Polityka

System robi wszystko żeby wyrugować resztki profesjonalizmu ze służb specjalnych

 To, że po zmianie władzy w naszym biednym kraju będzie ciekawiej i pewne rzeczy będą działy się dynamiczniej, to się chyba spodziewali wszyscy. Przeżyliśmy już małą wojnę o natowskie pomieszczenia, na szczęście jednoznacznie zwycięską, ale żeby nie było tak, że można odetchnąć od atmosfery spisku i podejrzeń – system, jaki został na nowo prze-formatowany od góry – robi wszystko, żeby w możliwie najkrótszym czasie wyrugować resztki profesjonalizmu ze służb specjalnych. Lepiej nie myśleć dokąd doprowadzą obecnie obserwowane działania, można być jednak pewnym, że nie będzie lekko, a jeżeli będziemy jeszcze żyli i na wolności a Internet nie będzie zablokowany, to na pewno będzie o czym pisać.

Pod płaszczykiem nagonki personalnej na jednego z wybitniejszych i bardziej zasłużonych wojskowych w służbie Ojczyzny – pana generała brygady w stanie spoczynku Marka Dukaczewskiego, dokonuje się nie tylko aktu sztucznego otwarcia fikcyjnej puszki Pandory, ale przede wszystkim mega manipulacji faktami i tezami, u których podstaw leży odpowiedź na proste pytanie – czy zachowujemy ciągłość państwa pomiędzy PRL-em a III RP, czy nie? Jeżeli zachowujemy, to znaczy że tajemnice państwowe, w tym wojskowe, a w szczególności akta personalne osób służących Polsce w jej ludowym okresie – są tajemnicą. Jeżeli zaś, nie zależy nam na ciągłości państwa, to możemy sobie zrobić burdel na pokaz, tak żeby cały świat się z nas śmiał w akademiach wywiadu, czy też pracach analityków z zaawansowanych think tanków zajmujących się problematyką funkcjonowania struktur tajnych w państwach.

Zasadniczy problem z odtajnianiem dokumentów przekazywanych do narodowego instytutu historycznego, polega na tym, że z zasady każdy z tych dokumentów w jakiejś mierze odwzorowuje jakiś fragment informacji przedstawiających dane o metodach i zasadach pracy operacyjnej, a nawet przyjętych założeniach strategicznych w danej dziedzinie, w której pracowały służby.

Do tego dochodzą tak zwane „rachunki ciągnione”, bo wiele spraw nadal ma swój ciąg dalszy – czy tego chcemy czy nie.

Ktoś kiedyś, z jakiegoś „Pernambuco” zawierzył agentowi wywiadu polskiego państwa i nadal liczy na lojalność jego służb, nie zdając sobie do końca sprawy o głębokości zmian w naszym kraju i wariantu dojścia do władzy osób kierujących się brakiem profesjonalizmu albo działaniem na korzyść NASZEGO PRAWDZIWEGO WROGA.

Niby nic groźnego to nie oznacza dla laika, ale Szanowni Państwo, czy czytaliście jakąś rzeczowo napisany raport aliantów o metodach pracy hitlerowskich służb specjalnych? Może książki z dwie lub trzy są, zwłaszcza pokazujące ich udział w procesach ludobójstwa, czy też osłony kontrwywiadowczej określonych akcji polityczno-wojskowych III Rzeszy. Nic ponadto! Być może nasi czytelnicy i czytelniczki, a których wielu czyta nasz portal przecież w godzinach pracy, już doskonale się orientują w problemie. Otóż, bowiem – metody działania, czy też jak kto woli zasady pracy operacyjnej służb specjalnych nie zmieniają się z dnia na dzień. Dysponowanie nawet szczątkową wiedzą z dokumentów „od wewnątrz” pozwala doświadczonym w pracy kontrwywiadowczej dopasować znane im i tylko im oraz znane powszechnie – fakty, zdarzenia i zaniechania, do tej nowej – cudem – zdobytej wiedzy, a w konsekwencji do stopniowego prucia zasłony metodologii działania służb specjalnych. Dlatego też, wszystko co ma na sobie sygnatury zwłaszcza „Zarządu II-giego Sztabu Generalnego” (Wywiad Wojskowy w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej – tylko taki prawdziwy i na serio), powinno pójść do wielkiego pieca, albo być nadal najbardziej strzeżoną tajemnicą w państwie.

