Szwajcaria zostaje monarchią

graf_red

W Szwajcarii brakuje stanowczo systemu monarchistycznego, z jego wszystkimi zaletami i …wadami. Nie chodzi mi tu o aspekt komercyjny, lecz bardziej o powagę królewskiego domu. Wszystkie kubki z motywem i inne pamiątkowe przedmioty i tak pochodziłyby z Azji – podobnie jak w Wielkiej Brytanii czy w innych monarchistycznych państwach. Ale mnie zupełnie nie o to chodzi. Ja mam na myśli raczej jednoczącą funkcję królewskiej rodziny, bo to jest przecież podstawowe zadanie królów i prezydentów wszelkiej maści.

Zalety monarchii widoczne były w Wielkiej Brytanii w czasach wojny. Pojawienie się domu Windsor jednoczyło Brytyjczyków i wyzwoliło wśród brytyjskiego ludu energię patriotyzmu. Ale nawet w czasach pokoju dom królewski może mieć ogromne znaczenie. Bez monarchii Belgia dawno rozpadłaby się z powodu konfliktu między Flandrią a Walonami. A autonomia regionów hiszpańskich byłaby z pewnością znacznie bardziej konfliktowa bez monarchii. Oczywiście nic z tych zjawisk nie można zaobserwować w Szwajcarii, gdzie nigdy nie panował król, a prości chłopi już od średniowiecza sami decydują o swoim losie. Szwajcarscy politycy to nieznane nazwiska na scenie światowej. Natomiast tradycyjna rotacja głowy państwa przyczynia się dodatkowo do braku zainteresowania za granicą.

Trzeba jednak przyznać, że znalezienie odpowiedniej postaci dla nowej dynastii szwajcarskiej nie jest takie łatwe, jakby się niektórym mogło wydawać. Obcy prawdopodobnie sugerowaliby potomka Wilhelma Tella, jedynego Szwajcara znanego większości obcokrajowców. Jednak zakładając, ze Wilhelm Tell w ogóle istniał, trudno jest znaleźć dzisiaj jego prawowitego potomka. Z pewnością król jest jednak potrzebny – taki który by jednoczył kraj, podobnie jak w innych krajach, np. w Polsce król Potocki.

Moim zdecydowanym kandydatem na szwajcarskiego monarchę jest Roger Federer. Jego kariera zawodowa dobiega powoli końca, wkrótce będzie miał dużo czasu i będzie musiał szukać nowych obszarów działalności. Jest pokorny i łaskawy i niewątpliwie ma wytrzymałość, którą głowa państwa musi się dzisiaj wykazać. Mówi płynnie w kilku językach, aha i umie grać w tenisa. Fakt, że robi reklamę dla szwajcarskich firm, świadczy o jego umiejętnościach integracyjnych. Federer dokonał już dwóch ważnych rzeczy, które ułatwią mu przejście do nowej pracy monarchistycznej. Ponieważ jego żona pochodzi z Europy Wschodniej, jego intronizacja pomogłaby zintegrować wszystkich imigrantów, którzy wciąż są obcy społeczeństwu szwajcarskiemu. Poza tym, druga para bliźniaków u Federerów to chłopcy. Więc po abdykacji Rogera byłoby w Szwajcarii dwóch królów i to byłby ewenement w skali świata. Nie zapominajmy też, że Roger Federer znany jest już teraz na całej kuli ziemskiej pod pseudonimem King Roger, a więc trzeba tylko tą funkcję zinstytucjonalizować.

Może ktoś zapyta, co z demokracją bezpośrednią w Szwajcarii w przypadku wyboru Federera na króla? Co z referendum, wetem i inicjatywą? Odpowiedz na to pytanie jest banalnie prosta. Federerowi jest to obojętne, on wyrósł w tym systemie i przyzwyczaił się do niego. A to, że chłopi i mieszczanie decydują sami o sobie, wcale mu nie powinno przeszkadzać. Wprost przeciwnie, król przecież nie jest od rządzenia. A podwładny lud i tak wie lepiej, czego potrzebuje – niech więc sobie rządzi. Poza tym Federer musi ufać swoim poddanym, bo ze swojego sportowego doświadczenia wie, że z publicznością nie ma żartów.

