Systemowa pułapka

fot. red.

Otrzymuję coraz więcej zapytań, jak konkretnie wprowadzić instrumenty oddolnej demokracji w Polsce.

Oczywiście, nie będziemy klękać przed prezydentem, premierem czy szefem ciągle jeszcze rządzącej partii politycznej w Polsce i błagać ich o wprowadzenie do Konstytucji RP wiążącego i bez progowego referendum i instrumentów inicjujących powszechne głosowanie.

Nikt nie podcina sobie dobrowolnie gałęzi, na której siedzi, mimo że ta gałąź usycha z dnia na dzień.

Należy zapoczątkować szeroką debatę na temat nowelizacji Konstytucji i musi być to proces oddolny, wychodzący z różnych gremiów i ruchów społeczno-politycznych. Ważne jest też, aby w ten sposób przygotowany projekt przyszłej Konstytucji został zaakceptowany w społeczeństwie polskim w ramach ogólnokrajowego referendum, a nie w Sejmie.

Przeforsowanie instrumentów  bezpośrednio-demokratycznych w Sejmie nie wchodzi obecnie w grę ze względu na strukturę tego organu decyzyjnego.

Problem polega na niedemokratycznej formule wyborów do najwyższego organu państwowego w Polsce.

Przy obowiązującej Konstytucji stosowany w wyborach do Sejmu system wyborczy jest po prostu wadliwy, a nawet bezprawny. System ten łamie w Polsce prawa obywatelskie i paraliżuje Sejm, przez co pogrąża państwo w chaosie zbędnego i niezdrowego konfliktu.

Zasadę ubiegania się o pełnienie stanowisk państwowych potwierdza art. 60 Konstytucji mówiący:

Obywatele polscy korzystający z pełni praw publicznych mają prawo dostępu do służby publicznej na jednakowych zasadach.

Z kolei art. 96 Konstytucji określa, że Sejm składa się z 460 posłów, a wybory do Sejmu są powszechne, równe, bezpośrednie i proporcjonalne oraz odbywają się w głosowaniu tajnym. (art. 96.2).

Przymiotniki, jakie zostały użyte w art. 96 Konstytucji, nigdzie nie zostały ściśle zdefiniowane, co oznacza, że można je dowolnie interpretować.

Jeśli wybory mają być powszechne i równe, to znaczy, że każdy obywatel w korzystaniu ze swego czynnego i biernego prawa wyborczego powinien mieć takie same prawa na każdym etapie procesu wyborczego, a o jego wyborze na posła powinni decydować jedynie wyborcy.

Z kolei bezpośredniość wyborów oznacza, że nie można jednemu kandydatowi przekazywać głosów oddanych na innego kandydata – bez wyraźnej zgody wyborcy, który ten głos oddał.

Zasady te są wielokrotnie łamane przez obowiązujące w Polsce prawo wyborcze.

Kodeks wyborczy wyklucza możliwości indywidualnego kandydowania obywatela do Sejmu zabierając mu prawo pojedynczego ubiegania się o poparcie wyborców i wymuszając konieczność kandydowania kolektywnego. Dzieje się to niejako poza zasadami Konstytucji RP.

Narusza to w sposób oczywisty bierne prawo wyborcze obywatela, albowiem Konstytucja nigdzie nie określa, że o stanowisko posła można ubiegać się tylko w ramach listy partyjnej.

Jedyną możliwością zmiany tego stanu rzeczy jest wprowadzenie tzw. wyborów większościowych w formie jednomandatowych okręgów wyborczych.

Poprzez wprowadzenie tego typu wyborów rosną również szanse na zapisy konstytucyjne dotyczące demokracji oddolnej w Polsce.

Dlaczego? Jednomandatowe okręgi wyborcze pozwolą nam wprowadzić do Sejmu zwolenników tej formy demokracji  – czyli ludzi kandydujących nie z list partyjnych, ale powiedzmy obywateli z szerokokątnym spojrzeniem na demokrację.

Teraz ktoś zapyta słusznie: Jak doprowadzić do zmiany systemu wyborczego w Polsce?