Tymczasem u nas zlikwidowano Wojskowe Służby Informacyjne a podległe im archiwa przekazano do MON i narodowej instytucji historycznej (zbiór zastrzeżony akt), w czym wielki udział miało kilka osób występujących w obrocie publicznym jako dziennikarze i to nawet tacy nagradzani.

To żałosne, że osoby nie będące profesjonalistami, a nawet nie znające realiów w jakich tworzono akta osobowe wojskowych w PRL-u, dzisiaj posługują się z nich swobodnie wybranymi cytatami do podcierania sobie ust nazwiskami NAJWIĘKSZYCH POLSKICH PATRIOTÓW – NAJBARDZIEJ ZASŁUŻONYCH OFICERÓW W SŁUŻBIE RZECZPOSPOLITEJ! Oczywiście dzisiaj nie ma już na to sposobu, szambo się wylało, jednak nie zapłacą za to konkretne osoby, chociaż może i nowe władze odbiorą komuś stopień i emeryturę, wszystko jest możliwe – jednak w istocie zawsze na końcu stracimy na tym wszyscy. Nie da się dzisiaj powiedzieć, że nie było porozumienia Okrągłego Stołu, które odpowiada za taki, a nie inny stan rzeczy. To, że służby specjalne już po przełomie 1989 roku, potrafiły wysłać oficera – doświadczonego w pracy wywiadowczej, jednego z najbardziej wybitnych i sprawnych w pracy wywiadowczej do starego ośrodka centralnego, czyli dawnego wielkiego sojusznika, który z dnia na dzień okazał się nowym wrogiem numer jeden, to tylko i wyłącznie świadczy o ich skuteczności działania i wyjątkowej przebiegłości. Zarazem, także pokazuje nam, jak niepewne były to czasy i że z samego początku transformacji, nasi rosyjscy partnerzy traktowali nas nadal jako kraj z którym warto zachowywać przyjazne stosunki. Oczywiście swoje robiły wojska pod Legnicą i nie tylko, jednakże tamte wydarzenia nie były przypadkowe. Nadal byliśmy członkiem UW do lipca 1991 roku, a Premier Mazowiecki jeździł na narady do Moskwy, jako przedstawiciel kraju członkowskiego.

W naszym interesie jako osób bezwzględnie opowiadających się za zachowaniem ciągłości państwa i jego powagi jest co najmniej milczenie, czy nie możemy poczekać jednego, może dwóch pokoleń – dopiero wówczas ujawnić lub nie ujawniać akt? Komu zależy na tym, żeby zrobić cyrk ze służb specjalnych i żeby setki ludzi, którzy z najlepszymi intencjami SŁUŻYLI SWOJEJ OJCZYŹNIE – TAKIEJ JAKĄ MIELI – dzisiaj bali się o jutro? Przecież to nie jest normalne, to jest strzelanie do własnej bramki i to tak wielką piłką, że znosi bramkę razem z częścią trybun. Państwo, jeżeli ma trwać – musi mieć tajemnice, a tajemnice są niczym bez ludzi, którzy potrafią ich strzec. Do takich najdzielniejszych synów naszej Ojczyzny należy pan generał brygady w stanie spoczynku Marek Dukaczewski, wszelkie próby ataków na jego osobę, to nic innego jak temat zastępczy i przygotowanie do polowania na czarownicę.

Uwaga, nikt nie kwestionuje prawa władzy do dochodzenia prawdy, jednakże biorąc pod uwagę, że władza stosuje dzisiejsze kryteria systemowe i moralne do oceny przeszłych faktów, jej wyrok nie może być obiektywny. Do tego od razu wszystko upublicznia w prasie. Przyjmując nawet, że władza pochodząca od Narodu, może być subiektywna, czy jej skuteczność ma się ograniczać tylko i wyłącznie w działaniach do wewnątrz? Łatwo jest zwalczać wykreowanych wrogów wewnętrznych, po prostu atakować emerytów, podczas gdy w kraju i dookoła niego dzieją się rzeczy niesłychane. Po prostu niesłychane! Kto ma oczy ten widzi, kto ma uszy ten słyszy, a kto ma rozum, to rozumie – i nie ma powodów ani do zadowolenia, ani nawet do spokoju, już nawet ten stan to historia.

