Polityka

Szczególna wrażliwość państwa w czasie Światowych Dni Młodzieży

 Niniejszy felieton powstaje w poczuciu wielkiej troski i zaniepokojenia stanem spraw, naświetlanych publicznie przez media, a które mogą w czarnym scenariuszu oznaczać dla naszego państwa poważne kłopoty i tragedie dla ludzi. Zawsze przed poważnymi wydarzeniami masowymi trzeba rozpatrywać wszelkie negatywne scenariusze, tak postępują władze odpowiedzialne, nie mówiąc już o organizatorach.

Zbliżające się Światowe Dni Młodzieży, poza wymiarem religijnym mają wymiar organizacyjno-ludzki. Jego szczególnym aspektem jest kwestia bezpieczeństwa państwa i ludzi w czasie masowego przemieszczania się, zakwaterowania i powrotu pielgrzymów. Sprawa dotyczy wedle szacunków około dwóch milionów gości, którzy przybędą do naszego państwa, korzystając z istniejących ciągów infrastruktury.

Latem jest spodziewane nasilenie się ryzyka przenikania nielegalnych imigrantów inno-kulturowych z regionu Bliskiego Wschodu i dalszych części świata, nowym szlakiem przerzutu przez Morze Czarne na Ukrainę i przez Polskę do Niemiec.

Jeżeli takie przypadki się nasilą i skorelują w czasie z podróżami pielgrzymów, to będzie istotnym problemem filtrowanie i izolacja grup przemieszczających się ludzi. Jeżeli nielegalni imigranci przekroczą granicę polsko-ukraińską, w ilości np. kilkunastu tysięcy ludzi, przełamujących słabe i ad hoc przygotowane zabezpieczenia, to przejdą i jest ryzyko, że wmieszają się w inne grupy. Na dzień dzisiejszy nie ma nic takiego, co służyłoby monitorowaniu sytuacji na szlaku od Odessy po Bieszczady. Co więcej, nie ma sił i środków technicznych, którymi można byłoby izolować granicę i nadzorować porządek i bezpieczeństwo. Opieranie własnego bezpieczeństwa w przypadku wystąpienia sytuacji nadzwyczajnej tylko na stronie ukraińskiej, byłoby skrajnie nieodpowiedzialne.

W powyższym kontekście skala możliwych zagrożeń rośnie wykładniczo, a nie słychać nic o możliwym szczególnym zabezpieczeniu sytuacji, w tak trudnych pod względem humanitarnym a zarazem ryzykownych od strony możliwych zagrożeń terrorystycznych okolicznościach, które mogą się wydarzyć i wymknąć spod kontroli polskich służb.

Zagrożenie może być dodatkowo zwielokrotnione poprzez pogłębienie się chaosu na Ukrainie. Gdzie w zasadzie każdy scenariusz destabilizacji nadal jest możliwy. Skutki chaosu na Ukrainie mogą oznaczać dla nas w tym okresie falę kilkudziesięciu tysięcy nowych uchodźców szukających pracy w Polsce lub kilkaset tysięcy albo nawet milion ludzi uciekających przed przemocą – mówimy o skrajnym przypadku.

Odpowiedzialne władze państwowe powinny przewidywać możliwość wystąpienia tych zagrożeń oraz dodatkowo np. letniej powodzi, które standardowo zdarzają się co roku jak i inne katastrofy naturalne.

Podstawowym problemem w takiej sytuacji jest zabezpieczenie bezpieczeństwa własnej ludności, która ma prawo czuć się zagrożona przez obcych, z których niektórzy mogą w histerii i rozpaczy zachowywać się nieodpowiedzialnie i inaczej niż jest to przewidziane w naszym kanonie kulturowym, a czego przykłady widzieliśmy już np. w Grecji lub na Węgrzech, jak inno-kulturowi nielegalni imigranci wypychali własne dzieci przed szpaler służb porządkowych lub wręcz rzucali je na ogrodzenie. Tego typu zachowania zdesperowanych i pogrążonych w rozpaczy ludzi są niemożliwe do nadzorowania. Dlatego, jeżeli ma być zapewnione bezpieczeństwo, to należy sobie uświadomić, że jedynym sposobem wymuszenia posłuszeństwa i przestrzegania prawa jest użycie przemocy bezpośredniej, w tym broni. Nie wiadomo czy są już na skutki tych „kumulacji zdarzeń” przygotowane scenariusze awaryjne: siły, środki, miejsca, zapasy żywności i środków sanitarnych, miejsca odosobnienia, środki transportu, trasy ewakuacji itd. Jak również czy przewidziano odpowiednie działania osłonowe z zakresu PR państwa, tak żeby chronić nasz wizerunek.

W państwie poważnie podchodzącym do spraw bezpieczeństwa swoich obywateli i szanownych gości, takie działania powinny być przećwiczone w terenie i zgrane, – co najmniej jeden sezon wcześniej. Wówczas uzyskuje się obraz zbliżony do przewidywanych ryzyk i ma się jeszcze rok czasu na dokończenie przygotowań.

