Cząstkowe wnioski z wojny w Górskim Karabachu

Bayraktar_TB2_Runway By Bayhaluk – Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=53447052

Cząstkowe (taktyczne) wnioski z wojny w Górskim Karabachu będą przez dość długi czas promieniowały na kierunki rozwoju myślenia o wojskowości. Czas klasycznego prowadzenia wojny, w oparciu o siłę żywą używającą sprzętu wojskowego w sposób konwencjonalny już minął. Liczą się działania, które wykorzystują przewagę techniczną, pozwalając na niwelowanie przewagi nieprzyjaciela w terenie.

Widać to wyraźnie w górach Karabachu, jest to teren niewielki, ale niesłychanie trudny do prowadzenia wojny. Ponieważ obie strony mają obronę przeciwlotniczą i bardzo ograniczone lotnictwo, jego użycie było z założenia ograniczone. Azerbejdżan do przełamania ormiańskiej obrony wykorzystał na masową skalę drony bojowe i co ciekawe improwizowane drony bojowe (AN-2).

Użycie dronów wytworzyło warunki do przewagi taktycznej – lokalnie, w wielu miejscach niezbędnych do przełamania ormiańskiej obrony. Drony wykorzystywane są do kierowania ogniem artylerii, klasycznej obserwacji wojsk przeciwnika (zdobywania informacji) oraz bezpośredniego rażenia celów. Na tych głównych polach, drony spisują się doskonale. Przeszkodą jest generalnie tylko pogoda, która istotnie ogranicza skuteczność użycia dronów kierujących się na cele poprzez kanały wizyjne z korekcją w czasie rzeczywistym dokonywaną przez człowieka.

Strona azerska używa na masową skalę stosunkowo prostych konstrukcji tureckiej, które nie są szczególnie zaawansowanymi statkami powietrznymi. Nieco bardziej zaawansowane drony izraelskie, służą głównie jako systemy obserwacyjne. Widzimy w mediach – filmy publikowane przez obie strony, przy czym Azerbejdżan publikuje bardzo dużo filmów pokazujących bezpośrednie ujęcia z dronów dokonujących ataków, w tym z amunicji krążącej, jak i dronów posługujących się efektorami. Są to bardzo widowiskowe ujęcia, pokazują przewagę prowadzenia wojny z powietrza i dają możliwość prawie dotknięcia śmierci, bo kamery termowizyjne nagrywają ludzi w pobliżu celów.

Ormianie są w trudnej sytuacji, ponieważ nie mają skutecznej obrony przeciwlotniczej, pozwalającej na rażenie dronów na średnich i bliskich odległościach. Nie mają również skutecznych systemów WRE, pozwalających na zakłócenie komunikacji pomiędzy dronem a operatorem. Dopiero po mniej więcej tygodniu wojny, wprowadzili na szerszą skalę pasywne maskowanie własnych obiektów, ale to jest trudne w części terenu, zwłaszcza wobec sprzętu ciężkiego, który porusza się drogami – wszystkim dobrze znanym. Nie wiadomo jak z rozpoznaniem dronów, co prawda Ormianie mają odpowiednie środki wykrywania radiolokacyjnego, ale ich używanie w warunkach silnej presji przeciwnika – jest bardzo ryzykowne. W konsekwencji są skazani na stałe ograniczenie aktywności ze względu na stałe zagrożenie z powietrza.

Nasza armia jest w podobnej sytuacji. Nie mamy własnych dronów rozpoznawczych, a dronów bojowych nie mamy prawie wcale. Jeżeli chodzi o WRE – to jedna wielka niewiadoma, tutaj nie można przesądzać. Rozpoznanie tego co lata mamy na niezłym poziomie, ale nie wiadomo jak z informowaniem pododdziałów o zagrożeniu.