Prof. Mirosław Matyja

10 thoughts on “Szwajcaria zostaje monarchią

  • 26 czerwca 2020 o 05:05
    Permalink

    Jak nie wiadomo o co chodzi – to zawsze chodzi o kasę – choćby zarobionych na pamiątkach.

    A pamiątek po Wilhelmie Tellu to nie mają?

    Muszą od razu być “królewskie”?

    Odpowiedz
  • 26 czerwca 2020 o 09:51
    Permalink

    Ja pie*dolę, jest XXI wiek, ludzkość cywilizacyjnie się rozwinęła a tu takie numery z monarchią. Toć to próba przywrócenia feudalizmu.
    Profesor ma zniewolony umysł. To nie Słowianin, musi być obca krew.:-)
    Profesorze, na tym poziomie sądzę, że nie przystoi, aby snuć rozważania o monarchii. Wyrządziły one już tyle zła na świecie, że obecnie trzeba dmuchać na zimne, aby się historia nie powtórzyła.
    No ale cóż zapewne jest kasta bogatych, którym brakuje dodatkowego splendoru i mają hedonistyczne zachcianki. Jak będzie król, to zaraz pojawi się arystokracja, lokaje i słudzy itd..
    Jeden kandydat na lokaja króla Szwajcarii już widzę jest. 🙂

    Odpowiedz
    • 27 czerwca 2020 o 09:29
      Permalink

      Miecław “ludzkość cywilizacyjnie się rozwinęła a tu takie numery z monarchią. Toć to próba przywrócenia feudalizmu”

      Monarchia wcale nie musi być tożsama z feudalizmem. Można sobie wyobrazić socjalizm z monarchą.

      Cztery zalety monarchii:

      Głową państwa jest zwykła osoba, uczona spraw państwa od dzieciństwa, a nie polityk karierowicz i manipulator.

      W monarchi relacje są uczłowieczone – stają się interpersonalne, zamiast formalnej maszyny nadzorowanej przez armię prawników.

      Monarchia jest zgodna z naturą ludzką, i blokuje drogę demagogom czy dyktatorom. Niemiecka monarchia byłaby stabilniejsza od Republiki Weimarskiej.

      Monarchia jest ładniejsza.

      Odpowiedz
    • 27 czerwca 2020 o 09:47
      Permalink

      W porównaniu z korpokracją którą mamy obecnie to monarchia wygląda jak aniołki. Ani pierwszej ani drugiej wojny światowej nie wywołały monarchie tylko przemysłowcy.

      Odpowiedz
      • 27 czerwca 2020 o 11:01
        Permalink

        @Bible Freak i @Wojna Info

        Sięgnijcie panowie głębiej do historii, zapoznajcie się z biografami Monarchów ich poziomem jaki prezentowali sobą, jakie skandale i zbrodnie były ich udziałem, a w przypadku dziedziczenia tronu bywało jeszcze gorzej, bo jakiś psychopata obejmował czasami tron i pół świata chciał podbojami zniszczyć. I wojna światowa była jeszcze wynikiem i skutkiem imperialnych planów monarchii schyłkowej, potem II wojna światowa to przecież walka dawnej arystokracji przemianowanej na burżuazje i oligarchę przeciwko komunizmowi. Dopiero po II wojnie światowej Monarchie które jeszcze pozostały się ucywilizowały pod wpływem rewolucji społecznych. Gdyby nie te rewolucje społeczne byście być może panowie byli lokajami lub mięsem armatnim służącym monarchom i arystokratom. No chyba że jesteście z arystokracji lub służebnej szlachty, no to zrozumiałe, że wasza perspektywa jest inna i marzy wam się korzystanie ze służby, albo służba u dworu. 🙂 Bez urazy, ale takie się wnioski nasuwają.