Tymczasem na nieco ponad 100 dni przed imprezą jesteśmy w realiach, w których wojewoda małopolski jeździ na jakieś pola pod Krakowem, które wybrał w istocie już nie wiadomo kto, a wschodnia granica to sito i raj dla przemytników po rozformowaniu z dniem 31 grudnia 2013 roku Karpackiego Oddziału Straży Granicznej w Nowym Sączu. Pojawiają się kolejne raporty kwestionujące bezpieczeństwo organizacji imprezy w Brzegach, jednak rzekomo państwo nic nie może zrobić w tej sprawie, ponieważ nie jest stroną umowy.

Jeżeli rząd dobrej zmiany będący w stanie jednej nocy zmieniać prawo w Polsce, nie uchwali szybko specjalnej ustawy pozwalającej mu na przejęcie pełnej kontroli nad wydarzeniami, to będzie znaczyło, że rządzący mogą chcieć uniknąć odpowiedzialności za ewentualne wypadki, których lepiej sobie nie wyobrażać.

Jest jeszcze trochę czasu, żeby sprawy w sposób odpowiedni ustawić, szczególnie ważne jest wskazanie odpowiedzialnych personalnie za porządek i bezpieczeństwo. Chodzi o jednoznaczne określenie, kto jest odpowiedzialny i zarazem zarządza – ze względu na status specjalny wydarzenia, włącznie z uprawnieniami specjalnymi na tym terenie. Nie brakuje sił i środków, jeżeli trzeba będzie ogłosić stan wyjątkowy na terenie południowych województw kraju, to trzeba go po prostu ogłosić. Jednak wypada ludzi na to wcześniej przygotować – jasnymi komunikatami, w sposób jednoznacznie zrozumiały dla każdego, tak żeby uniknąć chaosu.

Miejmy nadzieję, że przebieg wydarzeń będzie pozytywny i nikomu nie stanie się nic złego.

4 komentarze

  1. Pachnie problemami, a będzie to jak wiadomo wina kogo? Tuska – nie zabezpieczył wizyty Ojca Świętego! Dobrze, że chłopaki od dobrej zmiany poskręcali arabskim koniom bebechy, to nie będą tratować tłumów!

  2. Michał z Izraela

    Jako mieszkaniec Bliskiego Wschodu, wątpię czy nowa fala emigracji islamskiej wybierze marszrutę z Turcji przez Ukrainę i Polskę do Niemiec. Raczej z rozszerzeniem i umocnieniem Państwa Syrji, jej uciekinierzy wrócą do swoich domów, nawet do tych ruin co zostały po nich.
    Natomiast po ratyfikacji umowy o przyjęciu Ukrainy do UE, nie będzie możliwe zamknięcie granicy dla milionowej fali emigrantów z Ukrainy. Szczególnie jeśli Rosja wzmocni kontrolę na swojej granicy z Ukrainą. Ale przecież Polska wybrała przyjaźń z Ukrainą… I to jej cena.
    Boże, coś Polskę… śpiewaliśmy przed lekcjami.

  3. Przecież to jest INSTRUKCJA działań dla RZĄDU Pani Beaty Szydło!

    Nic innego, niż zacząć ją realizować, przede wszystkim wyznaczyć ODPOWIEDZIALNYCH i na mocy SPECJALNYCH USTAW (ustawy) – podporządkować im wszelkie sprawy, włącznie z wyłączeniem transmisji TV (żeby nie rozsiewać paniki), prawem użycia broni palnej, czy nawet przerwaniem uroczystości Mszy Świętej i to nawet podczas PODNIESIENIA!

    Takie nadzwyczajne lokalne struktury ZARZĄDZANIA KRYZYSEM powinny powstać za tydzień, przepisy prawne (na 1 Arkuszu A4) – w drugim tygodniu, w trzecim – ĆWICZENIA, w szóstym poprawki, a w 10-tym POWTÓRNE ĆWICZENIA całości.

    Oczywiście uczestników “zabezpieczających” organizację i bezpieczeństwo podczas ŚDM nie może obowiązywać od jutra do końca wydarzenia – Kodeks Pracy, szczególnie co do ilości czasu pracy na dobę …

    I to wszystko na NORMALNY przebieg ŚDM, bo na ewentualne KUMULACJE, o których trafnie pisze Autor – potrzebne są jeszcze REZERWY: ludzi, sprzętu, terenów, pieniędzy …

    Przede wszystkim pieniędzy, no bo mamy kapitalizm i za pracę (zwłaszcza dodatkową) należy ludziom ZAPŁACIĆ.

    Księżom też.

    Amen.

    • @ inicjator, pominąłeś bardzo istotną rzecz, wcześniej powinny odbyć się w różnych miastach demonstracje, bez różnicy za czy przeciw. Również na listę zawodów powinno się dopisać “zawód demonstrant” a taki zapis powinien upoważniać do 500+.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.