Szpiedzy są wśród nas, czy wszyscy jesteśmy podejrzani?

Jak wspaniale cywilizowanym krajem jesteśmy, że nasze dzielne służby specjalne nie strzelają cichaczem zza węgła do osób podejrzewanych w Polsce o szpiegostwo – lub nie wiadomo o co, ponieważ podejrzenia są tajne, to właśnie na podstawie utajnionych powodów, których się im nie podaje – kulturalnie wyprasza się ich z kraju, wręczając wilczy bilet do raju Unii Europejskiej. Czym pięknie wpisujemy się, jako państwo w model „Procesu” Franza Kafki.

Kiedyś do szpiegów to się strzelało! Wierciło się im w kolanach, przypalało ich kiepami, lutownicami, biło się ich tak, żeby nie było śladów gumowym wężem, soliło rany, wpuszczało robaki, nawet niedawno wobec jeńców wojennych rzekomo – podkreślmy – rzekomo – pozwalano w Polsce stosować waterboarding. No a teraz podejrzewanych o utajnione przewinienia – po prostu się deportuje.

Będąc Polakiem, nawet głośno kontestującym istnienie naszej tymczasowej państwowości (w tym opłakanym kształcie) – pomimo wszelkich prób i maksimum dobrej woli, niesłychanie trudno jest próbować zrozumieć – na trzeźwo – jak to jest możliwe, że ktoś z daleka, chciałby w naszym kraju mieszkać, pracować, płacić podatki, mieć żonę i dziecko, a nawet nauczyć się naszego języka. No przecież – proszę się zastanowić – to nie jest normalne! Tutaj w Polsce żyć? Założyć rodzinę? W Polsce? Pierwsze pytanie, – dlaczego nie w Niemczech? Drugie pytanie, – dlaczego nie gdzieś indziej w normalnym, bogatym kraju, gdzie panuje tolerancja i afirmacja nawet dla młodych muzułmanów odrzynających głowy w biały dzień tasakami – żołnierzom lokalnej armii lub rozrywających się spontanicznie w autobusach lub metrze! Więc dlaczego jakiś dziwny i zapewne nienormalny ktoś – chciałby za wszelką cenę osiedlać się u nas? No to musi być podejrzane, to musi być desperat – przecież wyjechało stąd praktycznie 2-3 mln ludzi, a kolejne co najmniej tyle samo myśli o wyjechaniu!

Jeżeli więc ktoś np. z Azerbejdżanu – ożenił się w Polsce – i to z Ukrainką, ma z nią dziecko, pracuje, jest inteligentny, radzi sobie, ma mieszkanie na kredyt – płaci podatki, jest przykładnym obywatelem, to proszę państwa – MUSI BYĆ SZPIEGIEM. No nie oszukujmy się, to jest naprawdę podejrzane. Nie możemy pozwolić sobie na tolerowanie takich podejrzanych „typków”, którzy zbytnio starają się wpisać w nasze społeczeństwo – zwłaszcza, jeżeli nawet nauczyli się naszego języka i to tak, żeby się skrażyć. No a jak do tego urodzili się w kraju – sami wiecie, którym i znają jego język, to jest proszę państwa – agent śpioch, taki przyjeżdża, żeni się, produkuje dzieci, (czyli potencjalnych małych agentów), widać że ma pieniądze – nie wiadomo skąd, to musi być coś podejrzanego. To może zagrażać bezpieczeństwu państwa.

I właśnie w naszym kraju jest tak mało zabawnie, że służby specjalne (spuszczone w kiblu przez wiadomo kogo, kto nie poniósł za to konsekwencji) mają pełne i nieograniczone prawo – wystawić opinię o dowolnym obcokrajowcu, że wedle ich wiedzy – dana osoba może stanowić zagrożenie dla Najjaśniejszej Rzeczpospolitej. Wówczas nie ma litości – Straż Graniczna, aresztowanie, zapewne kontrola odbytnicy i innych otworów ciała – procedura dehumanizacji, potem deportowanie.

W wyniku akcji naszych dzielnych służb wszystko jest w porządku, możemy nadal szczęśliwie sobie jeździć do pracy (jak ktoś ją ma) w przepełnionych autobusach i pomstować na wszystko, ale jesteśmy bezpieczni – nie ma szpiega, czy też raczej osoby podejrzewanej o to, że może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa np. hipotetycznie poprzez rozerwanie się w tym autobusie z plecakiem – metodą znaną z wielu miast Izraela.

Nie będziemy tutaj wymieniać nazwiska nieszczęśnika, którego to spotkało, albowiem dehumanizacja procesu deportacji ma na celu zrobić z niego w istocie bestię – zagrożenie, dlatego nie ma, co się litować, nad kimś kto jest zagrożeniem, jest już tylko numerem w statystyce spraw deportacyjnych. Co to nas w zasadzie obchodzi? Sprawa odhaczona, załatwiona – gościa wyślą i z głowy.