        Wprowadzenie Monarchii jest zbyt dużym ryzykiem dla społeczeństwa. Trzeba inwestować w wyższą świadomość ludzi, aby zrozumieli demokrację i zasady kolektywnego współdziałania. Żadna monarchia nie zrobiła tyle w stosunku do ludu co ustroje demokracji ludowej. To już wolę powrót do dyktatury proletariatu z wybieralnym I sekretarzem i kolektywnym zarządzaniem w postaci jakiegoś Komitetu Centralnego, bo to było lepsze dla ludu i skuteczniejsze dla gospodarki, niż obecne feudalne rządy jednego prezesa. 🙂

        Macie tu:
        “Wzór obywatela w ustroju demokratycznym” Marii Ossowskiej
        http://lewicowo.pl/wzor-obywatela-w-ustroju-demokratycznym/
        Gdyby większość ten wzór wprowadziła w życie, nie byłoby takich problemów. Monarchia, nawet w formie obecnych rządów demokratycznych, choćby na wzór brytyjski, to cofanie społeczeństw w rozwoju na drodze do wyższej cywilizacji. Monarchia to ponowne tworzenie klas wyższych w oparciu o idee fix, bo popatrzcie sobie na indywidualne biografie potomków dawnej arystokracji, szlachty. Czym oni się wyróżniają szczególnym z tzw. pospólstwa? Wśród nich jest tak samo proporcjonalnie tyle głupców i ludzi inteligentnych co i w pospólstwie. Po II wojnie światowej potomkowie “jaśnie państwa” byli w szoku, że nie są w stanie sprostać inteligencji dzieci chłopów i robotników, że niczym się nie różnią, bo nie chroni już ich określony przywilej i stan posiadania.
        Także weźcie to pod uwagę, bo inaczej skończymy marnie jako służący klasy próżniaczej, która wyrasta ponownie z powodu indolencji umysłowej proletariatu.

        Odpowiedz
  • 27 czerwca 2020 o 13:45
    Permalink

    Miecław: “Dopiero po II wojnie światowej Monarchie które jeszcze pozostały się ucywilizowały pod wpływem rewolucji społecznych. Gdyby nie te rewolucje społeczne byście być może panowie byli lokajami lub mięsem armatnim służącym monarchom i arystokratom”

    Ależ ja się z grubsza z Panem zgadzam. Tylko bardziej obawiam się polityków którzy często są zwykłymi psychopatami i mogą zgotować nam orwellowskie piekło. Za ucywilizowanego króla, politycy (dworacy) muszą się miarkować.

    Oczywiście monarcha nie jest w stanie rządzić wspólczesnym skomplikowanym społeczeństwem, które musi być samorządne, ale może panować, czyli nadzorować wybieranych polityków oraz jak trzeba wysyłać ich na zieloną trawkę i ogłaszać nowe wybory.

    Odpowiedz
    • 27 czerwca 2020 o 19:35
      Permalink

      @Bible Freak

      Dlaczego jestem przeciwnikiem Monarchii?
      Widzisz z systemami jest ten problem, że się zmieniają wraz z ludźmi pod wpływem środowiska społecznego i gospodarczego. Zwykle jest to jakaś wypadkowa aktualnych warunków społecznych które są determinowane przez całą masę czynników egzogennych i endogennych. Wiem, że ludzie do prawdziwej demokracji muszą dorosnąć ewolucyjnie. Ale demokracja jest psuta przez kapitalizm, nie jest zła ze swej istoty, czego dowodzi tzw. demokracja lokalna samorządowa, gdzie jeżeli ludzie ją dobrze pojmują to wszystko działa jak w zegarku.

      Gorzej jest na poziomie państwa bo zbyt dużo obcych interesów się w to miesza, a PRL jest tego przykładem, ale i obecna III RP. Co stało na przeszkodzie, aby po 4 czerwca 1989 roku ustanowić od razu demokrację bezpośrednią, skoro postanowiono zmienić system? Odpowiem, zachodnie interesy gospodarcze, których celem było przejęcie naszej gospodarki. Nie mieliśmy szans wobec braku świadomości ludzi żyjących w religijnym zniewoleniu.