Niestety, odpowiedz jest znowu ta sama: poprzez ruchy oddolne i nowelizacje konstytucji oraz zmianę kodeksu wyborczego. I tu znowu znajdujemy się w pułapce systemowej.

Z której strony by nie podejść do kwestii uzdrowienia systemu politycznego w naszym kraju, widać wyraziście, ze nikt “tam na górze” za nas tej pracy nie wykona.

Oczywiście szansą jest całkowite uschnięcie gałęzi, na której ciągle jeszcze siedzi tzw. władza, ale na dzień dzisiejszy są to czyste spekulacje.

16 thoughts on “Systemowa pułapka

  • 16 listopada 2020 o 05:31
    Permalink

    Jednomandatowe okręgi – to kolejna bajka Profesora.

    Druga to idea referendum.

    Profesor ma rację, że obecny system jest ZABETONOWANY dla rządów PARTII politycznych, pojedynczy obywatel nic nie znaczy.

    Dochodzą MEDIA i ich rola w potęgowaniu chaosu.

    Nic racjonalnego się nie przebije.

    Ale skoro żyjemy w Nadwiślańskim Macondo, gdzie pańszczyznę zniesiono dopiero 6-7 pokoleń wcześniej, to proszę pana Profesora, żeby podał od kiedy nie ma pańszczyzny w Szwajcarii!

    Dodajmy rolę Kościoła Katolickiego w kształtowaniu “sumień” w Szwajcarii i Polsce przez ostatnie 500-600 lat.

    Dopiero te dwa parametry pozwolą nam “przenosić” model szwajcarski – do naszego Macondo, że o innym charakterze gór Szwajcarii i Nizin Nawiślańskich – nie wspomnę …

    Dziwię się zatem Profesorowi, że tak powierzchownie zamierza reformować system polityczny Polski, przenosząc postulaty z pierwszych stron podręczników politologii, pomijając konteksty historyczne, geograficzne i religijne w obu krajach.

    Ma wiele racji w swoich pomysłach, bo to co mamy, jest złe.

    Wystarczy jeden niezrównoważony polityk u władzy – i mamy Strajk Kobiet na 100 fajerek!

    Brakuje w naszym polskim modelu równowagi dla członów władzy oraz mechanizmów korygujących.

    Referenda Narodowe byłyby do tej korekty bardzo przydatne, tylko czy ich ustalenia wpłyną na decyzje Konferencji Episkopatu Polski (KEP), a jak na razie to jest nasz naczelny Komitet Centralny!

    KEP oraz postfeudalna mentalność pogłębiona przez okres PRL-u, gdzie obywatel też nie musiał o niczym decydować – dominują obecnie w Polsce.

    Ci wszyscy Janusze i Grażyny, a jest ich MILIONY, chwilowo nie grillują (nawet na balkonach) w otoczeniu disco-polo, bo mamy pandemię i coraz zimniej na grilla …

    Bo im jest z tym 500 plus bardzo dobrze.

    I tego się nie przełamie, bo w swoim dobrostanie umacniają ich słowa proboszczów, akurat teraz podczas pandemii – mniej.

    Dopiero jakiś większy kataklizm, może coś zmienić – bo te już prawie 11 000 zmarłych od marca 2020 – to okazuje się ZA MAŁO!

    System kartkowy na chleb przy cenie dolara powyżej 7-miu złotych – może dopiero spowoduje początek trzeźwienia naszego społeczeństwa.

    Wcześniej nic się nie da zmienić.

    Tylko że te zmiany mogą być dosyć bolesne i niebezpieczne dla spójności społeczeństwa.

    Ale koszty muszą być.

    Odpowiedz
  • 16 listopada 2020 o 06:35
    Permalink

    Oddolnym ruchem było grzebanie w kobiecych kroczach. Wzięło się za to dwóch małych facetów (jeden z nich nosi sukienkę), którzy llll na oczy nie widzieli.

    Jak się skończyło… widzimy.

