Szansa czy utopia?

fot. IG

Idea udziału obywateli w podejmowaniu decyzji politycznych stanowi podstawę ustroju politycznego Szwajcarii. Rządy w tym państwie sprawowane są przy pomocy obywateli za pomocą odpowiednich form demokracji bezpośredniej. Głównymi z nich są: inicjatywa ludowa, referendum fakultatywne (zwane niegdyś wetem) i referendum obowiązkowe. Te oddolno-demokratyczne instrumenty realizowane są na wszystkich poziomach politycznych tj. gminnym, kantonalnym i federalnym.

Dzięki tym formom rządzenia to naród stał się prawdziwym suwerenem – podmiotem sprawującym niezależną władzę zwierzchnią w państwie. Każdy dorosły Szwajcar ma możliwość decydowania w każdej ważnej kwestii, począwszy od spraw na poziomie gminy aż po zmianę konstytucji federacyjnej. Ten system władzy, nacechowany dużym wpływem obywateli na proces decyzyjny, nie znajduje odpowiednika w żadnym innym współczesnym państwie. Mimo to warty jest przynajmniej częściowego powielenia w krajach szukających najlepszych rozwiązań demokratycznego sterowania państwem.

Np. w ostatnich tygodniach udało mi się zapoczątkować dyskusję na ten temat w białoruskich kręgach opozycyjnych.

Przedmiotem inicjatywy ludowej w Szwajcarii może być całkowita lub częściowa zmiana Konstytucji Federalnej, zaproponowana przez 100 tys. obywateli uprawnionych do głosowania, którzy w ciągu 18 miesięcy zbiorą wymagane podpisy. Mogą oni wystąpić o wprowadzenie poprawek albo uchylenie zapisów już funkcjonujących, lub nawet zaproponować nowe rozwiązania. Celem inicjatywy – podkreślam – jest wprowadzenie nowych rozwiązań prawnych poprzez zmianę lub uzupełnienie zapisów w konstytucji. Oznacza to, ze proces ten nie może doprowadzić bezpośrednio jedynie do zmiany danej ustawy lub rozporządzenia.

Tak więc, pozytywne przegłosowanie danej inicjatywy w referendum, zawsze prowadzi do nowego bądź modyfikacji już istniejącego zapisu w konstytucji.

Przykładem może być inicjatywa stop minaretom, dotycząca zakazu budowy wież na świątyniach muzułmańskich na terenie Szwajcarii. Efektem pozytywnego przegłosowania tej inicjatywy w referendum w 2009 r. był krótki zapis konstytucyjny w art. 72, p.3: Der Bau von Minaretten ist verboten (po polsku: Zabrania się budowy minaretów). A więc bardzo krótkie sformułowanie, które wywołało burze protestów, nie tylko wśród szwajcarskich muzułmanów, ale również zagranicą.

Inicjatywa może dotyczyć zarówno rozwiązań szczegółowych, jak i ogólnych. Pisząc o rozwiązaniach szczegółowych, mam na myśli te inicjatywy, które „nie pasują” do konstytucji i które powinny być regulowane za pomocą ustaw lub rozporządzeń. Osobiście nazywam szwajcarska konstytucje poradnikiem lub „książką kucharską”, gdzie regulowane są sprawy, nie mające nic wspólnego z charakterem ustawy zasadniczej. Przykładem może być ochrona wrzosowisk i torfowisk oraz zakaz budowy na nich strzelnic albo zakaz uboju zwierząt bez wcześniejszego ogłuszania itp.

Jeśli chodzi o rozwiązania ogólne, mam na myśli takie zmiany, które dotyczą całego społeczeństwa, a nie tylko danej grupy społecznej bądź dziedziny życia. Przykładami zmian ogólnych są: ustanowienie dnia 1 sierpnia świętem narodowym, przystąpienie do ONZ lub ochrona obszaru alpejskiego przed tranzytem.

