Ta elita nic nam już nie zaproponuje, jedynie bezalternatywność trwania!

Ta elita nic nam już nie zaproponuje, jedynie bezalternatywność trwania przy dotychczas uznawanych za dogmaty teoriach życia społecznego i politycznego. Czyli kredyt, praca na umowach śmieciowych, obietnica niby emerytury, teoretycznie darmowa opieka zdrowotna, brak możliwości stania się właścicielem własnego mieszkania, w najlepszym razie kredyt hipoteczny na całe życie, dziecko jako przywilej itd.

Obecny model społeczeństwa i gospodarki zakłada jako nadrzędny dogmat ochronę własności, prawo do jej kumulowania a w ostateczności – zawsze i wszędzie – prymat obowiązku wywiązania się ze zobowiązań finansowych za wszelką cenę, nawet jeżeli nie ma się praktycznie żadnych gwarancji zatrudnienia, a uzyskiwane dochody są niższe od przeciętnych kosztów utrzymania.

Widocznym efektem funkcjonowania systemu jest emigracja około 5% populacji oraz nienarodzenie się co najmniej połowy pokolenia, a właściwie już dwóch kolejnych pokoleń. Oczywiście są też i pozytywne strony, o których nie można zapominać. Wielu Polakom się poprawiło, poprawiło się tak bardzo, że stanowią istotną podporę dla funkcjonującego systemu z własnej woli i w pełni przekonani o służeniu dobrej sprawie. Realia się niestety o wiele bardziej złożone, albowiem nie wykształciła się klasa średnia, chyba że za takową zaczniemy uważać uprzywilejowanych przez system emerytów z grup szczególnych – po okresie stosunkowo wysokich zarobków mogących liczyć na pewne i stabilne wypłaty stosunkowo wysokich świadczeń emerytalnych. Tylko te osoby są beneficjentami systemu, ich statusu nie osiągną nawet następcy, ponieważ właśnie modyfikujemy ledwo zmieniony system emerytalny. Skutkiem zmian będzie ogólne obniżenie wypłacanych świadczeń dla osób, które już odchodzą na emerytury, a nie zaliczają się do tzw. starego portfela.

Ten problem oczywiście już nikogo nie interesuje, o dziwo nawet nie interesuje ekonomistów, dla których przecież coś takiego jak pobyt gospodarstw domowych to kamień węgielny rozwoju gospodarczego. W naszych realiach ma to jeszcze to znaczenie, że wraz ze starzeniem się społeczeństwa, siła nabywcza starszego pokolenia będzie decydowała o kierunku rozwoju gospodarki i państwa w ogóle. Jeżeli dopuścimy do pauperyzacji milionów Polaków, to strach się bać tego, kogo wybiorą oni w wyborach za 20 lat.

Transformacja trwa już 24 rok, to bardzo dużo czasu. Wytworzyła się elita, która zdążyła się nasycić na prywatyzacjach, kontraktach i eksploatacji rynku. Jednakże jej dalszy byt zależy od rozwoju klasy średniej, której siła nabywcza jest kluczowa dla rozwoju gospodarczego i społecznego państwa – to właśnie w tej grupie społecznej powinno się sprzedawać najwięcej samochodów, mieszkań, wycieczek itd., jak również w tej grupie powinno rodzić się jak najwięcej dzieci. Tymczasem tak się nie dzieje, ponieważ nożyce dochodowo-kosztowe, czyli relacja pomiędzy tym co przeciętnie Polacy zarabiają od tego co przeciętnie mogą kupić – jest porażająca. Koszty życia codziennego tzw. opłaty kładą na łopatki każdą rodzinę, w której wydarzy się jakiekolwiek nieszczęście. Większość ludzi żyje po prostu z dnia na dzień, tygodnia na tydzień czy też od wypłaty do wypłaty – robiąc opłaty, a następnie dzieląc resztę środków przez ilość dni jaka pozostała do kolejnej wypłaty, z nadzieją że nie będą chorować, a buty lub płaszcz wystarczą na kolejny sezon.