      Przykład demokracji bezpośredniej w Szwajcarii jest tu idealny do porównania, bowiem kształtował się on i mentalność samych Szwajcarów przez kilka wieków w dość sprzyjających dla nich warunkach. Uważam, że jest to system najbardziej doskonały, choć znalazłoby się trochę wad z naszej perspektywy, ale to nieważne. Ważne abyśmy brali z tamtego systemu przykład bo jest najbardziej stabilny politycznie i społecznie. Zawracanie teraz takiego systemu do Monarchii to jest jakaś aberracja. Profesorowie chyba się nudzą bo snują takie kuriozalne rozważania, albo już tzw. oligarchom z korzeniami brakuje splendoru i inspirują takie publikacje, po to aby sondować społeczeństwo czy zaakceptuje powrót arystokratycznych form rządzenia. Na początku może by wszystko działało, ale potem będzie się psuć. Zajmuję się już wiele lat psychologią idei i muszę obiektywnie stwierdzić, że nie znalazłem w historii stabilnego systemu, który przetrwałby pokojowo więcej niż 20-50 lat, potem zaczynają się problemy. Gdy ustanowią nam monarchię potem będzie już z górki i arystokracja przypomni sobie o swojej rzekomo “błękitnej krwi”, a efekt będzie taki jak w każdej dyktaturze i totalitaryzmie. To są zagrożenia i nie warto ryzykować, aby oddawać władzę Monarchom.

      Zgoda, że: “Oczywiście monarcha nie jest w stanie rządzić współczesnym skomplikowanym społeczeństwem, które musi być samorządne, ale może panować, czyli nadzorować wybieranych polityków oraz jak trzeba wysyłać ich na zieloną trawkę i ogłaszać nowe wybory.” – ale to też nie wszędzie już tak działa. Trudno też liczyć na oświeconego Monarchę, tych jak na lekarstwo, a “błękitna krew” to za mało.

      Taki zwykły chłopak z Petersburga, czyli Putin w Rosji wszystkich bije na głowę, 🙂 a nasz śmieszek Korwinek z muszką chciałby go zrobić nawet Carem (kiedyś czytałem jego wypowiedzi na ten temat). Na szczęście elita Rosji stojąca za Putinem to wyższy poziom świadomości i wiedzą jakie były najlepsze historyczne słowiańskie dzieje, gdy naczelnika plemię wybierało na wiecu, takiego który aktualnie najlepiej rokował dla interesów społeczności. Putin rokuje i ma zapewnione rządy dokąd tylko będzie w stanie intelektualnie podołać temu zadaniu. To jest prawdziwy naczelnik słowiańskiego plemienia i Rosjanie wiedzą, co dzięki niemu uzyskali i co mogą zyskać w przyszłości.

      Namiastką monarchy w nowoczesnym demokratycznym społeczeństwie jest właśnie Prezydent i to powinno nam w zupełności wystarczyć. Jednym słowem powinniśmy poprawiać demokrację, udoskonalać ją a nie cofać się mentalnie i systemowo do Monarchii i liczyć na cud. Moim zdaniem potomkowie arystokracji wzbogaceni na kapitalizmie sondują coraz częściej czy uda im się ponownie przejąć władzę totalną nad społeczeństwami, stąd takie różne inicjatywy czy monarchistyczne stowarzyszenia jak u nas w Polsce (vide – Wielomski). Lokaje rozpoznają teren, czy społeczeństwa są już na tyle ciemne i wykończone kulturą głupoty, że zdecydują się na oddanie władzy nad sobą w ręce Monarchy, który rzekomo by to posprzątał. A chodzi tylko o władzę i kasę z tego tytułu a nie nasze społeczne interesy.

      Cudu nie będzie, jeżeli większość ludzi nie weźmie sobie do serca i nie zacznie żyć, wg linkowanego wzoru obywatela w ustroju demokratycznym.

      Wracając do naszej słowiańskiej historii warto wiedzieć, że nasi przodkowie wybierali sobie naczelnika (w nomenklaturze zachodniej feudalnej – króla) na przywódcę narodu – plemiona. Nie była to funkcja dziedziczna na początku, dopiero potem gdy nastąpiła feudalizacja we wczesnym średniowieczu.
      Dziś można go porównać z dzisiejszym prezydentem, pod warunkiem, że nie służy tylko jako długopis, a ma charyzmę i potrafi zainicjować oraz narzucić dobre rozwiązania dla narodu.