Obrona przeciwlotnicza w naszym kraju w zasadzie nie istnieje. To co mamy, jest bardziej pomyślane na walkę ze śmigłowcami, niż z mniejszymi dronami. Potrzebujemy bardzo szybko wyposażyć Wojska Lądowe, w systemy OPL, które pozwolą automatycznie zwalczać drony na średnich i krótkich odległościach. To jest do zrobienia krajowymi możliwościami, mamy radary, mamy kamery termowizyjne, jesteśmy w stanie napisać oprogramowanie, do tego nie brakuje wielu typów broni lufowej.

Zanim jednak do tego dojdzie, jesteśmy w stanie wdrożyć na masową skalę trzy elementy, które mogą w ogóle przeważyć o zdolności do prowadzenia wojny naszej armii, w warunkach dużej ilości dronów przeciwnika. Przede wszystkim potrzebujemy środków pozoracji pola walki. One są w stanie przesłonić widok przedpola, jak i pozycji własnych w momencie, kiedy dostajemy informację, że pojawią się drony. Mówimy o wszelkiego rodzaju środkach, które w procesie spalania, generują ciepło, dym, są w stanie emitować tego duże ilości, pozwalające na przesłonięcie strefy dyslokacji np. miejsca postoju artylerii.

Równolegle potrzebujemy wszelkiego rodzaju środków imitacji pola walki, to jest urządzeń i makiet, które wyglądają i zachowują się jak prawdziwy sprzęt wojskowy. Co więcej, które emitują taki ślad elektromagnetyczny i cieplny, jaki emitują prawdziwe jednostki bojowe wraz ze sprzętem. Nasz przemysł oferuje dość dużą ilość makiet np. czołgów lub pojazdów, które mogą bardzo skutecznie pomóc na polu walki, wywołując zainteresowanie przeciwnika. Wiadomo, że rażenie takich celów – po pierwsze pokazuje nam, gdzie jest przeciwnik, a po drugie pozbawia go drogich efektorów. Jest to szczególnie ważne w pierwszej fazie konfliktu, gdy strzela się tym, co jest najlepsze i najdroższe, żeby zdobyć przewagę.

Trzecim elementem jest maskowanie, w tym maskowanie aktywne. Wszystkiego od siły żywej, po sprzęt – budowany, jeżeli to możliwe z wykorzystaniem standardowych konstrukcji, powodujących, że wszystko z pewnej odległości wygląda prawie tak samo. Niezwykle istotne jest umundurowanie i oporządzenie Żołnierzy, pozwalające im na funkcjonowanie w warunkach wszędzie obecnej termowizji. Mamy w tym zakresie istotne zdolności produkcyjne, dlatego niemożliwe do pojęcia jest organizowanie przetargów, w których wygrywają przedsiębiorcy oferujący „tańsze” umundurowanie z Chin. Kraj musi zachować zdolność pełnej niezależności w zakresie produkcji uzbrojenia podstawowego i umundurowania. Bez tego w ogóle dajmy sobie spokój i nawet, nie udawajmy, że komuś chodzi na serio o państwo.

20 thoughts on “Cząstkowe wnioski z wojny w Górskim Karabachu

  • 18 października 2020 o 04:51
    Permalink

    Mnie zadziwia naiwność pana redaktora.

    W Adze naszego kraju to zlepek ludzi zakompleksionych, nie tyle niskich, co zwyczajnie małych z pomysłami na potężne budynki mające zaspokoić ich samych oczekiwania, pomniejszyć kompleksy, uwydatnić jakąś rzekomą wielkość z małości, by o niej mówiono: “byli zbawcami narodu”.