Jeszcze zobaczycie państwo, że nasze państwo z popiołów po rządach dobrej zmiany, będą ratować właśnie tacy ludzie jak pan generał brygady w stanie spoczynku – Marek Dukaczewski.

12 komentarzy

  1. Wierny_czytelnik

    TO DOBRZE ŻE JAKO JEDYNI LUB JEDNI Z NIEWIELU UPOMINACIE SIĘ O HONOR ŻOŁNIERZA POLSKIEGO! To jest bowiem po prostu niesamowite, że krótkomajtkowcy oszołomieni ideologicznie bawią się najtajniejszymi teczkami – podczas gdy np. Francja nadal chroni tożsamość szpiegów z epoki napoleońskiej w sąsiedniej Belgii – dlaczego? Bo rodziny żyją, a jak byłeś na służbie Francji, to Francja chociaż upadła i się system zmienił i było kilka wojen – o tobie nie zapomni. Nie można tego powiedzieć o Polsce. Niestety chłopcy w krótkich majtkach, którzy naczytali się literatury patriotycznej i przy ognisku obalili nie jednego J_23 potem szli okradać ludzi, na włam jak złodzieje – uzasadniając to w swoich zrytych ideologią głowach, że to walka z komuną, a Milicjant lub Żołnierz PRL-u to OKUPANT. Dzisiaj jest coraz więcej miejsca dla takiej retoryki, dlatego wam dziękuję że tak jednoznacznie stanęliście w obronie honoru munduru.

  2. Nie ma co się dziwić,przecież to potomkowie Kuklińskiego i tzw.wyklętych!

  3. To co widzimy od 25 lat to likwidacja resztek państwowości zarówno materialnej jak i “duchowej”. DO tej drugiej kategorii zaliczam niszczenie kultury, szkolnictwa, zanik patriotyzmu i wszelkie działania które czynia nas bezbronnymi…

    Czyli i likwidacja wojska, samoobrony obywatelskiej czy likwidacja “służb”. Już od 2 lat nie ma w służbach fachowców a teraz to będą klauni…

    Tragedia…

  4. Najlepszym komentarzem było by powtórzenie słów, które napisałem 29 września ubiegłego roku pod tym artykułem: https://obserwatorpolityczny.pl/?p=35271. Jednak żeby nie było “a nie mówiłem” poprzestanę na powyższym linku.

  5. Wladyk, czy ty masz tak krótką pamieć i już nie pamiętasz, kto jezdził za wielką wodę aby wskrzesać Kuklińskiego. Chłopie mały Ślązaku opamiętaj się. I jeszcze jedno jak by ci wielce poszkodowani ze służb nie działali na kilka frontów to by tego dziadostwa nie było.

  6. Mykoła wielki ślązaku,co z twoją oceną expose wielkiego ministra spraw zagranicznych twojego rządu? Jesteś typowym ślonzakiem jak trzeba krzyczeć to milczysz! Nie dam ci spokoju jutro cię spytam o skład komisji Maciarewicza która ma orzec o winie Tuska i Putina!!!

  7. W opisanej w artykule sprawie chodzi o coś więcej, niż o profesjonalizm czy też jego resztki „służb”.

    Tu chodzi o zwykłą ludzką przyzwoitość służb, elit i to elit PO oraz PiS.

    W tym miejscu stali czytelnicy Obserwatora wybuchną śmiechem, na frazę „elity PO i PiS”.

    Ale w świetle prawa, razem mają ponad 300 posłów i rządzą.

    Dla zwykłego śmiertelnika są władzą, nawet ci z opozycji.

    Wspomnianemu generałowi Markowi D. nie zarzucono zdrady, malwersacji finansowych, czy popełnienia pospolitych przestępstw.

    Nie ma się wobec Niego do czego przyczepić, poza faktem, że czeka na realizację korzystnego dla niego rozstrzygnięcia sądu, w sporze z obecnie ważnym Politykiem PiS, sprawującym istotny urząd.

    Polityk ignoruje prawomocny wyrok sądu, mimo że jest członkiem Prawa i Sprawiedliwości.

    To stawia w dziwnym świetle jego wiarygodność wobec sojuszników z NATO, a zabiega tam o istotne dla Polski sprawy.

    Z kolei Pan Generał, zanim objął stanowisko szefa służb, musiał uzyskać akceptację sojuszników i stosowne certyfikaty bezpieczeństwa NATO, bo już w tym sojuszu byliśmy za jego kadencji.

