Polityka

Tak, mamy niemrawy rząd – ale co z tego?

 Do peletonu narzekaczy na obecny rząd dołączył w sposób jednoznaczny, zdecydowany i nieodwracalny pan Władysław Frasyniuk. Jeżeli bowiem biznesmen twierdzi, że nie powierzyłby swojej firmy do prowadzenia politykowi – to dlaczego my mamy powierzyć im państwo?

Rzeczywiście nasz rząd „szału nie robi”, premier sam się przyznał, że nie ma wizji rozwoju, interesuje go stabilizacja w trudnych czasach rozumiana jako polityka ciepłej wody w kranie. Ministrów dobrał odpowiednio – technokratów, celebrytów i zauszników. Potrafili go totalnie ośmieszyć w kwestii memorandum gazowego, no bo przecież dalej nie ma służb specjalnych z prawdziwego zdarzenia, które byłyby w stanie przedstawić cokolwiek wyprzedzająco – jakiś scenariusz działania, podejmowania decyzji i go zrealizować wariantowo wedle poleceń politycznych.

Wydawanie pieniędzy unijnych – inwestowanie wyszło jak wyszło. Nigdzie w kraju nie udało się oddać jednego fragmentu drogi między dwoma miastami. O liniach kolejowych po prostu zapomniano – lobby drogowe (zgadnijcie państwo jaką firmę ma pan Frasyniuk) zrobiło swoje – Polska jest krajem dla posiadaczy samochodów – reszta może co najwyżej liczyć na autokary. Wszystko się nie udało, a do tego jak zawsze grozi nam powódź – po prostu obraz totalnej masakry i bezhołowia ze śpiącym premierem i wicepremierem nie rozumiejącym tekstu czytanego…

Jednakże na te wszystkie zarzuty odpowiedzmy pytaniem – ALE CO Z TEGO?

Przecież prawie każde niemieckie dziecko jeszcze do połowy lat 80 tych XX wieku było uczone w szkole na lekcjach historii, że Polska jest krajem sezonowym, jeżeli nawet nie w szkole to mogło to usłyszeć od babci. Niestety jest w tym wiele prawdy – po prostu to wszystko tutaj nie ma znaczenia, obyśmy syci byli. Jesteśmy ludnością na terytorium historycznie pojmowanego państwa polskiego, które przeminęło – dawno się skończyło i nigdy przy takim nastawieniu ludzi nazywających się Polakami nie powróci.

Po prostu nie oszukujmy się! Popatrzmy na to tak jakie to jest nie mamy państwa i koniec. Więc co z tego, że nie mamy rządu, czy też tenże nie działa – nie tylko tak jak powinien, ale w ogóle ma problemy ze wszystkim. Bo nawet tortem mu w sędziów rzucają i sprawcy nie są natychmiast aresztowani przez policję. Tak, oto już dowód ostateczny na pozorność i faktyczne nie istnienie naszego państwa. Można się w tym utwierdzić, jeżeli ktokolwiek otrzymuje rentę – wystarczy popatrzeć na jej wysokość – no bo niby czym jak nie eutanazją ma być jej wysokość (przeciętnie około 700 zł)?

Nie pozostaje nam nic innego jak tyko udać się na pobliskie pole i wykopać sobie dół grobowy w kształcie szczeliny przeciwlotniczej, w tym dole potem położyć się na gołej ziemi twarzą w dół i poczekać aż zmądrzejemy i przestaniemy słuchać idiotów, debili, kłamców, prowokatorów i osoby, które chcą przez obrzydzenie rzeczywistości przejąć władzę nad naszą wolnością. Potem warto wrócić do domu i popatrzeć na sprawy takimi jakimi one są.

Po pierwsze to że sędzia po rozprawie dostała tortem w głowę – ma prawo się zdarzyć, nie takie numery się zdarzają o czym wie każdy sędzia zwłaszcza w najbardziej wrażliwych „społecznie’ wydziałach jak ubezpieczeń społecznych. Po drugie lepiej mieć ciepłą a nawet letnią wodę w kranie niż chodzić po tą wodę do studni lub beczkowozu. Szczególnie zimą jest to niekomfortowe w naszym klimacie. Po trzecie – nie da się zbudować drogi od miasta do miasta, ponieważ drogi już istnieją a przy nich przeważnie coś stoi – stąd przebudowa, rozbudowa i budowa musi uwzględniać lokalne warunki. No chyba, że przed ekipą budowlaną puścimy batalion czołgów? Po czwarte Donald Tusk rzeczywiście sprawia wrażenie niemrawego i źle dobiera sobie współpracowników, jednakże patrząc obiektywnie – to najlepszy premier w historii polskiej transformacji po 1989 roku. Zadecydowali o tym ludzie powierzając mu powtórnie mandat wyborczy.

Jesteśmy krajem, który przez ostatnie 300 lat miał poważne problemy z niepodległością i z samodzielnym rządzeniem się – ponieważ mieliśmy nad sobą obcych władców lub ich lokalnych przydupasów. Obecnie rządzimy się sami i każdy kto miłuje ojczyznę jest w stanie zrozumieć, jaki olbrzymi dystans pokonaliśmy od 1989 roku – bez ofiar, co w historii ostatnich 300 lat to jedno z największych osiągnięć naszej państwowości. No ale jak nie ma trupów, nie ma pełnego totalnego zniszczenia – to nic się nie dzieje, nie ma czego odbudowywać – nie jest normalnie.

Słońce świeci, w kranie ciągle pomimo ultra drogiego gazu z Rosji jest ciepła woda, komunikacja miejska funkcjonuje a zalany tunel w Warszawie osuszą. Co więcej – po Tusku nastanie ktoś kolejny i wówczas znowu będziemy narzekać. Tak tutaj mamy – taka jest nasza specyfika.

Dlatego warto przypomnieć: „10 rzeczy które może zrobić każdy, żeby nasz kraj był trochę lepszy

I nie ma narzekania że śmiejemy się jak „głupi do sera” od nastawienia i zdolności do pragmatycznego oglądu rzeczywistości zależy więcej niż nam się wydaje.

3 komentarze

  1. Stach Głąbiński

    Niezależnie od mającej rzeczywiste podstawy krytyki rządu, należy zwrócić uwagę na inną, istotną przyczynę niskiej sprawności państwa polskiego. Mam na myśli sejmowładztwo, jak to już przed 1926 rokiem określano nadmiar ingerencji sejmu w zarządzanie krajem. Od rządzenia jest rząd, a rolą sejmu jest ustalanie ogólnych zasad i kontrola. Szczegółowość ustaw uchwalanych przez sejm paraliżuje działalność administracji. Sytuacja zbliża się do stanu, który w 1926 roku sklonił Piłsudskiego do puczu.

  2. nieposłuszny_miś

    Doskonały artykuł. Na czasie.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.