    Gdzie ta naiwność(?) Pan redaktor Krakauer ma skłonność do zabawy żołnierzykami, taplania w odrealnionej rzeczywistości militarnej i do snucia jakiejś polskiej potęgi obronnej. W rzeczywistości jesteśmy krajem pozbawionym zdolności produkcyjnej, krajem którego żołnierze nie potrafią obrać w jednostce wojskowej ziemniaków i krajem ze szlabanem za którym stoi ochroniarz z firmy X, emeryt w dodatku. Generalnie w tym kraju rozwalone jest już dosłownie wszystko, ale pan redaktor marzenia ma niczym dziecko z rodziny patologicznej, które doświadcza magii Świąt, choinki, Mikołaja i wstążeczki.

    Najbardziej zadziwia mnie akapit od: “obrona…” do “…lufowej”. Ja bym tam jeszcze dodał, że tymi całymi systemami steruje Żwirek i Muchomorek.

    Panie redaktorze…, budowanie siły (rzecz jasna w Europie, nie USA) opiera się na wysokiej jakości systemie edukacji, krzewieniu wzajemnego poszanowania, uczeniu współpracy z krajami ościennymi, zapobieganiu konfliktom, budowaniu elity intelektualnej, rzemiosła, wspierania systemu mistrz–>uczeń czy budowaniu poczucia odpowiedzialności, długoterminowej wizji państwa i poszanowaniu tego, co udało się zbudować dotychczas. Bardzo istotne jest, aby szanować historię własnego kraju niezależnie od tego jaka ona jest, uczyć prawdy nie tylko o osiągnięciach, ale i grzechach i uczyć ich akceptacji, bo przecież mądry naród na błędach się uczy. Mądry gospodarz nauczy naród pokory, poszanowania osiągnięć niezależnie od opcji politycznych i kart historii, połączy, a nie podzieli. Nauczy też, żeby szanować ludzi mądrych, nie wysyłać ich na powstania, bo po nim nie będzie miał kto budować. Inżynier, profesor, doktor czy laborant nie jest od tego, aby walczyć za kraj, aby unosić broń na ramię, krzyczeć “Chwała bohaterom, wroga rżnij!”, bo przegra, bo to nie jego rola, bo po okrzyku zapewne musi nadejść siła z zewnątrz, by… pomóc, a potem wzbudzać kolejne kompleksy, wrogość, knucia.

    To, co Pan proponuje, to zabawa w żołnierzyki. Zaspokajanie skutków.

    To tyle.

    Nie ma Pan prawdy, redaktorze.

    Odpowiedz
    • 18 października 2020 o 06:27
      Permalink

      Tak piszą słabi i zdrajcy.

      Odpowiedz
    • 18 października 2020 o 10:05
      Permalink

      Autor tego artykułu po prostu sie “spisił” widać, że nie słuzy mu ta władza w pisaniu prawdy, a kiedys było inaczej!.

      Odpowiedz
    • 18 października 2020 o 15:47
      Permalink

      @Grzegorzu

      Sz. Krakauer nie jest aż tak naiwny, ale jego felietony mają pobudzać myślenie, więc nie mniej do niego pretensji.
      Sam widzisz, jak zostałeś pobudzony do myślenia, które oceniam 100/100. A ten akapit “Panie redaktorze…” nadaje się do rozesłania wszystkim nawiedzonym, aby zrozumieli swoje błędy. Aczkolwiek, większość zapewne tego wpisu nie zrozumie, jak niejaki @WPK, “patriota” od siedmiu boleści stojący po stronie sił okupacyjnych.

      Odpowiedz
      • 18 października 2020 o 17:48
        Permalink

        Z tym gościem panie @Miecławie nie bardzo jest o czym dyskutować. Jak takiemu wytłumaczyć, że słabość to kruche kolana po pielgrzymce? Nie da się. Już pani Tokarczuk (zresztą prawie moja sasiadka) pisała, ż źdzbłem trawy nie da rady otworzyć zamka.