      No i jako historyczny fakt opisany w kronikach cytuję:
      Wincenty Kadłubek opisując dzieje legendarnego króla Kraka wskazuje na przywrócenie przez niego sprawiedliwości społecznej:
      „Albowiem przed nim wolność musiała ulegać niewoli, a słuszność postępować krok w krok z niesprawiedliwością. I sprawiedliwe było to, co największą korzyść przynosiło najmożniejszemu. Atoli surowa sprawiedliwość nie od razu zaczęła władać. Odtąd jednak przestała ulegać przemożnemu gwałtowi, a sprawiedliwością nazywano to, co sprzyja najbardziej temu, co może najmniej”.
      Źródło: Wincenty Kadłubek, Kronika Polska, Wyd. Ossolineum – DeAgostini, Wrocław 2003, s. 12.
      Według Janusza Bieszka panował on w latach 694-728 n.e.: J. Bieszk, Słowiańscy Królowie Lechii, Wyd. Bellona, Warszawa 2015, s. 178.

      Podkreślam te nasze wspaniałe tradycje i unikalny system społeczny oparty na sprawiedliwości społecznej.
      “Sprawiedliwością nazywano to, co sprzyja najbardziej temu, co może najmniej”. – absolutnie jest to unikalne na skalę światową, bowiem zachód takiej doktryny sprawiedliwościowej nie stworzył, a wraz z katolicyzmem narzucił nam zdegenerowany system feudalny ze sprawiedliwością nie mający nic wspólnego.

      My mamy to w genach, bo każdy Polak marzy o sprawiedliwości społecznej. Błądzi jednak wyprowadzany na manowce przez zachodnią antykulturę i aby przeżyć w tym destrukcyjnym systemie sam musi często dostosować swoje zachowania do obcych wzorców.

      Pozdrawiam i dziękuję za dyskusję na poziomie.

      Odpowiedz
  • 28 czerwca 2020 o 16:22
    Permalink

    Pomijacie Panowie jeden aspekt monarchii.
    Pokojowe łączenie różnych ludów, dzięki dynastycznym mariażom.
    Ilu wojen uniknięto dzięki temu, że zawarto sojusz oparty na małżeństwie?
    Ile różnych ludów żyło pod jednym berłem?

    Lojalność wobec monarchy, do dziś spaja wiele krajów.
    Monarchia na pewnym poziomie rozwoju, wydaje się być czynnikiem niezbędnym, pozwalającym uniknąć rywalizacji o prymat wielu szefów plemion.

    W Europie może być anachronizmem.
    Ale, poza nią, czy naszym światem, jest jeszcze 6 miliardów ludzi…….

    Monarcha może być s… synem.
    Ale, musi dbać o własną domenę. inaczej rewolucja zmiecie go z tronu.
    Polityk z wyboru, często dba jedynie o swoje konto bankowe w raju podatkowym……
    Głównie, zachodnim……

    Oświecony monarcha, nawet w obecnych czasach ma sporo do powiedzenia.
    Monarchiami konstytucyjnymi jest z 1/3 państw UE.
    Ludzie nie dość że lubią tradycję, to czesto jest władca ostatnim punktem odniesienia, czy zdrowego rozsądku.
    Ot, sentymenty……
    Elity nie muszą być wzorcem moralności.
    Ale te “błękitnokrwiste” dalej mają na niczym konkretnym oparty szacunek, ze strony plebsu.
    Są WYOBRAŻENIEM przyzwoitości, niestety, nie jej kwintesencją.

    Odpowiedz
    • 28 czerwca 2020 o 23:03
      Permalink

      Te aspekty Monarchii, to są już tylko historyczne atawizmy u ludzi. Nie wynikają z wiedzy, a pragnienia podporządkowania się przez słabsze jednostki silniejszym w celu ochrony. Gdy rośnie świadomość i wiedza oraz poczucie własnej siły intelektu i wartości, ocena jest diametralnie inna.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.