W każdym razie, jeśli propozycja się pojawi i zebrane zostały podpisy co najmniej 100 tys. obywateli, jest ona poddawana pod dyskusję na forum rządu oraz parlamentu, które ustosunkowują się formalnie do proponowanych rozwiązań. Organy te mogą zgłosić inne propozycje (tzw. kontrpropozycje) lub uszczegółowić te przedstawione. Następnie wszystkie inicjatywy, łącznie z kontrpropozycjami, są poddawane w referendum pod osąd społeczeństwa i kantonów. Inicjatywa ludowa uzyskuje akceptację wtedy, gdy opowie się za jej przyjęciem większość społeczeństwa i większość kantonów.

Inicjatywa ludowa daje obywatelom możliwość przedstawienia ważnej kwestii lub problemu, które nie są zauważane przez władzę. Pozwala również na ich zmianę. Ten aspekt jest niezwykle ważny, gdyż to mieszkańcy Szwajcarii wiedzą najlepiej, czego potrzebują i co trzeba zmienić, oczywiście w ramach obowiązującego prawa.

Warto jeszcze raz zaznaczyć, że każda zaakceptowana inicjatywa kończy się de facto głosowaniem na drodze referendum. Jeśli inicjatywa zostanie w nim odrzucona, to problem, którego dotyczy, zostaje zasygnalizowany zarówno politykom jak i społeczeństwu. I z reguły nie przechodzi „bez śladu” w procesie decyzyjno-politycznym, bowiem władze zwykle reagują w taki czy inny sposób, choćby w obawie przed kolejną inicjatywą. Weźmy chociażby pod uwagę inicjatywę dotyczącą bezwarunkowego dochodu podstawowego. Ten postulat nie miał szans na pozytywne przegłosowanie w referendum, jednak pomysł odbił się głośnym echem i to nie tylko w Szwajcarii.

W republice alpejskiej dochodzi do inicjatyw, które byłyby w innych krajach wręcz nie do pomyślenia. Świadczy to jednak o tym, że społeczeństwo włącza się w politykę, „nie śpi” i czuwa. Tematy inicjatyw są naprawdę bardzo różnorodne i dotyczące kwestii, które być może nie byłyby nigdy poruszone na forum parlamentu, np. zakaz dla pedofilów pracy z dziećmi, deportacja cudzoziemców za przestępstwo popełnione na terenie Szwajcarii czy zakaz kreacji pieniądza przez banki komercyjne itp.

Inicjatywa ludowa byłaby z pewnością wzbogaceniem systemów politycznych w innych państwach. Bardzo jestem ciekaw, co przyniesie dyskusja na ten temat na Białorusi.

A w Polsce? W naszym kraju panuje system semidemokratyczny, którego podstawą jest dominacja tzw. elit politycznych. W tych warunkach politycznych wprowadzenie instrumentów demokratycznych bliskich obywatelom, jest obecnie praktycznie niemożliwe.

12 thoughts on “Szansa czy utopia?

  • 13 listopada 2020 o 05:34
    Permalink

    Profesor znowu o tej Szwajcarii …

    Tu mamy Nadwiślańskie i Banasiowe Macondo, gdzie głównym rozgrywającym jest Kościół.

    Gdyby w naszym Nadwiślańskim Macondo oprzeć życie polityczne o referenda, to tylko w oparciu o Parafie …

    My jesteśmy jeszcze w dobie Kontrreformacji, a Szwajcarzy – kilka wieków po niej.

    Musi być większy kryzys, muszą do głosu dojść obecne pokolenia młodzieży, co tłumnie uczestniczą w Strajku Kobiet – inaczej nic się nie zmieni.

    Na razie decyduje Ksiądz Proboszcz, który w tej chwili jest lekko wystraszony, ale zaraz się ogarnie i przystąpi do kontrofensywy.

    Ma w ręku narzędzie, jakim jest wizja odmowy pogrzebu “w poświęconej ziemi”.

    I inne “sakramenty”.

    Dlatego opowieści o systemie referendalnym w Szwajcarii są jak bajki “Z mchu i paproci”.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 13 listopada 2020 o 08:05
    Permalink

    Interesujące tezy, które u nas się nie sprawdzą bo przy naszych mediach i naszych politykach to byłaby Idiokracja, polecam panu profesorowi obejrzenie takiego filmu.

