Szyszką w Niedźwiedzia /bajka geostrategiczna/ (cz.1)

Zając_szarak_w_trawie_01 By Jacek Proszyk – Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=89600930

Zając dostał polecenie podrażnienia niedźwiedzia spokojnie drzemiącego na skraju swojego olbrzymiego wszechlasu, sprowokowania go i wywabienia na polankę. Namawiał go do tego wielki i potężny, ale już stary i potykający się bizon, wataha wilków, kilka hien i stado osłów. Bizon wskazywał niedźwiedzia, ponieważ chciałby zagarnąć jego las, gdyż na drugim jego końcu jest jaskinia w której żyje smok, którego stary i nie mający pomysłu na siebie bizon się śmiertelnie boi. Możliwość swobodnego dysponowania lasem, jego zasobami i możliwość szachowania smoka od strony lasu, na którego straży spokojnie śpi sobie niedźwiedź, to sposób na dalsze dominowanie bizona na szerokich równinach.

Zając uwierzył w zapewnienia bizona, że będzie mógł się za nim schronić, jak niedźwiedź się zbudzi i zaczną się problemy. Wówczas zgodnie z wielkim planem bizona, niedźwiedzia mają rozsierdzić swoim głośnym i tępym rykiem osły, a na polanie – jak będzie zajęty rozrywaniem osłów na strzępy – rzucą się na niego wilki i hieny, na koniec zaś jego poszarpaną skórę ma zdeptać, dziać porożem i pogruchotać kości kopytami.

Oczywiście, bizon nie powiedział zającowi, że niedźwiedź, nie tylko jest wielki, groźny i silny, ale także bardzo szybki i inteligentny. Nawet jeżeli wygląda, że śpi, to wcale nie znaczy, że śpi, nawet jeżeli nie zwraca uwagi na porykiwania osłów na łące przed jego lasem – od lat, to też nie znaczy, że ich nie rejestruje. Co więcej, doskonale wie, gdzie stoi wataha wilków, a gdzie hieny i przede wszystkim, że sam wielki i potężny bizon jest słaby i bardzo, ale to naprawdę boi się smoka. Bizon na pewno nie przyzna zającowi, jak również nie przyzna przed samym sobą, że smok boi się również niedźwiedzia. Być może niedźwiedź nie jest na tyle silny, żeby wytrzymać równoległy atak bizona, jego watah, osłów i smoka, jednak w tej walce prawie na pewno jest w stanie pozabijać ich wszystkich, zniszczyć ich jaskinie i stajnie i to tak skutecznie – że się nie odrodzą. No, ale o takim zagrożeniu z pozycji bizona nie trzeba mówić ani zającowi, ani tym bardziej osłom, zwłaszcza jednemu, który jest wyjątkowo głupi.

Jednak to wszystko, cały zamiar wywabienia i osaczenia niedźwiedzia, to był wielki plan bizona, gdzie każde zwierzę ma swoją rolę do wypełnienia i nic więcej. Zajączek ma zmusić niedźwiedzia do poruszenia się, inne zwierzęta mają go osaczyć, w końcu jak zostaną zmiażdżone, rozerwane na strzępy lub odrzucone z siłą i poturbowane, na to wkroczy lub – nie wkroczy – stary bizon, głośno komunikując po całym zwierzyńcu – jaki niedźwiedź jest zły, jak skrzywdził zajączka, jak pourywał głowy ryczącym osłom, jak rozszarpał wilki i spłoszył hieny. Wówczas telewizja pokaże niedźwiedzia, który co prawda tylko raz czy dwa ruszył łapą, ale dookoła na łące będzie dużo pourywanych oślich łbów, rozszarpane wilki no i – wbite w trawę futro zajączka z którego na boki będą rozkładać się wielkie uszy. Nie będzie to komfortowe dla niedźwiedzia, bo i tak nie ma dobrej prasy i jego niedźwiedziątka jak pojadą do innego lasu lub nad ciepłe morze, zawsze są wytykane palcami – że to od tego groźnego niedźwiedzia z północy. Nikt przecież nie chce żyć z taką opinią, bo to nie o to chodzi. Czy ktoś lubi być obrażany?

Każde zwierzę ma swój interes w tej wielkiej improwizacji starego bizona, który chciałby za jednym zamachem – w jednej machinacji – neutralizować niedźwiedzia, a zarazem użyć jego potencjału i całego stojącego za nim zwierzyńca przeciwko smokowi. Niedźwiedź jednak doskonale wie o co toczy się gra i jaka jest rola poszczególnych zwierząt, chcących spowodować, żeby wyszedł na łąkę ze swojego lasu. Jak do tej pory nie dał się sprowokować, chociaż wiele razy go okradano, nawet bizonowi i jednemu z najgłupiej jęczących osłów, udało się przekonać część mieszkańców niedźwiedziego lasu, że „trawa” na łące będzie dla nich lepsza, jeżeli się na niedźwiedzia obrażą. To oczywiście były zające, które przez bardzo długie lata, czerpały wiele pożytków z niedźwiedziego wsparcia i opieki – rozmnażając się i doskonale urządzając na swoich polanach na skraju jego wszechlasu.

Hieny i wilki od lat, nawet jak niedźwiedź był oficjalnie nazywany przez bizona – wielkim szatanem robiły doskonałe interesy, zaopatrując się we wszystko, czego potrzebowały z nieskończonego wszechlasu. Opłacało się to oby stronom, ale bardzo nie podobało bizonowi. Dzisiaj podobnie, niedźwiedź zgadza się dostarczać najcenniejsze zasoby jakie ma na terenach leśnych, gwarantując wilkom i hienom – stałe dostawy miodu, budując do tego potrzebne rury. Jednak, to znowu bardzo nie podoba się bizonowi, bo on wolałby dostarczać wilkom i hienom swój miód, co prawda rabowany pszczołom, których wiele przy tym ginie.

