Paradygmat rozwoju

Systemowe granice wolności

 Byt determinuje świadomość, ale zarazem świadomość jest dookreślana przez byt. Ludzie żyją, w jakie realiach sobie stworzą, przy czym ci, którzy najczęściej tworzą warunki do funkcjonowania dla innych są zarazem decydentami, utrzymującymi się z pracy reszty. Ktoś zawsze był pierwszy, starsi z zasady ustanawiają warunki funkcjonowania wspólnoty, w których żyją liczne kolejne pokolenia. W Biblii w Księdze Kapłańskiej [19;32] napisano: „Przed siwizną wstaniesz, będziesz szanował oblicze starca, w ten sposób okażesz bojaźń Bożą. Ja jestem Pan!” Tak jest w przypadku uwarunkowań prawnych, ekonomicznych, norm i zwyczajów społecznych. Wkraczając do społeczeństwa, człowiek na każdym etapie życia zaczyna podpadać pod różne systemy norm i wartości, które musi przyswajać, jeżeli nie chce się zdecydować na konflikt z otoczeniem. Buntownicy (lub jak kto woli reformatorzy) nigdy nie mieli łatwo zwłaszcza, jeżeli występowali przeciwko czemuś, co funkcjonowało i miało się dobrze, tzn. przysparzało korzyści innym niż buntujący się. To klasyka, w ten sposób zakwitały wszystkie rewolucje. Motorem do zmian zawsze było niezadowolenie ze stanu posiadania.

Współczesne społeczeństwo typu zachodniego, w tym nasze, jako aspirujące do tego modelu determinuje swoje przyzwolenie do akceptowania zmian względem zachowania już posiadanego statusu, co powoduje, że wprowadzenie jakichkolwiek reform jest trudne. Ludzie nie chcą zmieniać swojego stylu życia, po prostu nie mają na to ochoty, nie rozumieją powodów, nie chcą i „nie, bo nie”. Niektóre zagadnienia i wyzwania po prostu przekraczają możliwe do zaakceptowania skale nowości. Ludzie wolą żyć godząc się z ograniczeniami, nić podejmować ryzyko zmiany, czyli w istocie wprowadzenia innowacji. Zarządzanie społecznościami ceniącymi sobie stabilność jest stosunkowo proste i nie wymaga nadzwyczajnego wysiłku. Daje to olbrzymią przewagę zarządzającym nad zarządzanymi, ale zarazem czyni zarządzanie bardziej wrażliwym na popełniane błędy, których zarządzania nie wybaczają, w momencie, gdy zrozumieją to jak skrajnie są manipulowani.

Wolność to zawsze prawo do dokonywania wyboru, w oparciu o własną skalę percepcji. Jest oczywistym, że może a nawet powinna ona podlegać socjalizacji w procesie wychowania i edukacji człowieka, to nasz cywilizuje i czynie życie w zbiorowości możliwym i znośnym. Jednakże ludzie w pewnych zakresach wolności nie dopuszczają do świadomości opcji jakiegokolwiek zewnętrznego sterowania albo tak się im przynajmniej wydaje, gdyż ich percepcja także podlega kształtowaniu.

Szczególnym rodzajem wolności jest wolność związana z hierarchią potrzeb, które człowiek nie tylko odczuwa, ale przede wszystkim jest je w stanie zaspokoić. Zaspokojenie wynika z możliwości sprawczych, w cywilizowanym i rozwiniętym społeczeństwie definiowanych za pomocą kategorii ekonomicznych. To ona umożliwia postęp cywilizacyjny, to ona daje zdobywcom poczucie moralnej bezkarności, jeżeli przypadkiem w ramach poszerzania swojego obszaru wolności zlikwidują jakąś cywilizację, zawsze czują się lepszymi – mają prawo do konsumowania więcej i lepiej od innych.

Pozycję człowieka w społeczności określają równolegle jego pochodzenie (konseksje), umiejętności i majątek. W zależności od stopnia nasilenia aktualnie dominującej formacji ustrojowej dominuje jeden, kilka lub wszystkie z powyższych składowych. Poza tym, niektóre z nich się nabywa, przeważnie dzięki innym. Czynnikiem decydującym jest aktywność stanowiąca przeciwieństwo bierności i powodująca, że człowiek zwiększa swój stan posiadania w stopniu adekwatnym do jego wysiłków pomniejszonych o koszty aktywności.