    Odpowiedz
  • 13 listopada 2020 o 08:47
    Permalink

    Kto jednak miałby w Polsce głosować w ważnych sprawach? Beneficjenci 500+? Te małomiasteczkowe (ich jest dużo) patole z ambicjami lekko powyżej spłuczki od toalety?

    https://demotywatory.pl/4810462/Ruszaj-do-pracy

    Szwajcarzy mają schrony dla 9 mln osób. Tak więc z 20 % zapasem. Broń w każdej piwnicy. Każdy z nich musi budować schron jeśli buduje dom z ilością minimum 8 pokoi. My nie mamy się do kogo już porównywać.

    Natomiast Pana wsparcie dla opozycji białoruskiej może się okazać bronią obosieczną. To mądry naród zdolny wyprzeć tę paskudną flagę 2 kolorową. I oby tak się stało. Natomiast lepiej byłoby gdyby Pan się zajął polskim poletkiem, racami w mieszkaniach, empikiem, pobiciem naszych kobiet, chamstwem, patologią, długiem 5 bln, kulawą służbą zdrowia. Jest o czym pisać. Nawet styropian Panu załatwię, mam na składzie.

    Odpowiedz
    • 13 listopada 2020 o 10:24
      Permalink

      @Grzegorz… “Kto jednak miałby w Polsce głosować w ważnych sprawach? Beneficjenci 500+? Te małomiasteczkowe (ich jest dużo) patole z ambicjami lekko powyżej spłuczki od toalety? Grzegorz
      ujął dosadnie w temacie pognębienia potencjalnego “elementu socjalnie bliskiego lewicy i ‘komunistam” od zawsze, …. przynajmniej teoretycznie.
      A swoją drogą – z obfitości serca – usta mówią…. 🤪

      Odpowiedz
  • 13 listopada 2020 o 09:08
    Permalink

    “W tych warunkach politycznych wprowadzenie instrumentów demokratycznych bliskich obywatelom, jest obecnie praktycznie niemożliwe.” – no właśnie, tylko profesor zapomniał dodać, że jest to wynikiem zachodniego imperializmu i okupacji ekonomicznej oraz religijnej. Okupantom na rękę jest jakakolwiek semidemokracja a nawet prawicowa dyktatura, byle zyski płynęły w odpowiednim kierunku. Prawdziwa demokracja się nie przebije nigdy, gdy rządzą agenci zachodu i lokaje kapitalizmu.

    Szwajcaria może być oczywiście wzorem, ale to jest też kwestia kultury i wcale nie było u nich tak idealnie zanim paserzy świata nie zrobili sobie z tego kraju przytulnego i bogatego miejsca do życia. Szwajcarom po prostu pozwalają na taką demokrację bo jest bezpieczniejsza dla ulokowanych tam fortun. Zwłaszcza podczas zimnej wojny idealnie spełniali swoją rolę. A był to zacofany kraj, w którym kobiety jeszcze do 1971 roku, a w niektórych kantonach do 1989 r., nie miały żadnych praw wyborczych poza wyborem co ugotować na obiad. 🙂 Mało tego, oni są nadal w pewnych obszarach praw człowieka po prostu zacofani, a przykładem mogą być choćby prawa pracownicze.
    https://www.national-geographic.pl/artykul/jak-to-mozliwe-ze-w-tym-rozwinietym-kraju-kobiety-doszly-do-glosu-dopiero-w-1971-roku
    https://www.blabliblu.pl/2017/05/15/gotuj-a-nie-glosuj-prawa-kobiet-w-szwajcarii/

    Gdy tylko światowym paserom Szwajcaria przestanie odpowiadać jako kraj lokowania fortun i cichego kreatywnego zarządzania kryzysami ekonomicznymi na świecie, gdy przeniosą się gdzie indziej ze względu na koniunkturę, to z tego kraju zrobi się skansen.

