Społeczeństwo

Szanujmy skutki uboczne globalizacji – ZACHOWAJMY ŁĄCZNOŚĆ W ODRĘBNOŚCI

 Chcieliśmy multikulturalizmu? Chcieliśmy stworzyć raj na ziemi, gdzie wszyscy trzymają się za ręce? Proszę bardzo, zatem akceptujmy wolność mniejszości, do wyrażania uczucia krzywdy, w sposób, jaki uznaje za zgody ze swoim systemem wartości. Jedni mają wolność słowa, a inni mają wolność, jaką zapewnia im bycie, po tylnej stronie wynalazku pana Kałasznikowa. Niestety w życiu trzeba być konsekwentnym, dzieci wczorajszych gości są dzisiaj równoprawnymi obywatelami, skutki widać na paryskim bruku. Czy to akceptujemy? Przez idiotyczną politykę migracyjną swoich władz Francuzi akceptują to od dawna, wydarzenia, jakich byliśmy świadkami, to tylko i wyłącznie naturalne konsekwencje przemian społecznych i kulturowych, nad którymi w tym przypadku państwo francuskie nie było w stanie zapanować, ani ich moderować.

Dlatego szanujmy skutki uboczne globalizacji, a jeżeli to oznacza stopniową zmianę kodu kulturowego starego kontynentu, to udawajmy, że się nic nie stało, po prostu drobna autocenzura – nie będziemy więcej publikować tekstów, które nadwrażliwa kulturowo mniejszość odbierze, jako obrazę i zareaguje z pełnią wściekłości pokazując, że ma większość co najwyżej za bydło do zaszlachtowania, a tworzone przez nią państwo za miejsce do wypłacania zasiłków.

Takie są realia, granatnik i automatyczna broń maszynowa na ulicach Paryża wyznaczają dzisiaj granice wolności słowa. Kto będzie na tyle odważny, żeby powiedzieć, opublikować cokolwiek przeciwko agresywnej kulturowo mniejszości, – jeżeli musi się liczyć z tym, że z tłumu miłujących pokój i młodziutkie dziewczynki wyłoni się kolejny dzielny mąż, który poświęci się w celu uciszenia bluźniercy? Przecież jego rodzina dostanie nagrodę od wspólnoty i będzie poważana w ich środowisku ich sub-kulturze. Państwo ma tym ludziom gwarantować ich prawa i wypłacać zasiłki.

W Niemczech poddanych totalnemu praniu mózgów, gdzie każdego, kto odważy się powiedzieć, co myśli na temat nieproszonych gości – oskarża się o faszyzm – ludzie się zbuntowali. W niemieckiej polityce pojawił się ważny nurt, który domaga się odwrócenia trendu zmiany kodu kulturowego w ich kraju. Jakie będą tego konsekwencje uboczne tj., czy Niemcy ograniczą się do wyproszenia tylko jednej grupy kulturowej, czy też sąsiadów zobaczymy. Niestety to jest wina polityków niemieckich, że nie słuchali własnego narodu i dopuścili do takiego stanu upadku kultury, jaki obecnie ma w Niemczech miejsce.