    Odpowiedz
  • 16 listopada 2020 o 07:47
    Permalink

    GŁOSOWAĆ POWINNI TYLKO CI,KTÓRZY W DNIU GŁOSOWANIA ZNAJDUJĄ SIĘ FIZYCZNIE NA TERYTORIUM RP NIE DOTYCZY TO AKTUALNYCH PRACOWNIKÓA AMBASAD !!!
    ,,ZAGRANICZNIACY” JEŚLI CHCĄ GŁOSOWAĆ POWINNI NA DZIEŃ GŁOSOWANIA POFATYGOWAĆ SIĘ DO KRAJU !!! NIEOBECNI NIE BĘDĄ DECYDOWALI O LOSACH POLSKI I POLAKÓW !!!

    Odpowiedz
    • 16 listopada 2020 o 12:37
      Permalink

      @jerzyjj48
      Całkowicie się zgadzam. Zawsze irytowało mnie, że osoby, które kilkadziesiąt lat temu wyemigrowały np do USA, mają decydować kto ma rządzić w Polsce.

      Odpowiedz
  • 16 listopada 2020 o 08:00
    Permalink

    Po 1989 r. “wykastrowano” bez mała wszystkich Polaków, więc nie mam żadnych złudzeń… czekać musimy/należy na całkowite ‘uschnięcie gałęzi”. Mam/y czas, (?) zmarnowaliśmy 30 lat – poczekamy jeszcze ze 20…(czarny humor w stylu p. Izy) dopiero kiedy… przyjdzie ‘nowych ludzi plemię”. ..

    https://www.gosc.pl/doc/6134810.Nowych-ludzi-plemie

    Odpowiedz
    • 16 listopada 2020 o 12:15
      Permalink

      @krzyk58:”marnowaliśmy 30 lat – poczekamy jeszcze ze 20…(”
      Ja mam troche inne spojrzenie Patrz z szerszej perspektywy. Porównaj lata ’50, ’90 i dzisiejsze.
      Jednak jest coraz lepiej. Patrząc z punktu widzenia interesu narodowego to nawet PRLu nie uważam za “czas stracony”. Mogło być gorzej. Stalin mógł nas wcielić do ZSRR i w ramach “jednego kraju” przesiedlić 10 mln Polaków do Kazachstanu. Bo czemu nie? Dzisiaj mamy w porównaniu do innych krajów europejskich spójne narodowo i rasowo społeczeństwo. Raczej konserwatywne i znacznie silniej uodpornione na propagandę niż zidiociałe społeczeństwa zachodnie. Zacytuję niejakiego JKM: “Chciałbym żeby każdy ksiądz był wierzący ale wszystkiego mieć nie można”. Życzę wiecej optymizmu i realizmu (oops, to chyba sprzeczność:)

      Odpowiedz
    • 16 listopada 2020 o 18:03
      Permalink

      @krzyk58

      Ależ “nowych ludzi plemię” właśnie przyszło po 90-tym roku w wyniku destrukcyjnej roli Kościoła. To pokolenie styropianu i JP II, wychowane na łonie Kościoła. To pokolenie indoktrynowane dogmatami w ramach religii po 90-tym roku zupełnie nie przystającymi do nowoczesnej cywilizacji opierającej się na nauce, a nie wierze. Te pokolenia właśnie zaczynają mieć dość samego Kościoła i jego antagonizującej oraz zdradzieckiej roli. Informacja rozchodzi się lotem błyskawicy i niszczy okupantów. Może to siła sprawcza Peruna, może to Słowiańscy Bogowie powstają?:-)

      Felieton tego księdza z czapy, zupełnie nieobiektywny. Zastanawiam się, czy kler jeszcze potrafi myśleć po chrześcijańsku? Oni w ogóle nie powinni pisać o sprawach politycznych, bo to prowadzi do szybkiej laicyzacji społeczeństwa. Kapłan ma kuźwa siedzieć w Kościele i pomagać potrzebującym zagubionym katolickim owieczkom nawet po przejściach, uzyskać wsparcie i nadzieje na zbawienie. My psycholodzy nie zawsze możemy takim osobom pomóc, bo ich wiara stanowi barierę dla samorozwoju i zrozumienia istoty bytu. Skoro księża kiedyś zniewolili te umysły to niech teraz siedzą w Kościołach i robią swoja psychoterapię religijną, a nie pogarszają tylko stan mentalny społeczeństwa antagonizując osoby nawet w rodzinach.
      To kompletna masakra.

