Soft Power

Jak szybko z krajowej polityki zniknęły wszystkie problemy? No Action Talk Only!

 Wagę i znaczenie krajowej dyskusji politycznej widać po kilku dniach ukraińskiego kryzysu, który przesłonił nawet tak ważne tematy jak śmierć żyrafy w duńskim ZOO i inne zagadnienia, którymi żyła, na co dzień polska sfera publiczna. Zniknęły „gendery”, „feministki”, „mniejszości seksualne”, „kolejki w służbie zdrowia”, „bezrobocie”, „6-cio latki”, „zapaść demograficzna”, „umowy śmieciowe”, „likwidacja OFE”, „Invitro”, „kato-pedofilia”, a nawet coś tak istotnego jak walka o miejsca na listach wyborczych do Parlamentu Europejskiego.

Wszystko to zawdzięczamy jednej osobie, której personaliów nie będziemy nadużywać, jednakże zdradzimy państwu, że ten Pan nie jest Polakiem, chociaż wielokrotnie przejeżdżał przez Polskę pociągiem na trasie Leningrad-Drezno.

Nasze niestety elity polityczne zostały w pełni porażone faktami, których prędkość pojawiania się i waga nie tylko je zaskoczyła ale wręcz sparaliżowała, a to przy braku instrukcji: „co robić – jak uciekać” wykluczyło możliwość zrozumienia natury spraw, nie wspominając nawet o możliwości przełożenia nowych okoliczności na kategorie interesu narodowego. Standardowo nasze elity do ucieczki wykorzystywały słynną Szosę na Zaleszczyki, obecnie w granicach Ukrainy. Prawdopodobnie dlatego – trzymając się tej legendarnej drogi, co było mitem założycielskim rządu emigracyjnego – postanowili popierać zmiany na Ukrainie. Wychodząc z założenia, że w razie kłopotów może się ona jeszcze raz przydać, a wdzięczni za oczyszczenie z zarzutu ludobójstwa swoich ojców i dziadków spadkobiercy idei OUN/UPA – osłonią korytarz ewakuacji władz polskich do Rumunii.

Inaczej nie da się wytłumaczyć polityki dziwnie zjednoczonych polskich niestety elit politycznych, gdzie nawet pan Kaczyński klaskał dwa razy panu Tuskowi, co prawda bez podawania wszystkim ręki, ale to i tak szokujący i niezrozumiały przełom.

Tylko „Zaleszczyki” są w stanie wytłumaczyć ten niecodzienny fakt zjednoczenia polskich elit politycznych.

O czym ci panowie rozmawiali? Czy „pogodzone” elity spotkały się po to, żeby omówić szereg nierozwiązanych spraw krajowych, wymagających szerokiego poparcia politycznego, w tym zmiany konstytucji jak również zmiany umowy społecznej? Raczej nie. Możemy podejrzewać, że kierował nimi ludzki strach, tutaj strach o przejezdność szosy zaleszczyckiej.

Nie można znaleźć innego racjonalnego wytłumaczenia, przecież wrak dalej jest niesprowadzony. Nie wycofano oskarżeń wobec pana premiera Donalda Tuska stawianych przez bezpośrednich zauszników pana Kaczyńskiego o współudział w „Zbrodni smoleńskiej”. Wiele innych obszarów, które zasłaniała filozofia ciepłej wody w kranie – jest nadal pozostawionych samym sobie, byle do końca kadencji. A tu te Zaleszczyki! Czy też, brak pewności w dostępie do Zaleszczyk, chociażby tylko dla tzw. polskiej elity i elity w Polsce!

Poza występami w telewizji nie trzeba już nic robić, żeby sprawiać wrażenie sprawowania pełnej kontroli nad sytuacją. Można jeszcze odwiedzać europejskie stolice – irytując pogrążonych w kryzysie lub błogim odpoczynku europejczyków. Armii w dwa tygodnie się nie odbuduje, bo po zlikwidowaniu Zasadniczej Służby Wojskowej nie mamy rezerw. Oczywiście nikt o tym zawczasu nie pomyślał, licząc na mityczny sojusz, którego nazwę dzisiaj należy czytać inaczej. NATO, czyli „No Action Talk Only!”

Nie zmieni tego faktu nawet tuzin F-16, które niewiadomo czy mają przybyć, czy już przybyły jako słynne niewidzialne myśliwce, albo zabłąkany niszczyciel US Navy na Morzu Czarnym. Natomiast na pewno możemy liczyć na naszych sprawdzonych sojuszników z Francji, dzięki uświęceniu polsko-francuskiego braterstwa broni w najnowszych afrykańskich misjach. Zwłaszcza jeżeli będą mieli pieniądze na prowadzenie wojny, po sprzedaży serii okrętów desantowo-śmigłowcowych… Federacji Rosyjskiej.

A może jesteśmy blisko zatoczenia wielkiego koła przez „parszywe oblicze historii”? Można by powołać rząd emigracyjny, siły zbrojne na Zachodzie, tylko tym razem nie ma złota, żeby je wywieźć.

Rodacy pozostawieni w kraju, na pewno dadzą sobie radę, przecież po ostatniej okrutnej okupacji – zrobiono w kraju tyle seriali telewizyjnych, skutecznie wmawiających Polakom i Polkom, jak bez głębszej refleksji automatycznie się poświęcać, nawet jeżeli nie ma się siedmiu żyć i punktów za zbieranie bonusów jak w grze komputerowej.

W ten wspaniały sposób, uciążliwe problemy dnia codziennego, nie tylko znikają z mediów, ale dla wielu – będą ostatnim wspomnieniem po widoku przez tylną szybę limuzyny pędzącej w kierunku szosy zaleszczyckiej …

8 komentarzy

  1. Pierwszy ambasador RP na Ukrainie: W obecnym kryzysie nie ma żadnych interesów ukraińskich

    „Można jednak powiedzieć z całą pewnością, że przegrała – i to z kretesem – Polska.”

    http://www.kresy.pl/publicystyka,wywiady?zobacz%2Fpierwszy-ambasador-rp-na-ukrainie-w-obecnym-kryzysie-nie-ma-zadnych-interesow-ukrainskich

  2. inicjator_wzrostu

    Doskonały, chociaż głęboko przewrotny tekst.

  3. Wierny_czytelnik

    No Action Talk Only… 🙂 rewelacja

  4. Podtrzymuje tą samą opinię co do tekstu jaki po prostu kliknąłem dwa razy na ślepo bez czytania – NAPRAWDĘ REWELACJA rano w pracy pokaże wszystkim kolegom

    • Дураков на свете мало, но расставлены они так грамотно, что встречаются на каждом шагу.

  5. to straszne, Polaczki pod wpływem zagrożenia zaczęły normalnieć……czynowników carskich to niepokoi

    Bo to typowe dla narodu polskiego, zwłaszcza że sytuacja jest nieprzewidywalna a wojska białoruskie wraz z armią sowiecka mogą także z rozpędu wpaść nad Wisłę. Prewencyjnie czy z bratnią pomocą

    Krakauer jesteś ruskim agentem i jak sie zacznie to spotkasz sie ze zbłakaną kulą. Jako zdrajca nie tyle polski co świata zachodzniego i demokracji

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.