We Francji ze względu na jej kolonialną przeszłość sytuacja przyzwolenia na multikulturalizm była oficjalną polityką państwa, która miała zabezpieczyć sumienia Francuzów, co do hańbiącej natury wyzysku polityki ich państwa. W konsekwencji nawarstwienia się błędów doszło w tym kraju do stworzenia alternatywnego społeczeństwa, które żyje obok głównego nurtu życia społecznego, tolerując generalne prawa i uwarunkowania, na tyle na ile jest to dla nich dopuszczalne. Poza oficjalnym nurtem w warstwach inteligenckich tych ludzi, związanych z religią dochodzi do ciągłej projekcji nienawiści i poczucia wyższości wobec „nieczystych”. Efekty widać na przedmieściach dużych francuskich miast i w niektórych rejonach metropolitalnych, gdzie polityka socjalna państwa francuskiego była bardzo hojna w rozdawnictwie mieszkań i domków. Całość przeraża wielu Francuzów, ale w większości boją się mówić, co myślą, poza kręgami sprawdzonych znajomych, albowiem wypowiedź, która może być uznana tam za homofobiczną – dyskwalifikuje, tak mają już wyprane mózgi i tak krótko trzyma ich system. Natomiast, jeżeli ktoś miał okazję trafić tam do środowiska średniej burżuazji, która w bogatym domu na przedmieściu lub przeważnie cudownym mieszkaniu z minionej epoki w dobrej dzielnicy (gdzie bagietka w wysublimowanej odmianie i o kosmicznym kształcie może kosztować 7 Euro) urządza prywatkę dla znajomych, ten mógł posłuchać, co gospodarze myślą o „problemie”. Co ciekawe rzeczywiście, coś takiego jak „rasizm” jest u nich rzadkością, albowiem nawet czarnoskóre pary wypowiadają się jednoznacznie, jeżeli tylko wyznacznikiem jest kultura i jej kod. Po bieżących wydarzeniach zwycięstwo w tym kraju skrajnej prawicy jest pewne, może partie tamtejszego mainstreamu porozumieją się, żeby utrudnić jej dojście do władzy, jednakże skala społecznego oburzenia w tamtym społeczeństwie jest olbrzymia, tam nie będzie zmiłowania. To może mieć duże znaczenie dla Unii Europejskiej, zwłaszcza jeżeli miałoby miejsce podobne zjawisko polityczne w Niemczech.

Dla nas te smutne wydarzenia są rzadką możliwością uczenia się na cudzych błędach. Niech wszyscy, którzy chcieliby z Polski zrobić kulturowy śmietnik – po konsultacji z lekarzem – mocno uderzą się głowami o coś z gumy sprężynującej – najlepiej w kasku ochronnym, żeby im się nic nie stało, a jeżeli to nie pomoże to, po dodatkowej konsultacji z lekarzem i pod bezpośrednim nadzorem ratowników medycznych mogą spróbować czegoś z betonu lub ze stali, najlepiej w hełmie.

Nie możemy zrobić epokowego błędu, jakim byłoby przyzwolenie na masową multikulturową imigrację do Polski. Skutki takich błędów są przerażające, na szczęście dla większości imigrantów jesteśmy krajem gdzie po prostu jest za zimno. Tymczasem szanujmy skutki uboczne globalizacji, Francja i inne kraje Zachodu dobrowolnie wybrały politykę społecznego eksperymentu polegającą na wymieszaniu kultur. W tej chwili rzeczywistość zaczyna tym państwom wystawiać rachunek za błędy ich polityków. Szanujmy ich prawo do wyboru, szanujmy prawo ich nowych obywateli do swojego rozumowania wolności. Takie są konsekwencje wcześniejszych decyzji.

NIGDY, POD ŻADNYM POZOREM NIE MOŻEMY ZROBIĆ Z POLSKI KULTUROWEGO ŚMIETNIKA, CO DOTYCZY TAKŻE WPŁYWÓW Z KULTUR DO NAS ZBLIŻONYCH, ALE PRZEZ WIEKI ODRĘBNYCH. SZANUJMY TĄ ODRĘBNOŚĆ! ALE PO RÓŻNYCH STRONACH GRANICY – Z WYJĄTKIEM MNIEJSZOŚCI ETNICZNYCH, KTÓRYCH WIELOWIEKOWA OBECNOŚĆ WZBOGACA NASZĄ OPTYKĘ I WRAŻLIWOŚĆ ORAZ PRZYCZYNIA SIĘ DO BUDOWY MOSTÓW POMIĘDZY KULTURAMI. ZACHOWAJMY ŁĄCZNOŚĆ W ODRĘBNOŚCI!