Jest wielką tajemnicą, że nawet osły miały przez lata dobrze przy niedźwiedziu. Już nie chcą pamiętać, że to niedźwiedź je uratował, po tym jak jeden z największych wilków prawie je podusił – jak zajął ich pastwiska. W tej chwili ciężko jest określić o co im chodzi, nie da się pojąć ich zachowania. Te mniejsze oślęta po prostu ryczą, ale największy z nich – wyje jak oszalały, nawet bizon go do tego nie musi zachęcać marchewką przywiązywaną na tyczce (za którą oczywiście każdy osioł musi i tak zapłacić). Generalnie osłami – nikt się nie przejmuje, a wieść gminna niesie, że jak hieny i wilki zajęły ich pastwiska położone pomiędzy niedźwiedzim lasem ich własnymi terenami – to osły pomagały wytępić mieszkające na ich łąkach myszy i szczurki, których bardzo nienawidził najgroźniejszy z wilków. Do dzisiaj udział osłów w wytępieniu tych szkodników, jest tematem tabu. Na szczęście w tych smutnych czasach, sprawiedliwy niedźwiedź jak przyszedł na łąkę przepędzić hieny i wilki, to zatroszczył się – także o myszy i szczurki. Władca wszechlasu troszczy się o wszystkie zwierzątka i każde, jeżeli troszczy się o wspólny las i otaczające je pola, łąki, pustynie, morza i nawet góry lodowe – MOŻE BYĆ ABSOLUTNIE PEWNE JEGO OCHRONY. A niedźwiedzia nie da się pokonać, a absolutnie na pewno – nie da się go pokonać, samemu nie umierając. Z tej prostej przyczyny, nikt poza wszami, pchłami i pluskwami nie ośmiela się atakować niedźwiedzia. Te z kolei są za małe, żeby mu zagrozić, jednak czasami jeden lub drugi kleszcz się uchwyci, jednak niedźwiedź nauczył się radzić sobie z tymi wszystkimi paskudztwami.

***

Zapraszamy w najbliższych dniach na drugą część naszej bajki, gdzie będzie się działo! UWAGA – proszę pamiętać, że to jest bajka. Jakiekolwiek podobieństwo, chociażby tylko przez dorozumienie i przypuszczenie, do jakichkolwiek faktów, postaci lub zdarzeń jest absolutnie i zupełnie przypadkowe i niezamierzone.

Cz.2 bajki.

41 myśli na temat “Szyszką w Niedźwiedzia /bajka geostrategiczna/ (cz.1)

  • 23 kwietnia 2021 o 07:23
    Permalink

    Będąc w temacie bajkowym teraz o zajączku i lwie ( może być niedźwiedź. Jest piękny letni poranek. Słoneczko. Ciepełko. Sama radocha. Zajączek – wstał, przeciągnął się i mówi całkiem głośno – “No jestem wielki, mógłbym być królem zwierząt”. W tym momencie rozchylają się krzaki, wychyla się łeb lwa ( może być niedźwiedź). I mówi: ” Ej zając, kto tu mówi coś o królu zwierząt”. Zajączek drapie się po łebku i mamrocze pod nosem. “No wiesz lew ( może być niedźwiedź), coś nie się od samego tak p…doli i p..doli.”
    Dla utrzymania w temacie bajkowym.

    Odpowiedz
  • 23 kwietnia 2021 o 08:51
    Permalink

    Przepiękna bajka, ale czego mi zabrakło:

    – Ważki, która roz***ała się o kłos trawy
    – Szczurów, chcących przegryźć w sadzawce jeden z korzonków symbiozy
    – Bobrów powalających w swoim otoczeniu stare i ważne drzewa
    – Wycinka lasu zajętych przez jemiołę na wszystkich drzewach
    – Borsuka który wybudował sobie 18 norek
    – Żuków gnojnych przewracających potrzebne w lesie kamienie

    Chyba wystarczy

    pozdrawiam

    Odpowiedz
  • 23 kwietnia 2021 o 09:39
    Permalink

    Doskonałe. 🙂
    Jutro chcę drugą część.

    Odpowiedz
  • 23 kwietnia 2021 o 09:43
    Permalink

    Uśmiałem się jak stado norek, zwłaszcza z głupiego osła – pasuje jak ulał! Tylko że to wcale nie jest śmieszne.

    Odpowiedz
  • 23 kwietnia 2021 o 09:48
    Permalink

    Ha ha ha ha ha No, ale o takim zagrożeniu z pozycji bizona nie trzeba mówić ani zającowi, ani tym bardziej osłom, zwłaszcza jednemu, który jest wyjątkowo głupi. – kwintesencja naszej polityki zagranicznej 34 lat! Mistrzostwo świata, chylę czoła!

    Odpowiedz
  • 23 kwietnia 2021 o 12:42
    Permalink

    Autor zapomniał dodać, że zając chętnie weźmie w tym udział bo pamięta, że niedźwiedź już parę razy w przeszłości chciał go rozszarpać.

    Odpowiedz
    • 23 kwietnia 2021 o 15:45
      Permalink

      @hesolium
      Chyba pomyliłeś zająca z osłem.

      Odpowiedz
  • 23 kwietnia 2021 o 13:29
    Permalink

    Ale i tak się narobiło w naszym lesie – rozpętano histerię wokół niedźwiedzia! Zwierzątka czeskie pod pretekstem byle jakim, po 7 latach raptem coś odkryły i pogoniły misia z Dukovan, mimo, że miał najlepszą ofertę . W sumie o to bizonowi chodziło! Głupio? Niestety tak .

    Nasze osiołki do końca walczą z niedźwiedzim gazem, mimo , że najtańszy.
    Nawet dziś osiołek Pinokio wył p-ko NS2 .

    Jeśli przeczytacie link ws. “ambitnych celów klimatycznych” US i UE to możemy zupełnie zostać z ręką w nocniku bo główny bizon zakazał poszukiwań gazu łupkowego na terenach i wodach federalnych!
    W zw. z tym może go fizycznie NIE BYĆ i skąd wezmą gaz osiołki, skoro niedźwiedzi im śmierdzi ?