        Wracając do pana redaktora, być może chodzi o wymasowanie umysłów, rozumiem to. No to się udało. Nie mam do tego stylu pretensji bo tak czy siak dyskusje tutaj są świetnie i na wysokim poziomie. Braknie rzecz jasna emocji i braku opanowania Krzyka58, ale poradzimy sobie. Na pewno podgląda 🙂

        pozdrawiam

        Odpowiedz
    • 18 października 2020 o 17:21
      Permalink

      Ruski portal piszący dla ruskich zdrajców. Sami zdrajcy tutaj, capi onucami na 100 km od was! Zdrajcy!

      Odpowiedz
      • 18 października 2020 o 23:33
        Permalink

        Odkąd czytam ten portal nie trafiłem na żaden felieton szkodzący interesom Polski. Pokaż mi chodź jeden taki? Nie ze wszystkim się zgadzam, dlatego czasami ostro krytykuję, ale zawsze w dobrze pojętym interesie narodowym, nigdy obcym.
        Natomiast słuchanie rozkazów z Watykanu jest poddaństwem obcej religii. Oto poziom namiestników:
        https://demotywatory.pl/5029167/Krysztaly-I-tak-bylo-zawsze

        Ale całkowicie zgadzam się i popieram z najnowszej encykliki Papieża Franciszka to stanowisko:

        “Nieświęte prawo własności”
        “Dziś będę miał niewiele roboty z pisaniem komentarza, gdyż większa jego część będzie składać się z cytatu. I zagadki: kto to napisał?
        „Świat istnieje dla wszystkich, ponieważ my wszyscy, istoty ludzkie, rodzimy się na tej ziemi z taką samą godnością. Różnic koloru, religii, zdolności, miejsca pochodzenia, miejsca zamieszkania oraz wiele innych nie można przedkładać lub wykorzystywać do uzasadnienia przywilejów dla niektórych, kosztem praw wszystkich. Dlatego też jako wspólnota jesteśmy zobowiązani do zapewnienia, aby każdy człowiek żył godnie i miał odpowiednie szanse pełnego rozwoju. (…)
        Zasada wspólnego używania dóbr stworzonych przez wszystkich jest „pierwszą zasadą całego porządku społecznoetycznego” i jest to prawo naturalne, pierwotne i pierwszorzędne. (…) Prawo do własności prywatnej może być uznane jedynie za wtórne prawo naturalne i wywodzi się z zasady powszechnego przeznaczenia dóbr stworzonych, co ma bardzo konkretne konsekwencje, które muszą znaleźć odzwierciedlenie w funkcjonowaniu społeczeństwa. Często jednak zdarza się, że prawa wtórne stawiane są ponad prawa priorytetowe i pierwotne, co sprawia, że nie mają one żadnego praktycznego znaczenia”.
        To fragment ostatniej encykliki papieża Franciszka „Fratelli Tutti” (o braterstwie i przyjaźni społecznej) z tak mocnym wskazaniem podrzędności statusu własności prywatnej.”
        https://trybuna.info/swiat/nieswiete-prawo-wlasnosci/

        Szkoda tylko, że Polscy Biskupi o tym nie mówią a kler milczy na mszach, jakby makiem zasiał.

        Odpowiedz
        • 19 października 2020 o 19:22
          Permalink

          Ale kómunista tyn Franciszek, jeśli tak mówi, ba… nawet pisze!?

          Odpowiedz
          • 20 października 2020 o 10:52
            Permalink

            On tylko ratuje religię i Watykan przed kompletnym upadkiem, w jego komunizm nie wierzę. Jak nie upadną, to po nim przyjdzie następny papież sługa kapitału i możnych tego świata. Tam wyższego poziomu człowieczeństwa nie uświadczysz i liczyć na to nie można, że wprowadzą do doktryny teologię wyzwolenia. Wszystkie tego typu encykliki papieskie powstawały pod przymusem zmian społecznych, nigdy z inicjatywy samego papieża i Kościoła.

  • 18 października 2020 o 06:15
    Permalink

    My nawet takich dronów nie mamy.

    Odpowiedz
  • 18 października 2020 o 09:24
    Permalink

    Ciekawy artykuł.

