Polityka

Szwecja w NATO a interesy Polski

 Szwedzi trzeźwo oceniają swoje bezpieczeństwo, pomimo praktycznej likwidacji armii – nadal dysponują stosunkowo znacznym potencjałem, a na pewno bardzo wiele są w stanie sami wyprodukować. Pojawienie się w Szwecji wizji wstąpienia do NATO to alternatywa dla ukoronowania własnej polityki bezpieczeństwa o własną broń jądrową, która znajduje się w zasięgu technologiczno-organizacyjno-finansowym tego kraju.

Z naszej perspektywy wstąpienie Szwecji do NATO byłoby bardzo istotnym wzmocnieniem Sojuszu w bezpośrednim otoczeniu naszego zaplecza. Z tego względu w sensie politycznym należy popierać samą ideę członkostwa Szwecji, zwłaszcza że w tamtym kraju jest ona coraz bardziej wyraźna. Dlaczego Szwecja jest ważna, wystarczy przyjrzeć się na dowolnym serwisie mapowym – mapie Morza Bałtyckiego, każdy nawet laik zrozumie kluczowe znaczenie tego kraju w strategii panowania nad tym akwenem.

Jednakże nie ma nic za darmo, o ile zgodziliśmy się bez głębszej refleksji na przyjęcie krajów bałtyckich do NATO – nie mając z tego nic, tylko ryzyko i koszty, – ponieważ ich potencjał obronny jest po prostu bardzo mały – to w przypadku Szwecji można postawić liczne warunki mobilizujące Szwedów do zmiany wektorów swojej polityki finansowej na rzecz finansowania obronności.

W skrócie chodzi o to, że słaba Szwecja to głównie duże terytorium do obrony. Natomiast silna Szwecja – to absolutna dominanta na Morzu Bałtyckim. Trzeba, więc postawić Szwecji określone warunki, tak żeby mogła się skutecznie przyczynić do wspólnej stabilizacji całego regionu.

Z naszej perspektywy silna Szwecja to przede wszystkim silna marynarka wojenna i silne lotnictwo – to mogą być, bowiem jedyne realne środki, jakimi Szwedzi mogą nas wesprzeć w ewentualnej obronie. Przy czym trzeba położyć szczególny nacisk właśnie na marynarkę wojenną, tutaj Szwecja posiada wspaniałe tradycje, jeszcze przeszkolone kadry w akademiach morskich – ma, kto przekazać wiedzę i ma kto przeszkolić, a wybudowanie nowoczesnych okrętów dla ich przemysłu to tylko kwestia decyzji politycznych i pieniędzy.

Są jednak w przypadku Szwecji trzy problemy, o których trzeba wyraźnie i głośno powiedzieć, żeby nie było tak jak z Ukrainą, gdzie przemilczaliśmy kwestie wewnętrznej polityki tego kraju szkodząc własnemu interesowi narodowemu.

Po pierwsze, jeżeli jako Polacy mamy się zgodzić na to, żeby umierać za Szwedów – niech Szwedzi zdobędą się na gest i oddadzą to, co ich przodkowie ukradli naszym przodkom w Polsce (z uwzględnieniem innych krajów dawnej Korony i Litwy – wedle życzenia). Nie ma nic za darmo, a jest to okazja żeby w sposób pokojowy wyrównać rachunek krzywd, będący podstawą do zburzenia potęgi Ojczyzny naszych przodków. Jeżeli ktoś nie wie, o co chodzi – niech się wybierze do Szwecji i najlepiej w stolicy odwiedzi główne muzea, otwarte pałace itp. Trudno generalizować, ale „polonica” ukradzione w Koronie to bardzo duża część zbiorów, w tym pewna znana księga, pewnego bardzo znanego domorosłego astronoma. Alternatywnie możemy się zgodzić na odszkodowanie, które powinno mieć wymiar najlepiej terytorialny (np. w postaci jednej z niezamieszkałych wysp) lub może mieć wymiar symboliczny w postaci oficjalnych przeprosin. Bez gestu nie może być mowy o tym, żeby dzisiejsi Polacy mieli umierać za potomków krzywdzicieli swoich praojców. Mowy nie ma! Nie będziemy umierać za nację, która w sposób zorganizowany kradła w polskich domach futryny od drzwi, krzesła, stoły i wszystko, co jej wpadło w łapska. Partnerstwo jak najbardziej, pomoc jak najbardziej, – ale NAJPIERW PRZEPROSINY I ZADOŚĆUCZYNIENIE, tylko w ten sposób jest możliwe trwałe pojednanie.