    Odpowiedz
  • 23 kwietnia 2021 o 13:39
    Permalink

    W tej bajce najgłośniej ryczący osioł nie zdaje sobie sprawy z tego, że jak przestanie być przydatny bizonowi, to zostanie przerobiony na salami. Zresztą za wiedzą i cichą zgodą bizona…

    Odpowiedz
  • 23 kwietnia 2021 o 14:33
    Permalink

    Jak czytam bajki, to od razu przypominają się czasy dawne, i młodnieję. 🙂
    Tutaj uzupełniłbym tę bajkową menażerię o małego, chytrego liska, przyjaciela bizona.
    Bizon bardzo lubi, wręcz uwielbia, swojego liska – jest w stanie dla niego poświęcić wiele. Gdy lisek coś chce, to bizon stara się przychylić mu nieba. A jak czegoś lisek się przestraszy (jakiś trzask w pobliżu tajnej kryjówki), to bizon tak się tym potrafi przejąć, że nawet jest w stanie przesunąć w czasie swoje niecne zamiary, w obawie o kondycję swojego małego przyjaciela. Wtedy okazuje się, że wszystkie misternie przygotowane plany odchodzą chwilowo do lamusa, aby napięcie spadło i sytuacja się nieco uspokoiła.
    A tylko głupi i uparty osiołek ryczy nadal, bo nie dotarły jeszcze do niego żadne nowe wytyczne bizona. I nie dotrą, bo kto by się przejmował jakąś tam zdegenerowaną wersją Kłapouchego?
    Kiedyś myślałem, że biedny osiołek ma taką konstrukcję umysłową, że chodzi tyłem do przodu, zapatrzony wstecz, w swoje historyczne mniemania o dawnej świetności, i sąsiadach co niby się na jego przodków uwzięli. Teraz jednak już wiem, że po prostu chodzi na zdalnej i niewidzialnej (telematycznej) neo-uwięzi bizona, niczym “bezmózgi” dron, i tylko wmawia sobie, że to dla jego dobra.
    Taki świat, że niektórym trudno jest spojrzeć w lustro rzeczywistości, więc pozostaje przeglądać się w lustrze miraży, i chociaż z tego budować swoje marzenia lub kasę (do wyboru).

    Odpowiedz
    • 23 kwietnia 2021 o 15:59
      Permalink

      NIe nie to nie lisek, to proszę pana SZCZUREK a o szczurkach jest w bajce!

      Odpowiedz
  • 23 kwietnia 2021 o 14:56
    Permalink

    niedźwiedz wrocil do matecznika … ;)! Wojski na rogu nie zagra :)!

    Odpowiedz
  • 23 kwietnia 2021 o 17:44
    Permalink

    No nieee! żeby aż tak dosłownie.

    Odpowiedz
  • 23 kwietnia 2021 o 18:47
    Permalink

    Ale i tak jest gorzej. Napięcie między zwierzątkami w tej części lasu wzrosło. Atmosfera niemal wojenna. Bizon zapewne będzie rozbudowywał Dukovany .

    A tak serio – to Wielki Szatan skłócił kraje niegdyś przyjazne sobie. Ukrainę z Rosją – niemal na śmierć. Polska zawsze była skłócona. Czechy – niegdyś lider ruchu panslawistycznego mają na pieńku z Rosją. Tylko Węgry zachowały rozsądek. Na razie.
    Założenia Brzezińskiego i Wolfovitza w grze – w najlepsze !

    Odpowiedz
  • 23 kwietnia 2021 o 19:18
    Permalink

    Kdy bude pokračování, zatím moc hezká bajka!! Prosím ještě!!!

    Odpowiedz
  • 23 kwietnia 2021 o 21:13
    Permalink

    Po ponownym przeczytaniu świetnej bajki dochodzę do wniosku, że brakuje mi w niej pewnego zwierzęcia na usługach bizona, wilków i hien, które czyni wszystko, aby miejscowe osły pozostały osłami na zawsze.:-)
    https://demotywatory.pl/5067853/W-dalszym-ciagu-aktualne
    Może ktoś przypisze i podrzuci nazwę? Może Sz. Krakauer uzupełni w 2 części. 🙂

    Odpowiedz
  • 23 kwietnia 2021 o 22:26
    Permalink

    Ja napiszę komentarz zamiast wielkiej polski katolickiej: Nazywanie katolików polskich osłami jest niegodne chrześcijanina, jest pogańskie.
    A replika ode mnie: Nawet poświęcony osioł zostaje osłem, ale u nas każdy poświęcony sztandar ma pierwszeństwo w dostępie do wiatru. Dlaczego święte sztandary muszą mieć wiatr? Modlitwa nie wystarczy?

    PROSZĘ PANA PROSZĘ PAMIĘTAĆ, ŻE TO TYLKO BAJKA I NIE MA MOWY O ŻADNYCH GEOGRAFICZNYCH ODNIESIENIACH. POZDRAWIAM WEB. JÓZ.

    Odpowiedz
    • 24 kwietnia 2021 o 00:07
      Permalink

      To jest właśnie przykład waszego myślenia, krakauer żydo-komuch oczywiście zapomniał o DUMNYM ORLE, który wzbił się do lotu odrzucając kajdany nałożone mu przez kapiącego z pyska krwią niedźwiedzia. Orzeł rozszarpie pijanego niedźwiedzia swoimi szponami, a potem zwycięski i pełny chwały – wyzwoliciel innych narodów – przysiądzie godnie w cieniu krzyża, albowiem jego jest prawda i jego jest świadectwo prawdy na wieki – Chrystusa Narodów. Biały Orzeł rozszarpie zachlanego niedźwiedzia, który zawsze kradł i napadał na inne narody. WIELKA POLSKA KATOLICKA!