No, ale jest jednak pewien problem, na który warto zwrócić uwagę. Otóż, bowiem co z rodziną, człowieka który został oskarżony o stanowienie zagrożenia dla bezpieczeństwa naszego państwa? Jeżeli to są obcokrajowcy – czy nie powinno się przysłać do ich mieszkania oddziału antyterrorystycznego, powalić kobietę na ziemię, wybić jej zęby a dziecko odebrać i umieścić w ośrodku zastępczym? Nie chodzi o stosowanie odpowiedzialności zbiorowej, przecież kobieta może przez pół życia nie wiedzieć, że mąż był szpiegiem na rzecz wiadomo, kogo – mroźnego władcy północy lub międzynarodowego islamskiego terroryzmu (logicznie rzecz biorąc), jednakże czy możemy pozwalać na to, żeby mały mściciel lub mała mścicielka swojego ojca – „szpiega” – dorastał/-a wśród naszych polskich przeważnie katolickich i chowanych na solonych zupkach z paczek dzieci?

Potem proszę państwa – sąsiedzi, przyjaciele, znajomi z pracy, nawet sam pracodawca. Wszyscy stopniowo w ramach nakręcania spirali absurdu stają się podejrzani. Ponieważ trzeba być konsekwentnym, – z kim się dzieci podejrzanego bawiły w piaskownicy – nie może spać spokojnie. Sąsiad zza ściany o ile nie pisał donosów i nie przyczynił się do umieszczenia narzędzi do inwigilacji – też jest podejrzany. Jeżeli traktujemy sprawę naszego bezpieczeństwa serio – to podejrzany może być i powinien być każdy, kto miał z tym człowiekiem nawet incydentalny związek.

Tej sprawy nie można tak sobie zostawić, trzeba być konsekwentnym – trzeba internować tych wszystkich obywateli polskich, którzy mieli kontakt w tym konkretnym przypadku z podejrzanym, dla ich własnego dobra – tylko po to, żeby nie mogli nawet mimowolnie przyczyniać się do dalszego działania zbudowanej zapewne przez tego niegodnego Rzeczpospolitej człowieka siatki wywiadowczo-dywersyjnej.

Mając poważne wątpliwości, co do tego, czy oficerowie spuszczonych w kiblu filtracyjnym posła sami wiecie państwo, którego – naszych służb specjalnych w ogóle wiedzą gdzie jest Azerbejdżan, należy być im wdzięcznym – za czujność i wzorowe wypełnianie obowiązków służbowych, dokładnie w duchu ustawy. I to pomimo tego, że tenże de facto oskarżony – próbował w brutalnej kampanii medialnej – podminować zaufanie obywateli do swoich spec-służb, nawet próbując wyrażać emocje!

Oj nie! Nie takie numery z naszymi dzielnymi urzędnikami! Nie takie historie już przerabialiśmy – jesteś z Unii Europejskiej – prosimy, możecie koczować całą watahą na śmietnisku pod miastem, a w dzień okradać ludzi w tramwajach i autobusach, ale jak kreujesz się szpiegu na inteligencika, chodzisz trzeźwy i czysty po ulicach naszych miast, a do tego jeszcze z białą kobietą i masz to szczęście w nieszczęściu, że Twój wspaniały kraj nie należy do Euro-kołchozu, to nie będzie dla Ciebie litości. Pięknie wypełnisz statystyki. Precz! Won z Rzeczpospolitej! I nic nie zrobisz człowieku, jeżeli procedura i dowody potwierdzające to, że jesteś rzekomym zagrożeniem dla bezpieczeństwa kraju są utajnione i nie musimy nikomu ich pokazywać Nie masz prawa do sądu!

Po prostu „Proces” Franza Kafki, w realiach i w praktyce – pełna dehumanizacja, pełne utajnienie, bez litości, a żona zostaje w Polsce, jako „zakładnik” – przecież szpieg musi brać pod uwagę, że „może coś się jej stać”. Naprawdę – można było jechać do Niemiec… Niemcy, bowiem to wspaniały kraj, w którym nawet za czasów NRD taka sytuacja byłaby nie do pomyślenia, w tym znaczeniu, że zapewne na czas przejściowy aresztowano by wszystkich włącznie z kwiatkami z mieszkania podejrzanych! Autor zna historię z opisu z pierwszej ręki jak to w jednym z miast tego pięknego kraju tamtejsze organa bezpieczeństwa w połowie lat 70-tych XX wieku – uratowały klasę robotniczą – tamując ruch tramwajowy w dużej części miasta, ponieważ uwaga – na torach przejazdu tramwaju zostało ułożone kilka cegieł. Tamtejsze władze zawiadomione przez przerażonego motorniczego, działającego zgodnie z procedurami – nie dość, że otoczyły teren szczelnym kordonem służb bezpieczeństwa, sfotografowały każdego, kto był w danym momencie na tym obszarze, ale także zapewniły transport zastępczy (Roburami), ciepłą herbatę i rogaliki (to było zimą). Cegły zostały dokładnie sfotografowane, zbadane, podniesione przez saperów, ułożone na ciężarówce, – jako materiał dowodowy – a było ich około pięciu, z tego, co pamięta świadek wydarzenia. Na miejscu były nawet dźwigi, karetki, chemicy – zabezpieczenie totalne przygotowanie na wszystko, poza atakiem lotniczym. W efekcie, zamiast kopnąć kilka cegieł nogą, – co po prostu zrobiłby motorniczy każdego tramwaju w Polsce – tam, pół miasta miało cały dzień stracony, ale w zakładzie pracy, – dokąd relacjonującemu to wydarzenie udało się jednak na drugi dzień dotrzeć – po długim przesłuchaniu już o wszystkim wiedziano i uznano nieobecność za w pełni usprawiedliwioną. Nawet zapłacono dniówkę! W gazetach nie było oczywiście śladu, jedynie informacja o awarii trakcji. A to było proszę państwa kilka cegieł, ułożonych być może przez dzieci pracujących tam osobników innych narodowości, których ojcowie właśnie podróżowali tym tramwajem… No, ale to już zostawmy historii…