    Mamy drony, nawet są oferowane przez prywatnych producentów (składaczy), np. do obserwacji osób “przebywających na kwartannie”.

    Spotkałem się z taką “ofertą” kilka miesięcy temu …

    Ludzie chwytają się różnych sposobów na zarobek.

    Czyli nie jesteśmy taką “dronową pustynią”.

    Ważne jest jeszcze przekonać do dronów oficerów “pancerniaków”, którzy dominują w dowodzeniu naszego wojska.

    Nic tylko atak – jak na Wzgórza Seelow w drodze na Berlin w 1945 roku …

    Taką mamy rzeczywistość.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 18 października 2020 o 13:47
    Permalink

    Niedawno szalał wicher i np. w powiecie kołobrzeskim nie było prądu w wielu wioskach. W warunkach nawet nie wypowiedzianej wojny ale tylko w warunkach np. kontrsankcji, cały kraj solidaruchów cofa się do średniowiecza. Po długim drażnieniu Rosji może to trwać dwa lata, aż prorosyjskie siły przejmują władzę i ustanawiają porządek pozwalający prostemu człowiekowi żyć. Ale koszty przywrócenia pomników na należne im miejsca trza będzie ponieść. Aktywistów IPN ukarać. USA nawet nie mrugną, chociaż będą siać propagandę jak zawsze i idiotom w naszym kraju to się będzie podobać. Ale i tak nigdzie nie napisano, że 40 mln ludzi nie może iść w przepaść. Właśnie to się dzieje dzięki solidaruchom.

    Odpowiedz
  • 18 października 2020 o 13:50
    Permalink

    Wniosek: bezpłodne są dywagacje na temat dronów. Uderzenia na linie energetyczne rzucą kraj solidaruchów na kolana.

    Odpowiedz
    • 18 października 2020 o 15:40
      Permalink

      @daniel

      Solidaruchy na kolanach to już są i pozostaje im tylko się modlić, aby naród jeszcze w ciemnocie utrzymać jak najdłużej, bo inaczej ich władza pryśnie jak te mity którymi żyją, a zachodni mocodawcy i siewcy demokracji ostro za mordę ich trzymają, coby zwrot inwestycji nastąpił. Te ostentacyjne modlitwy jednych i bajanie o liberalnej wolności drugich oraz ich wspólna wiara w zbawczą rolę kapitalizmu i zachodniej kultury – to jest ich kompletny upadek moralny i cywilizacyjny.

      Huta ma być wygaszona, przecież to jest doskonały symbol ich upadku, całej tej styropianowej pseudo-inteligencji na uczelniach oraz Kościoła dającego im błogosławieństwo.
      https://wiernipolsce1.wordpress.com/2019/11/15/koniec-kombinatu-w-nowej-hucie-krzyz-zwyciezyl/

      Jakiekolwiek uderzenie w jakieś tam linie energetyczne czy inną tzw. infrastrukturę krytyczną rzuca ich po prostu na mordę i leżenie krzyżem. Tylko co z nami, uczciwymi Polakami? 🙁

      Odpowiedz
      • 18 października 2020 o 17:58
        Permalink

        miecław: “uczciwi Polacy” wybrali sobie do władzy iddddw, odddddw, zddddddw, obcych addddw, zdddddi i pdddddów. Tak więc ci, ci wybierali, oberwią. Wybrali źle, więc dwa obecne pokolenia będą mieć źle (mam na myśli ludzi w wieku od zero do pięcdziesięciu lat.) A kto nam wypłaci emerytury, to nie wiem. Chyba nikt. We właściwym czasie nie postąpiliśmy słusznie, to znaczy czegoś zaniechaliśmy – sprzeciwu zbrojnego jak np. ludzie na Donbasie. Nie ma usprawiedliwienia. To, żeśmy nie głosowali na wyż wymienionych – to było za mało, aby powstrzymać upadek.