    A co naszego umęczonego kraju przez styropian i Kościół, warto przywołać światłą myśl konserwatywnego ekonomisty, filozofa i polityka z XIX wieku:
    „Gdy grabież staje się sposobem życia dla grupy ludzi żyjących w społeczeństwie, na przestrzeni czasu stworzą oni dla siebie system prawny, który usprawiedliwi ich działania i kodeks moralny, który będzie to gloryfikował”. – Frederic Bastiat
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Fr%C3%A9d%C3%A9ric_Bastiat

    Tak usprawiedliwiono m.in. liberalne okradanie nas z podatków i dotowanie biznesu oraz Kościoła.
    Nie ze wszystkim się zgadzam, o czym i co pisał Bastiat, ale ta powyższa diagnoza jest niezwykle trafna dla naszej transformacji ustrojowej, w której styropian z klerem na usługach zachodu odegrał główną rolę.

    Odpowiedz
    • 13 listopada 2020 o 17:28
      Permalink

      @Miecław.
      “A był to zacofany kraj, w którym kobiety jeszcze do 1971 roku, a w niektórych kantonach do 1989 r., nie miały żadnych praw wyborczych poza wyborem co ugotować na obiad. ”
      No lewak – jak Boga kocham. Myślisz że z powodu równouprawnienia np.kobieta rąbiąca przodek jest spełniona? W tym z powodu głupiej, nic nie znaczącej kartki tzw. ‘wyborczej” kobiety stały się szczęśliwsze? Kiedyś, za dobrych czasów kapitalizmu
      do utrzymania domu i wychowania dzieci na poziomie wystarczała pensja głowy rodziny, wraz z lewicowym postępem do kieratu wkręcono kobiety, ale i tak nie starcza ogółowi na “bylejakie” życie…
      uważam że miejscem kobiety, (goowno interesuje mnie jewropejki) “matki -Polski” jest 3 x k. Tylko powrót do sprawdzonych wzorców
      może nas uratować…Miecławie, …BO, męska rzecz być daleko, a kobieca – wiernie czekać …”
      I nie chce być inaczej… I inaczej – tego nie widzę… a propos przytoczonej frazy (z piosenki) godnej wyłącznie “męskiej szowinistycznej, opresyjnej świni” mniemam, wedle zwariowanego lewactwa, i innych neokomunistów, przypominasz sobie kto i kiedy za/śpiewał? A? 🙂 Podpowiem, że …. Kobieta!

      Odpowiedz
      • 14 listopada 2020 o 00:00
        Permalink

        @krzyk58

        Oczywiście pisząc to:
        “Kiedyś, za dobrych czasów kapitalizmu
        do utrzymania domu i wychowania dzieci na poziomie wystarczała pensja głowy rodziny, wraz z lewicowym postępem do kieratu wkręcono kobiety, ale i tak nie starcza ogółowi na “bylejakie” życie…” – masz na myśli “jaśnie państwo”, generalnie burżuazję i posiadaczy ziemskich, no może jeszcze inteligencję mieszczańską?

        No bo w mojej klasie chłopów pańszczyźnianych i parobków na służbie folwarcznej każda kobieta musiała po równo praktycznie pracować ze swoim chłopem i zapie*dalać w polu. Przykładowo w żniwa na pańskim odrabiając pańszczyznę i na swoich kilku morgach o ile miała, szła za kosiarzem swoim chłopem podbierała ścięte zboże sierpem i wiązała i tak całe tysiąclecia, aż do mechanizacji rolnictwa i zakończenia pańszczyzny, czyli do końca w zasadzie niesławnej II RP moja babcia tak pracowała na folwarku, a potem na ziemi nadanej z reformy rolnej aż do połowy lat 70-tych, kiedy dorobiliśmy się własnej wiązałki. Wykopki na jesieni, ręczna gracka i jechała baba na jaśnie pańskim polu przez miesiąc aż się kurzyło, nie miała czasu na salony piękności, jak dzisiejsze żony rolników itd.

        Dopiero w PRL-u robotnik faktycznie tyle zarabiał, że mógł utrzymać żonę nie pracującą i dzieci, bo mieszkanie dostał od spółdzielni prawie za darmo a z pensji jednej, jeżeli jej nie przepił dało się godnie żyć.