      Odpowiedz
      • 16 listopada 2020 o 21:31
        Permalink

        @Miecław. “Ależ “nowych ludzi plemię” właśnie…..”Niestety muszę Miecławie wyłożyć tobie kawę na ławę… TO byli przepoczwarzeni komuniści & bezbożna lewica laicka i takiż Kościół K. i TO (o zgrozo!) trwa w najlepsze.

        Odpowiedz
        • 17 listopada 2020 o 10:10
          Permalink

          @krzyk58

          Co ty bredzisz? Miliony Polaków bezpartyjnych i wierzących zostało uwiedzionych retoryką Kościoła i JP II o wolności i naszej przyszłości w uścisku z Europą Zachodnią. Nie wspomnę już o tej inteligencji bez inteligencji zachwyconej tym, że są pokoleniem JP II. Właśnie cytowana Olga Lipińska o tym ostatnio napisała w tym felietonie, ale pewnie ty nie przeczytał?

          Więc cytuję dla twojego oświecenia i dobra ludzkości: 🙂
          “Już w 1990 r., po wyborach, kiedy prymas wszedł butnie do polskiego Sejmu, śpiewając: „Boże, coś Polskę”, krzyczałam: „Uwaga, szykuje się państwo wyznaniowe!”. Potem religia w szkołach. Krzyczałam: „Jasna cholera, wskrzesza się dumnego narodowego kołtuna z głupim pustym czerepem i Matką Boską w klapach”. Awanturowałam się w latach 90., że ten kłamliwy, chciwy, rozpasany Kościół jako obrońca wolności bezczelniej zaczynał zaglądać nam do sypialni, pouczać i grzebać w duszach i sumieniach. Kościół katolicki, ostoja, cholera jasna, moralności, duchowości, dobra i opieki, okradał do kości ten biedny, dorabiający się kraj.

          Chciwi wielebni coraz bezczelniej naciskali na władzę świecką, żądali ziemi, pieniędzy, władzy i praw. I wszystko to dostali od strachliwej władzy świeckiej, nie wyłączając rządzącej w swoim czasie lewicy. Wielebni oprócz niewątpliwie najwyższej klasy moralności mieli także najcięższy młot na czarownice – papieża Polaka. Tylko tego było trzeba narodowi czołgającemu się cierpliwie ku Zachodowi. Bezmyślnych „prawdziwych Polaków” utwierdziło to w gigantycznej megalomanii. „To my, prawdziwi Polacy, wydaliśmy na świat papieża Polaka. I to my, prawdziwi Polacy, możemy teraz dać wpierdol pedałom, a nawet Ruskim!!!”, grozili z łomem w rękach przy łagodnie aprobujących takie stanowisko klechach.

          Za takie poglądy i opinie o Kościele na początku lat 90. musiałam pożegnać się z częścią moich przyjaciół i znajomych, dla których nowym salonem towarzyskim stał się kościół ks. Popiełuszki. Absolutnie, koniecznie trzeba było bywać na niedzielnej mszy o dziesiątej „u Popiełuszki”. W tym czasie w 1991 r. puściłam w kabarecie piosenkę „Urzędnicy pana B.”. W piosence padły słowa: „Nie potrzebuję urzędników w moich rozmowach z panem B.”. Chodziło oczywiście o to, że modlić można się wszędzie, niekoniecznie w towarzystwie klechów. I klechy rozpętały piekło.
          Jeden z ważniejszych wtedy posłów na Sejm zgłosił postulat usunięcia mnie nie tylko z telewizji, ale i z Polski. Kościół oszalał. Księżulo z ambony ostrzegał komunijne dzieci, aby nie oglądały moich kabaretów, bo to grzech śmiertelny. Od początku nie miałam żadnych złudzeń co do formacji, która przejęła rządy w 1989 r.”
          https://www.tygodnikprzeglad.pl/nie-odpuszczajcie/

          Oczywiście ten “uścisk zachodu” okazał się zabójczy dla naszej gospodarki, ale w zamian Polacy dostali coś gorszego jeszcze niż religię w 966 roku. Jest to pseudo-wolność, wolność od myślenia. Masz prawo być głupim i równać w dół, masz prawo być Kiepskim i robić takiego z innych. Koloniści zachodni i rodzime “jaśnie państwo” z nimi współdziałające się z tego powodu bardzo cieszą, bo implementacja kultury głupoty na nasz Polski grunt daje im gwarancję długiego panowania ekonomicznego, tak jak religia katolicka po 966 roku umożliwiła kolonizację Polski przez niemczyznę, dzięki wprowadzeniu okupacji religijnej.

