Soft Power

W sytuacji problemów zewnętrznych jednoczymy się z rządem i grzecznie się go słuchamy!

 Uwaga, uwaga, nadchodzi! Ko-ma-trzy… Nadchodzi proszę państwa zagrożenie anarchią, bałaganem, stanem nieustalonym, potencjalnie nadchodzą zagrożenia, bieda i wojna. Niestety znowu ze wschodu. W związku z wejściem wydarzeń na Ukrainie w nową – ostrą fazę, musimy zjednoczyć się z naszym rządem i grzecznie się go słuchać. Nawet na czas, aż sytuacja się nie wyjaśni – nie krytykujmy rządu i pozwólmy mu działać w taki sposób, żeby premier, jak i również minister spraw zagranicznych i wszyscy inni – czuli nasze pełne poparcie. W sytuacji próby – lepszy taki rząd, jaki mamy (wiadomo, że szału nie robi, ale chwilowo nie jojczymy i nie narzekamy!) – niż anarchia i zamieszanie. W naszym interesie jest zachowanie spokoju i dokładne podporządkowanie się decyzjom władzy.

Najważniejsze jest to, że nasi nie uciekną szosą na Zaleszczyki, bo ta jest na Ukrainie, a autostrady na zachód niegotowe, no i jak wiadomo w nowych samolotach transatlantyckich płoną akumulatory. Więc władza musi zostać i opanować sytuację.

Do mediów przeciekają nieoficjalne informacje, że Unia Europejska i prawdopodobnie także NATO przygotowują plany wsparcia nas i innych krajów UE graniczących z Ukrainą oraz wzmocnienia, tak żeby w razie potrzeby ustabilizować sytuację.

W razie najczarniejszego scenariusza, czyli przekroczenia granicy przez zorganizowane formacje uzbrojone – powinniśmy sobie bez problemu poradzić. Przewaga lotnictwa NATO nad lotnictwem Ukrainy jest TOTALNA, a Leopardy bez problemu sobie poradzą z każdym zagrożeniem na odcinku granicznym. Oczywiście nie można wykluczyć przypadków, wszystko się może zdarzyć, jak również może się zdarzyć specjalna prowokacja, dlatego nie można dać się sprowokować, w tym znaczeniu, że odpowiedź NATO na ewentualny atak musi być wyważona, ale stanowcza.

Natomiast z pewnością potrzebujemy wojska w rejonie przygranicznym, nie muszą być to drogie w użyciu jednostki zawodowe, ale przydałoby się powołać trochę rezerwistów, ewentualnie, – jeżeli się to okaże tańsze (a pewno się okaże) – wynajęcie ochroniarzy do ewentualnego pilnowania przestrzeni, tak żeby mieć kluczowe miejsca i obiekty pod kontrolą. Chodzi głównie o drogi – do tego potrzeba jakieś 20-30 tyś., ludzi w zorganizowanych formacjach i granica jest fizycznie zabezpieczona i względnie szczelna.

O wiele większym zagrożeniem od realnego zamieszania militarnego jest katastrofa humanitarna. Z zasad działania współczesnej logistyki wiadomo, że podaż artykułów żywnościowych w normalnych warunkach – jest wystarczająca w przypadku przerwania łańcuchów dostawczych na kilka-kilkanaście dni w zależności od rodzaju produktu. Najpierw zawsze kończy się mleko, a jak wiadomo – to towar strategiczny – potrzebują go dzieci. Dlatego w naszym interesie jest odpowiednie zmagazynowanie zapasów, które można na Ukrainę wysłać, z czym oczywiście przy nadpodaży i problemie urodzaju na naszym rynku nie ma kłopotu. Potem kończą się lekarstwa, najpierw te specyficzne – dla cukrzyków, chorych na raka i inne – trzeba być na to przygotowanym. Równolegle – należy przygotować także partie zwykłych lekarstw. To tez nie jest problemem, bo przecież możliwości produkcyjne fabryk – z marszu są gigantyczne, farmacja nie pracuje nawet na połowie swoich mocy wytwórczych. W ostateczności trzeba przygotować urządzenia i środki chemiczne do oczyszczania wody.

W razie katastrofy humanitarnej nie minie nas przygotowanie konwojów, dyslokacja ludności, budowa obozów dla uchodźców itd. Może się okazać, że trzeba będzie poświęcić szkoły, sanatoria, domy wypoczynkowe, potem inne budynki użyteczności publicznej – w tym stadiony. W ostateczności może pojawić się potrzeba dyslokacji ludzi w mieszkaniach prywatnych (kwatery prywatne wynajmowane turystom).

Najważniejszym zadaniem dla naszego państwa w kontekście humanitarnym powinno być wsparcie dla „naszych Ukraińców”, tj., tych obywateli Polski, którzy szczycą się ukraińskim pochodzeniem etnicznym w udzieleniu wszelkiej pomocy i ewentualnym zorganizowaniu ewakuacji ich rodzin i bliskich z Ukrainy do Polski. Najlepiej także razem ze chcącymi się ewakuować Polakami i obywatelami innych państw Unii z Ukrainy. Na te działania nie można szczędzić ani sił, ani środków, – ponieważ „nasi Ukraińcy” są „naszymi Ukraińcami” i nie możemy pozostawić ich samych. W ten sposób buduje się normalność, a kilka autokarów, samolotów i śmigłowców – zawsze można poświęcić, przecież chodzi o zdrowie i życie ludzi!

Dodatkowo trzeba uważać na prowokatorów i pożytecznych idiotów, którzy mogą wprowadzać niepotrzebną panikę. Nic się nie dzieje – będziemy, jako państwo, społeczeństwo, Unia Europejska i NATO reagować adekwatnie do rozwijającej się sytuacji.

A pomyśleć, że jeszcze niedawno organizowaliśmy z Ukrainą Janukowycza Euro 2012!

Tymczasem miejmy nadzieję, że sytuacja na Ukrainie się uspokoi i nasi sąsiedzi poradzą sobie ze swoimi problemami we własnym sosie przy pomocy kart wyborczych!

Natomiast, co do ewentualnego wpływu wydarzeń na Ukrainie na naszą gospodarkę, to z pewnością ucierpi Złotówka, jak i inne waluty, ale to normalne – zawsze tak było, jak coś się działo na Wschodzie. Natomiast o sytuację wewnętrzną w naszej gospodarce nie musimy się martwić, ponieważ jesteśmy na progu deflacji i szczerze mówiąc – lekka inflacja, nie tylko by nam nie zaszkodziła, ale wręcz mogłaby być impulsem – w krótkiej perspektywie czasowej wspierającym wzrost gospodarczy.

No, a że na to nieszczęście na pewno wydamy górę pieniędzy jest po prostu pewne. No nic nie jest za darmo.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.