się stała, w przeddzień podejmowania ważnych decyzji dotyczących wielomiliardowych przetargów na uzbrojenie w Ministerstwie Obrony Narodowej, jego szefa oskarża się na podstawie ujawnienia podsłuchanej rozmowy, w której znany prawnik posługuje się plotką o rzekomą korupcję. Już młyny mielą, dzieje się, oskarżenia, domysły, koncepcje, zarzuty, pytania retoryczne, atmosfera nagonki. Nie trzeba wiele, żeby w naszym kraju zniszczyć wiarygodność człowieka w odbiorze publicznym. Fakty nie mają tutaj żadnego znaczenia, jest afera, to się piecze na niej tyle pieczeni ile się da radę.

Tak nie może funkcjonować żadne państwo, nawet takie w którym jego minister spraw wewnętrznych mówi coś o kupie kamieni. Nie chodzi o rozumienie spraw publicznych i np. chronienie ewentualnego przestępcy. W przypadku afer na najwyższym szczeblu – przy założeniu, że rzeczywiście minister odpowiedzialny za jakiś przetarg wziąłby łapówkę lub przyjął inną korzyść materialną, wcale nie jest powiedziane, że bardziej opłaca się państwu ściganie go. Być może bardziej opłacalne jest domaganie się od koncernu, który dopuścił się korupcji stosownego naprawienia krzywdy? Uwaga mówimy o interesie państwowym – tutaj kwestia prostego rozumienia Kodeksu Karnego nie może znajdować zastosowania na poziomie zwykłej analogii czy czegokolwiek. Najpierw ocena interesu państwa, potem kodeksy i inne – dowolne działania. Jeżeli ktoś się zapyta dlaczego i czy można skłamać lub popełnić przestępstwo w interesie państwa odpowiedź brzmi – jeżeli trzeba to nawet trzeba dokonywać szczególnej interpretacji, ale zajmują się tym odpowiednie struktury, których kluczową kompetencją jest tajność. Jeżeli one nie potrafią osłonić i otoczyć ministra opieką, tak żeby nie ponosił on konsekwencji prawnych wynikających ze szczególnej interpretacji faktów, to tym gorzej dla państwa.

Nad naszymi głowami toczy się gra znaczonymi kartami, czy też raczej taśmami. Niestety wszystko na to wygląda, że nasze państwo w atmosferze przedwyborczej przegrywa tą walkę. To bardzo źle wróży na przyszłość, zwłaszcza, jeżeli sympatie polityczne lub nawet tylko koniunkturalne nagrywających i rozpowszechniających byłyby ściśle ulokowane w ławach opozycji.

Wniosek z całej afery jest banalny – demokracja chroni się sama swoją przejrzystością przed tego typu atakami, jednakże potrzebuje ona swojej tarczy, tą rolę pełnią podległe rządowi mającemu mandat demokratyczny służby specjalne i inne struktury państwowe powołane do dbania o bezpieczeństwo. Na przykładzie tej afery trzeba zapytać – gdzie one są?

One thought on “Taśmy rządzą

  • 8 lipca 2015 o 17:42
    Permalink

    Dla przeciętnego, czyli logicznie myślącego Polaka te taśmy to żaden news, oczywiście nie mówię o takich szczegółach jak np…. kamieni kupa.
    Kowalski/Nowak odpowiadają sobie we własnym zakresie co stało się z Polską gospodarką w ciągu ostatnich lat, kupowanie szmelcu a szczególnie wojskowego z krajów zachodnich to dalszy drenaż polskiej gospodarki, scenariusz na przyszłość też nietrudno przewidzieć.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.