Mainstreamowe media w większości są tak zakłamane, że nie publikują prawdy o przebiegu wydarzeń w Paryżu, bo jest ona zbyt drastyczna. Podobnie było w przypadku rozjechania samochodem i zaszlachtowania tasakiem żołnierza w Londynie, wówczas również nie pokazywano nagrania, uznając je za zbyt drastyczne. Jest to ograniczenie prawa do informacji, ludzie są wolni, niech każdy decyduje za siebie, czy chce wiedzieć, co mogłoby go spotkać, gdyby był w określonym miejscu o określonym czasie, czy nie. Obowiązkiem mediów jest publikowanie prawdy, a nie cenzurowanie faktów, pokażmy oblicza terroryzmu – taka jest o nim prawda! Uwaga! Jedynie osoby mające więcej niż 18 lat mogą zapoznać się z pełnym zapisem wideo wykonanym przez świadków – ci ludzie po to narażali życie nagrywając to, jak bandyta dobija człowieka strzałem w głowę, żeby wolne społeczeństwo mogło, te obrazy obejrzeć i wyciągnąć z tego wnioski – uwaga na drastyczność obrazów – osoby szczególnie wrażliwe nie powinny tego materiału oglądać, czynicie to państwo na własne ryzyko [tutaj link] – pod którym opublikowano pełne wersje filmów z różnych ujęć. Nie ma zgody na szkodliwą poprawność polityczną w dobie zarzynania ludzi lub strzelania do nich jak do psów na ulicach naszych miast!

Tymczasem nie dajmy się podporządkować retoryce fanatyków, nigdy kultura nie jest winna – winni są konkretni ludzie, przestępcy i terroryści. Nie można przelewać winy jednostek, nawet najbardziej okrutnej na kulturową zbiorowość. Właśnie o to chodzi fanatykom, pokonać ich można tylko ich własną bronią, ale nie ich warunkach.

Ps. Zobaczymy czy zachodnie gazety i portale są na tyle odważne, żeby sprzeciwić się próbie cenzury dokonanej przez terrorystów i opublikują materiały zamordowanej francuskiej redakcji, tak żeby cały świat miał dowód na to, że wolność słowa i swoboda wypowiedzi top wartości nadrzędne, a ci którym się to nie podoba powinni rozważyć czy opuścić Zachód lub nie kupować gazet i nie korzystać z mediów.

4 komentarze

  1. NIGDY, POD ŻADNYM POZOREM NIE …
    Zawsze i nieustannie powtarzam – i nie od wczoraj…Cieszę się że dzięki mądrym decyzjom xxxxxx dane jest mi żyć
    w jednolitej narodowościowo Polsce…że odpukać
    nie ma zamachów na “okupantów” polskich,jaki i ministrów
    Spraw Wewnętrznych…o innym xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx,czy fanatykach
    religijnych nawet nie wspominam.

  2. Niezupelnie zgadzam sie z argumentem autora, ze w Polsce “za zimno”.W Skandynawii troche zimniej a dzis niektöre miasta zatracily swöj dawny charakter pod wplywem obecnosci ogromnej ilosci Araböw.Nie do poröwnania jest Malmö sprzed 36 laty z dzisiejszym !Szwedzi przemykaja sie posröd tlumöw Irakijczyköw, Somalijczyköw, uchodzcöw z Libii, Albanii… Ta fala tylko narasta.

  3. inicjator_wzrostu

    Jesteśmy wystarczająco niesympatyczni, że nie trzeba nic robić, żeby się nie osiedlali.

    • Nareszcie nasze narodowe “plusy – ujemne”,mogą mieć
      przydatność pod kątem naszej “atrakcyjności”w opinii
      innostrańców i co z tym idzie również innowierców…gdybyż jeszcze pewna “nacja religijna”
      zrozumiała nasze intencje – pobożne życzenia!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.