          Dopiero teraz styropianowe plemię przeciera oczy ze zdumienia i ci bardziej inteligentni nawet na krytykę ostrą sobie pozwalają. Nie wiem wyrzuty sumienia, czy co?, z powodu dawnych błędów i styropianowego szaleństwa? Tak się porobiło, że Romanowski w Przeglądzie Lenina w tym tygodni cytuje (chociaż nigdy w PRL się na to nie poważył, jak dumnie twierdzi), a Widacki pisze o błędach kardynalnych, których nie dostrzegał 30 lat temu zachwycony demokracją w stylu zachodnim i “spółkowaniem” z Kościołem. 🙂 Pamiętam, pamiętam.
          Cholera, chyba zaczęło to towarzystwo demokratyczne myśleć? 🙂
          A skoro tak, to wiedz, że coś się dzieje (ks. Natanek)!!! 🙂

          O rety, co to będzie, jak wszyscy Polacy zaczną myśleć i z pokolenia styropianu oraz JP II nie zostanie nawet mit? 🙂

          Odpowiedz
    • 16 listopada 2020 o 18:20
      Permalink

      Co do reklam. Jakiś czas temu młoda dziewczyna uczennica pyta mnie jak sobie ludzie w PRL radzili bez reklam? Ja odpowiadam, ależ reklamy były. No gdzie, pyta zdziwiona, przecież w PRL było szaro i buro na ulicach, internetu nie było, gazetek w sklepach nie było, promocji nie było?

      Odpowiadam więc, ale gazety były. Np. gospodyni, przyjaciółka dla kobiet i tam były artykuły reklamowe produktów, gdzie każda kobieta mogła sobie poczytać o właściwościach tego czy innego produktu. Albo można było dostać i obejrzeć katalog Mody Polskiej i jechać do sklepu aby coś przymierzyć lub do krawca i uszyć na miarę extra ciuszek.

      Phi …. tyle zachodu i czasu trzeba było poświęcić na to, a teraz mam w telefonie wszystko – odpowiada. 🙂

      No tak, ale to są płytkie reklamy i często oszukańcze, bo chodzi w nich tylko o to, aby wcisnąć kit klientowi i mieć zysk, a nie żeby klient miał z tego pożytek! 🙂
      No i nie zrozumiała mnie, patrząc zdziwiona i zdegustowana moim wywodem, sięga po telefon i się zastanawia, czy mam rację. Ale nie było tak kolorowo jak dziś – odpowiada, aby wyjść na swoje. O tak mówię, faktycznie, ale wtedy tak ludzi nie oszukiwano reklamami, więc ja jestem górą.

      Ale nie odpuszcza i dalej pitoli o zbawczej roli nowoczesności, nie rozróżnia myślenia refleksyjnego po przeczytaniu świetnego artykułu z PRL-owskiej gospodyni (nawet chyba nie wie, co to jest) od płytkiej i banalnej reklamy albo takiegoż kilku wersowego opisu w jakiejś nowoczesnej kolorowej gazetce.
      No i ostatecznie wyszedłem chyba na tetryka.:-)

      Odpowiedz
  • 16 listopada 2020 o 16:18
    Permalink

    Czytam na “prestiżowym” dzienniku liberalnej lewicy laickiej (różnych komunistów z ‘korzeniamy” w m.in. KPP)……………………………………………………….. !

    “tylko 9% młodych ludzi ma pozytywny stosunek do KK”…

    Czy:

    Strajk Kobiet (kUBiet – moj przyp. “zaczyna sie coś poważnego. Nowe rozkazy”. Będzie blokada Sejmu?