Drugą kwestią jest kwestia religijna – rozumiemy, że Szwedzi nie chcą przejść na katolicyzm. Toczyliśmy o to z nimi naprawdę długie wojny – w czasach, gdy Szwedzi byli królami Szwecji i Polski. Jednakże proszę się zastanowić – biorąc pod uwagę tendencje rozwoju różnych religii w tym kraju, – co będzie ze Szwecją za 20-50 lat? Co byśmy zrobili w przypadku, gdyby w tym kraju rozpoczęła się religijna wojna domowa pomiędzy Szwedami a mniejszościami narodowymi wyznającymi inną religię niż póki, co dominujące tam chrześcijaństwo? Owszem dzisiaj to jest problem błahy – jednakże wczoraj także Krym nie był problemem, dlatego warto zawczasu zawrzeć odpowiednie zapisy w umowach (traktatach), tak żeby uniknąć sytuacji nie do przewidzenia – wcale się, bowiem nie będzie można dziwić, jak za około 30 lat np. potomkowie pielęgnującej swoją kulturę i tradycję ludności napływowej w Szwecji zapragną autonomii, może niepodległości? Co zrobi Szwecja, jeżeli w jej państwie – przyjezdni i ich potomkowie – tworzący alternatywną kulturę i alternatywne społeczeństwo – zażądają niepodległości na części jej terytorium? Jak wówczas mamy się my zachować?

Po trzecie – trzeba odczekać kilka lat, zanim sytuacja się nie uspokoi. Po nakręceniu spirali histerii i ogólnego szoku rzekomą agresją Rosji – nie można ryzykować żadnych działań zmieniających status quo. To nie jest w naszym interesie, ponieważ nie jesteśmy gotowi do żadnej konfrontacji z nikim. My czekaliśmy dość długo na przyjęcie do Sojuszu, Szwecja też może poczekać a w tym okresie może się bardzo starać. Przecież to podobno Szwedom zależy bardziej?

Mamy to przeprowadzić tak, żeby to opłacało się przede wszystkim nam. Czyli, żeby suma korzyści była dla nas wyższa niż suma kosztów, jakie będziemy zmuszeni ponieść.

3 komentarze

  1. Kopernika powinni oddać złodzieje! tylko co jeżeli oddadzą go Niemcom?

  2. To i Szwedzi rabowali(może i gwałcili) podobnie jak
    Niemcy rabowali( i gwałcili), patrzcie Państwo
    takie “kulturalne” narody… co do kwestii
    religijnych, to niewykluczone że nie tylko w Szwecji
    mniejszości religijne , wezmą sprawy w swoje ręce.
    Na obszarze wydzielonym ,tworząc jakiś Kalifat,
    wraz z obowiązującmi prawami szariatu.
    Takie próby miały miejsce m.in. w Federacji Rosyjskiej
    -Dagestan, Czeczenia.Znając nieudolność systemów
    politycznych Europy Zach…

  3. inicjator_wzrostu

    Dobry i żartobliwy felieton, mimo powagi sprawy.
    Dodam, że Szwedzkie Grippeny moga zacząć latać z pokładów brazylijskich lotniskowców (obecny i planowany).
    Taki jest to dobry produkt i szkoda że Polska go nie kupiła zamiast F-16.
    Mogliśmy wynegocjować ze Szwedami jego współprodukcję i modernizacje.
    Z Lockheed Martin jest to niemożliwe.
    Musimy jako kraj w ważnych sprawach dla bezpieczeństwa być POWAŻNI i stali w poglądach przez 20 – 30 lat.
    Inaczej każdy nam wciśnie co się tylko da i za spore pieniądze.
    Głupiego nikt nie szanuje, tylko go ogrywa.
    Szwecja to nasz potencjalny sojusznik na lata, czy w sojuszu NATO, czy poza nim, a o historiach sprzed wieków – to bym zapomniał.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.