      Odpowiedz
      • 24 kwietnia 2021 o 07:46
        Permalink

        @WPK. Tylko że ów “DUMNY ORZEŁ” w ostatnim trzydziestoleciu jest równie pijany a jak bywa w stanie innej świadomości (trzeźwości), też sprawia wrażenie jakby był pijany nałogowo. Ja już nie wspominam
        o spożyciu czystego spirytusu na łebka – użyłem jeno alegorii. Ty poniał? A swoją drogą nie wierzę
        że jest jeszcze ktoś- kto może być aż takim ….i w tym momencie nie mam słów na określenie ‘inwencji twórczej” niejakiego “katolika” (jeśli TO nie zamierzona prowokacja), słów ogólnie uznanych za obelżywe nie użyję, wiec poprzestanę na tym co napisałem. Pełna dezaprobata!!

        Odpowiedz
      • 24 kwietnia 2021 o 07:54
        Permalink

        Cd. “Na świecie spada spożycie alkoholu. Mniej piją Niemcy, Włosi, Francuzi, a także Rosjanie. Inaczej jest w Polsce. Rocznie statystyczny Polak wypija 11 litrów czystego spirytusu na głowę. Jeszcze w 2005 roku było to 9,5 litra…” Dane(cyfry) są mimo wszystko optymistyczne- w realiach Polski solidarnościowo-katolickiej jest gorzej niż źle.
        Za bliską granicą 12 l. zaczyna się jazda bez trzymanki- degradacja społeczna, a pijemy coraz więcej…
        https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24551778,pijemy-wiecej-niz-w-prl-trzeba-zamknac-80-proc-sklepow-z.html

        Odpowiedz
        • 24 kwietnia 2021 o 13:52
          Permalink

          Panie @Krzyk58

          Jakieś słabe dane ma ten portal. Czytałem o 19 l na głowę czystego spirytu w Polsce i skoczyliśmy z 11. Natomiast Rosjanie z 19 litrów spadli na 10-11.

          Odpowiedz
          • 24 kwietnia 2021 o 20:33
            Permalink

            Prawdopodobnie ma pan rację, gdzieś, niedawno zetknąłem się z danymi zbliżonymi do p. cyfr.
            Znaczi’t jest coś na rzeczy BO i pan TO wie co ja wiem , a czego nie mogłem odnaleźć. 🙂
            No ale przyzna pan – jak WPK mogłaby przetrawić odebranie palmy pierszeństwa Rosjanom?
            A podobnież takie są nagie ( i dlatego wstydliwe chowane) fakty. Wszak to u naszych,,, tzn. raczej
            WPK przyjaciół i sojuźników powstało takie znane powiedzenie jak: ivre comme un Polonais – popularne powiedzenie francuskie …cokolwiek TO znaczy, 🙂 pomijam kontekst historyczny.

          • 25 kwietnia 2021 o 23:49
            Permalink

            Panie @Krzyk58

            Swego czasu uległem czarowi Żdanowa. Studentów przekonywał że pijemy pierdy bakterii. Gość który się w życiu nachlał uznał że innym nie wolno.

          • 26 kwietnia 2021 o 18:16
            Permalink

            Правда про Алкоголь. История одного обмана. Вред алкоголя и алкоголизм

            https://www.youtube.com/watch?v=rCORvPx9cR4

            Что на самом деле пили в древней Руси? 10 забытых напитков, о которых Вы даже не слышали! https://www.youtube.com/watch?v=oYqxvZfqiuM