    Amerykanom widocznie nie przeszkadzała przeszłość generała, nawet jego domniemane „wywiadowcze osiągnięcia” podczas jego pobytu w Waszyngtonie na placówce dyplomatycznej PRL.

    Na kurs GRU do Moskwy został WYSŁANY, a takie przedsięwzięcia planuje się dużo wcześniej.

    Na pewno było to kilka miesięcy przed czerwcem 1989 roku, po którym jeszcze 2 lata formalnie byliśmy w Układzie Warszawskim.

    Śmieszne zarzuty, że w czasach swojej służby wojskowej w PRL działał w PZPR, świadczą o braku innych istotnych zarzutów wobec jego osoby.

    Zarzuty te mają na celu tylko jego dyskredytację, przy milczącym założeniu, że nie jest to istotna sprawa wobec parunastu tysięcy żołnierzy WP – byłych członków PZPR aktualnie pełniących służbę, jak również nawet wobec ministra rządu „dobrej zmiany” (sekretarz KW PZPR!) i kilku posłów PiS.

    Takie insynuacje są skierowane dla osób niepamiętających tamtych czasów, co dotyczy nawet autora publikacji w tygodniku „Do rzeczy”, którego dziadek był przecież funkcjonariuszem UBP i SB MSW i też na swój sposób służył Polsce …

    Najgorsze w tym zdarzeniu MEDIALNYM jest posłużenie się danymi z NIEJAWNEJ teczki personalnej żołnierza w stanie spoczynku, a sprawca medialnej wrzawy jest pełnomocnikiem szefa MON ds. archiwów wojskowych.

    Czyli wykorzystano stanowisko służbowe do walki politycznej z człowiekiem, byłym szefem Służb, lekceważąc przy tym obowiązujące przepisy prawne.

    Zapowiedzi nowej władzy „dobrej zmiany”, zapowiadające działania propaństwowe swoich funkcjonariuszy – w interesie Biało-Czerwonej, biorą akurat w łeb.

    Chyba że rację ma autor, wskazując na „zwalczanie wykreowanych wrogów wewnętrznych” i „po prostu atakowanie emerytów” przez nową władzę.

    To wszystko jest odbierane w krajach sojuszniczych jako dalsze obniżanie wiarygodności polskich władz.

    Wszelkie zabiegi o uczynienie z Polski „wschodniej flanki NATO” zamiast strefy buforowej mogą napotkać spore kłopoty, bo nie za bardzo będzie z kim uzgadniać niejawne SZCZEGÓŁY dotyczące spraw obronnych.

    „Nocny atak” na placówkę NATO, wykorzystywanie wojska do uroczystości partyjnych 10-go każdego miesiąca w szeregu miast Polski, a teraz dezawuowanie byłego SPRAWDZONEGO i ZATWIERDZONEGO partnera współpracy wywiadowczej Polski w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego – źle wróży dla Polaków.

    Bo bezpieczeństwo kraju ich dotyczy.

    Dotyczy wszystkich Polaków, bez względu na ich przynależność partyjną, wyznawaną religie czy posiadane poglądy polityczne.
    Smutne.

  8. Wladyk czym ty się przejmujesz, expose MSZ a jakie to ma znaczenie i dla kogo, bo pan ministru pogadał i co i nic. W tym kraju nie rozlicza się złodziej i różnej maści kombinatorów i co i nic. Pogadał nie wiem czy ktoś poważny zwrócił na tą godkę uwagę, podejrzewam, że nawet nasi obecni sojusznicy olali go a ty chyba z tego powodu nie możesz spać, lepiej powiedz, czy otworzyłeś BAR czy będzie tam przeniczna lub sybirskaja. Pozdrawiam wszystkich czytelników i komentatorów OP. Ekstra pozdrowienia dla Wieczorynki.

  9. Na skutek sankcji nic z tego,została tylko Kurska Gorkaja,od czasów Bitwy pod Kurskiem.Zapraszam

  10. W 1980r. na festiwalu w Opolu największym przebojem stała się piosenka kończąca się puentą “coraz więcej przebierańców coraz trudniej o oryginał”. Dla ludzi myślących było wszystko jasne. A tak przez chwilę pomyśleć, czy naprawdę służby i politycy tak wyraziście pokazują kto jest ich sympatią? Świat byłby zbyt prosty gdyby po pozorach można było zrozumieć czy poznać istotę.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.