        A tu masz demot. Prawie jak ja, tylko zamiast tych bloków powinien być w tle domek jednorodzinny, który postawiłem za tani kredyt banku w PRL-u.
        https://demotywatory.pl/5035381/Dawniej-20-letni-facet-sie-ozenil-zrobil-dziecko-i-wyprowadzil

        Resztę twoich dywagacji pominę milczeniem na temat roli kobiet w rodzinie. Mizogin z ciebie niezły:
        https://pl.wikipedia.org/wiki/Mizoginia
        Krzywdę ci jakaś zrobiła czy co? 🙂

        No i może czas najwyższy, abyś przeczytał ważne dzieło dokumentujące położenie klasy robotniczej w kapitalizmie o którym wspominasz:
        Fryderyk Engels, Położenie klasy robotniczej w Anglii, KiW, Warszawa 1952.
        Nawet dzieci zapierniczały po 16 godzin pracując na bandytów “jaśnie pańskich”, a ty pitolisz o dobrym kapitalizmie. Was na tej prawicy to już zupełnie pogięło.

        A co do mnie – lewak to brzmi dumnie. 🙂
        Poniał

        Gdybyś ty widział, jakie spracowane ręce i jakie zniszczone stopy od chodzenia na bosaka i w drewnianych chodakach miała moja babcia, to byś idiotyzmów nie wypisywał. Trzeba być naprawdę cynicznym hipokrytą cofniętym w rozwoju emocjonalnym, aby obiektywnie nie zauważać wielowiekowego ciężkiego losu milionów kobiet pod okupacyjną władzą feudalizmu i religii. Oczywiście chłopi cierpieli tak samo, jak ich żony, bo byli pozbawieni praw wyborczych, aż do czasu oświecenia i stopniowej demokratyzacji w XIX wieku. Dopiero wiek XX przyniósł zmiany na skutek lewicowych rewolucji.

        Odpowiedz
  • 13 listopada 2020 o 19:18
    Permalink

    Cytat: “Każdy dorosły Szwajcar ma możliwość decydowania w każdej ważnej kwestii…”, to niby prawda, ale niepełna. Tak jest tylko formalnie, a reszta to kwestia zwyczajów (konserwatyzmu) i wykształconej tam mentalności. To, co tamtejsze władze uważają za odpowiednie dla siebie, a przy okazji dla reszty, jest twardo realizowane. Bo ta Szwajcaria ma swój własny establishment dbający głównie o siebie i swoich, tj. o swoje pozycje w hierarchii społecznej. Ważnym elementem tamtego systemu jest hipokryzja, która oficjalnie pozwala wykazywać się troską o społeczeństwo i zachowanie jego struktury. Lokalne struktury administracji (np. kantony, okręgi czy gminy) dbają głównie o własne interesy, a nie wspólne. Zresztą kilkuosobowa Rada Federacji, skupiająca przedstawicieli różnych partii, i dzieląca między sobą różne “ministerstwa”, nie ma wyboru – musi się dogadywać, bo rządzą wspólnie, a nie bawią się w podchody “my-oni” (tj. rząd – opozycja). Na straży wyników referendów, i tego co i jak (na ich podstawie) zostanie rzeczywiście zrealizowane, stoją poprawnie zakotwiczone media (ze swoimi ekspertami).
    Demokracja szwajcarska jest głównie dla “prawdziwych” Szwajcarów, a w znacznie mniejszym stopniu dla mieszkańców Szwajcarii (tych z obywatelstwem, i tych bez). W dużych miastach jest więcej liberalizmu i kosmopolityzmu, ale na prowincji króluje “średniowieczna konserwa”.
    Próby transferu takiego systemu (formalnie demokratycznego, a faktycznie bardzo shierarchizowanego) na inny, nieprzygotowany (przez wieki) grunt, mogą (prawie na pewno) okazać się tragiczne, (chociażby) z uwagi na brak własnego, zakorzenionego establishmentu. Przy innej strukturze i mentalności społeczeństwa, nie ma żadnego sensu uszczęśliwiać go cudzymi rozwiązaniami społecznymi, które będą prowadzić jedynie do anarchii i samozagłady – zniszczą państwo.

    Odpowiedz
  • 14 listopada 2020 o 10:10
    Permalink

    Kto nie chce, szuka powodu. Kto chce szuka sposobu. To odnośnie artykułu Profesora.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.