Od czasów feudalnych, a nawet wcześniejszych, kiedy na świecie była powszechna niewolnicza formacja ustrojowa, ludzie mieli świadomość, że coś takiego jak równość nie istnieje. Życie przebiegało w z góry ustalonych ramach, gdzie relacje zależności oraz prawa i obowiązki były determinowane miejscem a raczej stanem urodzenia. W dłuższym czasie było to nawet efektywne, albowiem umożliwiło części społeczności zwolnionej od obowiązku świadczenia pracy na rzecz ogółu – do zaangażowania swoich zdolności i sił wytwórczych na zadaniach wyższego rzędu. Z czasem te osoby, zaczęły także konsumować dobra wyższego rzędu i zamawiać usługi wyższego rzędu. Pojawił się równoległy do pierwotnego rynek dóbr, usług i idei, umożliwiających agregowanie zdolności wytwórczych cywilizacji ludzkiej w formy wyższe, stanowiące ze swojej istoty dobra rzadkie dostępne tylko dla tej wspomnianej już elity.

Ponieważ nie wszyscy beneficjenci systemu byli równie zdolni i mieli możliwość utrzymania się wśród elity, ze względu na szybsze wydawanie posiadanych zasobów niż ich odtwarzanie i gromadzenie – zaczęto tworzyć liczne bariery dostępu do elity, z czasem silnie rozbudowane. Celem systemu była już nie tylko ochrona członków elity, umożliwiająca im przetrwanie ekonomiczne i brak zagrożeń egzystencjalnych. Równie ważne, głównie ze względu na działania ochronne samych zainteresowanych stało się chronienie poziomu osiągniętych zdobyczy przez innymi członkami systemu tak, żeby funkcjonowanie na poziomie elitarnym było niezakłócone.

Badania historyczne nad kształtowaniem się elit we wczesnofeudalnej Europie pokazują, że zarówno rody ziemiańskie, jak i rody patrycjatu miejskiego stosunkowo bardzo szybko zamknęły się na dopływ świeżej krwi z zewnątrz. W niektórych przypadkach, jak w wielu północnowłoskich miastach z nieprzerwaną tradycją miejską od czasów rzymskich – oznaczało to często skarłowacenie lub ujawnienie innych wad genetycznych, wynikających z kopulowania w kręgu własnych krewnych. Nigdy nie było łatwo dostać się do elity, z reguły w jednych kręgach wtajemniczenia znajdują się drugie, elita w ramach elity – „sub-elita”, „nad-elita”, wewnętrzne kręgi itp. Nawet gdyby czekało się całe lata, największe zaufanie i dopuszczenie do najszerszego korytka jest przywilejem grup trzymających władzę.

Obecnie, kryterium pokrewieństwa, w zasadzie nie odgrywa już wiodącej roli w przypadku dominującej większości społeczeństw zachodnich. Aczkolwiek ten, kto miał do czynienia ze społeczeństwami zachodnimi powyżej średniego szczebla zarządzania, zapewne nie raz miał wątpliwą przyjemność przekonać się, co to znaczy odbić się od szklanego sufitu. Niby ma się kompetencje, umiejętności, doświadczenie, papiery itp., a jednak się nie da awansować na pewne stanowiska – oczywiście wiele zależy od struktury, a osoby super-wybitne zawsze mają szansę, albowiem więcej wniosą do systemu niż z niego zabiorą nawet na najwyższych szczeblach władzy. Co to w praktyce oznacza? Nie mniej i nie więcej niż tyle, że popiera się głównie swoich. Tak skonstruowany jest świat, czy to nam się podoba czy nie. Próby zmiany modelu funkcjonowania zbiorowości ludzkiej poczynione w komunistycznym Związku Radzieckim nie wytrzymały próby fałszu i obłudy. Kłamstwo jest największym sprzymierzeńcem władzy, albowiem wyższych decydentów nikt nie skontroluje. Dlatego mogą śmiało kłamać wszystkich podwładnych licząc się głównie ze zdaniem przełożonego. Tak działa system, elity się odtwarzają, co sprzyja akumulowaniu bogactwa, władzy i wpływów.

System nigdy nie pozwoli na to, żeby poszczególne jednostki wybiły się na niezależność i mogły realizować swoją wolność. W szczególności perfidnym sposobem na ograniczanie wolności jest kaganiec ekonomiczny, wyznaczający poziom wolności za pomocą głębokości portfela. Poza granicę ekonomicznej wydolności nie można się przesunąć, albowiem oznacza to zagrożenie dla fizycznej wydolności człowieka. Tak działa system, największy paradoks polega na tym, że to wszystko nie świadczy o jego niesprawiedliwości, albowiem taka jest po prostu jego wewnętrzna logika. Nie można jej pojmować w kategoriach moralności, gdyż to kategoria wtórna względem spójności, efektywności i ogólnej funkcjonalności systemu.

One Comment

  1. Wysoki poziom abstrakcji, ale dobre. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.