    “Śmierć logiki i cywilizacji w skrócie wygląda następująco. Rozwydrzone towarzystwo wpełzło na ulice polskich miast pod hasłem: „wypierdalać!”, bo – jak głoszą ich transparenty – „chcą się ruchać!”, a potem bezkarnie zabijać owoce swojego chciejstwa. Sensu ich działań nie sposób zrozumieć, ale z kronikarskiego obowiązku należy odnotować. …………..

    Kaczyński NIE jest obrońcą życia! http://www.mysl-polska.pl/2557

    Błyskawiczna kocica z Deutschlandu https://www.youtube.com/watch?v=xLZAXPKVDC8 😏

    To wszystko układa się w ‘logiczną” – neokomunistyczną (globalną) całość…

    Jak trwoga to do… Rosji… kiedyś mówiono – do Boga….

    Игорь Панарин: Мировая политика #1176. Чем Трамп отличается от Обамы

    https://www.youtube.com/watch?v=6brLQjMXyD0&t=234s

    Odpowiedz
  • 16 listopada 2020 o 18:47
    Permalink

    Nie ma co komentować profesorze. Część wniosków słuszna, a to wynika z tego, że ordynacja wyborcza powinna być częścią konstytucji i niezmienna na każde życzenie polityków niszczących demokrację a będących akurat przy władzy. Ile już razy w ciągu tych 30 lat była zmieniana ordynacja wyborcza i czemu to służyło? Ma ktoś odwagę to napisać i szerszą wiedzę kto na tym skorzystał, jak naród został oszukany, jak narusza to samą Konstytucję? Ja nie mam czasu na szukanie źródeł i analizy, ale chętnie bym poczytał, bo śmierdzi to polityczną manipulacją na kilometr, jak i nie zastosowanie się rządzących do wyników referendów z 1987 i 1996 roku w sprawie prywatyzacji. Wyniki tych referendów jednoznacznie przesądzały, że Polacy nie dają zgody na wprowadzenie kapitalizmu, a stało się inaczej wbrew woli narodu.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Referendum_1987
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Referendum_1996
    Czy ktoś kiedyś za to beknie?

    Natomiast okręgi jednomandatowe to kiepski pomysł ponieważ dadzą one szansę tylko bogatym, których stać będzie na kampanię wyborczą. Ważne jest, aby obniżyć kryteria startu w wyborach do sejmu i dać możliwość zgłaszania kandydatów komitetom gminnym i powiatowym, różnym organizacjom. No i raz na zawsze skończyć z dożywotnimi posłami na listach partyjnych, tu trzeba zmiany na liczenie większościowe, czyli przechodzi ten kto dostał najwięcej głosów w danym okręgu niezależnie od listy partyjnej. No ale po takich zmianach, chyba wszyscy posłowie musieliby się spakować i pożegnać z mandatem, bo konkurencja uczciwsza i niezależna by ich wykosiła. Polacy mają już dość tych samych styropianowych mord przy korycie, które od 30 lat równo niszczą Polskę.

