Polityka

Syria – kolejna pokojowa wojna USA?

 Zawsze łatwo było odnieść wrażenie, ze tylko niektórzy „oszołomieni” patriotyzmem prawicowi politycy w Polsce, uważali nasz Naród za „Mesjasza narodów” okazuje się, ze z takim podejściem do swojego kraju nie jesteśmy jedyni. Laureat pokojowej nagrody Nobla Barack Obama, urzędujący prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki, prawdopodobnie znów postanowił wzmocnić amerykański przemysł zbrojeniowy, przewietrzyć magazyny i odnaleźć kolejny temat zastępczy dla własnego narodu.

Pewnikiem jest bowiem, że sytuacja w Syrii jest poważna, można śmiało nawet powiedzieć, że jest dramatyczna ale czy upoważnia Stany Zjednoczone do samodzielnej interwencji zbrojnej? Tym dziwniejsze jest to zachowanie, że humanitarny dramat w Syrii trwa już kilkanaście miesięcy, w tym czasie można było podjąć próby dyplomatycznego rozwiązania konfliktu. Wystarczyło osiągnąć kompromis z Rosją i Chinami i wypracować wspólne stanowisko w tej sprawie. Co ważne stanowisko nie opowiadające się po żadnej ze stron konfliktu a pozwalające ustabilizować sytuacje wewnętrzna. Przespane kilkanaście miesięcy spowodowało, ze w tej chwili prawdopodobieństwo, że dwie a realnie nawet trzy strony konfliktu siądą do stołu jest iluzoryczne.

To może być zaskakujące, ale dlaczego mowa o trzech stronach? Nie jest tajemnicą, ze przeciwko Assadowi protestowała opozycja, teraz poza opozycja mamy jeszcze do czynienia z różnorakimi większymi lub mniejszymi bojówkami o silnych powiązaniach z Hamasem czy Al-Kaidą. Słuchając argumentacji administracji amerykańskiej, można dojść do wniosku, że cierpimy na swoiste déjà vu, już gdzieś słyszeliśmy o potężnych ilościach broni masowego rażenia w tym broni biologicznej i chemicznej i było to podstawą do interwencji. Mowa oczywiście o Iraku. Iraku w którym broni takiej nie znaleziono (bo gdyby ja odkryto to raczej by poinformowano o tym opinie publiczną).

Czy możemy pozwolić na kolejne rozwiązanie siłowe? Irak przeszedł stosunkowo ulgowo, wszyscy sąsiedzi byli zadowoleni z ataku) na lokalne mocarstwo militarne, zarówno Arabia Saudyjska, Kuwejt jak i odwieczny wróg Iran zacierały ręce z ukrócenia działalności Saddama Husajna. Teraz możemy być pewnie, że sąsiedzi nie pozostaną bezstronni. Już teraz z Turcji (przypominam naszego sojusznika i członka NATO) płyną dostawy broni przeznaczonej dla syryjskich powstańców – finansowanej przez kraje Zatoki Perskiej (o dostawach tych mówią sami powstańcy). Postawa Turcji bywa również co najmniej dwulicowa, w swoim kraju Premier Turcji brutalnie zdławił prodemokratyczne protesty a po kilku tygodniach stanowczo protestował przy dramatycznych wydarzeniach w Egipcie. Gdyby się okazało, że potwierdzą się intencje USA to dojdzie do takiej sytuacji w której do konfliktu może się włączyć Iran, deklarujący swoje poparcie dla rządu syryjskiego.

Zastanawiająca jest delikatna bierność Rosji, która wprawdzie razem z Chinami zablokowała działania USA w ramach ONZ ale nie dąży do stabilizacji w regionie, która zapewni rynek zbytu dla produkowanego przez nią uzbrojenia a gra toczy się o miliardy dolarów.

Jakie jest optymalne rozwiązanie dla Syrii? Porozumienie w ramach Rady Bezpieczeństwa ONZ, wymuszenie na obu stronach rodzaju zawieszenia broni i wprowadzenie wojsk stabilizacyjnych w ramach misji ONZ. Syria już przez długie lata współpracowała z ONZ-towskimi wojskami w ramach misji na wzgórzach Golan. Jest to rozwiązanie które pozwoli uszczelnić granice syryjską przed napływem sił, które niekoniecznie mają ochotę na stabilizację w tym regionie. Pozwoli opanować niepokoje społeczne i nie doprowadzi do konfliktu, który finalnie może doprowadzić do konfrontacji z Iranem, która może sięgnąć Izraela, a wówczas mielibyśmy pierwszą globalną wojnę poza Europą od lat.

Oczywistym jest, że nie może być mowy o takiej misji z udziałem wojsk USA. One nie zostaną zaakceptowane, ale wojska arabskie, może francuskie, także rosyjskie mogą się spotkać z akceptacją w tym regionie po obu stronach konfliktu zwłaszcza biorąc pod uwagę, że wystąpią w błękitnych hełmach.

Kolejnym krokiem powinna być stopniowa stabilizacja regionu z zapewnieniem immunitetu dla liderów obu stron konfliktu oraz zastosowaniu grubej kreski w ewentualnym dochodzeniu „win” bieżącego konfliktu. Chociaż w praktyce będzie to oznaczać podział Syrii na co najmniej dwa lub trzy ośrodki państwowe. Rozwiązanie takie pozwoli również na opanowanie humanitarnego dramatu dziejącego się już poza granicami Syrii a dotyczącego setek tysięcy uchodźców, koczujących w koszmarnych warunkach w sąsiednich krajach.

3 komentarze

  1. Bardzo trafne oceny. Gratuluję @autorowi!

  2. Sssssssssss uSA !!!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.