Polityka

Po szczycie Unii Europejskiej w Bratysławie nie ma żadnych wniosków

 Po co był szczyt Unii Europejskiej w Bratysławie? Czy ktoś może powiedzieć jaki był sens i cel spotkania? Przecież nie podjęto żadnych realnych ustaleń w żadnych realnych sprawach! Dlaczego więc do spotkania doszło i jaki był jego cel? Co ci wszyscy liderzy – 27 państw Unii Europejskiej, już bez Wielkiej Brytanii – robili na tym spotkaniu?

Wprowadzeniem do spotkania w Bratysławie był bardzo interesujący list pana Donalda Tuska – Przewodniczącego Rady Unii Europejskiej do liderów państw unijnych. Warto się z nim zapoznać w całości – dostępny jest w j. polskim [tutaj]. Znajdujemy tam wyjątkowo interesujące fragmenty, pokazujące że liderzy chyba wrócili na ziemię:

Europejczycy chcą wiedzieć, czy elity polityczne są w stanie przywrócić kontrolę nad wydarzeniami i procesami, które ich przytłaczają, dezorientują, a czasem przerażają. Dziś wiele osób, nie tylko w Zjednoczonym Królestwie, myśli, że to członkostwo w Unii Europejskiej stoi na drodze do stabilności i bezpieczeństwa. Ludzie całkiem słusznie oczekują, że ich przywódcy ochronią przestrzeń, w której żyją, i zapewnią im bezpieczeństwo. Jeżeli przekonanie, że uchybiliśmy temu obowiązkowi, jeszcze się umocni, zaczną szukać alternatywnych rozwiązań. I znajdą je. Historia uczy nas, że może to doprowadzić do masowego odwrócenia się od wolności i pozostałych podstawowych wartości, na których opiera się Unia Europejska. Kardynalne znaczenie ma zatem przywrócenie równowagi między potrzebą wolności i bezpieczeństwa a potrzebą otwartości i ochrony. W związku z tym priorytetowa jest skuteczna kontrola naszych granic zewnętrznych, która ma zarówno wymiar praktyczny, jak i symboliczny.” „(…)”

(…) Ubiegłoroczny chaos na naszych granicach i codziennie nowe obrazy setek tysięcy osób przemierzających nasz kontynent bez żadnej kontroli wywołały u wielu Europejczyków poczucie zagrożenia. Zbyt długo musieli czekać na działania przywracające kontrolę nad sytuacją, takie jak zamknięcie szlaku zachodniobałkańskiego i porozumienie UE–Turcja. Zbyt często zamiast tego wysłuchiwali politycznie poprawnych wypowiedzi, że Europa nie może stać się fortecą i musi pozostać otwarta. Brak szybkich działań i jednolitej europejskiej strategii osłabiły zaufanie obywateli do ich rządów, instytucji i szerszego establishmentu, które i tak było już podkopane od czasu kryzysu finansowego. (…)

(…)Nasze braki w stosunku do innych światowych potęg są widoczne w „twardej polityce” (np. w dziedzinie obronności i władzy wykonawczej). Nie przekształcimy jednak Unii Europejskiej w jedno państwo. Dlatego fundamentalne znaczenie będzie miała lepsza współpraca między państwami członkowskimi, tak aby połączyć nasze siły w Unii. (…)

Przyjęta deklaracja i „mapa drogowa” są dosłownie o niczym [Źródło PDF w j.pol tutaj i w j. ang.: tutaj], wśród nich znajdują się postulaty:

  • restoring full control of the external borders (przywrócenie pełnej kontroli granic zewnętrznych),
  • ensuring internal security and fighting terrorism (zagwarantowanie bezpieczeństwa wewnętrznego i zwalczania terroryzmu),
  • strengthening EU cooperation on external security and defence (wzmacnianie współpracy UE w dziedzinie bezpieczeństwa zewnętrznego i obrony),
  • boosting the single market and offering better opportunities for young Europeans (pobudzanie jednolitego rynku i oferowanie lepszych możliwości dla młodych Europejczyków).

Czytamy tam m.in.:

(…) UE nie jest doskonała, ale jest najlepszym narzędziem, jakim dysponujemy, by stawić czoła stojącym przed nami wyzwaniom. Potrzebujemy UE, by zagwarantować nie tylko pokój i demokrację, ale także bezpieczeństwo naszych obywateli. Potrzebujemy UE, by lepiej służyła ich potrzebom i pragnieniom: swobodzie pobytu, nauki, pracy, przemieszczania się i życia w dobrobycie na całym kontynencie, a także korzystaniu z bogatego dziedzictwa kulturowego Europy. (…)

Poza tym to czyste deklaracje, a plan działania nie odnosi się do realiów poniżej poziomu jaką deklarację stanowi. Wyraźnie widać, że brakuje Europie i lidera i rzeczywistego przywództwa, które byłoby w stanie zdefiniować cele, wydzielić środki i przeprowadzić akcję w działaniu.

Jak na pierwszy szczyt po formalnym ogłoszeniu zamiaru Wielkiej Brytanii – opuszczenia Unii Europejskiej, to był to szczyt naprawdę o niczym. Przykładowo, dlaczego nie wezwano Wielkiej Brytanii, żeby się po prostu wyniosła na swoją małą wyspę? Dlaczego nie otwarto drzwi dla Szkocji, bez obowiązku ponownego przeprowadzania procedur negocjacyjnych? Byłoby to w interesie Europy, a dodajmy, że interes Wielkiej Brytanii nas nie interesuje, to są już ich problemy – powinniśmy wyszarpać z tego pogrążającego się w kłopotach kraju wszystko, co tylko się da. Chodzi o możliwość ochrony tam chociaż w części demokracji, wolności i naszych wartości, które podobno są nam tak bliskie.