Tyle w temacie, naprawdę podziwiamy naszych 007, ale nic im do ich NRD-owskich towarzyszy broni, których wzorce i metody działania były po prostu totalne. Jak ktoś stanowi zagrożenie ma być deportowany. Nie ma litości w Rzeczpospolitej, a wdzięczny Naród się cieszy, że może w sposób nieskrępowany oddychać wolnym od szpiegów powietrzem!

Jak dobrze jest żyć w tak cudownym kraju, bezpiecznym i szczęśliwym, wolnym od zagnieżdżających się wrogów zewnętrznych… W zasadzie z wdzięczności dla władz moglibyśmy zakładać na głowy prezerwatywy! W demokratycznym państwie, władza powinna wiedzieć, że nikt nie zasługuje na los uczestnika “Procesu”. Jest albo demokracja, albo właśnie “Proces” wg. Kafki. Nie ma stanów pomiędzy. Dlatego tą lukę w przepisach trzeba będzie koniecznie zmienić, każdy musi mieć prawo do odwołania się, każdy ma mieć prawo do poznania dowodów przeciwko niemu – przynajmniej w zarysie. Chyba tyle omnipotentna Rzeczpospolita może ludziom, których wydala mówić prosto w oczy…

4 myśli na temat “Szpiedzy są wśród nas, czy wszyscy jesteśmy podejrzani?

  • 20 grudnia 2013 o 14:09
    Permalink

    Dobrze autor “omówił’ problem wrogów zewnętrznych, “gniezdzących’ sie w naszym pięknym kraju. To głównie “szpiony” na rzecz Rosji (ach ta Rosja), i srodowisk związanych z “bractwami muslimskimi’. Na szczęście Pozostali agenci i ‘pracujący’ na rzecz tych słuzb to “tylko przyjaciele” włacznie z Mossadem i CIA, że o innych hulających bezpiecznie po kraju ,jako drzewiej bywało, nie wspomnę, “ony” pracuja dla naszego dobra, analogicznie jak w razie potrzeby obce armie beda nas bronic, czytaj; przelewac za nas,w naszym imieniu krew. “Zechcą umierać za Gdańsk’.

    Odpowiedz
  • 20 grudnia 2013 o 18:31
    Permalink

    Przecież Polska jest dla Polaków, jak podkreślają wysoce wykształceni patrioci po gimnazjum a uczestniczący w marszach 11-listopada i to już od wielu lat. Zresztą uważam, że nie formalne wykształcenie tylko zdolność logicznego myślenia świadczy o intelekcie. Jak chodzi o działania wszelkiego rodzaju służb niespecjalnych to klinicznym przypadkiem jest amant tomek. Jednakże te niespecjalne służby mają swoich szefów i widocznie mogą tak postępować.W prezencie tymże służbom wypada podarować jabłuszko nie wspomnę, że w środku jabłuszka jest robaczek. Z zaciekawieniem obserwuję poczynania polityków w Polsce i przyznaję, że jest coraz zabawniej. Aby mi nie było aż tak zabawnie przypomniała mi się wypowiedź pewnego Kanclerza “Dajcie Polakom władzę, a sami….”. Tak w ogóle to chodzi mi o bezsensowne zachowania wszelkiej maści urzędasów i wszelkiej maści służb niespecjalnych.

    Odpowiedz
  • 20 grudnia 2013 o 20:50
    Permalink

    Duża przesada.Prawdopodobnie z powodu incydentu wielki szum.
    Znowu przywalono temu państwu -takie bezbronne coś do bicia. A każdy ma swoją metodę i powód dowalenia. Inny GW, inny Do Rzeczy, inny Obs.Polit.i każdy najlichszy obywatel tego pięknego kraju.

    Odpowiedz
  • 21 grudnia 2013 o 12:42
    Permalink

    Wszyscy są podejrzani.
    Nie ma niewinnych, są tylko niestarannie przesłuchiwani.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.