    Odpowiedz
  • 16 listopada 2020 o 18:49
    Permalink

    Czerwiec 2024!…W zatęchłych kanałach ciepłowniczych, gdzieś pod ulicami Warszawy, rozległo się miarowe, metaliczne stukanie. Wszyscy z oddziału, w skupieniu odliczali… siedem, osiem, dziewięć. Potem trzy sekundy ciszy i jeszcze dwa miarowe kling, kling. To było umówione hasło. Odetchnęli z ulgą. To ktoś ze zrzutów, z samej Brukseli. Kierwiński, jako, że dowódca, do tego najsilniejszy, ze stęknięciem ciężarowca, szarpnął żeliwną pokrywę. Do kanałuwpadło powietrze przesycone spalonym prochem. Znów bojówki PIS, z Kibolami i Narodowcami, dokonywały czystek KODeinowców, bezpośrednio na ulicy. Już chciał się rzucić do walki, ale zacisnął tylko z wściekłości pięści. Wiedział, że musi być odpowiedzialny. Obiecał to przecież Schetynie, jak ten, udawał się na ostatnią akcję pod Belweder, z której nigdy nie powrócił. Kierwa szybko jednak przywołał się do porządku. Partyzantka to nie zabawa! Uniósł właz i powoli by nie ściągnąć skanerów MPWiKu, przeczesujących kanały w poszukiwaniu rebeliantów, odłożył go na stary pamiętający, chyba jeszcze 80 rok, styropian. Potem, dla bezpieczeństwa, ale bardziej z ciekawości, kogo przysłali z Centrali, stanął w wejściu wpatrując się w czeluść śluzy. W bladym świetle dostrzegł znajomo wyglądający cień. Zmarszczył powieki by wyostrzyć wzrok, gdy cień potknął się o niedokładnie spasowane betony i odruchowo rzucił k…hhwa. Napięcie sięgnęło zenitu, tak, że powietrze można było kroić, bo wszyscy doskonale znali to „erh”! Na chwilę wstrzymali oddech. Blade światło lampy naftowej zadrgało raz i potem jeszcze raz. Wszyscy bezwiednie wstali. Wzruszenie ścisnęło im gardła. To był On. Donald. W uniformie Bundeswehry, z parabellum przy pasie, wyglądał wyśmienicie. Kierwa, który nosił w podziemiu, pseudonim „Igła” powstrzymując łzy, rzucił komendę „baczność”. Sanitariuszki, Hanka i Ewka zaintonowały, a po chwili już wszyscy, nie zważając na skanery, zaśpiewali pełną piersią… O, radości, iskro Bogów, kwiecie Elizejskich Pól, święta, na twym świętem progu staje nasz natchniony chór. Jasność twoja wszystko zaćmi, złączy, co rozdzielił los. Wszyscy ludzie będą braćmi tam, gdzie twój przemówi głos! Ledwie, wybrzmiały ostatnie słowa hymnu, rzucili się sobie w objęcia. Trzaskowski wyciągnął butelkę Palikotówki, pamiętającą jeszcze stare przedreżimowe czasy. Siedli na skrzynkach po amunicji, a każdy wziął w dłoń musztardówkę z wódką. Za Unię! Wzniósł toast, Donald. Za Unię! Odpowiedział chórem oddział. Wypili! Nikt nie zakąsił. Partyzantka nie zakąsza. Igła sięgnął po drugą butelkę, ale Donald powstrzymał go wzrokiem. – Nie teraz Igła! Jutro zaczynamy, musimy mieć jasne umysły. Sprawnym ruchem zsunął ulotki z powielacza, by na jego pokrywie rozłożyć mapę. Ktoś przysunął lampę. Pochylili się, a Donald niczym Napoleon wskazał palcem cel….. Żoliborz. -Kaczyński? Tak, Marszałek Kaczyński! Igła przełknął głośno ślinę. Wiedział, że wielu nie wróci. Odkąd, Kaczyński został marszałkiem i zapuścił wąsy, Żoliborz został ufortyfikowany, obsadzony najlepszym wojskiem, a każda Babcia, robiła tam dla służb, co łatwo można było poznać po dużych torebkach obciążonych zwykle VIS em…… – Igła, jak zaopatrzenie? – Parę kilo trotylu, siedem granatów, trzy Kałachy i jeden rewolwer.. – Mało! Choleha mało! A wsparcie? – Załatwione! Chłopaki od Kosiniaka, kosy przekuli. Kijowski. Zandberg. Chłopcy od Millera też! – Zuchy! Wyregulujmy zegarki. 23:13. Zaczynamy 10:30. A teraz odpoczynek. W pełnym rynsztunku porozkładali się po kątach. Donald, nie mógł jednak zasnąć. Wpatrywał się w stare numeru Wyborczej, którymi oklejone były ściany. Bartoszewski, Michnik, Wałęsa, spoglądali na niego i zdawali się mówić, Donald! Tyś Europy nadzieją! Dumny, przymknął powieki. Zmęczenie lotem i skok ze spadochronem uczyniło swoje. Zasnął. Tusk! Z wozu! Wściekły, że ktoś go śmie budzić po nazwisku, otworzył oczy i zobaczył znajomą gębę klawisza. Ruchy Tusk! Tu Wronki, a nie Ciechocinek! Szoruj na kuchnię, dyżur masz!

    Political fiction?! … a może i nie? Zresztą, jakie TO ma znaczenie!? nie nasza wojna… (przeczytane gdzieś w necie). ☺️

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.