        Odpowiedz
        • 18 października 2020 o 23:15
          Permalink

          @daniel

          Z natury jestem pacyfistą, więc myślę odwrotnie. Gdyby w Polsce zrobiono wtedy wojnę domową, byłoby wiele niepotrzebnych ofiar, a oni chodziliby w glorii chwały wspomagani przez zachód. A tak sami się wykończą, zaś zwykli Polacy biednie bo biednie ale sobie poradzą, jak chłopi pańszczyźniani w I RP. Szlachta praktycznie wykasowała swoje geny, a my jako potomkowie chłopów sobie żyjemy i nasi przodkowie całkiem niezły system Polski Ludowej stworzyli. W III RP też jakoś dajemy radę, trudno taki los, ale nie mamy bratniej krwi na rękach, to jest najważniejsze, a oni mają na sumieniu biedę i degenerację Polaków oraz krew samobójców.

          Trzeba tylko więcej świadomości ludu, co komu zawdzięczają i z jakiej klasy społecznej pochodzą, co z nimi zrobił styropian z Kościołem na skutek braku ich świadomości i chciwości. Tyle i aż tyle, a styropian się długo nie utrzyma, bo młode pokolenia mają już wiedzę komu zawdzięczają brak perspektyw. Jak dożyję starości będę się spokojnie przyglądał, jak obalane są mity i pomniki obecnie rządzących.

          Odpowiedz
  • 18 października 2020 o 17:19
    Permalink

    Czyli trzeba zgromadzić dużo opon, nafty i słomy żeby to podpalać jak trzeba – po trochu, dzięki czemu przesłonimy niebo dla ruskich dronów.

    Odpowiedz
  • 18 października 2020 o 18:49
    Permalink

    Wniosek z tej wojny jest prosty: nasz MON działa doskonale, ponieważ proponuje remont wielu celów dla dronów – BWP i T-ciaki!

    Odpowiedz
  • 18 października 2020 o 19:37
    Permalink

    Pewne jest jedno – to wojna w której Turcja chce mieć ciągłość terytorialną odcinając Armenię od jedynego neutralnego wobec niej kraju – Iranu.

    Odpowiedz
  • 20 października 2020 o 00:37
    Permalink

    @d33
    No wlasnie nikt tu nawet nie wspomnial o wysoko haniebnej roli Turcji, ktora sie w okropnie agresywny aposob awantureje w calym regionie, prowokuje na morzu Francje, ktora probuje wesprzec wiecznie atakowana przez Turcje Grecje, ostatnio idzie o rzekomo zloty razu ma dnie morskim i wogole T. pragnie rozpetac 3WS i to z uwagi na zaspokojenie tylko wlasnej proznosci i odciagniecia masywnych defraudacji ich szefa, ktory mierzy miara sultana, choc nim nie jest, robi rozpierdalanke w Syrii, Iraku,Libii i miesza w Libanie, swoim licznie po calej UE rozsianym krajanonom zakazuje mowic w jezyku panstwa w ktorym mieszkaja, zakazuje asymilacji i integracji i nakazuje stosowanie prawa islamskiego/ kalifatu, zaczyna byc niebezpiecznie, moze byc, ze jak sie we Francji zdenerwuja to moze bombka poleciec na T.,zreszta we Francji 3 dni temu zostal pewien nauczyciel zgladzony przez obciecie glowy, prosze tu nie ludzic sie jakims przypadkiem lecz sila, jaka T. i inni podobnie, anarchicznie myslacy, ktorych mnostwo juz w kazdym kacie UE tylko wzmacnia do przeksztalcenia porzadku w kalifatyczny, ten Konflikt w Gorskim Karabachu jest tego dowodem, przypominam, ze 1914 T.dopuscila sie w stosunku do chrzescijanskiej Armenii zbrodni ludobojstwa….

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.