Gospodarka została sprzedana i zlikwidowana, czy też zrestrukturyzowana. Branża wytwórcza wymaga olbrzymich nakładów, dostępu do rynków zbytu, technologii, surowców, to wszystko jest w zgliszczach poza nielicznymi przypadkami dobrze mających się przedsiębiorstw i szeroko rozbudowanym podwykonawstwem w obcych łańcuchach logistycznych. W konsekwencji nie ma pracy, jeżeli jest – to jej atutem są niskie pensje dla Polaków, co przyciąga zagranicznych inwestorów. W usługach także nie jest lepiej, cała turystyka to branża niskich dochodów i ze względu na nasz klimat branża raczej sezonowa. Sektor małych i średnich firm, będący podstawą gospodarki i rynku pracy – jest traktowany już chyba gorzej niż za czasów okupacji. System podatkowy czyni z przedsiębiorców potencjalnych przestępców, poza tym jesteśmy chyba jednym z niewielu krajów świata, gdzie za przywilej prawa do prowadzenia działalności gospodarczej, trzeba co miesiąc płacić haracz, będący w istocie jedną ze składowych podatku pogłównego – zwany składką na ZUS. Państwa nie interesuje, czy przedsiębiorca te pieniądze rzeczywiście zarobi, czy nie! Musi zapłacić, jeżeli nie zapłaci to ma dług, a długi to państwo umie ściągać jak chyba żadne inne.

Marzenia o gospodarce opartej na wiedzy, innowacjach, nowych przemysłach itd., to w najlepszym wypadku miejsca pracy dla 10% populacji i może drugich 10% w obsłudze. Mówimy o najlepszym wariancie, czyli takim scenariuszu rozwoju, gdzie uda się taką gospodarkę zbudować. Powstaje jednak pytanie – co z resztą społeczeństwa? Z czego ma czerpać dochody cała reszta? Czy dochody grupy uprzywilejowanej wystarczą na obciążenie ich podatkami umożliwiającymi redystrybucję dochodu narodowego dla najuboższych?

Na to wszystko nakłada się ciężar długu publicznego, który będzie wyzwaniem dla przyszłego okresu. Ta okoliczność powoduje bezalternatywność aplikowanego nam scenariusza, albowiem nie będzie większych pieniędzy na rozwój poza środkami europejskimi, gdyż nade wszystko będziemy musieli utrzymać zdolność spłaty zadłużenia. Bez tego zawali się system wypłacania świadczeń społecznych (w tym emerytur) a bez tego upadnie popyt i gospodarka zamrze – zmniejszając ilość generowanych podatków. W efekcie nie będzie czym spłacać już zaciągniętych kredytów. Ot taki sobie model rozwoju przyjęliśmy, sami na własne życzenie stając się zakładnikami ekonomicznymi naszych właścicieli.

One thought on “Ta elita nic nam już nie zaproponuje, jedynie bezalternatywność trwania!

  • 17 listopada 2013 o 11:12
    Permalink

    “Elita”, raczej niby “elita” – która stała się nią na skutek wkręcenia się w przekręty prywatyzacyjne i podłączenie jako “końcówki” zachodnich korporacji z zapewnieniem monopolu na ich produkty i usługi, jest zainteresowana utrzymaniem obecnego UKŁADU.
    Ten układ daje im kolosalną przewagę.
    Nie muszą sprowadzać niewolników z Czarnego Lądu do ich obsługi – to mają na miejscu.
    Są to mniej zaradni przedstawiciele pokolenia 1600 PLN brutto, co nie wyjechali na przysłowiowy ZMYWAK do Londynu lub innego Dublina.
    Zasypiając modlą się o jedno: UKŁADZIE NEOLIBERALNY w Polsce – TRWAJ!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.