            Wiliam Pochlopkin, https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%9F%D0%BE%D1%85%D0%BB%D1%91%D0%B1%D0%BA%D0%B8%D0%BD,_%D0%92%D0%B8%D0%BB%D1%8C%D1%8F%D0%BC_%D0%92%D0%B0%D1%81%D0%B8%D0%BB%D1%8C%D0%B5%D0%B2%D0%B8%D1%87 ciekawa postać o której już (chyba) kiedyś wspominałem, prowadząca narrację w drugim videoroliku odwołuje się do opinii Pochlopkina jako niekwestionowanego
            swego czasu w Rosji autorytetu nie tylko w sprawach … kulinarnych! Więc przypominam.
            “William Pochlebkin miał trudny charakter.Niektórzy powiadają że wynikało to z organicznej niezdolności do jakichkolwiek kompromisów.
            Ukończył z wyróżnieniem Akademię Stosunków Międzynarodowych (dziś MGIMO),w 1952r obronił doktorat z historii i podjął pracę w Instytucie Historii Akademii Nauk ZSRR.
            Współpraca Pochlebkina z naukowym kolektywem instytutu nie układała się dobrze,widać taka już dola jednostek wybitnych w konfrontacji z miernotami nacelowanymi wyłącznie na kariery i personalne gierki.
            W efekcie nieustających tarć i konfliktów w połowie lat 60-tych odchodzi z Instytutu.Traci główne źródło dochodów,utrzymuje się z publikacji w naukowych periodykach, ale dalej kontynuuje prace badawcze.Specjalizuje się w historii Skandynawii (zna wszystkie skandynawskie języki nawet w ich archaicznej formie).
            W 1968 r roku prace Pochlebkina dotyczące Skandynawii zdobywają najwyższą ocenę historyków Szweckich,Norweskich i Fińskich.
            W 1970 premier Finlandii Urho Kekkonen przyznaje Williamowi Pochlebkinowi nagrodę za najlepszą monografie.Nagroda związana jest z pieniężną gratyfikacją w wysokości 100.000 (wedle innych źródeł 200.000) dolarów.
            Pochlebkin nie dostaje zgody władz na wyjazd związany z odbiorem nagrody.Tę ostatnią informację polecam tym którzy ciągle wierzą że szef KGB Andropow wypuszczał tych rozmaitych Sołżenicynów,Sacharowych czy innych, dlatego że nie miał innego wyjścia,że musiał się ugiąć przed tzw opinią publiczną świata zachodniego.Przykład Pochlebkina pokazuje że inny scenariusz też był możliwy i (jeśli nie liczyć obywateli ZSRR) na całym świecie nie ma więcej niż kilka tysięcy osób które kiedykolwiek słyszały o jakimś Pochlebkinie.
            Pozbawiony stałego źródła utrzymania,coraz rzadziej drukowany,Pochlebkin żył w skrajnej biedzie,na całodzienne utrzymanie musiało mu wystarczyć 38 kopiejek.Rubel miał wówczas całkiem niezłą siłę nabywczą ale 38 kopiejek na wyżywienie i inne najbardziej elementarne potrzeby to niewiele.Mimo tej niesprzyjającej sytuacji Pochlebkin pracuje jak mrówa, szpera po naukowych bibliotekach,historycznych archiwach (na szczęście tego przywileju mu nie odebrali)
            Wszystko zmienia się w 1977r.Wówczas to Polska Rzeczpospolita Ludowa pozwała ZSRR przed Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy.Poszło o używanie przez rosyjskich producentów i eksporterów nazwy wódka .Według dowodów przedstawionych przez stronę polską wódka jest oryginalnym polskim produktem i inni producenci nie mają prawa o tej nazwy.Tę z kolei informację polecam tym którzy wierzą że “za komuny” Polska w najdrobniejszych kwestach była podporządkowana Moskwie.
            Ministerstwo handlu ZSRR znalazło się w nie lada kłopocie,przegrany arbitraż oznaczał setki milionów dolarów strat z tytułu eksportu wódki a bezradność historyków z Instytutu Historii nie zapowiadała wygranej.Ale tak to bywa kiedy historycy miast pracą i to niekiepsko opłacaną zajmują się personalnymi intrygami.
            Wówczas to minister handlu zaprosił do siebie Williama Pochlebkina i zwierzył się ze swojego kłopotu.Po trzech miesiącach na ministerialnym biurku znalazła się poświęcona historii wódki monografia autorstwa Pochlebkina.
            Pochlebkin nie tylko udowodnił że produkt o nazwie “wodka” wytwarzano na Rusi wcześniej niż w Polsce to jeszcze wskazał swoim polskim kolegom historykom że w ich (polskim) posiadaniu jest dokument o 15 lat wcześniejszy niż ten na który powołali się w pozwie.
            W życiu Williama Pochlebkina zaczęła się dobra passa.Jego książki z zakresu historii kulinariów sprzedawały się w setkach tysięcy egzemplarzy,nieomal każda gazeta chciała u siebie “kącik” z felietonami Pochlebkina.
            Facet kosił niesamowitą kasę.Oczywiście jak każdy dziwak zamiast jak Bóg przykazał kupić sobie pałac na Rublowce całą forsę wkładał w zakup jakiś starych książek, rękopisów.itp
            Był samotny,żył skromnie,odziewał się bardziej niż skromnie, był bardzo bogaty a żył jak hinduski asceta.
            Dobra passa trwała do 1997r.Jeśli idzie o finanse to owszem-dalej było ok, ale w tymże roku zaczął pisać książkę o STALINIE.Bóg jeden wie dlaczego.Czy znużyła go charakterystyczna dla lat 90-tych atmosfera wszechogarniającego kłamstwa i kunktatorstwa? czy odezwał się nieznoszący kompromisów charakter Pochlebkina? nie wiadomo,dość że taką decyzję podjął i konsekwentnie ją realizował.Posypały się pod jego adres anonimowe groźby i sugestie odstąpienia od tego nierozsądnego twórczego zamiaru.
            Pochlebkin skarżył się nielicznym zaufanym osobom że jest śledzony,że “ktoś” w czasie jego nieobecności bywa w jego mieszkaniu i to w taki sposób aby lokator o tym wiedział.Sąsiedzi zeznawali że Pochlebkin “czegoś” się bał,że niejednokrotnie długo czekał zanim wszedł na klatkę schodową wiodącą do mieszkania,nikogo nie wpuszczał do domu.Doszło do tego że przestał odbierać telefony,odbierał tylko te wcześniej zapowiedziane i umówione.
            W roku 2000 wyszła zapowiedziana książka pod tytułem “Wielki Pseudonim”.Książka była wielkim sukcesem nie tylko wydawniczym (od tamtego czasu było kilka wznowień),książka przełamała jakieś tabu,jakąś zmowę przemilczeń,”zwykli ludzie” zaczęli rozumieć że to co pamiętają,czują, nie jest tylko zwykłą nostalgią a popartą twardymi faktami minioną rzeczywistością a i część historyków powolutku jakby zaczęła podnosić się z klęczek.Dla liberałów książka była powalającym ciosem,przecież Pochlebkin całym swym życiorysem,szykanami jakich doznawał ze strony władzy tak cudnie wpisywał się w schemat liberalnego dysydenta nękanego przez totalitarny system – a tu masz babo placek! Pochlebkin był komunistą,został komunistą i na dodatek w zupełnie niestosownym momencie napisał “taką” książkę.
            Niestety sam William Pochlebkin nie zdążył nacieszyć się nowym twórczo-wydawniczym sukcesem.13 kwietnia 2000 r został zamordowany we własnym mieszkaniu.Sprawca zadał mu 17 ciosów nożem a z mieszkania nie zginął ani jeden z całego mnóstwa drogocennych starodruków.Organy ścigania do dziś nie ustaliły ani sprawców ani motywu zbrodni.Faktem jest że organy ścigania nie zainteresowały się żadną poważniejszą poszlaką.Na przykład taką że denat był w garniturze a powszechnie znany był z tego że od dziesięcioleci chodził we flanelowych koszulach a w garnitur ubierał się wyłącznie wtedy kiedy wiedział że będzie miał kontakt z “kamerą”.

        • 24 kwietnia 2021 o 21:57
          Permalink

          No właśnie, z jednej strony alkohol z drugiej religia i przestrzeni na myślenie brakuje. Potem stajesz się faktycznie osłem.
          Gdy widzę młodzież kupującą w markecie tanie piwo i na zagryzkę chipsy to mnie szlak trafia. Pamiętam na początku lat 90-tych walkę lobby zachodniego o wprowadzenie większej dostępności piwa w sklepach, czyli ich produktu piwo podobnego. Te reklamy, których celem było ponowne rozpicie Polaków, po walce jaką PRL stoczył, aby polskiego chłopa wyprowadzić z post-feudalnego pijaństwa. Nadszedł czas styropianu i pseudo-wolności a wszystko w pi*dziec poszło się je*ać, cała praca wychowawcza z PRL-u została wyrzucona wraz z ideą socjalizmu.