Prawdopodobnie na naszych oczach nasi słabi liderzy właśnie kończą Unię Europejską. Czymże bowiem był ten szczyt, jeżeli nie potrafił wydać z siebie jednolitego komunikatu, informującego rząd w Londynie, że oto właśnie są ostatnie dni, kiedy jeszcze może korzystać z dobrodziejstw wspólnego rynku? Wielka Brytania wybrała swoją drogę, należy jej życzyć wszystkiego najlepszego, ale też trzeba ją przyprzeć do muru – jak trzeba i butem, żeby zachować spoistość Unii. Inaczej, czekają nas tendencje odśrodkowe, a później przedefiniowanie Unii na coś zupełnie innego. Nie może być tak, żebyśmy swoim niezdecydowaniem pozwolili się rozprowadzać ludziom, dla których terytorium kontynentalne, to tylko przestrzeń do działania dla ich finansowych spekulantów. Z tego względu Europa potrzebuje jednolitych decyzji i stworzenia własnego centrum finansowego, tak żeby zdusić potencjał Londynu i zmusić go do migracji, zgodnie z zasadą, że tam, gdzie ten kapitał zarabia pieniądze, tam też musi płacić podatki.

Być może więc jest już tak źle, że liderzy nie są w stanie się porozumieć, nawet w kwestiach pryncypialnych? Za niedługo, żeby zahamować kolejne *.exity – trzeba będzie rozmydlić Unię i stworzyć z niej pełnię fikcji. To okazałoby się triumfem wrogów Unii Europejskiej idei europejskiej i państw europejskich, gdyby jedynym działaniem na rzecz zachowania Unii, miało być jej osłabianie.

5 komentarzy

  1. Gniewna Zjadaczka Ogórków

    Świetne podsumowanie. A ten list Tuska warto przeczytać. Ciekawe czemu to nie jest tak otwarcie relacjonowane w innych mediach?
    Hmmmm?

  2. Niepokojącą gorycz widzę w słowach powyższego artykułu. Z odejściem Wielkiej Brytanii musimy się pogodzić. Nie warto rwać szat i reaktywować napoleońskiej blokady, lecz trzeba jak najszybciej uzgodnić zasady przyszłej współpracy. Wielka Brytania pozostanie w Europie i będzie wciąż ważnym elementem europejskiego potencjału gospodarczego, naukowego i kulturalnego. Nie zapominajmy że PKB Wielkiej Brytanii to 2,57 biliona euro, natomiast Polski, Litwy, Łotwy, Estonii, Czech, Słowacji, Rumunii, Węgier i Bułgarii; razem wziętych to 1,06 biliona. To zaledwie 41% brytyjskiego. Gdybyśmy zechcieli porównywać brytyjski wkład naukowy i kulturalny rozwój cywilizacji europejskiej, to wkład 9 wyżej wymienionych państw stanie się niedostrzegalną kropeczką na tle brytyjskiego. Ta dysproporcja trwa do dzisiaj i niestety, w porównaniu z Brytyjczykami niewiele możemy Europie i światu zaoferować. Pomysłów aby, wzorem Serbii, rozerwać brytyjską integralność terytorialną, w celu wyrwania z niej Szkocji, nie wypada nawet powtarzać publicznie. Nie przeciągniemy Szkotów na stronę Polski i Ukrainy, nie próbujmy więc nawet wysuwać takich propozycji bo utwierdzamy tylko naszą reputację wiecznych awanturników i demontażystów pokoju w Europie.
    Nie zapominajmy że jako naród i państwo mamy też znaczący wkład w wynik brytyjskiego referendum. To głównie polscy przestępcy dokuczali Brytyjczykom i to nasze państwo pomagało rozpędzać taran którym Ukraińcy i Kosowarzy dobijali się do brytyjskich bram. Niestety, obawiam się że część przyjętych na szczycie deklaracji może zadziałać odśrodkowo na kilka krajów Unii. Zwłaszcza tych których społeczeństwa przywykły do dawnych standardów EWG. Co do pomysłów integracji w dziedzinie bezpieczeństwa zewnętrznego, to wydaje się być coraz pilniejszym zadaniem. Zwłaszcza że wielki zamorski sojusznik coraz mniej ceni sobie pokój w Europie i coraz wyraźniej okazuje zamiar wasalizacji europejskiej gospodarki. Zapewne perspektywa niezależnego od sił zbrojnych USA bezpieczeństwa Europy powściągnie jego zaborcze zapędy sprowadzając je do roli poważnego partnera politycznego i gospodarczego.

  3. Niby nic, a jednak się spotkali.

    To może nawet być historyczne wydarzenie, jak stwierdzą po latach HISTERYCY z IPN, lub jego europejskiego odpowiednika …

    Ostatnie spotkanie w ostatnich miesiącach ładu i stabilności, gdy 1 Euro kosztuje poniżej 5 PLN w Polsce.

  4. Wszelkie szczytowanie jest to szum, który wywołuje mdłości jak powiedział pan Jerzy Urban. A ja cenię pana J.Urbana za intelekt, choć nie zawsze zgadzam się z Jego poglądami.

  5. das war nette Schiffahrt auf der Donau gewesen.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

three × two =