          Pamiętam dokładnie, jak pracowałem wychowawczo z młodzieżą w latach 80-tych, aby ich odciągnąć od przyzwyczajeń towarzyskiego picia na rzecz pracy kulturalnej i oświatowej. W naszym klubie picia nie było, tylko sport i rozwój. A po 90-tym roku ta sama moja młodzież zapijała już smutki transformacji w barach, które powstawały jak grzyby po deszczu i w domach tanim piwem z marketu. Ale to rozpijanie było celowe, bo w tym czasie gdy Polacy byli zachłyśnięci rzekomą wolnością i popijali sobie kolejne piwka bezrefleksyjnie, koloniści czuwali i ograbiali nas z majątku narodowego.
          Co te śmiecie zrobiły z Polską i Polakami? 🙁

          UZNAJEMY PANA KOMENTARZ, ZA NAJWAŻNIEJSZY ZE WSZYSTKICH KOMENTARZY W TYM ROKU W OGÓLE – JAK DO TEJ PORY. JEŻELI CHCIAŁBY PAN TO ROZWINĄĆ PROSZĘ PRZYSŁAĆ ARTYKUŁ. POZDRAWIAM WEB JÓZ.

          Odpowiedz
          • 25 kwietnia 2021 o 10:23
            Permalink

            Panie @Miecławie

            Sposób picia, oczywiście nie zakazy, są tu lepszym rozwiązaniem. Pomijam już wódkę, skupię się na piwie.

            Czesi w każdej zapyziałej miejscowości muszą mieć gdzie się spotykać. Jak knajpa pozostaje długo pusta to, z tego co wiem, gminą ją przejmuje i prowadzi. Jest państwowa. Spotkanie polega na piciu dość sporych ilości piwa przy czym jest to piwo ok. 4% alkoholu. U nich to się nazywa 10,11 i 12. Piją 11. Spotykają się około 19 i siedzą do 23:00 (czasem później) Przez ten czas wypiją 8 piw, często stosują zamiennie z kieliszkiem beherówki. Grają w rzutki więc i mają ruch, i rywalizację.
            Tym sposobem nie sposób się nabombić. Pamiętam pierwsze razy w ich knajpie. Czesi niezbyt dbają o ubiór i wygląd tak więc bardzo przypominają polskich meneli. Kiedy wchodził jeden taki obśrupany a ja sobie na jego temat już od wejścia wyrobiłem zdanie, znajomy mówi:

            – wie Pan kto to jest?
            – żul?
            – Nie, to historyk

            – a ten?
            – rozumiem, że nie żul?
            – facet gra w praskiej orkiestrze symfonicznej

            – a ten kim jest?
            – a ten to lotnik z dużym doświadczeniem

            U nas byliby to ludzie przegrani, zresztą po podłych wiejskich lokalach nie chodzą u nas ludzie z jakimiś wartościami. W każdym razie nasze piwa mają prawie 6% a tempo picia identyczne, dlatego się nawalamy, awanturujemy i dochodzi do bójek. Przy tym sposobie picia nie zmądrzejemy niestety.

            Pozdrawiam

          • 25 kwietnia 2021 o 15:14
            Permalink

            @Grzegorz … . “Sposób picia, oczywiście nie zakazy, są tu lepszym rozwiązaniem.”
            A to wszystko, “inteligentne spożywanie “napojów …” zaczęło w czasach “ottiepieli” – chruszczowszczyzny.
            Taka “Ironia sut’by”, jest to moje nawiązanie (aluzja) do pewnego kultowego filmu z roku 1975 (?) cieszącego się oglądalnością do dziś, zresztą jest już taka niepisana “świecka tradycja’, że w okolicach Sylwestra/Nowego Roku jest corocznie puszczany na głównych rosyjskich kanałach. . Proponuję zresztą odsłuchać co w temacie ma do powiedzenia prof. Żdanow.
            Жданов В.Г. Ирония судьбы или как делаются “традиции”
            https://www.youtube.com/watch?v=rSS7uvWrztM

            В.Г. Жданов. О пиве и пивной рекламе https://www.youtube.com/watch?v=4ClnQ7EFk2U

            Więcej:

            https://www.youtube.com/results?search_query=%D0%BF%D1%80%D0%BE%D1%84%D0%B5%D1%81%D1%81%D0%BE%D1%80+%D0%B6%D0%B4%D0%B0%D0%BD%D0%BE%D0%B2+%D0%BE+%D0%BF%D0%B8%D0%B2%D0%B5

            https://www.dziennikwschodni.pl/lublin/panie-majstrze-ktora-godzina-a-wiesz-ja-tez-bym-sie-napil-alkohol-w-prl-u-zdjecia,n,1000213296.html 🙁

          • 25 kwietnia 2021 o 21:16
            Permalink

            @WEB. JÓZ.

            Ależ niespodziewany zaszczyt mnie spotkał, dzięki. 🙂 Nie wiem, czy można coś jeszcze do tych moich obserwacji dodać. Pomyślę i może za jakiś czas coś napiszę w komentarzach, to wtedy przerzucicie na odrębny artykuł.
            Pozdrawiam

            @krzyk58

            Жданов ma rację, z przyjemnością wysłuchałem jego trafnych wywodów.
            Tak było i jest u nas także.
            Pozdrawiam

            @Grzegorzu …

            Zgadzam się poniekąd z tym, że wszystko zależy od kultury picia, ale bez przesady z tymi Czechami. Oni tak samo jak my zostali poddani tej presji rzekomej kultury picia i są równie skolonizowani co my.
            Pseudo-wolność wyłączyła myślenie i obiektywny ogląd rzeczywistości a mężczyzn wykastrowała z charakteru. Nie mam nic przeciwko wypiciu dobrego piwa raz na jakiś czas, ale nie kilka razy w tygodniu po kilka piw, nawet po Czesku, zwłaszcza tego z marketu. Już wyjaśniam dlaczego, podobnie jak linkowany przez @krzyka58 Жданов.

            Jaka jest prawda? Alkohol, a piwo szczególnie z uwagi na zawartość damskich estrogenów obniża poziom testosteronu i z tego powodu zaczyna mężczyznom brakować napędu biologicznego do tego żeby zachowywać się po męsku, gdy wlewają w siebie szczególnie dużo piwa. Ogólnie wtedy mężczyźni stają się labilni emocjonalnie, potem pojawia się rozbicie mentalne, brak honoru i męskiego charakteru a nawet depresja. W ten sposób tworzą się jednostki bezwartościowe, bez charakteru, podatni na wpływy, ogólnie takie baby nie mające własnego zdania. Oczywiście wszystko zależy od indywidualnej reakcji organizmu, ale po 35 roku życia to przyśpiesza bo organizm sam przestaje już być wydolny w uzupełnianiu testosteronu zniszczonego tanim piwem. Jeżeli do tego dorzucisz styl życia obecnych młodych chłopaków spędzających czas na grach komputerowych to nie dziwota, że są jakby „wykastrowani” z męskości. A potem kobiety rozglądają się za islamistami, którzy nie piją i mają zdrowe geny, bo twierdzą, że nie ma prawdziwych mężczyzn. Czysta biologia. Wartość prokreacyjna mężczyzn obniżyła się znacznie obecnie. No ale nasi przodkowie też pili i jakoś dawali radę, także robić dzieci i byli zdrowsi niż obecna młodzież męska, byli też bardziej męscy. Ale weź pod uwagę, że nasi przodkowie mieli jeszcze zdrową żywność i piwo pito także, ale częściej pod śledzika w gospodzie ale nie pod chipsy. Przy czym nic nie zastąpi zdrowego śledzika i 50 gramów dobrej wódki pod niego. Samo zdrowie i tyle wystarczy. Raz na jakiś czas można więcej, ale na boga nigdy piwa.

            Sam lubię wypić sobie raz na jakiś czas dobre ciemne piwo, ale nigdy nie pójdę do baru aby się tam ochlewać tanim piwem. Wolę wieczory spędzać z rodziną.

            Pozdrawiam

          • 25 kwietnia 2021 o 23:38
            Permalink

            Panie @Miecławie

            Ciężko mi oceniać labilność z pozycji ogólnie charakteru bardzo delikatnego, tyle że pijąc piwo nie zawahałbym się prz****lić osobie obrażającej bliską mi osobę. W nosie miałbym gabaryty delikwenta. Wypadałoby się jednak zastanowić czy w tym momencie wyczerpuję z definicji osobę chwiejną. Każdy przecież “męski” zawsze będzie mniej stabilny.

            Nie zgadzam się z Panem. O ile jeszcze mnie można postrzegać w ten sposób o tyle znam ludzi bardzo stabilnych i wyważonych a przecież pijących piwo. I jak zresztą na marginesie wytłumaczyć uspokajające działanie chmielu? Piję piwo, charakteru mi nie brak jakoś, a męskość? róznie jest postrzegana, dla jednych to odwaga do przy****lenia w ryj, dla innych przejmowanie roli kobiety (np w gotowaniu czy sprzątaniu), dla kolejnych to dbanie o kobietę w uniesieniu bardziej jak o siebie, są tacy którzy są męscy poprzez oddanie pracy, pasji, dzieciom, jeszcze inni męskość będa postrzegali poprzez pryzmat wierności (Pan wspomina o honorze, wierność jej gałęzią). Pan i paru tu komentatorów obawia się inności, co z kolei ja uważam za przejaw braków, obsesja UE, Gender, czy odmienności także może być przejawem braku męskości.
            Pewnie, że najlepiej nie pić, nie palić, nie obracać się za dziewczynami, być poprawnym. Ale na łożu Śmierć zawsze może nas zapytać:

            “I jak tam było? Skorzystałeś? Bo nie wiem czy wiesz, przejście jest dokładnie takie samo dla jednych i drugich”

          • 26 kwietnia 2021 o 10:07
            Permalink

            @Grzegorzu …

            Masz prawo się ze mną nie zgadzać, ale wiedz jedno, że wpływ alkoholu na organizm ludzki jest destrukcyjny, piwa w szczególności na organizm męski. I ja tego sobie nie wymyśliłem. Piszą o tym w literaturze specjalistycznej, a psychologom problem jest dobrze znany. Przez lata obserwowałem jak ludzie, szczególnie mężczyźni, zwłaszcza młodzi, się zmieniają charakterologicznie pod wpływem nadmiernego picia piwa i nie nie tylko piwa. Na młodzieży jest to szczególnie widoczne, bo obserwuje się wtedy, jak z młodego chłopaka początkowo wysportowanego i czytającego, mającego poważne plany na życie i ambicje powstaje emocjonalny “kastrat”, bo pod wpływem “towarzystwa picia piwa” w celach rekreacyjnych, bo wiadomo skończył 18 lat i już może, a rodzice nic nie mogą wedle zachodniej kultury głupoty, powoli widać jak z niego robi się życiowy flak, zapuszczony w nauce o psychice wypaczonej i labilnej. Objawów jest cała masa i musiałbym ci tu zrobić kliniczny wykład, a nie mam czasu.

            Oczywiście wiele zależy od indywidualnych predyspozycji i obciążeń genetycznych, ale nikt też u siebie zmian psychopatologicznych nie zauważa, a mózg jest niezwykle plastyczny, reaguje na każde bodźce i zmienia się pod ich wpływem. Dlatego rozwijają się nałogi w subtelny sposób degenerując psychikę i chory tego nie zauważa. Podobnie jest z labilnością emocjonalną charakteru, piwosze nie zauważą zmian, dopóki one się nie nasilą i nie zniszczą życia.

            Ale co najważniejsze nie kojarz męskiego charakteru z tym co piszesz, o stawianiu się i przypi*dalaniu za obrazę. Bo to jest prymitywne i neandertalskie (nie obrażając naszych przodków w jakimś procencie). 🙂

            Męski charakter to zdecydowanie i określony właściwy zasób wartości oraz odpowiedzialność za swoje postępowanie i nie uleganie wpływom bezwartościowej kultury, no i nie uleganie infantylnej zdegenerowanej kobiecej kulturze. Nie mylić tego z prawdziwym męsko-damskim partnerstwem i współpracą, bo to jest pożądane. To tak w telegraficznym skrócie.

            Popatrz w okół ile chodzi na ziemi “kastratów” nie mających honoru i ulegających różnym destrukcyjnym wpływom. Czy zależy to wprost od picia piwa, nie, ale nadmierne jego picie ma swój udział w niszczeniu męskości. Po prostu faceci po nadmiernym piciu stają się tak naprawdę wydmuszkami pozbawionymi testosteronu i nie wynika to z naturalnego starzenia się organizmu, bo nawet zdrowy dziadek jeszcze może, a młodzian po czeskim piciu bywa, że już nie może. 🙂

            No ale dzięki temu idą jak świeże bułeczki “dopalacze” seksualne i kapitał może zarobić na kulturze głupoty młodzieży, którą w tę kulturę głupoty wpuścił.
            Nie masz pojęcia co potem i o czym się słucha w gabinetach psychologów i seksuologów. Poczytaj ciekawe badania seksuologiczne i wyciągnij wnioski. Lekarze alarmują, że z młodymi mężczyznami jest co raz gorzej i piwo ma w tym swój udział, chociaż może nie do końca jedyny i decydujący.
            Pozdrawiam

      • 24 kwietnia 2021 o 08:25
        Permalink

        @WPK

        Przykro mi, ale ten nasz DUMNY ORZEŁ to już nielot. Został oskubany przez zachodni imperializm i od ponad tysiąca lat nosi krzyż niewoli oraz cierniową koronę poddaństwa. Odrastały mu pióra i narodowa duma w PRL, ale osły tego nie zrozumiały i ponownie z polecenia “jaśnie państwa” na usługach bizona, wilków i hien nałożyły naszemu orłowi kajdany.
        https://demotywatory.pl/5053220/Mozna-miec-juz-dosc
        Ale nadejdzie jeszcze czas wszechsłowiańskiej dumy, gdzie orzeł zrzuci kajdany ekonomicznej niewoli, uwolni się od korony poddaństwa i zrzuci z siebie krzyż a następnie jako wolny ptak pofrunie na polowanie wspólnie z niedźwiedziem.
        https://demotywatory.pl/4265357/Jestes-Slowianinem
        https://demotywatory.pl/4833224/18-powodow-dla-ktorych-warto-byc-poganinem-

        Odpowiedz
        • 24 kwietnia 2021 o 23:08
          Permalink

          W ogóle nie macie pojęcia o naszej potędze, współczesna Polska to kraj doskonale zarządzany i potężny, mamy sojuszników – nikt nie przeciwstawi się USA. Mamy najlepsze samoloty, czołgi, jesteśmy w stanie złamać niedźwiedziowi nie tylko kark, ale pogruchotać wszyskie kości a z jego futra zrobić wycieraczkę do butów przed wejściem do polskiego już Kościoła na miejscu zburzonego Kremla. śmierć wrogom Ojczyzny! Precz ze zdrajcami! Niech Żyje WIELKA POLSKA KATOLICKA! TYlko to was gnidy ratuje, że mnie nie cenzorujecie ale kwestia wyłapania was zdrajcy, to tylko kwestia czasu. Powtarzam – WIELKA POLSKA KATOLICKA! Województwo Smoleńskie powróci do Ojczyzny!

          Odpowiedz
          • 25 kwietnia 2021 o 07:07
            Permalink

            @WPK
            Przyznaję, że jesteś dla mnie zagadką; bo nie wiem czy jaja sobie z nas robisz, czy może masz dostęp do naprawdę dobrego towaru którym się naćpałeś, a może faktycznie masz całkiem zryte pod beretem?

          • 25 kwietnia 2021 o 08:41
            Permalink

            @WPK. “…nikt nie przeciwstawi się USA. ‘ Tiaaaaaaaaaaaaaaaaaa, USA to taka emanacja Rosji sowieckiej z czasu gdy “ich zamażeniem” była Światowa Republika Rad (Lenin&Bronsztein) – po trupie Polski do Berlina, twardego
            jądra rewolucji komunstycznej. dziś “te idee” przejęły neomarksistowskie Stany Zjednoczone Ameryki
            Północnej (Wielki Szatan). Z proletariackim pozdrowieniem towarzyszu!
            Wasz P. franciszek (forma zamierzona) spiskuje z nowymi globalnymi komunistami, towarzyszu,
            posłuchał-byś lepiej ojców tradycjonalistów miast modernistycznych, postępowych katolików – towarzyszu!
            Rosja – ostoja chrześcijaństwa i tradycjonalizmu – nowy komunisto. I TO Was boli. 😇

            ……….ale kwestia wyłapania was zdrajcy, to tylko kwestia czasu. ” No, właśnie wszystko-wszystkim wedle zasług, na wszystko przyjdzie stosowny czas. BO, “Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome. Dlatego wszystko, co powiedzieliście w mroku, w świetle będzie słyszane, a coście w izbie szeptali do ucha, głosić będą na dachach. ” Amen

          • 25 kwietnia 2021 o 18:15
            Permalink

            I JEDYNY OKRĘT PODWODNY,KTORY TYLKO ZANURZA SIĘ I WYNURZA
            – BUUUUU,HA,HA,HA,HAAAAAAAAAAAA !!!

      • 26 kwietnia 2021 o 09:34
        Permalink

        @WPK
        – kurde, WPK, co Ty wąchasz !?

        A drogie toto ?
        – chętnie spróbuję, bo widzę, że zapewnia wspaniałe wizje…

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.